Roman Giertych a CODN.

Autor: Irena i Anna Dzierzgowskie

 

Minister Giertych w czasie konferencji prasowej powiedział, że wszystkie protesty przeciwko niemu inicjowane są przez SLD. Z tego typu argumentacją nie warto polemizować. Ktoś, kto twierdzi, że 140 tysięcy osób, które podpisało się pod apelem o odwołanie Romana Giertycha, że studenci i uczniowie, protestujący na ulicach, że my wszyscy, którzy tworzymy tę stronę, robimy to dlatego, że manipuluje nami takie czy inne ugrupowanie, daje w najlepszym razie dowód swojego całkowitego braku zrozumienia dla tego, czym jest społeczeństwo obywatelskie. I znów, byłoby to śmieszne, gdyby nie było jednocześnie groźne.7 czerwca 2006 roku w Sejmie odbyło się spotkanie Komisji Edukacji, Nauki i Młodzieży z Ministrem Edukacji Narodowej. Miało być poświęcone omówieniu planów ministerstwa. W czasie spotkania minister Roman Giertych ogłosił, że zwolnił dyrektora Mirosława Sielatyckiego, szefa Centralnego Ośrodka Doskonalenia Nauczycieli a samą instytucję zamierza zlikwidować lub głęboko zreorganizować. Następnego dnia wiceminister Orzechowski wręczył dyrektorowi CODN wypowiedzenie.

Decyzja ministra, jak mało która poruszyła środowisko oświatowe. W obronę Mirosława Sielatyckiego zaangażowali się ludzie związani z edukacją, z placówkami doskonalenia.Zbierane są podpisy pod listem do premiera. Protest został przekazany Rzecznikowi Praw Obywatelskich i Rzecznikowi Praw Dziecka. Głos zabierają związki zawodowe i organizacje pozarządowe, w tym Polska Sekcji Amnesty International. Zapewne i Rada Europy nie pozostawi tego wydarzenia bez komentarza. Zdziwieni są nawet posłowie PiS.

Centralny Ośrodek Doskonalenia Nauczycieli to instytucja podległa ministerstwu edukacji. Jej dyrektora powołuje i odwołuje minister. Dlaczego więc ta decyzja wywołała takie wzburzenie?

Bulwersujący jest już sam tryb zakomunikowania decyzji. Roman Giertych nie spotkał się w tej sprawie z dyrektorem najważniejszej, podległej sobie placówki. Nie przedstawił zarzutów, nie poprosił o wyjaśnienie. Nie interesował go żaden aspekt merytoryczny czy formalny tej sprawy. Dyrektor Sielatycki o swojej dymisji dowiedział się od przedstawicieli mediów.

Odwołanie dyrektora Sielatyckiego nastąpiło w trybie art. 38 ust.1 pkt 2 ustawy o systemie oświaty, który brzmi: „w przypadkach szczególnie uzasadnionych, (…) (organ, który powierzył stanowisko) może odwołać nauczyciela ze stanowiska kierowniczego w czasie roku szkolnego bez wypowiedzenia.” Na czym w tym wypadku polega „szczególnie uzasadniony przypadek”?

Przytaczamy z uzasadnienia pisma podpisanego przez Romana Giertycha: „Centralny Ośrodek Doskonalenia Nauczycieli wydał publikację „Kompas – edukacja o prawach człowieka w pracy z młodzieżą”. Publikacja ta nie może być uznana za materiały metodyczne dla nauczycieli mające doskonalić ich warsztat pracy i służyć do przygotowania własnych zajęć z młodzieżą, a zatem wydanie tej publikacji nie może być uznane za realizację zadań obowiązkowych Centralnego Ośrodka Doskonalenia Nauczycieli. (…) Publikacja podejmuje zagadnienie związku homoseksualnego jako równoprawnego ze związkiem małżeńskim kobiety i mężczyzny. Treści zwarte w publikacji dopuszczają tezę, że zakaz małżeńskich związków homoseksualnych i adopcji dzieci przez pary homoseksualne może być przejawem dyskryminacji. Takie treści są sprzeczne z podstawami programowymi kształcenia ogólnego, a zatem w żadnym razie nie mogą być prezentowane w sposób nadający im charakter materiału metodycznego dla nauczycieli”. I dalej „Pan Mirosław Sielatycki miał wpływ jako Wiceprzewodniczący Krajowego Komitetu do spraw Europejskiego Roku Edukacji Obywatelskiej na wskazanie Centralnego Ośrodka Doskonalenia Nauczycieli jako wydawcy publikacji „Kompas – edukacja o prawach człowieka w pracy z młodzieżą”.

Mowa jest o podręczniku opracowanym przez Radę Europy, jedną z najbardziej zasłużonych dla promowania i ochrony praw człowieka organizacji międzynarodowych, której członkiem Polska jest od 1991 roku. Wstęp do polskiego wydania „Kompasu” napisał Terry Davis, Sekretarz Generalny Rady Europy. „Prawa człowieka nie mogą być postrzegane tylko w kategoriach jurysdykcji. Z tego też powodu, Rada Europy podejmuje działania edukacyjne mające na celu zainspirowanie społeczeństwa obywatelskiego i władz do promowania praw człowieka i podejmowania działań w celu zapobiegania niesprawiedliwości, uciskowi i dyskryminacji” – czytamy we wstępie. Mówimy więc o oficjalnej publikacji, zgodnej z polityką europejską Polski i z podpisanymi przez nasz kraj międzynarodowymi umowami i zobowiązaniami.

Książka ma 458 stron. Część pierwsza, to krótki przewodnik dla użytkowników poradnika. Druga zawiera 49 praktycznych ćwiczeń i metod edukacji na rzecz praw człowieka. Rozdział trzeci krótko omawia sposób podejmowania działań, czwarty to informacja o prawach człowieka, piąty stanowi wprowadzenie do tematyki ogólnej. W aneksie znalazły się międzynarodowe akty prawne dotyczące praw człowieka. Co z tego zbulwersowało Romana Giertycha?

Sięgnijmy do scenariusza zamieszczonego na stronach 202-205 „Porozmawiajmy o seksie”. Scenariusz przewiduje, że omawiane zagadnienia będą tematem dyskusji – nie prezentacji, wykładu czy jakiejś formy narzucenia uczniom jedynie słusznego poglądu, ale właśnie dyskusji, czyli wymiany zdań. Autorzy proponują pytania „Czy w twoim środowisku mówi się otwarcie o ludzkiej seksualności? Jakie czynniki kształtują rozwój naszej seksualności?” albo „Adopcja i małżeństwo: czy geje i lesbijki powinni mieć prawo do zawarcia związku małżeńskiego? Do adopcji dzieci? Dlaczego tak/nie?” „Celem ćwiczenia – piszą autorzy – jest zachęcenie uczestników do refleksji nad własną seksualnością oraz normami przyjętymi przez społeczeństwo. Inny cel to przełamanie nieśmiałości czy lęku dotyczącego wyrażania własnych opinii, przy jednoczesnym poszanowaniu opinii innych. Ćwiczenie nie ma służyć przekonaniu wszystkich do jakiejś jednej słusznej opinii ani uzyskaniu konsensusu”.

Zapewne to właśnie ćwiczenie przeraziło ministra Giertycha. Być może pan minister nie wie, że z młodzieżą można, a nawet trzeba rozmawiać na wszystkie tematy. Także, a może szczególnie, na tematy kontrowersyjne. Wychowanie nie polega na unikaniu spraw trudnych. Problem homoseksualizmu nie zniknie nawet wtedy, gdy pan minister zlikwiduje poradnik i wyrzuci jego wydawcę.

Pikanterii dodaje sprawie fakt, że wydanie „Kompasu” odbyło się z pełną akceptacją Ministerstwa Edukacji. Coroczne zadania CODN zatwierdza minister i publikacja Rady Europy również została zatwierdzona. Minister Michał Seweryński (PiS) dofinansował wydanie książki, a na spotkanie promocyjne, które odbyło się w Bibliotece Uniwersytetu Warszawskiego przysłał list gratulacyjny.

A zatem dyrektor Centralnego Ośrodka Doskonalenia Nauczycieli został odwołany za wykonanie swojego statutowego obowiązku, uzgodnionego z ministerstwem edukacji, zgodnego z polityką europejską Polski, dofinansowanego i pochwalonego przez ministra. Ministra, należącego do tej samej koalicji, z ramienia której występuje również Roman Giertych. Absurdalność tej decyzji jest rozbrajająca. Byłoby to śmieszne, gdyby nie było jednocześnie takie smutne.

Sprawa ma również aspekt polityczny. Minister Giertych w czasie konferencji prasowej powiedział, że wszystkie protesty przeciwko niemu inicjowane są przez SLD. Z tego typu argumentacją nie warto polemizować. Ktoś, kto twierdzi, że 140 tysięcy osób, które podpisało się pod apelem o odwołanie Romana Giertycha, że studenci i uczniowie, protestujący na ulicach, że my wszyscy, którzy tworzymy tę stronę, robimy to dlatego, że manipuluje nami takie czy inne ugrupowanie, daje w najlepszym razie dowód swojego całkowitego braku zrozumienia dla tego, czym jest społeczeństwo obywatelskie. I znów, byłoby to śmieszne, gdyby nie było jednocześnie groźne. Groźne, bo takie słowa są wyrazem pogardy dla obywateli, oznaczają całkowity brak woli prowadzenia w sprawach publicznych jakiejkolwiek debaty. Spodziewaliśmy się takiej postawy po Romanie Giertychu. Nie spodziewaliśmy się tylko, że będzie ją manifestował aż tak otwarcie.

Centralny Ośrodek Doskonalenia Nauczycieli obchodził niedawno piętnastolecie. Była wiele spotkań, dyskusji, podsumowań. Przyjechali dyrektorzy placówek doskonalenia. Przyszło kilku poprzednich ministrów edukacji. Byli posłowie, nauczyciele, edukatorzy. Wszyscy podkreślali zasługi i wysoką jakość placówki. Już sam budynek i jego wnętrze oszałamiają. Mało jest w oświacie miejsc tak ładnych, funkcjonalnych i nowoczesnych. To zasługa dyrektora Sielatyckiego. O piętnastoleciu CODN wszyscy mówili z sympatią i podziwem. Bo też dorobek ośrodka jest ogromny. Tu rodziły się najważniejsze programy oświatowe. Wiele z nich powstawało we współpracy z zagranicą. Rok 1991 to początek „Budowania podstaw edukacji obywatelskiej w polskich szkołach”, projektu realizowanego z Ohio State University. Rok później rozpoczyna się realizacja programów Unii Europejskiej TEMPUS. W 1993 powstaje Medioteka Szwajcarska utworzona wspólnie z Ambasadą Szwajcarii. 1994 to start TERM-u, programu, który uaktywnił i przeszkolił całe rzesze osób kierujących oświatą i przyczynił się do zmian w polskiej szkole. I dalej: TESSA – szkolenia dla nauczycieli języka niemieckiego, TEMPUS Primary Science – dla nauczycieli wczesnoszkolnego nauczania przyrody, Nowa Matura, SIERRA – Europa na co dzień, Nowa Szkoła – przygotowanie do reformy, Partnerzy – Polacy i Niemcy w nowej Europie.

Od początku swojej kadencji Mirosław Sielatycki zintensyfikował działania CODN. I te organizacyjne i te merytoryczne. Powstały nowe programy: „Sąsiedzi – Polacy i Ukraińcy w nowej Europie”, „Inni to także my” (we współpracy z UNHCR), Young Learners – wczesnoszkolne nauczanie języków obcych realizowane wspólnie z British Council i Goethe Institut, DELFOR dla nauczycieli języka niemieckiego, Szkolne Kluby Europejskie (z UKIE i RCIE), Polska w NATO, „Europejskie Systemy Opisu Kształcenia Językowego” (we współpracy z Radą Europy). Wyliczać można jeszcze bardzo długo.

Zobacz też:

Akcja zbierania podpisów pod listem protestacyjnym w sprawie odwołania Dyrektora CODN
List otwarty pracowników CODN
Oficjalny protest Komitetu Helsińskiego

Autorki współtworzą portal „Monitor Edukacji”. Jest to obywatelska, oddolna inicjatywa, której celem jest zbieranie i publikowanie informacji i komentarzy o tym, w jaki sposób działa Ministerstwo Edukacji Narodowej oraz jak jego działania wpływają na sytuację w szkołach. Ten i inne artykuły dotyczące edukacji możecie znaleźć w„Monitorze Edukacji”.