Nie dawajcie nam demokracji, tylko szanujcie nas – Bliski Wschód gotowy na demokracje

Zażarte dyskusje wzbudził w USA opublikowany w marcu list dziennikarzy, ekspertów i naukowców do prezydenta Baracka Obamy. 140 sygnatariuszy pisma cieszy się z obietnic większego zrozumienia dla nadziei, aspiracji Arabów i muzułmanów, z zamknięcia Guantanamo, konieczności rozwiązania konfliktu palestyńsko-izraelskiego, ale wiedzą, że za deklaracjami musi pójść konkretna zmiana polityki.

Przed pół wieku Stany Zjednoczone wspierały reżimy regularnie łamiące prawa człowieka, torturujące i niszczące opozycję. „Wsparcie USA dla arabskich autokratów miało służyć amerykańskim interesom narodowym i stabilizacji w regionie. W rzeczywistości powstał region coraz częściej dręczony szerzącą się korupcją, ekstremizmem i chwiejnością”. Autorzy listu uważają, że Bliski Wschód jest gotowy na wolność i demokracje, a jedyne czego potrzebuje od USA to poszanowania swoich praw i zachęty do wprowadzania, nie poprzez wojny i groźby, ale przez pokojową politykę, która nagradza rządy podejmujące aktywne i mierzalne kroki w stronę prawdziwych demokratycznych reform”. Państwo Obamy powinno reagować, kiedy opozycyjnie aktywiści są więzieni, na przejawy łamania podstawowych praw człowieka odpowiadać ekonomicznym i politycznym naciskiem. Promowanie demokratycznych zmian w regionie pozwoli ujawnić się liberalnym i świeckim partiom i pozwoli szerzyć swoje idee po latach represji.
Kraje demokratyczne stają przed dylematem dotyczącym współpracy z partiami fundamentalistycznymi. Sygnatariusze zgadzają się, że wielu islamistów nie popiera liberalnej polityki, konieczne też jest ich większe zaangażowanie w kwestii praw kobiet i mniejszości. Jednak większość grup jest pokojowa i respektuje procedury demokratyczne.
List wzbudził duże zainteresowanie i dyskusję w środowisku akademickim. Tarek Osman poddaje w wątpliwość możliwość wypracowania jednej polityki dla krajów muzułmańskich ze względu na ich zróżnicowaną sytuacje wewnątrz państw jak i na arenie międzynarodowej. Zwraca uwagę na liczne punkty zapalne utrudniające porozumienie między USA a szeroko pojętym regionem. Takim problemem jest niewątpliwie poparcie Stanów Zjednoczonych dla Izraela. Pojawia się pytanie czy Barack Obama ma zaprzestać promowania demokraci na Bliskim Wschodzie. Według Tarka Osmana błędem jest angażowanie się Ameryki jako głównego gracza w politycznych transformacjach, jednak powinna działać poprzez inwestycje, miejsca pracy i stypendia oraz wspierać mieszkańców w walce z ubóstwem. Warto też uwzględnić inne liczące się podmioty np. Unię Europejską
Podsumowując, Bliski Wschód jest gotowy na demokrację, jednak w programach powinno wziąć się pod uwagę potrzeby ludzi, do których kierowana jest pomoc. Bliski Wschód musi sam wypracować sobie swój model demokracji, przy współpracy z organizacjami pozarządowymi. Chociaż wybór Obamy jest postrzegany optymistycznie, ciągle nie wiadomo jak ogólne deklaracje przełożą się na rzeczywistą politykę.