Umrzeć za Ojca Dyrektora: myślenie mityczne w dyskursie Naszego Dziennika.

Autor: Anna Ratecka

 

„Nie można też wykluczyć, że poza tą wojną przeciw Polsce stoi odwieczny wróg Chrystusa – szatan. To on nie chce się zgodzić, aby Polska była Polską, aby była Narodem poddanym Prawu Bożemu i miłującej władzy Chrystusa Króla. To już się ciągnie nie od dziś. Nie od dziś Polska jest atakowana ze wszystkich stron – ze wschodu i zachodu – za to, że ma dość ścisły związek z Chrystusem i Jego Kościołem oraz z Matką Najświętszą, której symbolicznym tronem od 14 lat jest Radio w Toruniu, kierowane przez pokornego zakonnika o. T. Rydzyka. Nie od dziś Polska musiała stawiać czoła wrogom Boga i człowieka. Z tych samych powodów Polska jest dziś niewygodna w Europie…”Po wyborach jesienią 2005 roku „Nasz Dziennik” stał się medialnym sojusznikiem nowej władzy. Gazeta przestała być w opozycji wobec rządu i sił dominujących w parlamencie, partia wyraźnie popierana przez „Nasz Dziennik” wygrała wybory parlamentarne, a jej kandydat – prezydenckie. Tym samym dyskurs „Naszego Dziennika” stał się w pewnym sensie dyskursem władzy. Radio Maryja i Telewizja Trwam, tworzące wraz z „Naszym Dziennikiem” swoisty „koncern medialny” są środkami przekazu, które członkowie rządu uważają za obiektywne i jedyne, w których mogą mówić pełnym głosem. Te fakty skłaniają do refleksji nad treściami przekazywanymi przez te media.

W niniejszym eseju zajmę się szczegółowiej publicystyką drukowaną w „Naszym Dzienniku”, który jest ogólnopolską gazetę codzienną. Już pobieżne śledzenie ukazujących się tam tekstów pozwoliło mi na wysnucie hipotezy, iż przesiąknięte są one myśleniem mitycznym, każącym interpretować rzeczywistość poprzez odwołanie się do porządku transcendentnego, a wywody autorów odbiegają od Habermasowskiej debaty publicznej opartej na racjonalnej argumentacji. Ponieważ materiał do analizy jest bardzo obszerny, postanowiłam prześledzić jedynie wątek związków Boga i ojczyzny, jaki przewija się na łamach tego dziennika. Za inspirację posłużył mi tekst Ernsta Kantorowicza „Pro patria mori” (1965). Starałam się prześledzić ten wątek, który jak się okazało, został twórczo przystosowany do rzeczywistości politycznej i społecznej.
Analiza objęła jedynie teksty publicystycznie ukazujące się w dziale „Myśl jest bronią” od września 2005 do stycznia 2006. W związku z ograniczoną objętością tej pracy analiza ta jest niewyczerpująca i pozostawia nadal pole do badań.

Myślenie mityczne

W teorii antropologicznej odnajdujemy kilka sposobów rozumienia mitu. W skrócie przedstawię te najważniejsze.
Myślenie mityczne według Kołakowskiego odnosi się do rzeczywistości ponadempirycznej. Mit wskazuje na pytania fundamentalne, pozwala uporządkować świat, nadać mu sens, utwierdza człowieka w trwałości ludzkich wartości, pozwala spojrzeć na świat jako spójną całość (Kłoczowski 1994, s.169-170). Mit byłby więc, podobnie jak u Eliadego, pewną opowieścią wzorcową, na podstawie której urządza się świat. Myślenie mityczne byłoby natomiast takim sposobem myślenia, który odnosi wszelkie zdarzenia do tej opowieści i do porządku ponad empirycznego. W ten sposób rzeczywistość, z jaką ludzie mają do czynienia na co dzień zyskuje transcendentalny wymiar, jest realizacją jakiegoś planu pochodzącego z wyższego porządku; traci swą przypadkowość.
Rozumienie mitu jako opowieści świętej i jako sposobu myślenia, uzupełnia koncepcja Barthesa, traktująca mit jako specyficzną formę, w którą wpisują się różne treści. Według Barthesa mit jest systemem semiologicznym, który na istniejące już wcześniej związki między znaczącym a znaczonym, nakłada nowe siatki znaczeń. Tak rozumiany mit może zostać wypełniony dowolna treścią, bez względu na to czy będzie to Citroen, czy naród. Szczególna moc mitu pochodzi z jego wyrazistości, odwoływania się wprost do zmysłów i emocji, a także z jego całościowego charakteru. W tym ujęciu mit neutralizuje rzeczy nadając im cechę oczywistości. W świecie, na który patrzy się przez pryzmat mitu, nie ma miejsca na jego alternatywną interpretację. Powstaje wówczas świat zesencjonalizowany, jego tożsamość zostaje określona raz na zawsze, niemożliwe jest już od tej pory wyobrażenie sobie Innego (innego świata, jak też Innego w sensie osoby, która myślałaby inaczej niż każe to mit); mit zakazuje autokreacji, która jest traktowana jako herezja (Barthes 2000, s.278).

Polityczne funkcje mitu

Mit polityczny to według Filipowicza „utrwalający się w masowej wyobraźni obraz koniecznego porządku rzeczy. Jego kształty zarysowują specyficzne symbole – klucze stanowiące osnowę języka władzy” (1988, s.190). W mitach politycznych łączą się różne rozumienia mitu – z jednej strony mit polityczny jest opowieścią świętą, odnoszącą się do dziejów danej grupy, wywodzącą jej genealogię od szlachetnych przodków lub bóstw. Tak rozumiany mit uzasadnia etnocentryzm, prezentuje wartości partykularne jako uniwersalne, definitywne i konieczne. Nadaje także sankcję ponadnaturalną poczynaniom władzy – „uprawomocnienie porządku politycznego mit przedstawia … jako urzeczywistnienie ontologicznej konieczności” (tamże, s.14).
Dlatego właśnie mit jest niemalże doskonałym narzędziem legitymizacji władzy, ponieważ „wyklucza interpretację, zwalnia od obowiązku samodzielnych, poszukiwań, wyraża prawdę definitywną, likwidując tym samym potrzebę refleksji” (tamże, s.22). Mit dławi krytycyzm i zastępuje go bezświadomością traktowaną jako prawomyślność (Barański 2001, s.59). W ten sposób władza uprawomocniająca swoje panowanie mitem ukazuje się jako jedyna możliwa i konieczna, a każda wiedza oparta na refleksji jest problematyczna, wszelkie odchylenia od mitu, alternatywne tendencje są tropione, uznawane za herezję i burzycielstwo, wykluczane z porządku społecznego. Dlatego właśnie wszelkie myślenie wbrew poglądom autorów „Naszego Dziennika” jest piętnowane i utożsamiane z siłami zła. Takie podejście bardzo dobrze ilustruje poniższy fragment:

„Za pustymi i nadętymi hasłami liberalizmu kryją się bardzo konkretne programy niszczenia rodziny, a przez to niszczenia narodu, jego duchowej konstytucji, jego spoistości moralnej. W sposób osobliwy realizacji tych programów służy tzw. rewolucja homoseksualna, która, jak wskazuje kompetentna praca specjalistów, wylęgła się pod skrzydłami komunizmu, tego patrona wszystkich antyludzkich rewolucji, ‘wyzwalających’ człowieka od wszystkiego, co składa się na istotę człowieczeństwa” („Aby Polska była Polską”, „Nasz Dziennik”, 07.12.2005).

Niechęć wobec różnorodności i odmienności poglądów znajdujemy często w tekstach publikowanych w ND w kontekście powołania nowego rządu przez PiS. I tak na przykład w artykule „Aby Polska była Polską” odnajdujemy takie sformułowanie: „Podstawą autentycznej opozycji jest bowiem zasadnicza zgoda na program rządowy [sic!]”, które w zasadzie unicestwia znaczenie słowa „opozycja” wprowadzając pewne zobowiązanie moralne wobec opozycji – wspieranie rządu. Bynajmniej nie kłóci się to ze swoistą logiką autora, ponieważ w myśleniu mitycznym przeciwieństwa można dowolnie ze sobą łączyć, nie poddaje się ono racjonalnej analizie (Filipowicz 1988, s.16). Wyjątkowo szeroko krytykowany jest liberalizm, jako przejaw ideologii, „ogromnej fali”, idącej po nacjonalizmie, faszyzmie, socjalizmie, marksizmie, neokapitalizmie („Sekciarski charakter liberalizmu”, „Nasz Dziennik”, 28-29.01.2006). Co więcej, samokrytyczna myśl oświeceniowa, będąca wyróżnikiem kultury europejskiej:

„jest zdolna zniszczyć dorobek kultury chrześcijańskiej. Idee pochodzące z tego okresu oddziaływały z dużą siłą uwodzenia umysłów, obiecując potęgę, bogactwo i chwałę, jednak ich właściwe znaczenie polegało na odwróceniu norm prawa naturalnego i społecznych instytucji warunkujących istnienie rodzaju ludzkiego. Dlatego Chesterton nazwał ten proces ‘teologią szatańską’”( „Rozpad ‘humanizmu’ oświeceniowego, czyli ‘katastrofa antropologiczna’”, “Nasz Dziennik”, 29.11.2005)

Podstawowym narzędziem mitu jest język, który nie opisuje rzeczywistości, ale ją kreuje tak, aby odpowiadała wymogom mitu. Język pełni funkcje socjotechniczne i magiczne. Stąd tak duże znaczenie przypisywane propagandzie i retoryce politycznej nie tylko w systemach totalitarnych. W dyskursie politycznym powszechne są manipulacje słowne mające na celu dopasowanie faktów do idei, a następnie ich zreifikowanie, tak, iż słowa traktuje się jak realnie istniejące rzeczy (Barański, 2001). Język jest działaniem symbolicznym, o czym dobitnie świadczy tytuł działu publicystycznego ND: „Myśl jest bronią”.
Język propagandy, jak radzi cytowany przez Barańskiego podręcznik propagandy z czasów PRL-u, powinien opierać się na właściwym łączeniu faktów z różnych dziedzin w nowe całości (tamże, s.51). W ten sposób techniką bricolage powstają nowe jakości, bynajmniej nie zebrane na podstawie logicznych powiązań, tak jednak aby odpowiadały potrzebom ich twórców.
Dlatego też język polityczny musi opierać się na perswazji, wzbudzać emocje, szeroko wykorzystywać figury stylistyczne – metafory i metonimie (tamże, s.65). Według Barańskiego język polityczny stawia obok siebie wydarzenia z różnych porządków historycznych (których dobór nigdy nie jest przypadkowy), poprzez co konstruuje relacje przyczynowo skutkowe, wyjaśniając w ten sposób rzeczywistość społeczną w sposób pożądany przez autorów (tamże, s.65). Takie zabiegi pojawiają się niezwykle często, szczególnie przy wymienianiu krytyków poglądów ND, kiedy to jednym tchem wymieniane są nacjonalizm, faszyzm, socjalizm, marksizm, neokapitalizm, liberalizm („Rozpad ‘humanizmu’ oświeceniowego, czyli ‘katastrofa antropologiczna’”, “Nasz Dziennik”, 29.11.2005) lub „cały blok czy obóz liberałów, komunistów przefarbowanych, postkomunistów, socjaldemokratów, masonów, ateistów, katolików „inaczej”, zwolenników rządu światowego… i różnych mniejszości” („Anty-Polska”, “Nasz Dziennik”, 26-27.11.2005). Tak zastosowana zasada styczności ma za zadanie wywołać w czytelniku wzajemną przekładalność poglądów powyższych grup, ich ideologiczną tożsamość.
Ponadto Barański wyróżnił dwa toposy typowe dla języka propagandy, a mianowicie topos kauzalizmu („kto za tym stoi?”) i topos teleologizmu („komu/czemu to służy?”). Znajduje to najlepszy wyraz w spiskowych koncepcjach rzeczywistości, gdzie owe spiski reprezentują ukryte siły, element pewnej struktury długiego trwania (Barański 2001, s.70). Takim elementem, który jest często obecny na łamach ND, jest wątek masonerii i domniemanego przenikania członków tej organizacji do elit politycznych Polski („Masoneria – realne zagrożenie czy obsesyjne podejrzenia”, „Nasz Dziennik”, 18.11.2004; „Masoński rząd światowy”, „Nasz Dziennik”, 19-20.11.2005; „Platforma Obywatelska – masońskie sprzysiężenie wilków”, „Nasz Dziennik”, 10-11.09.2005). O charakter spiskowy oskarża się w zasadzie każdą grupę o poglądach odmiennych od prezentowanych przez autora danego artykułu. Dlatego jako ruchy o charakterze spiskowym prezentowane są liberalizm, bolszewizm, homoseksualizm, relatywizm – wszystkie wymieniane jakby jednym tchem i na równi niebezpieczne („Sekciarski charakter liberalizmu”, „Nasz Dziennik”, 28-29.01.2006)
Z powyższego wywodu, jak i z dalszych analiz zawartych w tym eseju, można wyciągnąć wniosek o zaskakującym podobieństwie zarówno retoryki i figur stylistycznych używanych w ND, do tych stosowanych w propagandzie PRL-u. Podobieństwo publicystyki ND do analizowanych przez Barańskiego tekstów propagandy z lat 80-tych obecne jest również na poziomie motywów i treści.

Pro patria mori

Jednym z podstawowych elementów naturalizowanych przez mity polityczne jest pojęcia narodu. Według Andersona naród to wspólnota wyobrażona, zapośredniczona przez język, stworzona poprzez administracyjne zabiegi. I jeżeli nawet sytuacja w Polsce ma się inaczej niż w opisywanej przez Andersona południowo-wschodniej Azji, to niezmiennie narodowość jest przedstawiana jako cecha naturalna, dziedziczna, historycznie nieuchronna i jako coś, co jest poza przedmiotem wyboru. W tym kontekście poświęcenie życia w walce za ojczyznę jest niezwykle wysoko cenione, jako bezinteresowne poświęcenie (Anderson 1997, s.143-145). Idea śmierci za ojczyznę, która łączy się z utożsamieniem ojczyzny ziemskiej z bytem transcendentnym ma swoją długą historię. Okazuje się jednak, że poświęcenie swojego życia w walce w imię państwa narodowego nie jest tak wcale ani bezinteresowne ani oparte na czystej cnocie, jak chciał to widzieć Anderson.
Kantorowicz, w artykule „Pro patria mori” (1965) opisuje proces, który doprowadził do utożsamienia państw świeckich z augustiańskim państwem bożym. We wczesnym średniowieczu chrześcijanie skupiali się raczej na ojczyźnie pozaziemskiej i jakiekolwiek przywiązanie do ziemskiej rzeczywistości było deprecjonowane. Na takim stanowisku stał św. Augustyn pisząc, że powinno się bardziej kochać Miasto Boga niż to ziemskie. W tym kontekście i wobec panujących we wczesnym średniowieczu stosunków politycznych nie istniało wówczas pojęcie ojczyzny w dzisiejszym sensie tego słowa, nie istniało zatem też pojecie patriotyzmu. Ojczyzna była raczej rozumiana jako niemiecka Heimat, czyli rodzinna wieś, dom. Rycerze poświęcali się nie dla terytorium, nie dla pewnej wyobrażonej wspólnoty narodowej, czy dla idei jakiegoś państwa, na przykład „wiecznej Burgundii”, lecz dla swojego pana, księcia. Było ono raczej indywidualne, a nie publiczne, włączone w relację między wasalem a lennikiem.
Zmiany w rozumieniu tego terminu następują w XII i XIII wieku. Emocje, jakie klasycznie przypisywano ojczyźnie zostały niejako przeniesione z nieba na ziemię. Rozszerzył się także zakres znaczeniowy tego pojęcia, tzn. ojczyzna obejmowała już nie tylko antyczne polis (jak to było w starożytnej Grecji), ale odwoływała się do narodu, królestwa, korony – jako widocznego symbolu narodowej wspólnoty terytorialnej.
Bardzo ważną rolę w tym procesie odegrały krucjaty. Powstała wtedy idea wojny obronnej, mającej na celu obronę chrześcijańskich braci i kościołów w Ziemi Świętej. Zarówno wśród rycerzy jak i dużej części duchowieństwa, powszechne było przekonanie, że udział w krucjatach dawał odpuszczenie grzechów. Dlatego też śmierć rycerzy w krucjacie jawi się jako nowe męczeństwo; uczestnicy wypraw krzyżowych po śmierci maja pewność, że pójdą prosto do Raju. Papież Mikołaj I oświadczył, że każdy żołnierz zabity w obronie wiary przed poganami albo niewiernymi będzie przyjęty jako obywatel królestwa niebios. W ten sposób wojna i śmierć za ojczyznę zostają uzasadnione etycznie, a nawet uświęcone.
Następnym krokiem jest utożsamienie ziemskiego bytu politycznego, jakim jest np. królestwo Francji, z Ziemią Świętą. Już w połowie XIII wieku krucjaty zostają zastąpione przez ‚quasi-świętą’ wojnę w obronie narodu symbolizowanego przez ‚koronę’ Francji, śmierć w obronie Francji ma być nagrodzona zachowaniem życia po śmierci. Oczywiście po dokonanej w ten sposób identyfikacji, królestwa Francji należy równie ofiarnie bronić jak ziemi, po której chodził Jezus. Proces ten można zaobserwować na przykładziePieśni o Rolandzie, w której opisani są żołnierze ginący za Imperium Karola Wielkiego i za religię. Francuzów z XII i XIII wieku widzieli tamtych frankijskich rycerzy jako Francuzów walczących w obronie króla Francji. Stąd śmierć za cesarza stała się śmiercią za władcę Francji. Różne są sposoby uzasadnienia owej tożsamości: podkreślana jest odrębność i szlachetność narodu francuskiego, w przeciwieństwie do innych narodów, a także misja ochrony Kościoła podejmowana nieustannie przez Francję. Nagroda za obronę takiej sprawy musi być zaiste wysoka. Miłość do ojczyzny staje się największą cnotą, jest ważniejsza nawet niż miłość do najbliższej rodziny; tylko miłość do Boga może być ważniejsza.

Bóg i Ojczyzna wg „Naszego Dziennika”

Chociaż współcześnie Polska nie toczy wojen (działania w Iraku nie zagrażają naszej integralności) i idee ofiarowania życia za ojczyznę znajdują swój bezpośredni wyraz jedynie we wspomnieniach o przeszłości, to jednak koncepcje, które opisuje Kantorowicz znajdują zastosowanie w interpretacjach rzeczywistości dokonywanych przez autorów ND.
Co więcej, są niezwykle twórczo rozwijane, stosowane w kontekście globalizacji, wejścia Polski do Unii Europejskiej, a także nowych prądów myślowych płynących do Polski z Zachodniej Europy i USA.
W kontekście polskim wątek śmierci za ojczyznę ma wyjątkowy charakter w związku z panującym przez lata rozdziałem między państwem (czy to państwami zaborczymi czy PRL) a narodem. Zatem to śmierć za naród, a nie za państwo, będzie gloryfikowana. Jednym z wydarzeń, w którym się to wyraża jest śmierć ks. Popiełuszki: „Nienawiść wobec ‘Narodu’ wyraża się najpełniej w zamachach na duchownych, czego najbardziej wyrazistym przykładem jest zabójstwo ks. Jerzego Popiełuszki” („Aby Polska była Polską”).
Bardzo żywy jest motyw utożsamienia ojczyzny, w tym przypadku Polski, z królestwem Bożym, domeną panowania Jezusa Chrystusa. Po tym jak potrzeba obrony Ziemi Świętej została przetransponowana na konieczność obrony świeckich państw w XIII wieku, co dogłębnie zanalizował Kantorowicz, dziś na łamach ND następuje pośrednie utożsamienie Polski z Ziemią Świętą, a nawet więcej – Polska powinna stać się ziemską domeną Jezusa Chrystusa. Ten motyw powtarza się w wielu artykułach, w różnych kontekstach. Czasem jest ujawniony wprost, a czasem jest nieświadomie założonym aksjomatem, który ujawnia się niezależnie od tematu podejmowanego przez autora.
Przyjrzyjmy się fragmentowi, który pojawia się w artykule „Aby Polska była Polską” ks. prof. J. Bajdy:

„Nie można też wykluczyć, że poza tą wojną przeciw Polsce stoi odwieczny wróg Chrystusa – szatan. To on nie chce się zgodzić, aby Polska była Polską, aby była Narodem poddanym Prawu Bożemu i miłującej władzy Chrystusa Króla. To już się ciągnie nie od dziś. Nie od dziś Polska jest atakowana ze wszystkich stron – ze wschodu i zachodu – za to, że ma dość ścisły związek z Chrystusem i Jego Kościołem oraz z Matką Najświętszą, której symbolicznym tronem od 14 lat jest Radio w Toruniu, kierowane przez pokornego zakonnika o. T. Rydzyka. Nie od dziś Polska musiała stawiać czoła wrogom Boga i człowieka. Z tych samych powodów Polska jest dziś niewygodna w Europie…”

W tym fragmencie znajdujemy pełen wykład historiozofii w ujęciu publicysty ND, który jest wyraźnym przykładem na to, jak poprzez mit interpretowana jest rzeczywistość, zarówno współczesność jak i historia („Nie od dziś Polska jest atakowana…”, „Nie od dziś Polska musiała stawiać czoła…”). Polska jest celem ataków, za to, że jest niejako przedstawicielką Boga na świecie. Ponadto atak ten prezentowany jest jako permanentny („nie od dziś” oraz „ze wszystkich stron”). Zdefiniowany jest także inspirator owych ataków, a mianowicie szatan. Ta historiografia wpisuje się w manichejską koncepcję odwiecznej walki dobra ze złem, która nieustannie toczy się na świecie. Zidentyfikowane jest także miejsce szczególnie uświęcone, gdzie najpełniej objawia się sacrum. Jest to toruńska rozgłośnia – Radio Maryja. Jej dyrektor, ojciec Tadeusz Rydzyk występuje tutaj w roli proroka, który jest pośrednikiem między Polakami a Bogiem.
Ponieważ celem ataków jest tożsamość spersonifikowanej Polski, można wywnioskować, że Polska będzie sobą tylko wtedy, gdy będzie miała ów ścisły związek z transcendencją; logiczny wydaje się wniosek, że poddanie się Polski Prawu Bożemu jest esencją tożsamości Polski.
Zatem w myśl redaktorów ND Polska jest ziemską inkarnacją Państwa Bożego, a przynajmniej taką powinna być. Taki oto ideał stawia przed Polską ks. prof. J. Bajda, który obrazowo ilustruje powyższą analizę:

„Polska wierna Dekalogowi, Prawu Bożemu, kształtująca swoją wolność w perspektywie swego powołania ku wielkości, poprzez trud wierności Prawdzie. Polska respektująca niezniszczalne prawa osoby ludzkiej zaszczepione w godności, spływającej na człowieka z wyżyn Trójcy Przenajświętszej. Polska poddana miłosiernemu panowaniu Jedynego Pana i Króla ludzkich serc, odkupionych ofiarą Krzyża. Polska wierna i posłuszna swojej Matce…” („Aby Polska była Polską”)

Odwołanie się do sankcji nadprzyrodzonej wskazuje jasno na obecność myślenia mitycznego w tym tekście. Inne elementy tego tekstu także wpisują się w mitologię. Odwoływanie się do emocji, obrazowanie, zastosowanie personifikacji, odwoływanie się do powszechnie znanych sformułowań („Aby Polska była Polską”).

Istotne jest wskazanie w powyższym fragmencie na owego pośrednika, na wyjątkową rolę jaką ma do spełnienia Radio Maryja. O związkach tej rozgłośni z Polską mówi ks. J.Bajda:
„Uczciwi Polacy i ludzie z czystym sumieniem nie boją się tego radia i modlą się, aby cała Polska stała się Rodziną i Królestwe Maryi. A ci, którzy się go boją i walczą z nim, ujawniają pośrednio, że są opanowani przez siły duchowe, wrogie Chrystusowi i Kościołowi. Stosunek do Radia Maryja jest nieomylnym kryterium rozróżniającym tych, którzy myślą prawdziwie po polsku, od tych, którzy tylko udają Polaków, a wysługują się kosmopolitycznym i antypolskim mafiom” („Nie głosuję na Tuska”, “Nasz Dziennik”, 7.10.2005)

Radio Maryja jest nie tylko pośrednikiem, jest najważniejszym przedstawicielem Boga w Polsce, ale jest to Bóg realizujący się wyłącznie poprzez tych, którzy myślą „prawdziwie po polsku”. Niemożliwe okazuje się oddzielenie tych dwóch postaw – wierności Chrystusowi uosobionemu przez toruńską rozgłośnię i bycie prawdziwym Polakiem.
Traktowanie Radia Maryja jako najważniejszego prawowitego przedstawicielstwa sacrum w Polsce („symboliczny tron Maryi”), uzasadnia niezwykle liczne apele pojawiające się w ND o „obronę i wsparcie” tej rozgłośni. Takie apele pojawiały się niemalże w każdym numerze gazety we wrześniu i październiku, nieustannie czytelnicy zachęcani są do uczestniczenia w „Różańcowym Jerycho”, którego celem jest wymodlenie łask dla owego radia. Ponadto często pojawiają się artykuły, wywiady z biskupami dotyczące Radia Maryja. Są to na przykład: „Mała rozgłośnia na wielkim medialnym areopagu. Dlaczego Radio Maryja uważane jest za ‘niebezpieczne’?”, „Nasz Dziennik”, 7-8.01.2006; „Działalność Radia Maryja w zwierciadle nauki Kościoła”, “Nasz Dziennik”, 14-15.01.2006; „Chcą rządzić Kościołem”, „Nasz Dziennik”, 12.01.2006; „Dlaczego należy bronić Radia Maryja i je wspierać”, „Nasz Dziennik”, 31.12.2005-1.01.2006 i wiele innych.

Co znamienne Radia Maryja trzeba bronić i wspierać, a nie podchodzić refleksyjnie do jego działalności. Każdy atak na Radio jest utożsamiany z atakiem na Polskę i wykroczenie przeciw Prawu Bożemu. W oczach swoich zwolenników „jest to dzieło Boże” („Dlaczego należy bronić Radia Maryja i je wspierać”), a treści płynące z tej rozgłośni są tożsame z nauczaniem Kościoła. Wszelkie krytyki to:

„Opublikowane za judaszowe srebrniki dziesiątki tysięcy kłamliwych, nienawistnych, podżegających i judzących artykułów odwołujących się do najbardziej prymitywnych ludzkich instynktów, byle tylko zasiać ziarno zwątpienia i podejrzeń”. („Dlaczego należy bronić Radia Maryja i je wspierać”)

Kontynuując wątek ojczyzny w myśli autorów ND, przyjrzyjmy się jak przez publicystów ND rozumiany jest patriotyzm. W tekstach owych autorów patriotyzm staje się cnotą, wierność ojczyźnie/narodowi, podobnie jak opisywał to Kantorowicz, stoi zaraz po miłości do Boga; co więcej, wydaje się, że miłość do Boga i do Ojczyzny są tożsame, co ukazuje następny fragment:

„Na przeciwległym biegunie w stosunku do nacjonalizmu lokuje się kosmopolityzm, który również kwestionuje pochodzenie narodów od Stwórcy, Boskie przykazanie miłości Ojca i Matki, i ludzi swojego domu, a za bóstwo uważa naturę, przyrodę, kosmos lub jakąś ideę ludzkości. Jest tu też pogarda rzeczywistości macierzyńskiej i rodzicielskiej w imię anonimowej całości świata i odrzucania prawdy o Bogu jako dawcy życia. W efekcie ma istnieć tylko moje „ja” i wszechświat, nie ma rodziców, nie ma wspólnot ludzkich, nie ma nadrzędnych praw i norm, ja od nikogo nie zależę, może jedynie od kosmosu”. („Patriotyzm”, “Nasz Dziennik”, 24-26.12.2006)

Otrzymujemy więc wizję, w której sprzeciw wobec swoiście pojmowanego patriotyzmu (które staje się obowiązkiem, ponieważ narody pochodzą od Boga), równoznaczny jest z odrzuceniem czwartego przykazania Dekalogu, a także podważenie roli Boga jako Stwórcy świata. Odnaleźć można także w tym fragmencie echa etnocentryzmu – człowiekiem można być tylko w pełni będąc członkiem narodu. Kosmopolicie, osobie nieidentyfikującej się z jakimś narodem, odmówione jest człowieczeństwo.

Ataki na patriotów, pojmowanych jak powyżej, są permanentne. Tym razem autor wskazuje na konkretne cele ataków:

„nieustanny i nieprzebierający w środkach atak na rząd, na partię większościową, na wszystkie partie, które chcą odrodzić Polskę, i na miliony ludzi, którzy czują się Polakami i nie chcą kosmopolityzmu ani globalizmu (…) Owa antypolskość przejawia się na wielu płaszczyznach, ale głównie we wściekłości i atakach na programy PiS-u, na nowy rząd, na prezydenta elekta, a potem i na Samoobronę, LPR oraz media ogólnokościelne, które się nie sprzedały obcemu kapitałowi, kontynuują polską myśl, polskie serce, polski czyn i utrzymują się z wdowiego grosza”. („Anty-Polska”).

Zatem po wielu wiekach, kiedy państwo i naród były sobie wrogie, polskie serce może identyfikować się z władzą państwową, reprezentowaną przede wszystkim przez PiS i Lecha Kaczyńskiego, ale także Samoobronę i LPR. Krytyka rządu, a dziś także pseudo koalicji, jest zatem jest równoznaczna z podważaniem samego jądra polskości.
Mając tak konkretnie sprecyzowane cele ataków, należy także przyjrzeć się wrogom, którzy są za nie odpowiedzialni. W myśleniu mitycznym „postać wroga symbolizuje wszystkie wartości odwrócone, wróg jest ucieleśnieniem zła. Walka z nim to nie gra o pewną stawkę, ale jest przeciwstawieniem się destrukcyjnym potęgom, które niosą światu zagładę” (Filipowicz, 1988, s.187).
Wrogiem może być tylko inna siła wyższego rzędu, stąd zawsze przeciwnicy prezentowanych poglądów prezentowani są jako jakaś wroga religia, np. „‘tęczowa’ religia” homoseksualistów, częste są nawiązanie do gnozy, neopogaństwa, w których„wszystko jest dokładnym zaprzeczeniem chrześcijaństwa, czyli prawdy Boga i człowieka”. Mamy więc do czynienia z zupełnym odwróceniem porządków, owi wrogowie posiadają cechy, które są dokładnym odwróceniem cech uznawanych przez autorów za porządne („Aby Polska”).
Wiele artykułów w ND opisuje owe zagrożenia, jakie czyhają na Polskę i szeroko charakteryzowani są wrogowie Polski. Wrogowie Polski są „bez sumienia, bez twarzy, bez charakteru”, mówią „z czeluści piekieł” („Aby Polska była Polską”). Taki przeciwnik nie jest osobą, nie ma swojej indywidualności ani tożsamości. Tak zdefiniowany przeciwnik to nie osoba, która prezentuje swoje własne poglądy. Uprawniony chyba będzie wniosek, że są oni po prostu wykonawcami planu szatana, opisanego w jednym z cytowanych już fragmentów. Te wnioski znajdują wyraz w następnym fragmencie:

„Człowiek, który wyłonił się z haseł rewolucji seksualnej, to już nie stworzenie Boże, zatroskane o swoje zbawienie, to już nie osoba, która doświadcza siebie jako istoty rozumnej i wolnej; to już nie członek społeczności, narodu, państwa, dbający o przyszłość nie tylko swoich najbliższych, ale i całego swego narodu” („Zwycięstwo haseł nad zdrowym rozsądkiem”, “Nasz Dziennik”, 5.12.2005).

Upadek moralny opisywanych osób skutkuje zatem automatycznym wykluczeniem ich z narodu, a w zasadzie w ogóle z jakiejkolwiek społeczności ludzkiej. Wysnuć więc można wniosek, że społeczność „stworzeń bożych”, osób przestrzegających moralności katolickiej, pokrywa się z narodem. Jeśli ktoś nie idzie ścieżką wyznaczona przez Boga, nie ma prawa należeć do narodu.
Ponadto takie ujednolicenie przeciwnika pozwala na przypisywanie wszelkich złych bez potrzeby zastanawiania się nad różnorodnością opinii, postaw i motywacji osób zdefiniowanych jako wrogów przez redaktorów ND.
Spójrzmy na ten fragment:

„Rok 1989 nie jest żadną cezurą. Nadal trwa system wrogi Polsce i Polakom. Po Okrągłym Stole nadal rządził Polską potwór, z twarzą Michnika. Potwór oczywiście miał twarz potwora wrogiego Polsce, wrogiego Kościołowi, wrogiego Chrystusowi i wrogiego chrześcijańskiej moralności”. („Aby polska była polską”).

Odnajdujemy tu motyw obecny w wielu mitologiach, w których zło utożsamia się z bestią (Filipowicz 1988, s.139). Autor artykułu porównuje wrogów Polski do potwora, ponadto dokonuje precyzyjnej identyfikacji owych wrogów („ma twarz Michnika”). Co więcej autor, stosując zasadę styczności, sugeruje ciągłość działania sił zła, a przez to utożsamiając władze PRL z redaktorem naczelnym Gazety Wyborczej, a PRL z sytuacją w Polsce będącej konsekwencją porozumienia osiągniętego przy Okrągłym Stole.
Podobnie zasada styczności została wykorzystana przy wymienieniu w jednym ciągu Polski, Kościoła, Chrystusa i chrześcijańskiej moralności. Takie zestawienie powoduje uznanie tożsamości wszystkich czterech wymienianych elementów, mimo iż pochodzą z różnych porządków. Jednak, w ślad z Levi-Straussem traktującym mit jako bricolage, takie łączenie różnych elementów jest typowe dla mitu i niejako uprawnione w tym porządku, o tyle, o ile skutecznie wywołuje odpowiednie nastawienie emocjonalne (Barański 2001, s.51).

* * *

Punktem wyjścia moich rozważań była idea przyrównująca śmierć za ojczyznę do śmierci za wiarę chrześcijańską. Śledząc ten wątek w tekstach ND dotarłam do wielu bardzo różnorodnych wątków, które można zaklasyfikować jako mityczne. Te, które opisałam w tym eseju to między innymi (oprócz już rzeczonego utożsamienia ojczyzny ziemskiej z niebiańską, uznanie Polski za podaną przede wszystkim prawu bożemu, a jednocześnie będącą współcześnie najwierniejszą głosicielką prawdy zawartej w Ewangelii) to radykalny podział świata, jaki zostaje dokonany na tych, którzy przyjmują prawdę oferowaną im przez autorów ND, i na całą resztę, która jest emanacją sił zła; ponadto mamy do czynienia z objawianiem się proroka w postaci o. Rydzyka, który jest pośrednikiem z sacrum; odwoływanie się do archetypów w postaci arcydemona, potwora, który wciela się w przeciwników głoszonych prawd; deprecjonowanie wrogów poprzez pozbawianie ich twarzy, uznawanie, że nie są w pełni ludźmi. Elementy myślenia mitycznego odnalazłam także w formie, w jakiej są przedstawiane owe mityczne treści. Polega to na stosowaniu licznych figur stylistycznych i obrazowego przedstawiania swoich poglądów, co ma na celu wytworzenie odpowiednich emocji w czytelniku. Szeroko stosowana jest zasada styczności, układania obok siebie pozornie nie mających z sobą związku zdarzeń czy określeń, aby wywołać wrażenie relacji przyczynowo skutkowej lub istnienia związku między tymi elementami. Autorzy ND nie stronią od apostrof i pytań retorycznych, które nie dają możliwości odpowiedzi innej, niż zaplanowanej przez autora.
Na łamach ND nie pojawiają się nigdy wywiady z osobami nie podzielającymi, przynajmniej w części, poglądów tej gazety. Także na stronie internetowej nie można skomentować zamieszczonych tam artykułów. Wskazuje to na zamknięcie tego środowiska na otwartą dyskusję, co zresztą jest jedną z cech konstytuujących myślenie mityczne.
Poglądy prezentowane przez autorów ND wpisują się niemal idealnie w koncepcje stereotypu prześladowczego sformułowanego przez René Girarda (1991). Odnajdujemy tu zarówno oskarżenie wrogów o 1) zadanie zbrodni istotom, wobec których jest to złem absolutnym (aborcja, jako ciągle powracający motyw, oraz liberałowie, którzy są jej zwolennikami); 2) zbrodnie na tle seksualnym (krytyka homoseksualistów, edukacji seksualnej, środków antykoncepcyjnych, związków partnerskich); 3) zbrodnie dotyczące religii (oskarżanie o ateizm, ataki na Kościół i jego przedstawicieli, ataki na Radio Maryja).
Poza treściami mitycznymi niepokojące są też inne sygnały, które można wyczytać między wierszami artykułów ND. Feministycznie zorientowane socjolożki odnajdują w„Naszym Dzienniku” specyficzny splot nacjonalizmu i dyskursu antyaborcyjnego, dążącego do zawłaszczenia ciała kobiety (Gawlicz, 2005). Jeśli przyłożyć do tych poglądów skalę F sformułowaną przez Adorna, autorzy ND uzyskaliby jedne z wyższych wyników – uwzględniając takie czynniki jak: niechęć do autorefleksji, wybujałe zainteresowanie kwestiami seksualności powiązane z restrykcyjnymi normami, bezkrytyczna akceptacja autorytetów, podatność na stereotypy, popularność teorii spiskowych, konwencjonalizm – bezrefleksyjne przestrzeganie zasad, wyszukiwanie i potępianie ludzi naruszających normy (Jakubowska, 1999).

Te obserwacje w połączeniu z ostatnimi wydarzeniami politycznymi każą się zastanowić, jaki wpływ mogą mieć powyżej wymienione poglądy autorów (i zapewne czytelników„Naszego Dziennika”) na dyskurs polityczny w Polsce i czy mogą one skutecznie kształtować poglądy społeczeństwa i polityków na otaczająca nas rzeczywistość. A jeśli można zaobserwować sympatię dla tych poglądów wyrażaną przez polityków rządzących to czy myślenie mityczne będzie realnie kształtować działania rządu?

BIBLIOGRAFIA
1. Anderson, B. 1997. Wspólnoty wyobrażone. Kraków, Wydawnictwo ZNAK.
2. Barański, J. 2001. Socjotechnika, między magią a analogią. Kraków, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego.
3. Barthes, R. 2000. Mitologie. Warszawa, Wydawnictwo KR.
4. Filipowicz, S. 1988. Mit i spektakl władzy. Warszawa, Państwowe Wydawnictwo Naukowe.
5. Gawlicz,K. 2005. „Płeć i naród. Dyskurs dotyczący aborcji w ‘“Naszym Dzienniku”’ a konstruowanie tożsamości narodowej”, [w:] Zierkiewicz,E.,Kowalczyk, I. (red.) Kobiety, feminizm i media. Poznań, Wydawnictwo KONSOLA.
6. Girard, R. 1991. Kozioł ofiarny. Łódź, Wydawnictwo Łódzkie.
7. Jakubowska, U. 1999. Preferencje polityczne. Psychologiczne teorie i badania. Warszawa: Wydawnictwo Instytutu Psychologii PAN.
8. Kantorowicz, E. 1965. Selected Papers. New York, J.J. Augustin Publisher – Locust Valley.
9. Kłoczowski, J.A. 1994. Więcej niż mit. Kraków, Wydawnictwo ZNAK.

“Nasz Dziennik”

1. .„Aby Polska była Polską”. Bajda, J. 07.12.2005.
2. „Anty-Polska”. Bartnik, C. 26-27.11.2005.
3. „Chcą rządzić Kościołem”. Rutkowska, M. 12.01.2006.
4. „Dlaczego należy bronić Radia Maryja i je wspierać”. Kulbat, W.31.12.2005-1.01.2006.
5. „Działalność Radia Maryja w zwierciadle nauki Kościoła”. Kulbat, W. 14-15.01.2006.
6. „Mała rozgłośnia na wielkim medialnym areopagu. Dlaczego Radio Maryja uważane jest za ‘niebezpieczne’?”. Hajduk, R. 7-8.01.2006.
7. „Nie głosuję na Tuska”. Bajda, J. 7.10.2005.
8. „Patriotyzm”. Bartnik, C. 24-26.12.2006.
9. „Powstań Polsko, skrusz kajdany”. Bartnik, C. 17-18.09.2005.
10. „Rozpad ‘humanizmu’ oświeceniowego, czyli ‘katastrofa antropologiczna’”. Bajda, J. 29.11.2005.
11. „Sekciarski charakter liberalizmu”. Bartnik, C. 28-29.01.2006.
12. „Zwycięstwo haseł nad zdrowym rozsądkiem”. Kominek, M. 5.12.2005.