Treść czy forma? Gdzie moje odczucie?  (Tadeusz Dąbrowski, "Czarny Kwadrat", 2009)

Treść czy forma? Gdzie moje odczucie? (Tadeusz Dąbrowski, „Czarny Kwadrat”, 2009)

Czarny kwadrat (2009) Tadeusza Dąbrowskiego można uznać za nawiązanie do twórczości Malewicza oraz kierunku suprematyzmu. Nawiązanie jednak, nie zaś naśladownictwo. Poeta nie powiela schematów ani w żaden radykalny sposób się im nie przeciwstawia. Jego „czarny kwadrat” znajduje się przecież na czarnym tle, o czym dowiadujemy się z utworu rozpoczynającego tomik. Nie do końca zatem wiadomo jaką rolę ma pełnić owo tło. Malewicz, gdy prezentuje czarny kwadrat na białym tle, podkreśla wagę czystego odczucia w sztuce. W konsekwencji odrzuca lub redukuje dotychczasowe środki wyrazu i form w malarstwie. Według niego, najważniejsze jest uczucie towarzyszące odbiorowi dzieła, nie zaś to, co wytwór miałby obrazować. Co dzieje się jednak wtedy, gdy tło, na którym znajduje się czarny kwadrat, ma również kolor czarny? Znając przedstawione powyżej założenia suprematyzmu oraz kierując się odczuciem w odbiorze tekstu, możemy nazwać pierwsze wrażenie towarzyszące czytaniu początkowego utworu tomiku: zaskoczenie. Może właśnie o to autorowi chodzi – aby czytelnik zaczął analizować tok jego myślenia, podjął polemikę z dotychczasowym doświadczeniem kultury i sztuki, obudził własną refleksję. Co zatem może oznaczać czarny kwadrat na czarnym (a nie białym, jak u Malewicza) tle?

Kwadrat jest niczym światło („bezzwłocznie pojawia się i znika”), a tło jest jak prześwit. Motto do tomiku zaczerpnięte z myśli Heideggera opisuje ich wzajemną relację: „światło może (…) wpaść w prześwit, w jego otwartą przestrzeń, wyzwalając w niej grę światła i mroku”. Motyw ścierających się i walczących ze sobą przeciwieństw można odnaleźć w tekstach Dąbrowskiego. Dobro konfrontowane jest ze złem: w wierszu Różnica, osoba mówiąca zastanawia się, czym różni się jedno od drugiego (relacja jaka pomiędzy nimi zachodzi jest podobna do tej pomiędzy strachem uzasadnionym – uświadomionym niebezpieczeństwem, a strachem bez powodu – lękiem), zaś w utworze *** (Dobro i zło przestały się we mnie spierać…), liryczne „ja” poszukuje personifikowanych towarzyszy swego życia.

W myśli poety pojawia się także opozycja ciała i duszy. Czytamy: „ciesz się, że masz ciało, które mówi o śmierci duszy”. W słowach tych można dostrzec pewną przewrotność: o czyją śmierć chodzi, czy to dusza umiera? Jeżeli podmiot liryczny pozostaje wierny tradycyjnemu przekazowi biblijnemu, to wierzy, że dusza nie ginie. Wtedy powinien by rzec: „ciało, które mówi (komu?) duszy o śmierci (kogo, czego? – ciała)”. Jedno jest jednak pewne: ciało i dusza są ze sobą nierozerwalnie związane i chociaż znacznie się od siebie różnią, tylko razem zapewniają integralność osoby ludzkiej.

Od zasady współpracy przechodzi Dąbrowski do problemu rywalizacji. W wierszu Zwierzenia chłopca z onkologii, opisuje jak w ciele chłopca chorego na raka spierają się ze sobą biologia wraz z chemią. To życie zmaga się ze śmiercią. Poeta bardzo często porusza problem śmierci. Otrzymujemy słowo o tych, którzy odeszli [***(Jeżeli nadal jesteś sobą, nie możesz nie tęsknić…)], odnajdujemy wiarę w obcowanie ze świętymi, którzy mogą pozostawić na niebie promień, kreślący w powietrzu niewidzialne litery, tak, jakby zmarły chciał żywym o czymś powiedzieć [*** (Moja mama prosiła po twojej śmierci...)], śledzimy gdzie znajduje się granica, po przejściu której żywy może zostać uznany za zmarłego oraz zastanawiamy się czy kruche i ulotne życie ludzkie nie jest tylko snem [***(Gdy widzę umarlaka, który leży bez tchu…)].

Człowiek na ziemi „pojawia się i znika” , tak jak „dźwięk w przestrzeni prześwitu”, który „rozbrzmiewa i cichnie, dźwięczy i ginie” (Heidegger)… Dąbrowski często pisze o przemijaniu. Znajdujemy utwory z elementami autoportretu [***(Trzydziestoletni chłopiec święcie przekonany...)], takie, w których podmiot liryczny kroczy od dzieciństwa (Pieszczota), przez teraźniejszość, w stronę przyszłości:

Zeskanowałem swoje zdjęcie z pierwszej klasy

(…) A teraz patrzę w lustro

(…) Więc to ja, znowu ja, wszystko ja, Włącznie z blizną po trądziku, dziurą w zębie, a

kiedyś, być może – dziurą po zębie (…)

[***(Zeskanowałem swoje zdjęcie z pierwszej klasy…)]

Gdzie indziej liryczne „ja”( ujawniające się często), mówi o zgubnym wpływie dzisiejszych czasów na człowieka (Przegapiłem swój moment), poszukuje swej tożsamości [***(Nieogrzewany wagon nocnego pociągu…), ***(Dawno temu człowiek budował swoją tożsamość…)], pyta o Boga i jego naturę [***(Boże, wielka Niezgrabo, znów chciałeś rozładować...)]. Pojawia się również figura ojca [Różnica, ***( W drugim pokoju leży ojciec…)], o którego „starym sercu i jego malejącej liczbie uderzeń” myśli osoba mówiąca, a także powraca nadzieja na porozumienie z tymi, których już nie ma wśród żywych. Liryczne „ja” w wierszu Orfeusz i Eurydyk (Eurydyk, nie Eurydyka) w codziennie wysyłanym mailu poszukuje kontaktu z tym, który odszedł, prosi o jakiś znak… Paradoksalnie, milczenie [o różnych jego rodzajach wspomina utwór ***(czym różni się milczenie...)] nie potwierdza, że człowiek już na zawsze odszedł i kontakt z nim jest niemożliwy. Brak odpowiedzi świadczy o tym, że adresat listu wciąż gdzieś istnieje („jeżeli jesteś”) i do tego ma się dobrze. Milczenie staje się formą wypowiedzenia. Może oznaczać obecność i istnienie:

(…) Milczysz absolutnie

pewien, że jeszcze moment i cię znajdę.

[***(Jeżeli nadal jesteś sobą, nie możesz nie tęsknić...)]

Może być również „słowem milczącego Boga”, gdy umierają najbliżsi [***(Nie ma miłości większej niż...)]. W tym miejscu uzyskujemy także jedno ze spojrzeń na miłość: jest ona milczeniem [gdzie indziej czytamy o miłości, która „wbrew logice do końca pozostawia wybór” [***(Pan Bronek ma 85 lat...)], o miłości stawiającej pod znakiem zapytania rzetelność uczucia (Nieomal) oraz czytamy o jej przemianach (Gdyby)]. Z motywem wymownego milczenia mamy do czynienia również w utworze zadedykowanym dwóm poetom: Norwidowi oraz Różewiczowi [***(Trawa – mogłaby krakać…)], poświęcającym w swojej twórczości ważne miejsce problemowi milczenia. Czyżby wiersz był pragnieniem wyrażenia siebie i zarazem niemożnością wydobycia głosu? Czy poezja i słowo starają się wypowiedzieć „niewyrażalne”?

Dąbrowski wiele razy sięga do kręgu rozważań związanych z zagadnieniem samej twórczości poetyckiej. Podmiot liryczny wspomnianego utworu mówi, że „chciałby wreszcie zamilknąć, ale na razie tylko/- cicho siedzi”. Gdzie indziej (Wiersz współczesny), poezja przypomina kamyk lub cegłę uderzającą w ślepego nietoperza (metaforycznie nazwany wiersz), który żyje we własnej rzeczywistości i potrafi tylko wysyłać oraz odbierać sygnały. Nietoperz – wiersz – spada na ziemię, ale czy sama poezja ma szansę nadal istnieć? Może nie ma już ani jej ani pisma [***(czy istnieje jeszcze poezja...)], gdyż słowo nie przystaje do rzeczywistości, pomiędzy nim a istotą (tym, co ma być wyrażone), istnieje ogromna przepaść, taka jak ta, znajdująca się pomiędzy słowem śmierć a prawdą śmierci (w niej mieści się życie, aby zaś pojąć istotę samej prawdy wydawałoby się, że należy najpierw doświadczyć śmierci [***(Słowo jabłko nie zawiera w sobie żadnej prawdy…)]. Dąbrowski nie podaje ostatecznej odpowiedzi na nurtujące go pytania. Pozostawia tylko niewiele mówiące tautologie: „słowo (jest) jak słowo”, a „metafora jak metafora” (słowo). Trudno im oddać istotę rzeczy. Lecz czym jest owa istota? Może jest właśnie tym, co człowiek czuje (do skutku)? Tu aluzja do Malewicza, ironicznie i przewrotnie… Dąbrowski wydaje się podejmować grę z czytelnikiem: w razie braku odpowiedniej reakcji zaleca ponowne przeczytanie wiersza. Jednak w ten sposób sięga do idei powrotów, od której odżegnywał się w wierszu ***(To nieprawda, że świat jest bezustannym powrotem…). Notabene polemiką ztym samym twierdzeniem mogą być również przemiany miłości opisane w wierszu Gdyby: miłość poprzez seks i pornografię powraca do swej istoty.

Dąbrowski porusza w swym tomiku wiele problemów. Mówi o poezji, miłości, przemijaniu, śmierci… Nie ujednoznacznia jednak, gdyż opisuje wszystko to, co uchyla się konkretnemu nazywaniu. Zatem jego „czarny kwadrat” może obrazować właśnie jedno z tych pojęć (ich charakter jest zbliżony do charakteru odczucia), zaś czarne tło może zakładać ich wielość (raz po razie jedno z odczuć staje się wyraźniejsze na tle innych, nie należy jednak o nich zapominać, gdyż świat składa się z nieskończonej różnorodności elementów). Tak samo światło (zgodnie z twierdzeniem Heideggera) zakłada prześwit. Tyle o treści. A czy forma poszczególnych utworów jak i całego tomiku na pierwszym miejscu stawiają odczucie? Nie wystarcza jednorazowa lektura wierszy, aby odnaleźć łączące je motywy. Dąbrowski tworzy pozostając do pewnego stopnia na powierzchni znaczeń i sensów. Zaskakujące jest jednak to, że dzięki takiemu podejściu, można dotrzeć do ich głębi. Bardziej niż nagłe poruszenia interesuje go docieranie do sensów. Poeta wymaga czasu do namysłu. Kiedy w bezpośredni sposób zwraca się do odbiorcy, zachęca go do refleksji nie tylko nad wierszem i światem w nim przedstawionym, lecz przede wszystkim nad samym sobą i nad własnym odczuwaniem.

Tadeusz Dąbrowski, Czarny Kwadrat, Kraków 2009.