Polska Samo-PiSem stoi?

Autor: Piotr Prokopowicz

 

Sześciomiesięczne polityczne podchody doprowadziły do rozwiązania, którego stopień absurdalności jest wprost proporcjonalny do liczby słów samozadowolenia wypowiedzianych na wspólnej konferencji prasowej Kazimierza Marcinkiwicza, Andrzeja Leppera i Jarosława Kaczyńskiego. Jesteśmy świadkami powstania koalicji kuriozalnej, tworu jeszcze bardziej groteskowego niż krótkotrwały pakt stabilizacyjny między PiS, LPR a Samoobroną. Zaproszono nas na wyjątkowe widowisko – pierwszą tragifarsę IV RP.Wszystko jest na najlepszej drodze. Polacy mogą być przekonani, że mają w końcu to na co czekali od 6 miesięcy, czyli mają większościowy rząd, który będzie zmieniał Polskę – powiedział Jarosław Kaczyński na konferencji koalicyjnej

Szczerze wierzę w Polaków i nie jestem do końca przekonany, czy rzeczywiście czekali oni z utęsknieniem na rząd w takiej postaci. Sześciomiesięczne polityczne podchody doprowadziły do rozwiązania, którego stopień absurdalności jest wprost proporcjonalny do liczby słów samozadowolenia wypowiedzianych na wspólnej konferencji prasowej Kazimierza Marcinkiwicza, Andrzeja Leppera i Jarosława Kaczyńskiego. Jesteśmy świadkami powstania koalicji kuriozalnej, tworu jeszcze bardziej groteskowego niż krótkotrwały pakt stabilizacyjny między PiS, LPR a Samoobroną. Zaproszono nas na wyjątkowe widowisko – pierwszą tragifarsę IV RP.

Chciałbym przypomnieć nieco już zapomniane słowa jednego z liderów Prawa i Sprawiedliwości, wypowiedziane niewiele ponad rok temu: „Andrzej Lepper udowodnił, że ma za nic prawo i jest politycznym awanturnikiem. Poparcie PiS-u dla tego polityka w jakiejkolwiek sytuacji jest nierealne” Autor tej wypowiedzi, aktualnie prezydent RP, prorokiem jest kiepskim. Okazuje się, że nigdy nie należy lekceważyć potencjału „czasów przejściowych”, by użyć słówgenialnego”>http://www.poema.art.pl/site/itm_3156.html]genialnego utworu Jacka Kaczmarskiego.

Może PO naprężać muskuły, zapewniając o swojej dwustuprocentowej opozycji, wzruszać mogą krokodyle łzy przewodniczącego Olejniczaka, nie zmienia to jednak faktu, iż fotel wicepremiera Rzeczpospolitej przypadnie człowiekowi z prawomocnymi wyrokami sądowymi (m.in. za zniesławienie prezydenta, napad z użyciem niebezpiecznego narzędzia czy zorganizowanie nielegalnej blokady przejścia granicznego), sławiącemu reformy gospodarcze Chin, nie rozumiejącemu koncepcji gwałtu na prostytutce, ubolewającemu nad niemożnością „dania w papę” niektórym publicystom. Rząd powstały w oparciu o udział Samoobrony jest kolosem na glinianych nogach, a ceną chwilowej stabilizacji i ulotnej skuteczności rządzenia staje się całkowita kompromitacja systemu demokratycznego w Polsce.

Bardzo przekonująco brzmią w dniu dzisiejszym słowa Tomasza Lisa z niedawnego artykułu w Gazecie Wyborczej:
O degradacji polskiej polityki świadczyć może to, jak bardzo zmieniło się ostatnio postrzeganie Andrzeja Leppera i jego partii. (…) Nie do końca udowodniona jest często powtarzana teza, że Lepper się zmienił. Pewnie trochę tak. Ale zdecydowanie bardziej zmieniło się tło, na którym on występuje. Na gorsze.

Życzę wszystkim, aby tło zmieniło się na lepsze.