Pisuar jako źródło cierpień II – perspektywa doświadczenia męskiego

Pisuar jako źródło cierpień II – perspektywa doświadczenia męskiego

Profesor Małgorzata Sugiera podczas ubiegłorocznej konferencji Weekend z performatyką wygłosiła referat pt. Pisuar jako źródło cierpień, który następnie został przedrukowany w Dialogu nr 3/2013. Udowodniła ona, że nawet tak na pozór prozaiczne miejsce, jak toaleta (w tym przypadku najpierw toaleta publiczna, później sam pisuar), stanowi źródło nierówności płci, opresji i podtrzymuje patriarchalne struktury władzy. Teza zaproponowana przez badaczkę jednoznacznie konstytuuje mężczyznę, jako tego, który rości sobie do niej [władzy] prawa i zasadniczo je otrzymuje.

Jon McKenzie pisał, że performatyka znajdzie się zawsze tam, gdzie zostały wyznaczone jakieś granice aby je przekroczyć. Swoiste pęknięcia, z ukrytymi za nimi strukturami funkcjonowania, które pragnie odsłonić. Toaleta, jak pisała Sugiera, to jedno z najbardziej prywatnych miejsc czy przestrzeni. Sam pomysł stworzenia ich publicznej odmiany, zdaje się znosić ową prywatność własną ideą funkcjonowania. Granica badawcza została przekroczona – obiektem badania stała się toaleta oraz fizjonomiczne czynności, które wykonywane są przez jednostki w jej ramach. Pozwalam sobie zaproponować  historię z innej perspektywy, zaimplikowanej przez poprzedniczkę – perspektywy doświadczenia męskiego. Pragnę zaprezentować, jak dalece posunięta jest hierarchia władzy już nie na przykładzie binaryzmu mężczyzna – kobieta, a pośród przedstawicieli, którym niejako władza przypada.

Jak już wcześniej wspomniałem, toaleta jest przestrzenią najwyższej prywatności, bowiem jednostka z niej korzystająca obnaża swoją cielesność. Odsłania to, co biologicznie przypisuje ją do tej, a nie innej płci. U mężczyzny jest to członek – fallus. Cała sytuacja zdawałaby się jak najbardziej na miejscu, gdyby nie fakt, iż przestrzenią owego obnażenia bywa nie prywatna toaleta w zaciszu własnego habitatu, a publiczne, przeznaczone do tych celów miejsce – a więc ubikacje w barach, pubach, restauracjach, klubach, instytucjach publicznych, firmach czy też szalety miejskie. Z założenia są to miejsca, do których wszyscy mają taką samą możliwość dostępu. Staje się zatem obszarem spotkania z innym, obcym, zupełnie przypadkowym.

Pisuar w swojej konstrukcji ustawia wszystkich w rzędzie, nie hierarchizując ich w żaden sposób. Do swoistej stratyfikacji może dojść dopiero podczas wiadomych czynności. Zakładając, że trzech białych, heteroseksualnych mężczyzn z klasy średniej spotka się w toalecie przy pisuarze – jakie czynniki mają wpłynąć na hierarchizację naszych bohaterów? To jaki wykonują zawód? Jakim przyjechali samochodem? Czy mają żonę, albo żonę i dzieci? Jeżeli dzieci to ile? A może to, w co są ubrani właśnie w danym momencie i w jaki sposób performują swoją osobę? Z punktu widzenia tego przypadkowego spotkania przy pisuarze (punktu widzenia pisuaru?) – żadne z powyższych. Są to kompletnie nieznani sobie nawzajem obcy. Jedyne, co mogą zaobserwować w początkowej fazie kontaktu sprowadza się do powierzchowności – to że są biali, są takiego a takiego wzrostu, mają na sobie markowy garnitur itp. Kwestia heteroseksualności też nie jest oczywista –  przesłankę świadczącą jakoby o byciu żonatym stanowić może obrączka. Cały jednakowoż performans osobowości może zmylić, a patriarchalna, fallogocentryczna struktura władzy domaga się prawdy. Dlatego właśnie to (metaforycznie) pisuar odsłoni woale trójki bohaterów. Zostawmy na chwilę ten wątek, żeby sobie coś wyjaśnić.

Otóż pisuar w takiej formie, w jakiej został zaprojektowany: wymusza?, powoduje?, prowokuje?, kusi? do swoistego voyeryzmu czy też podglądactwa. Utarło się, że mężczyźni (bowiem to dla nich ten przybytek) przez niemalże cały okres swojego życia rywalizują między sobą oraz przejawiają duże skłonności do porównywania – najprościej – o to kto jest lepszy. Nic zatem dziwnego, iż owe współzawodnictwo przeniesione zostaje również do toalet (a może zwłaszcza?). Gdzie indziej bowiem fallogocentryczna hierarchia znajdzie lepszą odpowiedź niźli przy pisuarze, miejscu prezentacji wyznaczanej przez fallogokrację reprezentacji?

Wracając zatem na chwilę do wcześniejszego przykładu trzech mężczyzn, to właśnie owa prezentacja rozstrzygnie i ustrukturyzuje mężczyzn w ich świecie wewnętrznych hierarchii. Czy mamy jakieś podstawy do sądzenia, iż mężczyźni owi będą w ogóle zainteresowani takim rodzajem rywalizacji? Podstawową, potwierdzającą przesłanką zdaje się być niejako psychologiczna tendencja ludzkiego funkcjonowania – ciągłe ocenianie siebie nawzajem czy budowanie własnej tożsamości, własnego „ja” poprzez spotkania z innym/względem innego. Wyobraźmy sobie – czyż nie doszłoby do takiej sytuacji w toalecie jakiejś wyabstrahowanej korporacji, w której spotyka się pracownik niższego szczebla, pracownik szczebla wyższego względem poprzedniego i znienawidzony przełożony? Odważę się postawić kolejną dość kontrowersyjną tezę. Otóż powstały w ten sposób agon może być odbiciem męskiego pragnienia homospołecznego (stworzonego przez Eve Kosofsky Sedgwick), opierające się o Freudowską strukturę id – ego – superego, a którą z taką wdzięcznością przejęła chociażby socjologia queer? Czy zatem ów akt voyeryzmu nie staje się chęcią zbliżenia pomiędzy mężczyznami w rywalizacji jaką toczą, a jej obiektem czy też przedmiotem jest kobieta, czyli władza? Gdzie w takim razie owo cierpienie?

Zgoła inaczej przedstawiałaby się sytuacja z punktu widzenia doświadczenia gejowskiego. Pozostając wciąż na gruncie podglądactwa, śmiem przypuszczać, że stanowiłoby to niejako zaspokajanie potrzeb seksualnych, na przykład: z jednej strony poprzez zaspokajanie ciekawości a jakimiś potrzebami fetyszystycznymi z drugiej. Zauważalna część homoseksualnych mężczyzn jednakowoż wzbrania się od pisuaru, preferując zamkniętą kabinę, tudzież momenty, w których pisuar/y nie są oblegane. W takiej sytuacji powstaje miejsce wspólne doświadczenia homo- i heteroseksualnego ponieważ równie zauważalna część mężczyzn heteroseksualnych wybiera kabiny zamiast pisuarów. Zatem pisuar jako źródło leków?

Z odpowiedzią przychodzi psychologia medyczna. Określeniem tego typu lęku jest paruroza – rodzaj fobii objawiającej się niemożnością skorzystania z toalety w obecności innych osób, wywołująca stres i poczucie obserwacji. Z kulturowej strony być może mamy do czynienia z lękiem przed obcym, innym, który w obliczu konfrontacji może wywierać na nas różnego rodzaju wpływ. Czy w takim wypadku pisuar jawi się nie tylko jako źródło nierówności płci, ale także w skuteczności (nawiązując do McKenziego) swego działania, jako źródło opresji tych, dla których został stworzony? Czy męskie pragnienie homospołeczne nie przerodzi się na pewnym etapie w panikę homoseksualną? Czy w jego perfromatywność wpisane jest zarówno wykluczenie płciowe jak i symboliczna przemoc na męskości? Wreszcie, w czym tkwi jego fenomen, skoro powstają specjalne urządzenia dla kobiet umożliwiające im korzystanie z niego? Sądzę, że nawet Samuel Males nie przypuszczał, iż jego wynalazek dostarczy tyle pytań.

*Referat wygłoszony w ramach kursu Performanse i performatywność, prowadzonego przez Katedrę Performatyki UJ