Talent odkryty przypadkiem. Recenzja "Papuszy"

Talent odkryty przypadkiem. Recenzja „Papuszy”

Bronisława Wajs. Po cygańsku Papusza, czyli laleczka. Cygańska poetka (zawsze prosiła, by mówić, że jest Polką, bo Cyganie to też Polacy), odkryta przez wielkiego Jerzego Ficowskiego, promowana przez niezwykle wpływowego Juliana Tuwima. Jej wiersze i proste piosenki o tęsknocie za życiem zgodnie z rytmem natury stanowią do dziś ważną część kulturowego dziedzictwa Cyganów polskich.

Artystka wyklęta, zapomniana przez lata w środowisku i wśród publiczności literackiej, zapomniana na wieki przez ziomków. Fascynująca historia jej życia skłoniła do badań nad biografią i literacką spuścizną Angelikę Kuźniak,. Efektem ośmioletniej pracy jest wydana w sierpniu tego roku nakładem wydawnictwa Czarne Papusza. To drugi pełnowymiarowy reportaż publicystki, po opublikowanej w 2009 roku Marlene, będącej zapisem ostatnich lat życia Marleny Dietrich. Najnowsza książka Kuźniak składa się z siedmiu zamkniętych fabularnie rozdziałów, z których każdy odpowiada konkretnemu okresowi życia głównej bohaterki w układzie chronologicznym. Mimo to cały tekst ma kompozycję otwartą, gdyż przybiera formę retrospektywnej gawędy wiekowej już Bronisławy Wajs z odwiedzającymi ją w gorzowskim mieszkaniu polskimi znajomymi. Autorka Papuszy od początkowych akapitów tekstu pozwala przemówić swojej bohaterce, stawiając siebie w pozycji suflera dopowiadającego fakty z życia cygańskiej poetki, przywołującego ważne historycznie wydarzenia i cytującego osoby z otoczenia Wajs. Dedykowaną przyjaciółce Kuźniak, Agnieszce Zwolskiej książkę otwiera określające filozofię życia Papuszy motto i opowieść bohaterki o traumatycznych przeżyciach związanych ze śmiercią i pochówkiem swego cygańskiego męża. Publikacja opatrzona jest także obszernymi przypisami, bogatą bibliografią i wieloma fotografiami, dzięki uprzejmości tarnowskiego Muzeum Etnograficznego.

O ile wyznaczenie ramy kompozycyjnej tekstu nie przysparza problemów to kwalifikacja gatunkowa książki nie jest już tak oczywista. Publikacja w Stasiukowym wydawnictwie Czarne sugeruje reportażową proweniencję dzieła Kuźniak. Jest to jednak półprawda. Zróżnicowanie gatunkowe Papuszy przekracza postmodernistyczną modę na wielogłosowość, czy otwartą kompozycję dzieła, co wpływa nie tylko na estetykę tekstu i jego ogólny wyraz, ale przede wszystkim na samą strukturę powieści. Czy powinno się użyć tego wyznacznika? Najnowsze dzieło autorki wpisuje się w kategorię współczesnej sylwy¹, ale swoistego typu. Mamy tu przede wszystkim biografię Papuszy, skrupulatnie badaną przez Kuźniak, która stopniowo przechodzi w narrację pierwszoosobową i to obustronną. Publicystka wielokrotnie oddaje poetce głos, pozwalając sobie przy tym na rwaną opowieść o wieloletniej, sumiennej pracy nad właściwym dziełem, redakcją tekstów Wajs, porusza także sprawę własnej relacji ze środowiskiem Cyganów. Jest to zatem forma podwójnej autobiografii. Do tego dochodzi zapis czysto reporterski, elementy literatury interlokucyjnej, proza środowiskowa i czysta faktografia. Autorka wplotła w tok opowiadania kilka utworów artystki, spisanych ręką Jerzego Ficowskiego, a także takich, które nie doczekały się do tej pory skodyfikowanej formy.

Cechą charakterystyczną sylwy jest także skończoność dzieła scalona w obrębie „biografii” tekstu i ciała autora. Klasycznie pojmowana delimitacja tematyczna, czy kompozycyjna nie konstytuują dzieła. W porządku, jeśli uznajemy Papuszę prymarnie za biografię, to tę autorską obietnicę mamy spełnioną. Pytanie tylko… kto naprawdę jest bohaterem owej biografii? Bronisława Wajs? Angelika Kuźniak jako badacz kultury romskiej? A może Bronisława Wajs w wyobraźni Angeliki Kuźniak? W przypadku biografii do oczywistości należy personalizacja toku narracji, wybór interesujących wątków i ich subiektywna hierarchizacja przy konstruowaniu tekstu. Kuźniak napotkała tu jednak na dodatkową trudność związaną z dostępem do materiałów o swojej bohaterce. Jak mówi autorka w dziele: „Zwodzi ją (Papuszę – przyp. autorki) pamięć, szczególnie słaba do dat. To, co mówi, wywołuje nowe pytania. Nie na wszystkie znajdę odpowiedź. Są więc w mojej opowieści o Papuszy zdarzenia prawdopodobne, prawdziwe i wiele znaków zapytania. Nie zdążyłam z nią porozmawiać. Miałam trzynaście lat, gdy umarła”. Z jednej strony Kuźniak prowadzi narrację w taki sposób, jakby przeprowadzała z Wajs wywiad-rzekę (przeplataną historycznoliterackimi wstawkami z wykorzystywanych opracowań). Z drugiej strony czytelnik otrzymuje informację, że do napisania tej książki reportażystka wykonała pracę niemal archeologiczną w archiwach bibliotecznych i osobistych (choćby nieżyjącego Jerzego Ficowskiego za zgodą jego żony). Bazowała w największej mierze na nagraniach monologów, rozmów prywatnych, czy wywiadów radiowych z Wajs, a także na jej pamiętniku i korespondencji z Ficowskim i Tuwimem. Wywołuje to efekt fascynującej rozmowy z duchem, na granicy światów.

Dzieło Kuźniak w sposób zamierzony zostało utrzymane w tonie gawędy. Wymusza to zarówno konwencja gatunkowa, typ narracji, jak i fakt, że zrąb tekstu powstał poprzez spisanie ze słuchu ustnych monologów artystki i rozmów z nią zarejestrowanych na taśmach. Autorka, chcąc dochować wierności oryginalnemu idiolektowi Papuszy nie dokonuje żadnych poprawnościowych zmian w tekście, uzupełnia jedynie usterki interpunkcyjne i ortograficzne w cytatach pochodzących z jej pamiętnika, czy listów wyłącznie tam, gdzie trudno odczytać sens. Opowieść jest zanurzona w żywiole literatury mówionej również z tego powodu, że kultura cygańska ze swego założeniu pozostanie na zawsze w kręgu oralności. Stylistyka mowy potocznej stanowi najlepsze opakowanie dla przedstawianej historii.

Papusza tematycznie wpisuje się w dyskursy wykluczenia. W dyskurs Innego, którego komunistyczna władza próbowała zmusić do osiadłego, zinstytucjonalizowanego życia doprowadzając tym samym do śmierci cygańskiej kultury przez nierespektowanie jej elementarnych zasad. Wielobarwny świat narodu bez ziemi, odrzucającego ideę władzy, posiadania czegokolwiek na własność, rozumiejącego wyłącznie prawo naturalne, a nie ludzkie drżał w posadach już wcześniej. Faszyści z uporem maniaka tropili i zabijali Cyganów, w takim samym stopniu jak naród żydowski. Według romskiego podania: „Cyganów zabijano z zazdrości. Tak głosi pierwsza taborowa legenda. Niemcy chcieli podbić świat, ale podobno brakowało im bystrości. Nie mogli znieść, że Żydzi i Cyganie są od nich mądrzejsi. Więc postanowili ich wymordować”.

Papusza stanowi także zapis trudnego współistnienia Polaków i Cyganów na jednym terenie i przestrzeni lat; braterstwa okupionego zgryzotą, uprzedzeniami, chęcią pomocy i jej brakiem. Potrzeba oswojenia Cygana, również w słowniku, doprowadziła do popularyzacji nienacechowanego określenia Rom, aby odrzucić stereotypowe przekonanie o skłonności przedstawicieli tego narodu do oszustwa i kradzieży. W środowisku cygańskim Rom jest określeniem ośmieszającym i obraźliwym, bo kojarzy się z niechęcią gadziów do historii łączącej oba ludy. Ale przecież gadzio w języku cygańskim ma równie pejoratywny wydźwięk…

Papusza nie mówi tylko o odrzuceniu narodu. Opowieść jest przede wszystkim świadectwem tragedii i samotności jednostki wynikającej z wyklęcia przez własne plemię i niemożności asymilacji z obcymi. Inna wśród Polaków, bo Cyganka, czyli ta, która kradnie, poszukuje, rzuca czary. Ale także inna wśród swoich, Cyganów, bo miała odwagę na własną rękę nauczyć się pisać i czytać, być kimś więcej, niż tylko cygańską żoną i matką (Wajsowie nie mogli mieć dzieci). Właśnie za tę inność zapłaciła. Kariera Bronisławy Wajs jest dziełem przypadku. Odkrył ją Jerzy Ficowski, który jako były akowiec ukrywał się przed czujnym okiem bezpieki w cygańskim taborze pod koniec lat 40. On ją – urzeczony talentem i wyjątkowością – wypromował i doprowadził do wydania pierwszego tomiku poezji, współpracując na tym polu z Julianem Tuwimem. Artystyczna przyjaźń z Ficowskim stała się jednak przekleństwem Papuszy. Pisarz przez wydanie w 1953 roku książki Cyganie polscy przyczynił się do wykluczenia Wajs ze wspólnoty Romów. Cyganie uznali postępowanie poetki za zdradę plemiennego kodeksu i postanowili obłożyć ją wieczną „faloryktą”, co w języku cygańskim oznacza karę wypędzenia bez możliwości kontaktu. Choć udało się jej uciec przed samosądem (bo i takie groźby otrzymywała) to została przez swoich uznana za wariatkę. Latami żyła w odosobnieniu, pogardzana przez znajomych. Przymusowe odcięcie od korzeni i ostracyzm pogłębił osobniczą skłonność artystki do zaburzeń psychicznych, wielokrotnie podupadała na zdrowiu. Za rozdarcie między rodzimą kulturą a wewnętrznym przymusem tworzenia – symbolem obcego świata przyszło jej zapłacić najwyższą cenę. Warto w tym miejscu przypomnieć słowa samej poetki: „Z taboru byłam, teraz znikąd jestem. Dyźko mówił: Nie pisz wierszy, bo będziesz nieszczęśliwa”.

Zaskakuje ambiwalentny stosunek Papuszy do własnej twórczości. Wielokrotnie podkreślała, że poetką (czy w jej nomenklaturze wierszopisarską) uczynił ją Ficowski, ona sama zaś nie zasługuje na to miano. Nie uważała własnych tekstów za prawdziwą poezję, nie traktowała umiejętności pisania piosenek za wyjątkowy dar. Mówiła: „Piosenki. Wierszy są inny. Trzeba rym składać, a piosenka to prosta. Piosenka to niżej. A wiersz wysoko, trzeba kształconych ludzi”.

Ta książka to także wyjątkowe źródło informacji o warunkach, zwyczajach i sposobie życia polskich Cyganów w targanym ludzką tragedią XX wieku. II wojna światowa, rzeź wołyńska, z której cudem uchodzi tabor Papuszy, polityka przymusowego osiedlania Romów wymazująca z polskiego pejzażu ich kolorowe wozy i nomadyczne życie, przymus nauki i pracy, od którego często się uchylano, wzajemna nieufność wobec sąsiadów, przywiązanie do natury i wolności to najważniejsze wątki tego reportażu. Wygnańczy los Bronisławy Wajs jest metaforą przemian cygańskiego świata. „I te ściany takie ciężkie nade mną. A ja cygańska córka, las mi zdrowie daje [...]. Moje były gwiazdy złote. Dziś co we włosy wplotę?” – dywaguje poetka, spędzając ostatnie lata swego życia w Gorzowie Wielkopolskim. Opiekuje się schorowanym, ćwierćwiecze starszym mężem Dionizym, utrzymując dom z wróżenia i bardzo nieregularnych honorariów za swoje piosenki. Po śmierci mężczyzny popadała w coraz głębsze zaburzenia świadomości, wielokrotnie trafiając na leczenie do zakładów zamkniętych. W połowie lat 80. Papuszą zaopiekowała się siostra, zabierając kobietę do Inowrocławia. Bronisława Wajs umiera w tamtejszym szpitalu w wyniku ostrego zapalenia płuc, pozbawiona środków do życia. Pochowano ją bez świadków, z dala od cygańskich grobów.

Intencją reportażystki w opisaniu historii pierwszej cygańskiej poetki było nie tylko przybliżenie jej skomplikowanych losów banity, ale przypomnienie dzisiejszemu czytelnikowi o niemal zaginionym fragmencie współczesnej historii Polski. Zaginionym, bo niewygodnym dla wielu osób i środowisk niechętnych poświęcaniu miejsca w dyskursie publicznym i naukowym sprawie kultury Romów. Papusza wpisuje się także w popularny nurt etnologii literackiej. Po tę pozycję winny sięgnąć osoby zainteresowane zapomnianymi dziejami współczesnej polskiej literatury, poszukujące dobrego źródła informacji o cygańskiej kulturze, a także sympatycy antropologii literackiej. Tak na dobrą sprawę nie trzeba jednak szukać powodów do lektury Papuszy. Być może w tym tkwi urok tej książki. Traktując o wykluczeniu, nie chce wykluczać nikogo spośród potencjalnych czytelników.

Angelice Kuźniak udało się oddać w swojej pracy silną osobowość bohaterki, jej delikatność emocjonalną, chłonność umysłu i niezłomność, by wbrew wrogiemu światu wypełniać powinności wobec własnego talentu. Choć nie mogła przestać być Cyganką i zaprzeczyć swojemu pochodzeniu nie była w stanie wyrzec się słów. Klasyczny tragizm został przez autorkę reportażu przedstawiony z emfazą i niezwykle osobistym podejściem. Udało się jej przy tym uniknąć kategoryzowania i ocen, które mogłyby wpłynąć na tok opowiadania. Wartościowanie pozostawia w gestii czytelnika.

W tomie Pieśni Papuszy wydanym w 1956 roku znajduje się według Juliana Przybosia strofa „najładniejsza i być może najbliższa duchowi cygańskiej pieśni ludowej, a będąca czymś w rodzaju ‚Exegi monumentum’ Cyganki. Wyznam rzecz może śmieszną: myśl w tej piosence zawarta wydała mi się głębsza i szlachetniejsza niż dumny testament horacjański”.

Angelika Kuźniak: Papusza. Wołowiec, Wydawnictwo Czarne 2013.

1. Sylwa współczesna – kategoria opisowa dla dzisiejszej literatury (szczególnie prozy) istniejąca ponad klasyfikacją gatunkową tekstów literackich. Wywodzi się ze staropolskich form piśmiennictwa diariuszowo- filozoficznego. Sylwa jako zbiór tekstów rządzi się zasadą varietas – maksymalnej różnorodności (gatunków, tematyki, estetyki i stylu), strukturalnego otwarcia (przez co sylwa traktowana jest jako forma brulionowa) i odrzucenia ciągłości narracyjnej. Często przybiera formę eseju i kolażu, znajdując się na granicy literatury fikcjonalnej, „autentyku” i intertekstualności. Anna Nasiłowska (Literatura okresu przejściowego) kładzie nacisk na bliskość sylwy do koncepcji oralności, literackiej gawędy, czego doskonałym exemplum okazuje się być właśnie Papusza.