Teoria ewolucji: dialog nauki i wiary.

Autor: Justyna Herda

 

Niektóre z grup zainteresowanych kwestią pochodzenia człowieka, zwłaszcza kreacjoniści, zdają się nie dostrzegać, że istnieją jeszcze inne możliwości interakcji nauki i religii, niż tylko kreacjonizm i materialistyczna teoria ewolucji.Ani jedno, ani drugie stanowisko nie jest zgodne z doktryną chrześcijańską. Nie są one też zgodne z metodologią nauki. Teoria ewolucji oparta na materializmie ontologicznym zakłada, że istnieją jedynie obiekty materialne i prawa natury rządzące ich rozwojem. Wyklucza się tu istnienie jakichkolwiek obiektów pozamaterialnych. Rzeczywistość staje się w takim ujęciu jednowymiarowa – materialna. Nie trzeba chyba wyjaśniać, dlaczego postawa taka stoi w sprzeczności z nauką Kościoła. Co istotne, pozostaje również w sprzeczności z metodologią nauki, jako że metoda naukowa nie pozwala orzekać na temat innych obiektów, niż tylko zjawiskowe. Oczywiście naturalizm (materializm) jest postawą całkowicie poprawną na poziomie naukowym, lecz jedynie w formie metodologicznej. Wypowiadanie się jednak na temat istnienia lub nieistnienia rzeczywistości pozamaterialnej wykracza poza kompetencje metody naukowej pojętej na gruncie obecnie obowiązującego paradygmatu naturalistycznego.

Teorie kreacjonistyczne negują z kolei badania naukowe dotyczące procesów ewolucyjnych. Jest to ruch fundamentalistyczny poszukujący odpowiedzi na pytanie naukowe w Biblii, co oczywiście skutkuje całkowitym pomieszaniem porządków poznania. Nauka ma tu być otwarta na wszelkie wyjaśnianie zjawisk: naturalistyczne i poza-naturalistyczne. Taka postawa zwiastuje rychły koniec nauki, jako że rzetelne badania naukowe stają się zbędne. Do wszelkich przecież niewyjaśnionych kwestii można użyć koncepcji Boga–Stwórcy jako wyjaśnienia. I tu kończy się potrzeba dalszego dociekania.

Zarówno więc materialistyczna wersja teorii ewolucji, jak i teorie kreacjonistyczne wykraczają poza dany porządek poznawczy, co zdecydowanie utrudnia odnalezienie porozumienia między nauką i wiarą. W pierwszym przypadku nauka wkracza na teren, gdzie metoda naukowa staje się całkowicie bezużyteczna. W drugim natomiast, przedstawiciele kreacjonizmu chcą wypowiadać się na tematy, w przypadku których słuszną i najbardziej owocną pozostaje metoda stosowana w nauce, a nie dosłowna interpretacja słów Biblii.

Pozostaje jeszcze jednak inny sposób interakcji nauki i wiary – a mianowicie oparty na gruncie krytycznego realizmu. Uznaje się tu realne istnienie wielowymiarowej rzeczywistości, nie ograniczonej jedynie do sfery zjawiskowej. Powstaje więc potrzeba prowadzenia badań naukowych i teologicznych. Oczywiście każde z owych badań zachowuje swoją integralność metodologiczną, jako że nauka pozostaje najlepszym i najbardziej owocnym narzędziem do badania rzeczywistości zjawiskowej. Natomiast przedmiotem teologii jest inny wymiar tej samej rzeczywistości. Takie ujęcie pozwala na twórczy dialog między nauką i religią. Powstaje pewna szersza perspektywa poznawcza dotycząca jednej, ale bogatej, wielowymiarowej rzeczywistości.