Psychologiczne, socjologiczne oraz prawne aspekty wychowywania dzieci przez pary homoseksualne.

Autor: Piotr Prokopowicz

 

W niniejszej pracy zostaje poddana analizie współczesna sytuacja prawna związków homoseksualnych w Polsce i na świecie. Głównym celem analizy jest refleksja nad psychologicznym i społecznym aspektem wychowywania dzieci przez rodziców homoseksualnych. Okazuje się, iż często stosowane przez organizacje gejowskie, defensywna doktryna „no difference”, nie wytrzymuje krytyki naukowej – wpływ orientacji seksualnej rodziców na zachowania związane z płcią dzieci wydaje się nie tylko uzasadniony teoretycznie, ale również zweryfikowany empirycznie. Dowody na to, choć niezbyt liczne, stawiają zarówno naukę, jak i całe społeczeństwo przed wyzwaniem: czy doniesienia o tym, że wychowanie w rodzinach homoseksualnych ma wpływ na zachowania seksualne dzieci, powinny mieć wpływ na prawodawstwo lub innego rodzaju regulacje społeczne?Żyjąc we współczesnym świecie stajemy się mimowolnie świadkami przemian, które nie mają precedensu w całej historii ludzkości. Co więcej – przekształcenia, jakim na naszych oczach ulegają najważniejsze sfery ludzkiej tożsamości, noszą znamiona uniwersalnych, zmuszając tym samym każdego mieszkańca globalnej wioski do redefinicji podstawowych, niezmiennych przez wieki sposobów postrzegania i kategoryzowania świata. Kolekcjoner doznań, bohater i wzorzec osobowy ponowoczesności (Bauman, 1997), nie może i nie potrafi chociażby patrzeć ze zdziwieniem na oddzielenie życia seksualnego od prokreacji, prokreacji od małżeństwa, a małżeństwa od heteroseksualizmu. Etyka postmodernizmu, służebna wobec mobilności społecznej oraz ładu ekonomicznego i technologicznego współczesnych społeczeństw zachodnich, przynosi skrajną indywidualizację w zakresie sfery emocjonalnej (Giddens, 1998), przyczyniając się jednocześnie do ekspansji konsumpcyjnej mentalności typu „kup-użyj-wyrzuć” nawet w zakresie stosunków międzyludzkich (Toffler, 1998). Zdecydowana większość badaczy jest zgodna: w wyniku tych transformacji zmienia się oblicze tak świata jak i jednostki, a wraz z nimi przeobrażeniom ulega również bastion stabilności każdego systemu społecznego – rodzina.

Opisane przemiany społeczno-kulturowe bez wątpienia sprzyjają powstawaniu wzorców rodziny, które dalekie są od modelowego, wypracowanego przez wieki wzorca małżeństwa heteroseksualnego. W nowoczesnych społeczeństwach, do jakich przy odrobinie dobrej woli zaliczyć można również społeczeństwo polskie, niekonwencjonalne rozwiązania w zakresie prokreacji i życia rodzinnego zdobywają sobie coraz więcej zwolenników, najczęściej wśród młodych, wykształconych mieszkańców dużych miast. Nie wszystkie jednak modele rodziny mogą liczyć na równe poparcie. Zarówno na świecie, jak i w Polsce, zjawiskiem, które wzbudza szczególnie dużo emocji i kontrowersji, ujawniając szereg krzywdzących stereotypów i przekonań, są związki osób tej samej płci – zwłaszcza, gdy chcą one wychowywać dzieci. Od czasu amerykańskiej „rebelii Stonewall” z roku 1969, zarówno w mediach, jak i w literaturze fachowej, toczy się nieustająca debata, która, chociaż daleka od obiektywności, wskazuje na palącą potrzebę autentycznego zrozumienia i realizacji jednego z najbardziej aktualnych wyzwań współczesności – tolerancji i akceptacji odmiennych sposobów życia.

W niniejszej pracy zajmę się zagadnieniem psychologicznych, społecznych oraz prawnych aspektów budowania i funkcjonowania związków homoseksualnych, ze szczególnym uwzględnieniem losu dzieci wychowywanych w tego rodzaju związkach. Nie ulega wątpliwości, iż problem posiadania dzieci przez pary homoseksualne jest tyle złożony, co kontrowersyjny oraz że wywołuje wciąż szczególnie gorące emocje w dyskursie publicznym. Co gorsza, jest on przy tym tak głęboko uwikłany w sferę religii, polityki i ideologii, iż nawet ograniczona ilość psychologicznej i socjologicznej literatury przedmiotu, używając eufemizmu, niewiele ma wspólnego z postulatem neutralności aksjologicznej. Dodatkowym utrudnieniem staje się fakt, iż nawet jeśli istnieją, prace na temat dzieci wychowujących się w rodzinach homoseksualnych odnoszą się głównie do społeczeństwa zachodniego, co uniemożliwia z kolei bezpośrednie przeniesienie ich na grunt rzeczywistości polskiej.

Jakkolwiek trudne, przezwyciężenie tych problemów może stać się źródłem ogromnej satysfakcji, a wraz z próbą dotarcia do źródeł sprzeczności w teoriach i doniesieniach empirycznych dotyczących zagadnień związanych z homoseksualizmem, wyłania się pasjonujący i intrygujący obraz, który szczególnie dzisiaj – w sześć dni po przystąpieniu Polski do Unii Europejskiej – uznałem za warty przedstawienia w tej pracy.

Co to jest homoseksualizm?

Czym tak naprawdę jest homoseksualizm? Najkrótszą, nie wdającą się w szczegóły definicję homoseksualizmu możemy znaleźć w Słowniku Wyrazów Obcych PWN. Homoseksualizm to według tego źródła po prostu „pociąg płciowy do osobnika tej samej płci”. Świat jest prosty, gdy źródłem wiedzy o nim jest Słownik Wyrazów Obcych, komplikuje się jednak nieco gdy poza niego wyjdziemy. Okazuje się, iż w literaturze przedmiotu pojawiają się obok siebie teorie, które nie tylko wzajemnie się wykluczają, ale i analizują zagadnienie homoseksualizmu z punktu widzenia zupełnie różnych stanowisk naukowych, ideologicznych i terapeutycznych. Wśród teorii tych można wymienić te, które upatrują przyczyn homoseksualizmu w biologii gatunku, uważając orientacje homoseksualną za pewien uniwersalny, dziedziczny, niezależny od środowiska pociąg do osób tej samej płci oraz te, które widzą przyczyny homoseksualizmu w świecie społecznym, ujmując go najczęściej jako proces odwracalny i podlegający terapii. Z przyczyn, do których nawiąże w dalszej części pracy, wydaje się, iż pierwsze rozwiązanie preferowane jest przez badaczy i polityków wpierających ruch gejowski, drugie natomiast zyskują sympatię środowisk konserwatywnych, często związanych z Kościołem. Sytuacja jest o tyle ciekawa i istotna, iż obecny stan wiedzy nie pozwala na jednoznaczne ustalenie, który z powyższych poglądów jest właściwy. (APA, 2003).

Rodziny homoseksualne w USA: lesbigay parents i dzieci

Podczas gdy w Polsce sprawa rodzin tworzonych przez homoseksualistów jest prawie nieobecna w prawodawstwie oraz dyskusji publicznej, w Stanach Zjednoczonych jest to zjawisko od lat widoczne w mediach, sądownictwie i praktyce społecznej. To właśnie w USA powstają liczne stowarzyszenia broniące praw mniejszości homoseksualnej i rodzin wychowujących dzieci, wymieniając chociażby PFLAG (Parents, Families and Friends of Lesbians and Gays) czy Families Like Mine (organizacje wspierającą dzieci wychowujące się w rodzinach homoseksualnych). Analiza tego typu sytuacji w Stanach Zjednoczonych jest o tyle ciekawa, iż przy pewnych zastrzeżeniach, można przyjmować ją za probierz przyszłych zmian w Europie i, ostatecznie, w Polsce.

Sytuacja związków homoseksualnych w Stanach Zjednoczonych

To właśnie USA, ojczyzna Stonewall i rewolucji seksualnej lat sześćdziesiątych, stały się areną wczesnych marszów „dumy gejowskiej”. Wczesne parady homoseksualistów odbywały się najczęściej pod agresywnymi transparentami, głoszącymi pogardę dla tradycyjnych wzorców rodziny, szokując konserwatywną część społeczeństwa oraz przyczyniając się do wzrostu niechęci wobec takich sposobów manifestowania swojej odmienności seksualnej (Stacey, 1998). Jednak pod koniec lat 80. ruch gejowski w Stanach Zjednoczonych zapragnął czegoś więcej – partycypowania w tworzeniu podstawowej instytucji społecznej, jaką stanowi rodzina. I choć tego typu pragnienie nie było zgodne z początkowymi, radykalnymi hasłami ruchów gejowskich, po roku 1980 w USA rozpoczęła się era „Gay-by” – coraz więcej osób homoseksualnych (głównie lesbijek) pragnęło mieć dzieci oraz założyć rodzinę. Rozpoczęła się istna „pogoń za spermą” (Stacey, 1998). Powstawały liczne kliniki zajmujące się sztucznym zapłodnieniem lesbijek, organizacje gejowskie również wsparły inicjatywy „samopomocowe” mające na celu poczęcie dzieci „za pośrednictwem” nasienia braci-homoseksualistów. Kontrowersje, które narosły wokół tego procederu, doprowadziły do ożywionej debaty publicznej, której temperatura nie opadła aż do dzisiejszego dnia.

Wzrost świadomości społecznej oraz charakterystyczna dla Stanów Zjednoczonych gorąca dyskusja wokół zagadnienia związków osób tej samej płci, zaowocowały licznymi publikacjami dotyczącymi tej kwestii. Skupiały się one głównie na funkcjonowaniu dzieci wychowujących się w rodzinach homoseksualnym oraz sposobem funkcjonowania tych rodzin. Zajmę się teraz tymi zagadnieniami.

Wyzwania i różnice

Co mają zrobić rodzice, którzy, nie dostosowując się do norm „kompulsywnego heteroseksualizmu”, pragną wychować swoje dziecko z partnerem tej samej płci? Pomimo, iż nie jest to kwestia, jaką uświadamia sobie przeciętny „heteryk”, związki homoseksualne niosą za sobą wiele wyzwań, którym muszą stawić czoła osoby je tworzące.

Pierwsze pytanie, jakie pojawia się wraz z narodzinami dziecka, brzmi: jak wytłumaczyć małemu, bezbronnemu brzdącowi, kto to jest „dawca spermy”? Trudno wyobrazić sobie łatwe i subtelne wyjście z tej sytuacji. Po drugie – kto ma być matką w związku, który oparty jest przecież na partnerstwie dwóch kobiet? Czy jedna kobieta ma pełnić rolę matki, podczas gdy druga ma nosić spodnie i udawać, że jest ojcem, jak zwykle wyobraża sobie życie lesbijek człowiek z ulicy? Czasami praktyka społeczna jest bardziej zaskakująca niż nawet najbardziej absurdalne stereotypy. Aby rozwiązać dylemat wspólnego macierzyństwa, niektóre lesbijki decydują się na jednoczesne zajście w ciąże, lub ewentualne, sztuczne wywołanie laktacji u partnerki nie rodzącej. Innym sposobem poradzenia sobie z tą kwestią jest zabieg, który zyskuje coraz większą popularność w amerykańskich środowiskach gejowskich, polegający na zapłodnieniu jajeczka partnerki oraz wszczepieniu go do macicy „drugiej matki” (Stacey, 1998). Jak widać, pojawiające się w trakcie wspólnego macierzyństwa problemy mogą być z powodzeniem przezwyciężane. Wynika to prawdopodobnie z faktu, iż osoby homoseksualne decydujące się na dziecko są za zwyczaj dobrze sytuowane materialnie, wykształcone oraz posiadają jasno określone oczekiwania na temat życia rodzinnego, co pozwala im na sprawne radzenie sobie z przeciwnościami losu.

Ze specyfiki związków osób tej samej płci wynikają również pewne ciekawe różnice w stosunku do związków osób heteroseksualnych. „Wyzwolone” z heteroseksualnych wzorów zachowania, pary homoseksualne muszą wypracować sobie własne sposoby budowania więzi intymnych. Można przytoczyć w tym momencie wyniki badań (Stacey, Biblarz, 2001), które wskazują, iż to płeć, znacznie wyraźniej niż orientacja seksualna, determinuje wartości, według których postępują partnerzy. Na przykład, zarówno lesbijki, jak i kobiety heteroseksualne, cenią bardziej związek niż pracę zawodową, w przeciwieństwie do gejów i mężczyzn heteroseksualnych. Z przytoczonych badań wynika również, iż pary tej samej płci wydają się być bardziej kompatybilne niż pary heteroseksualne. Homoseksualiści uważają często, iż obie strony w związku powinny być zatrudnione, podczas gdy praktyka, w której mąż zakazuje pracować żonie, jest powszechnie znana w społeczności heteroseksualnej. Z analizy Stacey (1998) wynika, iż na skali egalitaryzmu najwyżej sytuują się związki dwóch lesbijek, następnie dwóch homoseksualistów, a na samym par heteroseksualnych. Może to wskazywać na paradoksalny fakt, iż ideał małżeństw partnerskich może odnaleźć swoją najpełniejszą egzemplifikację właśnie w związkach homoseksualnych; nie związani stereotypowymi rolami płciowymi, partnerzy tej samej płci mogą budować wspólne pole dla kompromisu, na które często nie mogą pozwolić sobie pary heteroseksualne.

W podobnym tonie wypowiada się Stacey jeśli chodzi o perspektywy przyszłościowe społeczeństw, w których związki osób tej samej płci będą znajdowały się na porządku dziennym. Wskazuje ona, iż to właśnie rodziny homoseksualne, z ich otwartością na świat i tolerancją wobec odmiennych wzorów zachowania, są bardziej przystosowane do życia w społeczeństwie otwartym, wielokulturowym, niż osadzone w starych strukturach społecznych, pary heteroseksualne. Można sobie postawić jednak pytanie, czy świat aby na pewno jest gotowy na tego rodzaju rozwiązania? W odpowiedzi na tę kwestię może pomóc nam analiza badań dotyczących losu dzieci wychowywanych w rodzinach homoseksualnych.

Gorsi? Lepsi? Inni?

W amerykańskich publikacjach dotyczących dzieci wychowujących się w rodzinach, gdzie obydwoje rodziców jest orientacji homoseksualnej, zaobserwowano bardzo ciekawe zjawisko „domniemania winy” (Stacey, Biblarz, 2001). Badania te najczęściej koncentrują się na sprawdzeniu, czy uprzedzenia wobec tego typu rodzin mogą osiągnąć potwierdzenie naukowe. Co ciekawe, w ten właśnie sposób formułowane są wyniki badań, które rzekomo mają nie potwierdzać stereotypów (tzw. defensive search). Biorąc to pod uwagę trudno znaleźć źródło godne zaufania, a potrzeba analizy nie zniekształconej przez osobiste inklinacje badacza, staje się nad wyraz paląca.

Stacey, i Biblarz (2001), badacze zajmujący się problematyką tożsamości płciowej, chcąc podsumować bezstronnie dotychczasowy dorobek badawczy, dokonali metaanalizy 21 badań nad dziećmi homoseksualistów, przeprowadzonych pomiędzy r. 1981 a 1998. Zaprzeczając temu, co sami ironicznie nazywają „no differences doctrine” przytaczają oni przekonywujące argumenty na rzecz tezy, którą można by analogicznie nazwać „no differences, but…”. Oto niektóre wnioski, jakie wysnuli Stacey i Biblarz na podstawie wspomnianej analizy:
- nie stwierdzono żadnych różnic w zakresie: funkcjonowania poznawczego, pewności siebie, lękowości, depresji, problemów behawioralnych, osiągnięć w dyscyplinach społecznych (szkoła, przyjaciele, sport), pobudliwości, problemów emocjonalnych czy wychowawczych między dziećmi wychowywanych przez rodziców homoseksualnych, a dziećmi wzrastającymi w związkach heteroseksualnych;
- w zakresie zachowań związanych z rolą płciową: zarówno u chłopców jak i u dziewcząt wychowywanych przez pary homoseksualne, zauważono odejście od charakterystycznych ról męskich i kobiecych (ubierania, zabawy, wyglądu). Chłopcy przejawiali mniej zachowań agresywnych, nie wystąpiła natomiast żadna różnica w chęci zmiany płci przez dziecko w stosunku do dzieci wychowywanych przez rodziców heteroseksualnych;
- w zakresie aktywności seksualnej: zauważono, iż młodzi ludzie wychowujący się w rodzinach homoseksualnych częściej rozważali lub przeżywali akty seksualne z osobami tej samej płci, jednak nie stwierdzono u nich żadnej wyraźnej tendencji do opisywania siebie w kategoriach homo- lub biseksualisty. Wyraźnie istotną statystycznie różnicę zauważono natomiast w przenoszeniu na chłopców homoseksualnej orientacji ojca (efekt obecny, gdy dzieci wkraczają w dorosłość).
- w zakresie więzi z rodzicami: stwierdzono, iż dzieci homoseksualistów zwykle myślą, że ich rodzice woleliby, żeby one same były homoseksualne. Zauważono również, iż pary homoseksualne mają podobne umiejętności wychowawcze, oraz iż pragną po równo dzielić się pracami domowymi oraz wychowawczymi. Ponadto, dzieci homoseksualistów czują, że mogą bez większego skrępowana porozmawiać z dorosłymi o sprawach związanych z seksualnością.

W związku z powyższymi wynikami, zamiast odpowiedzi, pojawiają się nowe pytania. Skoro jedyny udokumentowany wpływ orientacji seksualnej rodziców obejmuje zachowania związane z identyfikacją płciową oraz orientacją seksualną dziecka, to czy społeczeństwo jest gotowe zaakceptować rozwój tego rodzaju predyspozycji? Logika, biorąca za przesłankę usunięcie homoseksualizmu z listy chorób, podpowiadałaby, iż nie me ku temu przeciwwskazań, pragmatyka jednak nie daje się prawdopodobnie wtłoczyć w ramy zimnych zasad rozumu. Problem jest szczególnie palący, jako że najwięcej kontrowersji, zarówno w Polsce jak i na świecie, wzbudza właśnie możliwość posiadania i adoptowania dzieci przez pary homoseksualne.

Polacy wobec związków homoseksualnych

Z dalekiej podróży do Stanów Zjednoczonych czas chyba w końcu wrócić na polskie podwórko. O tym, że jesteśmy w domu, mogą świadczyć chociażby tytuły artykułów z gazet, które zapragnęły zająć się problematyką homoseksualizmu. I tak możemy przeczytać między innymi następujące tytuły: „Homo nie wiadomo”; „Występek, choroba, odmienność”; „Smutek geja”; „My i ci inni”; „Spotkałem nawet szczęśliwego geja”; „Odpychający? Gorsi?” (za: Adamska, 1998). Nie ma już wątpliwości – jesteśmy w Polsce.

W opinii przeważającej większości Polaków homoseksualizm jest odstępstwem od normy (CBOS, 2001). Tylko co dwudziesty ankietowany sądzi, że jest to zachowanie normalne. Badani uznający homoseksualizm za odstępstwo od normy są jednak podzieleni co do postulowanego traktowania osób o tej orientacji. Liczba respondentów, którzy skłaniają się ku tolerowaniu takich osób (47%), jest nieco większa niż wyrażających sprzeciw (41%). Zdecydowana większość Polaków sprzeciwia się przy tym stwarzaniu homoseksualistom prawnej możliwości zawarcia związku małżeńskiego. O tym, że dwie osoby tej samej płci powinny mieć do tego prawo, przekonany jest co czwarty respondent, przy czym niespełna co dziesiąty wyraża zdecydowanie pozytywną opinię. Wśród odrzucających taką możliwość opinie zdecydowane stanowią większość.

Najwięcej sprzeciwu budzi tradycyjnie umożliwienie parom gejów lub lesbijek adoptowania dzieci. Mniej niż co dziesiąty Polak (8%) akceptuje to rozwiązanie, a dziesięciokrotnie większa grupa jest mu przeciwna. Znacząca grupa Polaków opowiada się za ograniczeniem swobody dla gejów i lesbijek także w sferze intymnej. Intrygujący (choć chyba bardziej przerażający) jest fakt, iż aż dwie piąte badanych Polaków uważa za wskazane wprowadzenie uregulowań prawnych zakazujących gejom stosunków seksualnych.

Wnioski i (niestety) więcej pytań

Wydaje się, iż cała dyskusja tocząca się wokół zagadnienia, jakim jest legalizacja oraz, na głębszym poziomie, funkcjonowanie związków osób homoseksualnych w społeczeństwie, skazana jest poniekąd na bezpośredni wpływ pozycji ideologicznych, z jakich komentują wyniki badań i doniesienia prasowe poszczególni uczestnicy sporu. Irytująca w tym wszystkim jest jednak dezynwoltura, z jaką znajdujący się po dwóch stronach barykady obrzucają się sprzecznymi wynikami badań, nie próbując nawet znaleźć wspólnej płaszczyzny porozumienia. Uważam, iż w ten sposób nie tylko zatrzymuje się możliwość rzetelnej dyskusji, ale również stwarza się problemy tam, gdzie ich w rzeczywistości nie ma. Przykładem może być szczególnie zagadnienie wpływu homoseksualizmu rodziców na rozwój psychospołeczny dziecka. Dwie strony konfliktu, reprezentujące zupełnie przeciwstawne pozycje ideologiczne, przytaczają określone wyniki badań, mające jakoby wskazać, iż dziecko wychowywane w takich rodzinach wyrośnie na zdemoralizowanego homoseksualistę, bądź, jak chce druga strona, nie będzie się różniło od swych heteroseksualnych kolegów i koleżanek (przytaczane są tu absurdalne argumenty typu: czyż homoseksualistów nie wychowują heteroseksualiści?). Uważam, że dyskurs w ten sposób prowadzony skazany jest na porażkę. Prawdziwy dialog mógłby rozpocząć się, gdyby obie strony zaakceptowały nieliczne, acz w miarę jednoznaczne doniesienia z badań, które wskazują, iż jakkolwiek nie dostrzeżono zmian w funkcjonowaniu poznawczym i emocjonalnym dzieci homoseksualistów, to wyraźnie obecny jest wpływ orientacji seksualnej rodziców na identyfikację płciową dziecka. Zabieg taki mógłby spowodować przeniesienie dyskusji na wyższy poziom i zadanie sobie naprawdę ważkiego pytania: czy społeczeństwo jest gotowe tworzyć świat, który w ogóle nie różnicuje ludzi za względu na ich orientację seksualną? Czy ludzie są w stanie zaakceptować możliwość, iż homoseksualiści będą wychowywać homoseksualistów, że dzieci takie będą mniej skłonne identyfikować się z zachowaniami przypisanymi do ich ról płciowych? Choć ewentualność taka mogłaby doprowadzić do wielu nowych sporów i pytań, to jednak taka dyskusja wydaje się być dzisiaj niezbędna, zwłaszcza w świetle tak dynamicznie rozwijających się technik sztucznej prokreacji oraz coraz większego społecznego przyzwolenia na alternatywne modele życia rodzinnego.

Kwestią, która nurtuje wielu badaczy oraz publicystów (por. Pięciak, 2001) są również losy społeczeństwa, które pozwala na zawieranie małżeństw i posiadanie dzieci przez pary homoseksualne na równi z heteroseksualnymi. Jakkolwiek problem implozji demograficznej, mogący rzekomo wyniknąć z pozwolenia osobom tej samej płci na zawieranie małżeństw, zdaje się nie mieć takiego znaczenia przy zaawansowanych technikach sztucznej inseminacji, to jednak mentalność, jaką niesie za sobą ten „nowoczesny” punkt widzenia, może być źródłem obaw, zwłaszcza w społeczeństwach tradycyjnie katolickich, jak Polska, Hiszpania czy Irlandia. Czy polityka pro-rodzinna może obejmować pary homoseksualne? Czy istnieje miejsce w katolickiej Polsce na równe prawa dla związków osób tej samej płci? Czy wejście w struktury Unii Europejskiej pociągnie za sobą unifikację porządków prawnych i większą akceptację dla tego rodzaju pomysłów? Kolejne pytania na które nie znamy odpowiedzi.

Słusznie pisze Pięciak (2001), iż sprawa związków par homoseksualnych nie leży jedynie w gestii badaczy i naukowców. Dotyczy ona wszak całych społeczeństw i pomimo marginalnej obecności osób o orientacji homoseksualnej w populacji, może mieć głębokie skutki społeczne i kulturowe. Jeśli można pokusić się o jakieś predykcje, to należałoby stwierdzić, iż prawdopodobnie społeczeństwa, w miarę postępu procesu globalizacji i unifikacji kulturowej, będą bardziej skłonne akceptować ten rodzaj związków. Trudno wskazać na kraj, w którym tolerancja wobec homoseksualizmu spadłaby ostatnimi czasy. Może nie jest to kwestia najbliższych lat, ale można założyć, iż regulacje prawne, pozwalające homoseksualistom na legalizację swoich związków oraz (kto wie?) posiadanie dzieci własnych bądź adoptowanych, są możliwe nawet w Polsce. Póki co, tym, czego potrzebuje Polska i świat, to pogłębiona dyskusja, opierająca się na wzajemnym szacunku oraz ograniczonym, ale jednak zaufaniu do danych empirycznych dostarczanych przez najnowsze badania naukowe.

Literatura cytowana

Adamska, K. (1998). Ludzie obok. Lesbijki i geje w Polsce. Toruń: Pracownia Duszycki.
American Psychological Association. (2003).Answers to Your Questions About Sexual Orientation and Homosexuality http://www.apa.org/pubinfo/answers.html
Bauman, Z. (1997). O ponowoczesnych pożytkach z seksu. Studia Socjologiczne, 4.
CBOS. (2001). Komunikat: Postawy wobec małżeństw homoseksualistów. Kwiecień ‘2001.
CBOS. (2002). Komunikat: Konkubinat par heteroseksualnych i homoseksualnych. Marzec ‘2002.
Giddens, A. (1998). Socjologia. Zwięzłe, lecz krytyczne wprowadzenie. Poznań: Wydawnictwo Zysk i S-ka.
Pięciak, W. (2002). Spór o „małżeństwa homoseksualne”. Tygodnik Powszechny Nr 43 (2781),
PFLAG. Parents, Families and Friends of Lesbians and Gays. (2003). Be Yourself. Questions and Answers for Gay, Lesbian, Bisexual and Transgender Youth.www.pflag.org.
Stacey, J. (1998). Gay and Lesbian Families: Queer Like Us.
Stacey, J. i Biblarz, T. J. (2001). (How) Does the Sexual Orientation of Parents Matter? American Sociological Review, 66, 159-183.
Toffler, A. (1998). Szok przyszłości. Poznań: Wydawnictwo Zysk i S-ka.