O korupcji w mediach niemieckich

O korupcji w mediach niemieckich

Książkę Gekaufte Journalisten (Kupieni dziennikarze) napisał człowiek, który na branży dziennikarskiej zna się jak mało kto. Udo Ulfkotte (ur.1960) przyznaje dziś wręcz ze wstydem, iż przez siedemnaście lat pracował dla renomowanej gazety niemieckej Frankfurter Allgemeine Zeitung (FAZ). Był on przede wszystkim dziennikarzem wojennym, obecnie specjalizuje się w tematach bezpieczeństwa i literatury faktu, wydał książki, które osiągnęły nakład bestselerów: Europa vor dem Crash (Europa przed Krachem), Vorsicht Bürgerkrieg! (Uwaga wojna domowa!), Raus aus dem Euro – rein in den Knast (Precz z euro i za kratki), Mit Gold durch die Krise (Ze złotem poprzez kryzys), czy Die Asylindustrie (Przemysł azylowy). W 2013 roku Ulfkotte wydał wraz z Michaelem Brücknerem książkę Politische Korrektheit (Poprawność polityczna). Ulfkotte, obok takich postaci jak Jürgen Elsässer (wydawca miesięcznika Compact), Ken Jebsen (prowadzi na youtube kanał KenFM) czy Gerhard Wisnewski należy do tzw. nurtu mediów alternatywnych w Niemczech, krytycznych wobec polityki rządu, Unii Europejskiej, polityki migracyjnej i mediów mainstreamowych.

W interesującej książce Gekaufte Journalisten niemiecki dziennikarz i pisarz odsłania jako Insider krok po kroku, strona po stronie prawdziwe oblicze współczesnych mediów niemieckich, ujawnia machinacje i nieprawidłowości, do jakich dochodzi w środowisku dziennikarskim głównych mediów. Należy tu wspomnieć, że media w Niemczech, podobnie jak w Polsce, należą do kilku rodzinnych koncernów, co dodatkowo kwestionuje ich rzetelność, obiektywizm i bezstronność. Udo Ulfkotte udowadnia swoje stwierdzenia powołując się na inne prace dotyczące tego zagadnienia, przytacza setki nazwisk, gazety, organizacje, odwołuje się do dowodów i przykładów. Często wymieniane są znane wszystkim nazwiska osób wplątanych w proceder korupcji. Demaskatorski charakter bestselleru może szokować. Autor szczegółowo wyjaśnia, w jaki sposób politycy, miliarderzy, tajne służby niemieckie i amerykańskie, a także lobby gospodarcze sterują prasą niemiecką. Media  zdominowane są przez niewielką grupę osób powiązaną z wielkimi koncernami. Dziennikarze piszą o tym, o czym wolno im pisać, integrują się w różnych proamerykańskich organizacjach elitarnych i Think Tanks, które niemal dosłownie dyktują im treści dziennikarskich relacji.

Skorumpowani dziennikarze są w różny sposób nagradzani i mają szansę na karierę, podczas gdy nieskorumpowani, krytyczni dziennikarze bywają często potępiani, tracą pracę, nękani są procesami sądowymi, określa się ich jako zwolenników teorii spiskowych („Verschwörungstheoretiker”).

Obywatele niemieccy otrzymują zmanipulowane, jednostronne i nierzetelne informacje, celowo są dezinformowani lub utrzymywani w niewiedzy. Media stały się w ostatnich latach tubą propagandową jednej pro-neoliberalnej opcji gospodarczej i finansowej, nie dyskutują innych wariantów gospodarczych, modeli demokracji, czy koncepcji walki z terroryzmem i siłowego zaprowadzania demokracji w innych krajach (wg niemieckich mediów alternatywnych terroryzm służy zdobyciu dostępu do ropy, gazu i innych bogactw naturalnych). A wszystko to dzieje się pod pozorem demokracji, państwa prawa i wolności wypowiedzi. Udo Ulfkotte twierdzi, iż Niemcy są „sterowaną demokracją” („gelenkte Demokratie”), a wolność słowa jest coraz bardziej ograniczana.

Publikacja o frapującym tytule Kupieni dziennikarze mogłaby nasuwać przypuszczenie, iż sprawa dotyczy jakiejś wąskiej grupy ludzi mediów. Jednak tak nie jest. Proceder „kupowania” sprawozdań, artykułów i relacji pisarz demaskuje  jako zjawisko odnoszące się do całego (lub prawie całego) środowiska medialnego w Niemczech. Ulfkotte obnaża całą prawdę o skali technik propagandowych głównych mediów niemieckich mających na celu manipulację społeczeństwa. Dowiadujemy się, co się dzieje za kulisami wielu wydawnictw, dlaczego ośrodki opiniotwórcze przekazują tendencyjne relacje.

Były dziennikarz twierdzi, iż uprawiana przez niemieckie media mainstreamowe jednostronna propaganda i dezinformacja przeradza się w nagonkę wojenną („Kriegstreiberei”). Pisarz uświadamia czytelnikom niebezpieczny mechanizm toczącej się obecnie wojny:

Wcześniej do rozgrywania wojen służyli żołnierze, obecne wojny prowadzone są za pomocą mediów. (…) Niegdyś tak poważane redakcje pism jak FAZ otrzymują obecnie, co też same przyznają, takie komentarze jak „podburzająca prasa” („Hetzpresse”), czy „wstrętni podżegacze wojenni” („widerliche Kriegstreiber”) (str. 20).

Udo Ulfkotte uważa, iż skuteczność „broni medialnej” jest o wiele większa niż głośno wybuchająca amunicja żołnierzy:

Jej kłamstwa są ciche, zakradają się bardzo głęboko w nasze mózgi (str. 24).

Autor książki Gekaufte Journalisten przyznaje, iż będąc dziennikarzem FAZ często redagował artykuły, które były nierzetelne i nieobiektywne, wielokrotnie ulegał, za przyzwoleniem swoich zwierzchników, różnego rodzaju wpływom. Przedstawiane przez niego relacje musiały znaleźć akceptację polityków, koncernów czy władców państw, z których zaproszeń korzystał. Liczne podarunki, wystawne przyjęcia czy luksusowe hotele miały umilać dziennikarzom ich trud i powodować, iż w prasie niemieckiej pojawiały się artykuły wykreowane w zasadzie nie przez dziennikarzy, lecz przez ich zleceniodawców, lub „mocodawców”. Czasem artykuły pochodziły bezpośrednio od tajnych służb i sygnowane były jedynie nazwiskiem dziennikarza. Autor nie ukrywa faktu, iż był wciągnięty w sieć elitarnych amerykańskich organizacji, zobowiązany był pisać pro-amerykańsko i pro-neoliberalnie, a za pozytywne artykuły i relacje o USA otrzymał nawet tytuł honorowego obywatela.

Rozmiar przedstawionej w książce Gekaufte Journalisten korupcji w niemieckim środowisku dziennikarskim jest zatrważający. Nie ulega wątpliwości, że im bliższe są kontakty dziennikarzy z wpływowymi i rządzącymi osobami, tym bardziej oddalają się oni od obiektywnej krytyki i kontroli opisywanych zdarzeń. Ulfkotte używa określenia „symulowana wolność prasy” („simulierte Pressefreiheit”), narzeka na jednolity ton wszystkich mediów, brak krytycznych i różnorodnych opinii. Podkreśla on także fakt, iż w określonych tematach wszystkie media głównego nurtu, co daje się zauważyć szczególnie po 1 września 2001 r., zajmują takie samo stanowisko. Obowiązują też uproszczone, wartościujące podziały: unijne finansowe pakiety pomocowe dla banków są konieczne dla stabilizacji strefy Unii Europejskiej,  sankcje przeciwko Rosji są konieczne, Putin jest dyktatorem, euro jest dobre dla Niemiec. Z drugiej strony prasa niemiecka prawie w ogóle nie pisze o tak ważnej nie tylko dla Niemiec, ale i dla wszystkich krajów unijnych sprawie, jak kontrowersyjne dla wielu obywateli UE rokowania w sprawie TTIP.

Nierzetelna praca dziennikarzy zbiera jednak swoje żniwo. Społeczeństwo niemieckie, którego świadomość wzrasta, straciło bowiem w ostatnich latach zaufanie do tendencyjnych mediów głównego nurtu. Drastycznie spada w ostatnich latach nakład gazet w Niemczech, maleje liczba prenumerowanych tytułów. Jeszcze 15-20 lat temu w czasopismach takich jak Der Spiegel pracowali oczytani erudyci, dziennikarze śledczy nieraz miesiącami, a nawet latami badali jakąś sprawę. Obowiązywał wówczas rozdział informacji od komentarza, sprawdzanie i porównywanie różnych źródeł informacji. Obecnie Der Spiegel zniża się często do poziomu bulwarowego Bilda (odpowiednik polskiego Faktu), co daje się nawet zauważyć po okładkach. Artykuły pisane są pospiesznie, bez rzetelnego przygotowania i dogłębnego zbadania sprawy. W tej sytuacji coraz więcej osób sięga po media alternatywne, szukając w nich informacji nieobecnych w mainstreamie.

Ulfkotte, który na stronach swej książki wielokrotnie samokrytycznie podkreśla, iż był trybikiem w opisywanych mechanizmach sterowania informacjami, odsłania nie tylko słabe strony mediów naszego zachodniego sąsiada. Niewątpliwie największą zaletą książki jest fakt, iż poprzez wgląd w świat dziennikarski autor uświadamia czytelnikom tematy oraz problemy geopolityczne i gospodarczo-społeczne, które nie są poruszane, lub traktowane marginalnie w mediach publicznych i prywatnych głównego nurtu. Bo kto słyszał o tajemniczych konferencjach Bilderbergów, o których w zasadzie nawet dziennikarzom nie wolno pisać? Kto wiedział o tym, iż przed wprowadzeniem waluty euro grupa profesorów niemieckich (m.in. prof. Albrecht Schachtschneider) protestowała przeciwko jej wprowadzeniu? Kto słyszał o Komisji Trilateralnej czy próbie wyjścia Austrii z UE (w sprawie referendum zebrano ponad 250 tys. podpisów)? Autor książki Gekaufte Journalisten konstatuje: „Obecne kryzysy nie są przypadkowe, one są zamierzone. Celowo wywoływane przez takie obskurne organizacje jak Komisja Trilateralna służą jednemu celowi: stworzeniu Nowego Porządku Świata, Dyktaturze Elit” (str. 184). Może jest jakaś prawda w stwierdzeniu, że czeka nas dyktatura elit?

Dużo miejsca w swej książce Udo Ulfkotte poświęca roli, jaką na kształtowanie opinii niemieckiej ma „Atlantik Brücke”, do której należy wiele prominentnych osób (m.in. Angela Merkel), jak również wielu dziennikarzy. Ta proamerykańska i proneoliberalna organizacja nie tylko dba o dobre relacje niemiecko-amerykańskie, ale od wielu lat dokłada wszelkich starań, by media w Niemczech ukazywały pozytywny wizerunek USA i szerzyły obraz Ameryki jako strażnika światowego pokoju. Ulfkotte podkreśla ogromną skalę tego zjawiska, jego wręcz groźny charakter mówiąc o „ogłupianiu” społeczeństwa, które nie zauważa, iż wojny prowadzone przez NATO nie są „pokojowymi misjami”, jak to sugerują media głównego nurtu.

Książka Gekaufte Journalisten stanowi nieocenione źródło wiedzy na temat współczesnych Niemiec, jak również na temat obecnej Europy (kryzys finansowy, Unia Europejska, polityka i biznes, znaczenie i rozmiar wpływów amerykańskich w Europie). Przedstawiona przez Udo Ulfkotte analiza jest bardzo solidna, oparta nie tylko na osobistych doświadczeniach autora, ale przede wszystkim na faktach i udokumentowanych źródłach. Dużą zaletą książki jest to, iż wymieniane są opracowania i publikacje zajmujące się takimi samymi lub podobnymi zagadnieniami, do których dostęp jest utrudniony lub niemożliwy.

Pisząc tę książkę autor chciał, jak sam mówi, „coś” w czytelnikach „poruszyć”. I zapewne niejednokrotnie mu się to udaje, gdyż opisywane zjawiska są bulwersujące, skłaniające do refleksji,  krytycznego odbioru informacji, motywujące do poszukiwań i działań. Zwłaszcza w chwili obecnej, kiedy to większość głosujących obywateli Wielkiej Brytanii opowiedziało się za wyjściem z UE i coraz więcej ludzi w Europie zadaje sobie pytanie: „o co tu chodzi?”

Udo Ulfkotte na jedno z wielu nurtujących go pytań: „kto tak naprawdę rządzi Europą?” już w 2014 roku odpowiada:

Nie są to z pewnością obywatele Unii Europejskiej. Z demokracją ma to wszystko niewiele wspólnego. Jest to raczej iluzja demokracji,  dobrze wykreowane złudzenie zmysłowe („Sinnestäuschung”). Ale jeśli obywatele nie mają nic do powiedzenia, to właściwie kto? Czy  jest to może jakiś kartel opiniotwórczy, grupa najważniejszej i najbardziej wpływowej „generalicji”  („Schwergewichte”) z branży przemysłowej, świata finansów i polityki, która zza kulis pociąga  sznurkami i poprzez główne media steruje naszym myśleniem? (str. 32).

Publikacja niemieckiego autora może wydawać się zbyt jednostronna i emocjonalna, miejscami nawet prowokacyjna. Lecz warto ją przeczytać jako przeciwwagę do informacji serwowanych od kilkunastu lat przez główne media.

Książka Gekaufte Journalisten jest godną polecenia publikacją, a biorąc pod uwagę fakt, iż brak jest w Polsce pełnej informacji na temat opozycyjnych zjawisk w Niemczech, przydałoby się wydanie jej w języku polskim. Książka ukazała się w znanym wydawnictwie Kopp, specjalizującym się w wydawaniu materiałów krytycznych wobec mainstreamu.

Udo Ulfkotte: Gekaufte Journalisten. Wydawnictwo Kopp, Rottenburg am Neckar 2014

Ilustracja: Megane Callewaert