Paranoja, która szkodzi.

Autor: Piotr Prokopowicz

 

Streszczenie momentami trafnego, chwilami niesmacznego tekstu autorstwa Petera Köhlera zostało zamieszczone na stronie polskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych, o publikacji wspomniały też polskie dzienniki, między innymi Gazeta Wyborcza i Rzeczpospolita. Jakkolwiek trudno dziwić się mediom, że prasową igłę starały się w obliczu nadchodzącego sezonu ogórkowego przekuć w widły, trudno zrozumieć postawę polskiego rządu i dyplomacji, które zamiast zignorować uszczypliwy tekst, podniosły go do rangi międzynarodowego kryzysu dyplomatycznego.Prawdopodobnie nikt z redakcji niskonakładowego dziennika „die tageszeitung” nie zdawał sobie sprawy z konsekwencji, jakie dla stosunków polsko-niemieckich będzie miała publikacja artykułu„Polens neue Kartoffel. Schurken, die die Welt beherrschen wollen” [„Nowy kartofel polski. Złodziejaszkowie, którzy chcą zawładnąć światem”] w jednym z ostatnich czerwcowych numerów gazety. Streszczenie tego momentami trafnego, chwilami niesmacznego tekstu autorstwa Petera Köhlera zostało zamieszczone na stronie polskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych (w wyniku czego pracę stracił dyrektor Departamentu Informacji MSZ Paweł Dobrowolski), o publikacji wspomniały też polskie dzienniki, między innymi Gazeta Wyborcza i Rzeczpospolita. Jakkolwiek trudno dziwić się mediom, że prasową igłę starały się w obliczu nadchodzącego sezonu ogórkowego przekuć w widły, trudno zrozumieć postawę polskiego rządu i dyplomacji, które zamiast zignorować uszczypliwy tekst, podniosły go do rangi międzynarodowego kryzysu dyplomatycznego.

Wydaje się, że rację ma redakcja taz, gdy zarzuca polskim politykom, iż nie do końca uświadomili sobie charakterystykę miejsca, w którym ukazał się artykuł. Tekst wyśmiewający polską głowę państwa ukazał się w kolumnie satyrycznej „Wahrheit” [„Prawda”], w której z definicji nieczęsto przeczytać można wysublimowane analizy polityczno-ekonomicznej sytuacji Europy Wschodniej. Jak zauważył popularny niemiecki dziennikSüddeutsche”>http://www.sueddeutsche.de/,polm1/ausland/artikel/985/79906/]SüddeutscheZeitung, tekst o braciach Kaczyńskich to po prostu „wyjątkowo niesmaczna, ale jednak satyra”. W podobnym duchu komentowali wydarzenie dziennikarze z „Der Spiegel”.

Reakcja polityków Prawa i Sprawiedliwości okazała się jednak bardzo gwałtowna. Na temat publikacji ostro wypowiedzieli się przedstawiciele rządu, Anna Fotyga, szef MSZ, porównała język publikacji do nazistowskiego „Stuermera”, premier Marcinkiewicz nazwał tekst „obrzydliwym”. Pojawiły się również pogłoski, iż artykuł był jednym z głównych powodów odwołania wizyty prezydenta w Weimarze. Kulminacją zamieszania wokół nieszczęsnej publikacji stał się jednak kuriozalny list”>http://serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34317,3466931.html”]list skierowany przez klub parlamentarny PiS do ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobro, podpisany przez Przemysława Gosiewskiego. Czytamy w nim, między innymi:

Na wstępie należy wskazać, że już poprzez samo sformułowanie tytułu w/w artykułu prasowego przypisano Prezydentowi RP miano sprawcy przestępstwa kradzieży, co niewątpliwie prowadzić mogą do wniosku o świadomym poniżeniu Pana Prezydenta w opinii polskiego społeczeństwa, społeczności międzynarodowej i narażeniu na utratę zaufania potrzebnego do wykonywania pełnionej funkcji.
W artykule tym zostały przypisane Prezydentowi Rzeczypospolitej Polskiej właściwości i cechy postępowania, które w świetle zdeterminowanych kulturowo i powszechnie przyjętych ocen, stanowią zachowania niedopuszczalne i naganne.

Według Międzynarodowej Klasyfikacji Chorób (ICD-10), jednym z podstawowych kryteriów diagnozy paranoidalnego zaburzenia osobowości jest nadmierna podejrzliwość wobec z natury neutralnych zachowań otoczenia oraz interpretowanie ich jako wrogich, lekceważących bądź obraźliwych. Niełatwo uwierzyć w to, że cała grupa ludzi może ciepieć na zespół paranoiczny. A jednak. Reakcja obozu rządzącego na ostrą satyrę opublikowaną w lewicowym dzienniku pokazuje paradoksalnie, iż racje mogą mieć ci, którzy postrzegają braci Kaczyńskich jako ludzi przewrażliwionych, zamkniętych i nieprzygotowanych do rządzenia we współczesnym państwie demokratycznym.