Zero tolerancji dla trudnej młodzieży.

Autor: Piotr Prokopowicz

 

Minister edukacji narodowej Roman Giertychzapowiedział na wtorkowej konferencji prasowej otwarcie izolowanych ośrodków z internatem dla młodzieży sprawiającej szczególne problemy wychowawcze. Według planów ministerstwa niesforni uczniowie kierowani byliby do specjalnych ośrodków na okres od tygodnia do dwóch lat, z możliwością ewentualnego skrócenia kary. Czy polityka zera tolerancji przyczyni się do ostatecznego zaprowadzenia spokoju w zmęczonej przemocą polskiej szkole?To, co stało się w Gdańsku czy parę dni później w Krakowie nie świadczy najlepiej o kondycji polskiego systemu wychowania. Zawiedli nauczyciele, którzy nie byli w stanie utrzymać w ryzach piętrzącej się fali przemocy, rodzice, którzy nie potrafili przekazać swoim dzieciom elementarnych wzorów współżycia społecznego oraz uczniowie, których brak odwagi i znieczulica stały się ostatecznymi katalizatorami nieszczęścia. Pozostał niepokój, poczucie zagubienia i zapotrzebowanie na kogoś, kto wskaże proste rozwiązania i zagłuszy niewygodną świadomość wspólnej winy.

Izolacja młodzieży sprawiającej problemy wychowawcze wydaje się w takiej sytuacji intuicyjnie oczywista. Mali zwyrodnialcy, młodociani przestępcy zakłócający spokój w klasach, na boiskach i podwórkach, powinni znaleźć się w miejscach, w których ktoś o odpowiednich kwalifikacjach nauczy ich dyscypliny, wartości i szacunku dla dorosłych. Rozwiązanie takie, zaproponowane przez Romana Giertycha, popiera ogromna większość Polaków. Zastanawiające jest jaka część rodziców przuklaskująca tak gorliwie pomysłom ministra edukacji zdaje sobie sprawę z tego, iż dzieci karane za złe zachowanie bardzo często pochodzić będą z ich własnej gromadki.

Nie jest to jednak wystarczający argument aby odrzucić propozycje ministra Giertycha. Możliwe, iż rodzice są w stanie pogodzić się z ceną chwilowej izolacji swoich pociech, jeśli rezultatem będzie szkoła wolna od przemocy. Należałoby jednak zadać pytanie, czy celem polskiej szkoły jest izolacja uczniów sprawiających kłopoty czy raczej ich wychowywanie? Zgodnie z R. 2, Art. 6 Karty Nauczyciela

„Nauczyciel obowiązany jest rzetelnie realizować zadania związane z powierzonym mu stanowiskiem oraz podstawowymi funkcjami szkoły: dydaktyczną, wychowawczą i opiekuńczą; wspierać każdego ucznia w jego rozwoju oraz dążyć do pełni własnego rozwoju osobowego. Nauczyciel obowiązany jest kształcić i wychowywać młodzież w umiłowaniu Ojczyzny, w poszanowaniu Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej, w atmosferze wolności sumienia i szacunku dla każdego człowieka; dbać o kształtowanie u uczniów postaw moralnych i obywatelskich zgodnie z ideą demokracji, pokoju i przyjaźni między ludźmi różnych narodów, ras i światopoglądów.

W podobnym duchu wypowiada się ustawa o systemie oświaty z 7 września 1991 r.:

”Szkoła winna zapewnić każdemu uczniowi warunki niezbędne do jego rozwoju, przygotować go do wypełniania obowiązków rodzinnych i obywatelskich w oparciu ozasady solidarności, demokracji, tolerancji, sprawiedliwości i wolności.

Pomysł stworzenia ośrodków dla młodzieży trudnej miałby sens, gdyby głównym zadaniem szkoły było egzekwowanie prawa i wymierzanie kar za jego łamanie. Takie cele przyświecają jednak innym organom państwa – od tego mamy sądy karne, policję, straż miejską. Głównym celem szkoły, oprócz przekazywania wiedzy, jest wychowywanie młodych ludzi w duchu poszanowania drugiego człowieka. Przyjęcie rozwiązania proponowanego przez Romana Giertycha jest nie tylko wątpliwe pod względem potencjalnej skuteczności. Jest kapitulacją i przyznaniem się do porażki systemu edukacji w walce z prawdziwymi przyczynami agresji wśród młodzieży.