Spieszmy się lekceważyć ludzi.

Autor: Piotr Prokopowicz

 

Zawiązanie koalicji rządowej doprowadziło ostatecznie do zapowiadanego tak długo przez Prawo i Sprawiedliwość przyspieszenia. W ciągu ostatnich dni staliśmy się świadkami wielu ciekawych decyzji, pośród których na szczególną uwagę zasługują: powołanie Centralnego Biura Antykorupcyjnego, ustanowienie bankowej komisji śledczej oraz mianowanie Bronisława Wildsteina na nowego prezesa TVP. Nie możemy zapominać również o jeszcze świeżych nominacjach ministerialnych dla Andrzeja Leppera i Romana Giertycha. Czy istnieje wspólny mianownik, który łączy ze sobą wymienione posunięcia obozu rządzącego? Jeśli tak, to jest nim z pewnością podszyta pogardą dla społeczeństwa chęć udowodnienia, że w dążeniu do władzy nie ma granic, których nie da się przekroczyć.O tym, że ministrem rolnictwa i wicepremierem został przestępca skazany prawomocnymi wyrokami sądu pisaliśmy już wielokrotnie. O tym, że na stanowiska ministra edukacji narodowej mianowany został człowiek bez żadnego doświadczenia w oświacie, wie już każdy. Fascynujący okazuje się jednak spokój, z jakim do porządku dziennego przechodzi nad tym pokazem hipokryzji Prawo i Sprawiedliwość, usprawiedliwiając się specyfiką realpolitik i zrzucając ustami prezydenta całą winę na PO. Interesujący jest też słaba reakcja społeczeństwa na jawne naigrywania się z wyborców – poza garstką studentów na ulicach oraz nielicznymisondażami„>http://serwisy.gazeta.pl/kraj/1,73115,3329860.html]sondażami[/url] zamieszczonymi w prasie, prawie nikt nie zauważa problemów związanych z jawnym złamaniem słowa i przekroczeniem granic dobrego smaku przez partię, która wygrała wybory parlamentarne opierając się na hasłach odnowy moralnej kraju.

PiS nie zamierza najwyraźniej zatrzymać się na kontrowersyjnych nominacjach ministerialnych w udowodnieniu obywatelom, że ma ich poglądy za nic. Zdominowana przez Prawo i Sprawiedliwość oraz Samoobronę rada nadzorcza Telewizji Polskiej zdecydowała się na prezesa TVP wybrać człowieka wyjątkowo kontrowersyjnego dla nie-prawicowej (jest taka w Polsce!) części społeczeństwa. Wybór Bronisława Wildsteina, dziennikarza odpowiedzialnego za jedną z najbardziej wątpliwych etycznie afer III RP, osoby bez doświadczenia w zarządzaniu dużą instytucją publiczną, nosi znamiona nominacji typowo politycznej. Kolejny sygnał, że środek ciężkości moralnej przesuwa się w Polsce niebezpiecznie w prawo.

Trudno powiedzieć z kolei, czy powołanie Centralnego Biura Antykorupcyjnego doprowadzi do jakichkolwiek zmian w zakresie korupcji Polsce, nie wiadomo też dlaczego do spełnienia statutowych założeń CBA nie wystarczyłybywiększe”>http://www.chomiks.com/episode.php?id=231]większe środki przeznaczone dla skuteczniejsze działania Policji Skarbowej. Jego powołanie, jako ważnego elementu programu PiS, nie może dziwić. Nie dziwi również, jeśli weźmiemy pod uwagę inkwizycyjny zapał rozliczeń z III RP, ustanowienie bankowej komisji śledczej. Protesty natomiast może już wywoływać ilość miejsc przyznanych w komisji członkom Platformy Obywatelskiej oraz skład jej prezydium, do którego nie weszło największe ugrupowanie opozycyjne. Dużo złego można powiedzieć o rządach sejmu poprzedniej kadencji, trzeba jednak przyznać, iż komisje śledcze dopuszczały w swoich działaniach głosy sprzeciwu, a pozbawienie posłów opozycji prawa dostępu do prezydium nie było brane pod uwagę. Tego rodzaju rozterki obce są najwidoczniej nowej, wyższej moralnie, władzy.

Nie ma w tym nic złego w tym, że ugrupowanie, które wygrało wybory, chce realizować swój program wyborczy. Jednak przy tak małej legitymizacji społecznej, jaką otrzymało PiS w wyborach, należałoby się spodziewać postawy bardziej otwartej na inne perspektywy polityczne i ideologiczne. Zamiast tego obserwujemy stopniowe zawłaszczanie przestrzeni publicznej przez jedynie słuszne poglądy prawicowe.