Porozmawiajmy o Kobane, czyli czy Kurdowie potrzebują państwa

Porozmawiajmy o Kobane, czyli czy Kurdowie potrzebują państwa

Kurdowie – największy naród bez państwa. Od lat kojarzeni przede wszystkim z walką narodowo-wyzwoleńczą, dzisiaj nie tylko podważają konieczność istnienia państwa, ale proponują alternatywne rozwiązania. Podczas spotkania 12 stycznia w Krakowie rozmawialiśmy o sytuacji w Kobane, roli kobiet w walce przeciwko Państwu Islamskiemu oraz demokracji bez państwa i ponad granicami.

Zachęcamy do zapoznania się z wystąpieniem Dilar Dilik, aktywistki Kurdyjskiego Ruchu Kobiet, „Demokracja bezpaństwowa; jak Kurdyjki uwolniły demokrację od państwa”oraz listem przesłanym na krakowskie spotkanie.

 

Drodzy Organizatorzy,

9 stycznia ze smutkiem obchodziliśmy drugą rocznicę śmierci naszych przyjaciółek – trzech aktywistek ruchu kurdyjskiego, Sakine Cansiz, Fidan Dogan i Leyli Saylemez, które zostały brutalnie zamordowane w sercu Paryża. Poza olbrzymią traumą jaką ta śmierć nam przyniosła, bardzo boli, że z powodu swojego członkostwa w PKK nazwane zostały „terrorystkami”.

Wtedy, temat kurdyjskich bojowniczek pomijany był na świecie. Dzisiaj, przede wszystkim za sprawą walki Kobane przeciwko Państwu Islamskiemu, do świadomości ludzi przedostał się problem kurdyjskich kobiet.  Ale ilu z nich wie, że te dzisiejsze bojowniczki, które stały się symbolem oporu i nadziei na całym świecie, w swoich pokojach wieszają zdjęcia właśnie tamtych kobiet?

To, że rozmawiacie o oporze Kurdyjek przeciwko ISIS pięknie odbija uniwersalny charakter wartości tego oporu. 1 listopada, który nazwaliśmy Światowym Dniem Kobane, ludzie wyszli na ulice od Afganistanu do Hondurasu, od Afryki Południowej do Japonii. Odważny sprzeciw Kobane przeciwko ludziom malującym Bliski Wschód tylko w czarnych barwach, zjednoczył się z protestującymi na całym świecie.

Przyjaciele, potrzeba było trzech lat masakr, żeby świat zauważył to, co się dzieje w Państwie Islamskim. Ale dopiero wtedy, gdy interesy strategiczne i ekonomiczne hegemonicznych sił zostały zagrożone w Iraku, zaczęto działać. Została uformowana koalicja do walki z ISIS. Ale kim oni są? Koalicja składa się z państw, które wcześniej wspierały politycznie i finansowo grupy dżihadystów, takie jak ISIS. Nikt nie powinien mieć złudzeń, co do tej koalicji. Oczywiście Kobane także liczyło na te naloty, ale rewolucja w Rożawie zna hipokryzję tych państw bardzo dobrze. Przecież zanim ISIS zaatakowało, Rożawa była konsekwentnie marginalizowana przez te siły. Zapytajmy zatem, dlaczego system w Rożawie, który upodmiotawia kobiety, mobilizuje oddolne inicjatywy, promuje współpracę między wszystkimi etnicznymi i religijnymi grupami, był solą w oku rządzących sił.

Wielu podziwia dzisiaj kobiety z Kobane. Ale te same siły, które teraz doceniają Kobane z powodu własnych interesów lub prawicowych czy islamofobicznych poglądów, przedtem nazywały ideologię tych kobiet terrorystyczną. To idee PKK są wprowadzane w życie w Kobane. Innymi słowy najwięksi wrogowie ISIS nazywani są terrorystami tak jak gwałciciele, faszystowscy mordercy-dżihadyści. Nie trzeba lubić PKK, ale nie można doceniać oporu Kobane i solidaryzować się z kobietami walczącymi przeciwko ISIS, zaprzeczając ideom, które za nimi stoją. Nie możesz pisać eposów o kobietach z Kobane bez przypominania o życiu Sakine Cansiz, która przewodziła więziennemu powstaniu i splunęła w twarz swojego oprawcy mówiąc, że jest bojowniczką w słusznej sprawie.  To takie kobiety jak ona przetarły ścieżki dla walki przeciwko ISIS – kobiety nazywane tuż przed sukcesami ISIS prostytutkami, terrorystkami i nieracjonalnymi złymi wiedźmami, ponieważ walczyły przeciwko Turcji (członkowi NATO). Dzisiaj kobiety Rożawy, walcząc z ISIS żądają sprawiedliwości dla swoich towarzyszek, Sakine, Fidan  Leyli.

Depolityzacja walki w Kobane pozbawia walczących ich agendy i wyciąga kolektywną mobilizację z jej kontekstu na potrzeby koalicji, która składa się z państw, które ignorują i marginalizują opór w Rożawie już od dwóch lat, a które wcześniej wyposażały w broń te same grupy morderców. Rożawa jest alternatywą dla regionu targanego etniczną i religijną nienawiścią, niesprawiedliwymi wojnami i eksploatacją ekonomiczną. Niezgoda na kapitalistyczny, seksistowski i rasistowski globalny system zmobilizowała ludność tego zdewastowanego wojną i embargiem regionu. I to jest powód, dla którego Kobane nigdy nie upadnie. Dominujący system każe nam wierzyć, że ideologie, idee, wartości są martwe. Ale w rzeczywistości duże wielkie miasto Mosul upadło w dwa dni, pomimo milionów dolarów zainwestowanych w treningi irackiej armii. A tutaj starsze kobiety stworzyły swój niezależny batalion w Kobane. To pokazuje, że nadzieja na inną przyszłość nie umarła!

Solidarność z kobietami  Kobane oznacza szacunek dla ich polityki. Oznacza rzucenie wyzwania ONZ, NATO, niesprawiedliwym wojnom, kapitalizmowi, globalnym zbrojeniom, nacjonalizmowi, sekciarstwu, państwu, degradacji środowiska – czyli podstawom systemu, który leży u źródeł dzisiejszej sytuacji. Nie pozwólmy im udawać „dobrych chłopców” i położyć się cieniem nad Bliskim Wschodem i poza nim, co doprowadzi do wzrostu ISIS.

Poparcie kobiet Kobane oznacza powstanie i szerzenie rewolucji.

Dziękuję za Wasz czas i życzę  sukcesów w Waszej działalności.

Z wyrazami solidarności,

Dilar Dirik