Wojna (nie) jest kobietą

Wojna (nie) jest kobietą

Rozpatrując wojnę z perspektywy genderowej, tematem, który w szczególny sposób zwrócił moją uwagę, jest wykluczenie kobiet, albo może wręcz zanegowanie ich istnienia w kontekście wojennym, przypisanie im ról marginalnych. Oczywiście zjawisko to – zjawisko wymazywania doświadczenia kobiecego w odniesieniu do różnych aspektów rzeczywistości, nie jest niczym nowym. Istnieją również różnego rodzaju zabiegi, mające przywracać pamięć o kobietach, takie jak choćby kobieca perspektywa historii tzw. HERstory, stworzona w opozycji to męskiej HIStory. Wciąż zadziwia mnie jednak jak często, w przekazach kulturowych takich jak film, książki, wystawy muzealne etc., traktujących o tematach wojennych, kobieta jest pomijana – jako ten “inny” nie przystający do powszechnie panującego wyobrażenia o tym czym jest wojna, czym jest cierpienie nią spowodowane, kto może zasługiwać na miano ofiary, a kto już nie.

I tak też kobiety takie jak Emilia Plater (nieco bardziej znana), czy Anna Henryka Pustowójtówna (niemalże zapomniana), „nie zasłużyły”, aby zapisać się w powszechnej świadomości jako bohaterki wojenne, obok Piłsudskiego, Kościuszki czy Pułaskiego. Postacie te, przekraczając ramy wyznaczone kobietom w owych czasach (tj. pełnienia roli matki, opiekunki, tej która czeka w domu), ubrały mundur żołnierski, chwyciły za broń i dowodziły. Wyłamując się z powszechnie aprobowanego wzorca, walcząc na równi z mężczyznami przeciwko wrogowi, nie znalazły uznania i swojego miejsca w narodowym przekazie. Co ciekawe, nie znajdują go również te, które pozostały w domach. Bowiem los kobiet bez broni w ręku wydaje się znów nie pasować do jakiegoś odgórnie narzuconego wzorca. Tym razem, ów wzorzec dotyczy charakteru wojny jako takiej, która w powszechnym przekazie zdaje się być przedstawiana jako sprawa typowo męska, taka, w której dla kobiet nie ma miejsca. Wojna jest mężczyzną i to ten pogląd wydają się podtrzymywać m.in. liczne filmy traktujące o konfliktach zbrojnych, czy to dokumentalne, czy fabularne. Za przykład może posłużyć choćby ekranizacja Mocniejsze od kul w reżyserii Maryam Ebrahimi, zaprezentowana w Polsce w ramach XVIII edycji festiwalu Watch Docs. W dokumencie Ebrahimi, którego bohaterem jest irański fotograf, Saeed Sadeghi, autor ikonicznych zdjęć ochotników z czasów konfliktu z Irakiem, po raz kolejny patrzymy na wojnę oczami mężczyzn. Kobiety zajmują jedynie daleki plan, na którym są tymi, które cierpią z powodu utraty syna, czy męża. Oczywiście nie mam na celu negować ogromnej tragedii, która związana jest z utratą bliskiej osoby, jednak tak zdawkowe i cząstkowe przedstawienie aspektu wojny doświadczanego przez kobiety, i jednoczesne pomijanie wszystkiego tego co spotyka je ze strony agresora, jest trudne do zaakceptowania. Można by również, w obronie tej ekranizacji,  wysuwać argumenty mówiące o tym, że taka była konwencja filmu, a w wojnie, którą ukazywała, rzeczywiście rolę walczących, w przeważającej liczbie, pełnili mężczyźni. Jednak skoro tak, to nasuwa się pytanie, czy funkcjonuje jakakolwiek inna konwencja w kinematografii, za pomocą której mogłoby zostać zaprezentowane doświadczenie kobiet? Przeszukując ekranizacje z ostatnich lat, z trudem można odnaleźć filmy traktujące o wojnie, w których przedstawiana byłaby perspektywa kobiet i ich doświadczenie wojny. A uważam, że jest ono nie mniej warte upamiętnienia niż doświadczenie mężczyzn, bowiem gwałty, innego rodzaju przemoc fizyczna, głód, uchodźctwo, czy też społeczne szykany związane z przymusowym złamaniem obyczajowych zasad, które stają się codziennością kobiet w czasie konfliktów zbrojnych, to doświadczenia domagające się opowiedzenia, choćby z szacunku do ofiar.

Pamięć o postaciach kobiecych, rozpatrywanych w perspektywie wydarzeń wojennych, jako tych nie przystających do wzorca walczącego czy nawet ofiary, blokowana jest również przez instytucje mające podtrzymywać tę pamięć. O problemie tym mówi Joanna Ostrowska, autorka książki Przemilczane. Seksualna praca przymusowa w czasie II wojnie światowej. (2018). Zgodnie z jej relacją, instytucje państwowe, takie jak choćby muzeum w Oświęcimiu, odbierają kobietom, wykonującym podczas wojny w obozach koncentracyjnych seksualną pracę przymusową, prawo do bycia ofiarą tamtych wydarzeń. Kobiety te są anonimizowane, a z relacji dostępnych przeciętnemu zwiedzającemu zupełnie eliminowane, tak, jak gdyby ich tragedia w ogóle się nie wydarzyła. Co więcej, kobiety pracujące w obozowych puffach, od czasów powojennej Polski, jeśli w ogóle cokolwiek mówi się na ich temat, stawiane są w roli kolaborantek z wrogiem, tych które same wybrały sobie tę drogę życia, a więc same są sobie winne (Ostrowska 2018). Trudno znaleźć racjonalny powód dla takiego wykluczenia. Czy tabuizowana w dyskursie polskim seksualność nie przystaje do uświęconej ofiary pozostałych więźniów Auschwitz?

Wszystkie przywołane przykłady pokazują powszechne zjawisko wykluczania ze świadomości społecznej kobiecego doświadczenia wojny. Taka marginalizacja problemu prowadzić może do wielu negatywnych skutków, od braku sankcji dla oprawców po wykluczanie społeczne ofiar, które pozbawione prawa do bycia ofiarą, zostają pozostawione same sobie,  bez pomocy, bez zrozumienia, a w społeczeństwach tradycyjnych i silnie religijnych często dodatkowo skazane na sankcje moralne.

Bibliografia

 Ebrahimi Maryam (2017) Mocniejsze od kul, Szwecja, Nima Film Sweden.

Ostrowska J. (2018) Przemilczane. Seksulana praca przymusowa w czasie II wojny światowej, Warszawa, Wydawnictwo Marginesy.

Ilustracja: Shane