O świecie bez mięsa oczami mięsożercy

O świecie bez mięsa oczami mięsożercy

Jako konsumentowi przywiązanemu do diety mięsnej konfrontacja z wizją świata bez mięsa naturalnie kojarzy mi się z wyrzeczeniami. Z jednej strony idea radykalnej zmiany diety i wprowadzenia mięsnej prohibicji jawi mi się jako pewna abstrakcja. Z drugiej strony postępująca globalizacja siłą rzeczy czyni z tej kwestii coraz bardziej realny problem, który bez wątpienia odciśnie swe piętno na rzeczywistości najbliższych dekad.

Z ekonomicznego punktu widzenia rezygnacja z konsumpcji mięsa jest wręcz konieczna, także z powodu zmian klimatycznych i ludnościowych. Energochłonność przetwórstwa mięsa jest niewspółmierna do czerpanych z niej korzyści, co potwierdzają raporty różnych agend ONZ. Rodzi się pytanie: jak tę konieczność zrealizować i czy należy sięgać po środki radykalne?

Jako mięsożerca, siłą rzeczy patrzę sceptycznie na sprawę całkowitej rezygnacji z diety mięsnej. W mojej opinii dzisiejszy świat jest na ten krok zupełnie nieprzygotowany. Jest wysoce prawdopodobne, że żywnościową rewolucję zapoczątkują społeczeństwa pierwszego świata, w których obecne spożycie wszystkich produktów odzwierzęcych jest wysokie. Ponadto musimy mieć na uwadze państwa, w szczególności azjatyckie, w których wraz z rozwojem przemysłowym poziom życia, a zarazem udział mięsa w diecie, przynajmniej dużej części obywateli stale wzrasta. Konsumpcja mięsa nie jest dziś wyznacznikiem dobrobytu, jak to miało miejsce w pierwszej połowie wieku dwudziestego. Dziś poziom życia wyznacza jakość pożywienia i jego pochodzenie. Na dostęp do pełnowartościowego mięsa może sobie pozwolić niewielka część ogółu mieszkańców Ziemi.

Być może w tym spostrzeżeniu tkwi klucz do podjęcia pierwszych kroków w celu ograniczenia spożycia produktów mięsnych. Piszę o ograniczeniach, gdyż niemożliwa i bezsensowna wydaje mi się jego całkowita likwidacja, tym bardziej na gruncie prawa. Jest jasne, że nie możemy ustawą wprowadzić ,,mięsnej prohibicji”. Rządy państw powinny z jednej strony w ogóle dostrzec problem zagrożenia kryzysem żywnościowym, a następnie zainicjować tego rodzaju politykę gospodarczą i społeczną, która będzie prowadzić do promocji diety jarskiej wśród wszystkich warstw społecznych. W efekcie będzie możliwe nie tyle całkowite wstrzymanie spożycia mięsa, ale znaczne jej zmniejszenie, co w mojej opinii jest celem dużo bardziej realnym w perspektywie najbliższych dekad.

Dążyć do niego można takimi środkami jak dotacje przyznawane barom mlecznym i stołówkom oferującym dania wegetariańskie. W tego typu miejscach często jadają młodzi ludzie, zatem byłaby to dobra droga w stronę kształtowania gustów kulinarnych dzisiejszej młodzieży, a ostatecznie także kolejnych pokoleń.  Działania odgórne i polityka państw to jednak tylko potencjalny element przemian. Ważna jest zwykła zmiana przyzwyczajeń ludzi, szczególnie w takich krajach, jak Polska, gdzie  produkty mięsne są de facto podstawą diety. Potrzebna jest oddolna ewolucja poglądów w sprawach żywieniowych. Najbardziej sensownym sposobem na dokonanie tego, w mojej opinii, może być urozmaicenie tego, co dziś jest serwowane nie tylko w lokalach gastronomicznych, ale przede wszystkim na domowym stole. W dzisiejszym rozwiniętym społeczeństwie różnorodna i atrakcyjna dieta bezmięsna jest absolutnie kluczowa dla omawianego problemu.

Wszystkie te działania mogą sprawić, że mięso stanie się, z początku, jedynie dodatkiem, a z biegiem lat być może całkowicie zniknie z naszego menu. Jak już nadmieniłem istotnym zagadnieniem jest jakość produktów – ograniczenie spożycia mięsa powinno dotyczyć w pierwszej kolejności masowej produkcji, której metody niejednokrotnie wywołują kontrowersje, chociażby wśród obrońców praw zwierząt. Mniejsze zapotrzebowanie pozwoli na redukcję przetwórstwa do produktów najbardziej wartościowych gatunkowo, które dziś są, jak już stwierdziłem, dostępne jedynie niewielkiej części populacji.

Droga do uczynienia diety jarskiej podstawą pożywienia mieszkańców Ziemi, co staje się coraz większą koniecznością, wiedzie nie przez radykalną zmianę, ale stopniowe eliminowanie obecności elementów mięsnych, szczególnie tych niskiej klasy. Procesowi temu powinno towarzyszyć promowanie urozmaiconej diety wegetariańskiej i wegańskiej, która będzie atrakcyjna dla samych konsumentów. Warto wykorzystać panujące już, zwłaszcza wśród ludzi młodych, trendy wegetariańskie i wegańskie.

Oczywiście wprowadzenie tego rodzaju polityki przez rządy poszczególnych państw będzie trudne z uwagi na nacisk przedstawicieli producentów, którzy staną co najmniej przed koniecznością przebranżowienia. Z tego powodu żywnościowa rewolucja musi mieć charakter oddolny, do czego konieczna jest znacząca zmiana naszych przyzwyczajeń, co w naturalny sposób wymusi zmiany na rynkach światowych.

Ilustracja: Toffee Maky