Seeds of Peace - poznaj swojego wroga

Seeds of Peace – poznaj swojego wroga

Opowiedz o organizacji, z którą współpracujesz.

Kaela: Organizacja, z którą współpracuję nazywa się Seeds of Peace i ma swoją siedzibę w Stanach Zjednoczonych. Główną kierunkiem działalności tej organizacji są obozy letnie (Seeds of Peace International Camp), w stanie Maine. O co chodzi w tych obozach? Zapraszamy młodzież z rejonów ogarniętych konfliktem, umożliwiając im spotkanie i dialog. Pracujemy przede wszystkim w dwóch regionach: na Bliskim Wschodzie z Izraelczykami, Palestyńczykami, Egipcjanami i w Południowo-Środkowej Azji z Hindusami, Pakistańczykami i Afgańczykami, z młodzieżą w wieku 14-16 lat. Dzieci przez 3 tygodnie mieszkają razem w pokojach, 2 godziny dziennie spędzają na sesjach (moderowanego) dialogu z osobami z regionu, rozmawiając o swojej tożsamości i sytuacji politycznej w ich krajach. Oprócz tego mają inne wspólne zajęcia; grają razem w piłkę, uczestniczą w warsztatach ze sztuki i rzemiosła oraz innych ciekawych aktywnościach, które są typowe dla letnich obozów. Wszystko robią razem, w mieszanych grupach. Jedzą razem, spędzają razem całe dnie; z ludźmi, których nauczono ich nazywać wrogami. Często to jest pierwsza okazja, kiedy mogą się poznać, spotkać twarzą w twarzą. Myślę, że właśnie to wspólne spędzanie czasu pozwala im lepiej poznać drugą stronę [konfliktu]. Mają okazję zobaczyć, że ich „wróg” też lubi grać w piłkę, jeść te same rzeczy, malować, śpiewać, czy robić cokolwiek innego, że to jest po prostu inna osoba. Pomimo że dzieci dorastały w różnych miejscach, mają te same potrzeby i zainteresowania. Uczą się o sobie, o swoich historiach, pomimo że wcześniej byli nauczeni, żeby się nienawidzić. To jest naprawdę przekształcające doświadczenie. Na początku, podczas pierwszych spotkań dialogu nie chcą słuchać, co druga strona ma do powiedzenia, chcą tylko opowiedzieć swoją wersję historii, to co im się przydarzyło. Jest dużo wrzasku i brak wzajemnego słuchania, ale z biegiem czasu dochodzą do momentu, w którym chcą się słuchać, zmęczeni krzyczeniem na siebie. Po raz pierwszy chcą wiedzieć, co druga strona ma do powiedzenia, , zadają pytania i opowiadają swoje bardziej osobiste historie.  To jest mniej więcej wtedy, kiedy kończą się te 3 tygodnie i czas wracać do domu. A tam sytuacja będzie inna. Wracają do domu, gdzie ciągle trwa konflikt lub gdzie jest granica i bezpośrednie spotkania stają się bardzo trudne. Tak więc drugą rzeczą, którą Seeds for Peace organizuje, są regionalne biura we wszystkich regionach, skąd przyjeżdża młodzież. W każdym biurze pracują konsultanci, którzy organizują dalsze aktywności dla absolwentów. To mogą być warsztaty, seminaria lub projekty w lokalnej społeczności. Ponieważ jednym z celów organizacji jest uczenie i wspieranie nowych liderów. Dla tego nie mówimy im co mają robić, dajemy tylko przestrzeń, gdzie mogą wspólnie zdecydować jak  mają dalej działać, żeby zapobiegać dalszym konfliktom w regionie. Te lokalne biura mają dawać wsparcie, szczególnie w takich sytuacjach jak teraz, kiedy mamy do czynienia z eskalacją konfliktu; sprawdzają czy wszystko jest w porządku z byłymi uczestnikami obozów, pomagają załatwić pozwolenia dla Palestyńczyków, żeby mogli przekroczyć granicę i spotkać się z Izraelskimi kolegami i koleżankami.

www.seedsofpeace.org

Więc możesz powiedzieć, że widoczny jest długotrwały wpływ waszego programu?

Kaela: Myślę, że tak. Ale bardzo trudno jest tego rodzaju działalności zmierzyć.  To już 20 lat i mieliśmy nadzieję, że wszystko będzie się zmieniało dużo szybciej. Ale prawda jest taka, że zapraszamy ich poza strefę konfliktu, aby spotkali drugą stronę. Także to środowisko, w którym przebywają przez te 3 tygodnie nie jest do końca rzeczywiste, jest inne niż to, w którym żyją i pracują. Ale jest to sposób pokazania alternatywnej rzeczywistości. Dlatego powrót do domu jest taki trudny. Rodzina i przyjaciele często ich nie rozumieją, bo nie doświadczyli tej alternatywnej rzeczywistości. Nie rozumieją, że ona jest możliwa, ciągle boją się swoich wrogów, więc podważają to doświadczenie. Pytają: skąd wzięliście te idee, to nie prawda, zobacz rzeczywistość naokoło, bombardowania. I teraz, jak trzymać się tych idei jak jesteś z powrotem w środku konfliktu.  Dlatego próbujemy wzmacniać sieć między tymi, którzy wrócili do domu, dawać możliwości dialogu, budowania tej alternatywy. Wydaje mi się, że im dłużej nie mają z sobą kontaktu, tym jest im trudniej.

Opowiedz jeszcze o twoim doświadczeniu w projekcie.

Kaela: Pracowałam przy organizacji obozu letniego w Stanach i podczas jednych wakacji w Jerozolimie. Po powrocie na uczelnię napisałam pracę magisterską, o tym co robiłam i trudnościach, które napotykaliśmy. Pisałam też o ewolucji programu przez te 17 lat. Program zaczął się przed Intifadą i był kontynuowany zarówno w trakcie jak i po. Pierwotnie wszystkie dzieci były wysyłane przez rządy. Oczywiście w czasie Intifady Palestyńska strona się wycofała i do tej pory nie mamy oficjalnego wsparcia władz autonomii, więc pracujemy głównie z konkretnymi szkołami.

Kaela Frank jest edukatorką na rzecz pokoju z Brunswick, w stanie Maine (USA). Pracowała jako konsultantka podczas międzynarodowego obozu letniego Seeds of Peace w 2009 i jako stażystka w ramach regionalnego programu w Jerozolimie w 2010. Obecnie jest w trakcie studiów magisterskich „Peace Education” na University for Peace w Kostaryce.

Więcej informacji o organizacji: www.seedsofpeace.org