Siedem lat… gdziekolwiek.

Autor: Kamil Szymański

 

Siedem lat trwała wizyta Heinricha Harrera w Tybecie. W tym czasie Harrer poznał zupełnie inny świat, w którym pokój pielgrzymów i mnichów przeplatał się z agresją komunistycznych Chin. Jednocześnie w Europie wojna rozpętała spiralę terroru, dosięgającą nawet szczytów partyzanckich gór. Zanim Heinrich Harrer wrócił do rodzinnej Austrii, zdążył dozgonnie zaprzyjaźnić się z Dalaj Lamą, a świat zdążył przekonać się, ile krzywd można zadać człowiekowi. Jak w paradoksie bliźniąt, gdy jedno nie poznaje drugiego.Siedem to dobra liczba, jak każda inna. Siedem dni tygodnia, siedem tłustych lat, siedem lat chudych i siedem lat w Tybecie. Siedem lat trwał lot sondy Cassini-Huygens z Ziemi na Saturn. Zastanówmy się, ile rzeczy się wydarzyło w ciągu ostatnich siedmiu lat. Pearl Jam wydaje właśnie trzecią nową płytę studyjną, Tool wydaje drugą. Na nowy album Edyty Bartosiewicz od siedmiu lat czekamy. W Polsce zmienił się prezydent, także w Stanach Zjednoczonych. Weszliśmy do NATO i Unii Europejskiej, razem z Amerykanami weszliśmy do Iraku, a Rosjanie nie wyszli z Czeczenii. Za Atlantykiem społeczeństwo, które uznawane jest za jedno z najbardziej indywidualistycznych na Ziemi, przeżywając szok zamachu na World Trade Center, pokazało siłę swego ducha. Tymczasem Rosja, przeżywając wciąż rozpad swoich starych struktur i wpływów, pokazuje jedynie siłę wojska. Wojska pojawiły się także w Afganistanie – w wielu innych miejscach nikt się nie pojawił. Schwytano Saddama Husajna – innych chwytać się nie opłaca. Umarł papież, niech żyje papież. Nie ma szczególnego powodu, by sądzić, że akurat ten okres jest bardziej wyjątkowy od poprzednich lub przyszłych. Listy przełomowych wydarzeń zapełnimy z łatwością. Pytanie tylko, czy pozwolimy im do nas przemówić.

W tym roku odszedł od nas Heinrich Harrer. Warto pamiętać, że zawsze może nas zaskoczyć świat, który nie jest już taki jak kiedyś. Jak w paradoksie bliźniąt. I nie będzie to zależało od czasu, lecz od przebytej drogi.