O potrzebie ekspiacji w szkolnictwie.

Autor: Piotr Propowicz

 

Nie ulega wątpliwości, że dzisiejszemanifestacje”>http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3994136.html]manifestacjenauczycieli w Warszawie są kolejnym przejawem braku patriotyzmu niektórych warstw społeczeństwa i bezpośrednim dowodem na to, że czerwień krwi wielu działaczy to coś więcej niż zwykłe określenie barwy. Na szczęście, na reakcję obozu antykomunistycznego nie trzeba dzisiaj długo czekać. Przemysław Gosiewski słusznie nazwał akcję najgorszym możliwym epitetem:polityczna.”>http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3994094.html]polityczna[/url]. Klub Parlamentarny LPR poszedł krok dalej i przedstawiłprojekt”>http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3994568.html]projekt ustawy o zwrocie dóbr nabytych przez Związek Nauczycielstwa Polskiego przed 4 czerwca 1989 roku.O tym, że ZNP to organizacja plugawa, oprócz nauczycieli z komunistyczną przeszłością zrzeszająca również pedofili, homoseksualistów i oszustów karcianych, wie niemal każdy. Nic więc dziwnego w tym, że Mirosław Orzechowski pragnie, aby dyrektorzy, którzy zdecydowali oportunistycznie przynależeć do związku aparatczyków komunistycznych, wyrzekli się przeszłości podobnie jak dobry katolik wyrzeka się szatana, głównego sprawcy grzechów. Analogia religijna nie jest tu zresztą przypadkowa. Miejmy nadzieję, iż zapał wiceministra znajdzie poklask i uznanie wśród braci dominikanów, którzy przed przyjęciem święceń i złożeniem ślubów będą musieli od teraz publicznie potępić średniowieczną działalność Świętego Oficjum. To oczywiście nie koniec. Podobny los powinien spotkać hierarchów kościelnych, których należy zmusić do zdystansowania się od praktyk homoseksualnych przed przyjęciem godności biskupich. Na arenie międzynarodowej należy dołożyć wszelkich starań, aby każdy kandydat na kanclerza Niemiec podarł publicznie portret Hitlera, francuscy prezydenci powinni zaś trzy razy splunąć na zdjęcia każdego z ministrów rządu Vichy.

Złośliwi komentatorzy twierdzą, że zamieszanie wywołane przez ministra Orzechowskiego to jedynie zasłona dymna mająca w zamierzeniu przesłonić faktyczne niezadowolenie środowiska nauczycielskiego z okresu rządów Romana Giertycha. To nieprawda. Jak wiadomo, wszyscy protestujący przeciwko rządowi „pedagodzy” są inspirowani przez WSI lub przynajmniej opłacani przez spadkobierców stalinizmu. Nie może być również prawdą, że zalecanie, aby kuratorzy negatywnie opiniowali kandydatów nie chcących wyrzec się swoich powiązań z ZNP są prymitywnym środkiem zastraszania przeciwników politycznych koalicji. Wszak wyznanie winy i publiczne upokorzenie to jedyny sposób, aby oczyścić środowisko nauczycielskie z największych wrogów zdrowego rozwoju nowych pokoleń. Zwycięsko wyjdą z tej próby jedynie czyści, na sercu i umyśle, oficerowie rewolucji edukacyjnej.