Święty Mikołaj gej, czyli Maciej Nowak razy dwa.

Święty Mikołaj gej, czyli Maciej Nowak razy dwa.

O postaci Macieja Nowaka przypomniała mi niedawna burza wokół spotów promocyjnych ocenzurowanych przez Ministerstwo Środowiska. Temat zbrodniczej ideologii gender znów wkroczył na salony.

Niby był czas przywyknąć, ale jakoś niezmiennie razi mnie fakt, że kolejna grupa naszych sejmowych reprezentantów nie odrobiła zadania domowego z wiedzy na temat gender, czyli strategii równości płci wprowadzonej przez Unię Europejską.

Natomiast, dość niespodziewanie, postać Nowaka pojawiła się na moim horyzoncie kilka godzin po tym, jak próbowałam objąć rozumem absurd decyzji o wycofaniu spotów reklamowych z jego udziałem. Tak nagle jak usunęła się w cień mojej percepcji wraz z żenującą medialną zawieruchą, tak nagle pojawiła się w zaskakująco odmiennym, zdecydowanie bardziej merytorycznym kontekście.

W szczecińskim teatrze Pleciuga odbyło się pierwsze z serii spotkań dyskusyjnych poprzedzających doroczny festiwal teatralny Kontrapunkt. Prowadzone przez znawcę i badacza teatru, prof. Dariusza Kosińskiego (Uniwersytet Jagielloński, Instytut Teatralny im. Z. Raszewskiego), stanowiło wstęp do rozmowy o zjawisku tak zwanego nowego teatru w Polsce. Idąc na nie miałam nadzieję, że nieco lepiej zrozumiem dlaczego, mimo gremialnych zachwytów nad Strzępką i Demirskim, z ich wrocławskiego przedstawienia „Tęczowej trybuny” miałam ochotę wyjść po kwadransie (do przerwy dotrwałam jedynie z powodów technicznych – opuszczenie sali wymagało przejścia przez scenę). Kosiński opowiedział o nowym teatrze, za symboliczny punkt zwrotny uznając „przewrót styczniowy”, określenie ukute przez Macieja Nowaka właśnie, teatrologa, krytyka teatralnego i kulinarnego, a obecnie dyrektora artystycznego Teatru Polskiego w Poznaniu. Tym mianem Nowak określa 18 dzień stycznia 1997 roku, datę dwóch spektakli, Krzysztofa Warlikowskiego i Grzegorza Jarzyny, uznaną przez niego za moment narodzin nowego teatru. A ten, ze względu na szereg nowatorskich rozwiązań dotyczących zarówno formy, jak i treści, rzadko pozostawia obojętnym. Kosiński, przywołując manifest Nowaka, omówił kolejno elementy różniące tradycyjny teatr dramatyczny od rozwijającej się od dwóch dekad nowej strategii: teatru jako agory, rolę aktora, zespołu, scenografii… . Nowy teatr dla początkujących w wydaniu prof. Dariusza Kosińskiego to bardzo przydatne narzędzie, pozwalające chociaż trochę lepiej zrozumieć z czym mamy do czynienia, a z czego odbiorem często mamy problem. Planowane przez autora cyklu kolejne spotkania, między innymi z Nowakiem,  mają szansę rozświetlić mrok niezrozumiałej elitarności niektórych teatralnych propozycji ostatnich dwóch dekad.

Wracając jednak do Macieja Nowaka, ale pozostając w orbicie teatru. Ostatnio reżyserka i aktorka  Krystyna Janda udostępniła na swoim profilu fejsbukowym opublikowaną przez portal Wirtualna Polonia „listę sprzedawczyków i zdrajców narodu”. Znalazła się tam w towarzystwie kilkudziesięciu znanych twórców, sportowców, między innymi Andrzeja Wajdy, Agnieszki Holland, Zbigniewa Hołdysa, Otylii Jędrzejczak, Adama Małysza, Roberta Korzeniowskiego. Sprawy nie skomentowała.

Pozostaje pytanie ilu spośród naszych patriotycznie zorientowanych współobywateli skojarzy nazwisko Jandy wyłącznie ze zdradą narodu, a nazwisko Nowaka wyłącznie z nachalnym propagowaniem szkodliwej ideologii gender.

Wynik nierównej walki między artystycznym i intelektualnym meritum a populizmem, jadem i zwykłą głupotą wydaje się łatwy do przewidzenia.

Ilustracja:  Luci Correia

Tekst pierwotnie ukazał się 28 stycznia na blogu http://wegetarianieicyklisci.blogspot.com/