Spirala przemocy.

Autor: Bartłomiej Baryła

 

Płaczący ludzie, zakrwawione zwłoki, osierocone dzieci. Jedna bomba, jeden samobójca, dziesięć ofiar, setki ludzkich tragedii. Ciepłe kwietniowe popołudnie w Tel Awiwie. Tak jak podczas pięciu wojen, Pierwszej i Drugiej Intifady oraz podczas codziennych potyczek pomiędzy uzbrojonymi żołnierzami i uzbrojonymi w kamienie dziećmi, wzajemna nieufność i nienawiść jest żywa i gorąca. Beczka prochu, jaką jest Palestyna, wybucha codziennie na nowo. Spirala przemocy nakręca się ponownie. Po zwycięstwie Hamasu w demokratycznych wyborach w Autonomii Palestyńskiej świat wstrzymał oddech. Wszyscy mieli nadzieję na ewolucję tej radykalnej organizacji i jej działań w stronę pokojowych i politycznych rozwiązań bliskowschodniego konfliktu. Rzeczywistość przyniosła rozczarowanie.Jednak wydarzenia ostatnich dni są bardziej doniosłe i złożone. To pierwszy poważny samobójczy zamach od roku i pierwszy pod rządami terrorystów z Hamasu. Pierwszy po odcięciu finansowania palestyńskiej administracji ze źródeł amerykańskich i europejskich. Pierwszy po zwycięstwie konserwatysty i populisty Mahmuda Ahmadineżada i po ponownym otwarciu programu atomowego w Iranie. Pierwszy po przewrocie w izraelskiej polityce. Po wyborczym sukcesie Kadimy. Zaledwie dzień po zaprzysiężeniu nowego Knesetu. Po przejęciu rządu przez Ehuda Olmerta. Bliskowschodnia układanka stała się jeszcze bardziej skomplikowana.

Spirala przemocy nakręca się ponownie. Reakcje rządu Autonomii Palestyńskiej są prowokowaniem wojny i odsuwaniem możliwości pokojowego porozumienia i koegzystencji. Atef Adwan, jeden z ministrów w nowym rządzie, potępił… Izrael za prowokowanie konfliktów. Wielu innych oficjeli nie tylko nie potępiło samobójczego zamachu, lecz pochwaliło go jako formę walki z okupantem. Jedyna pokojowa wypowiedź prezydenta Mahmuda Abbasa potępiająca zamach została skrytykowana przez Hamas i inne terrorystyczne grupy. Wzywają one do odwołania uwag prezydenta i potępienia Izraela.

Szanse na nowe otwarcie lub przynajmniej kontynuację polityki potępiającej agresję zostały zaprzepaszczone. Izrael będzie kontynuował politykę Ariela Szarona, polegającą na jednostronnym wycofywaniu się na tereny sprzed wojny 1967 roku. Autonomia Palestyńska będzie staczać się w objęcia Iranu i antyzachodnich sentymentów. Uznanie Izraela nadal pozostanie kontrowersją dla kolejnych arabskich rządów, a realnego planu pokojowego dla regionu wciąż nie ma.

Spirala przemocy nakręca się. Zamach, odwet, odwet za odwet. Hamas, akceptując taką formę walki, doprowadzi do nowej wojny w regionie, która przyniesie jeszcze większy chaos i nieszczęście dla Palestyńczyków. Sytuacja po raz kolejny dojrzała do tego by na arenę wkroczyła ONZ z jednogłośną decyzją Rady Bezpieczeństwa o woli bezkrwawego rozwiązania konfliktu popartej wieloletnim planem możliwym do zaakceptowania dla obydwu stron. Tak się jednak nie stanie i krwawe status quo będzie nam towarzyszyć jeszcze przez wiele lat.