Nauki ojców Kościoła pierwszym ogniwem na drodze do zniesławienia seksualności.

Autor: Błażej Karwat

 

Dzieje Kościoła pozwalają nam zauważyć, że z jednej strony seksualizm człowieka zostaje uznany za małoistotny, nieważny, obrzydliwy i diabelski, z drugiej zaś strony święci i święte były nieustannie kuszone przez seks i moce diabelskie. Obok rygoryzmu kultury religijnej, istniał jeszcze jeden świat – sprośności, niesłychanej otwartości i szczerości. „Seksualność zwykłego człowieka nie podlegała niemal żadnej tabuizacji” (Środa, 1999, s. 7). Święta Katarzyna Sienieńska obok wielkiego poświęcenia chorym, podczas zarazy w 1374 roku (Hoeve, 1983, s. 152-153), była dręczona przez diabły, które „podniecały ją w celi, a nawet Kościele” (Deschner, 1997, s. 116). Katarzyna z Cardony widziała ducha pod postacią owczarków, które ostatecznie potrafiły przybrać kształt wężą (ibidem). Wąż jest prastarym symbolem penisa.Proces zniesławienia seksualizmu zapoczątkował święty Paweł. Istotnie, pomniejszył on rolę i znaczenie kobiety. Nie widział możliwości zaistnienia między kobietą a mężczyzną wspólnoty innej, niż seksualna. Małżeństwo lekceważył, lecz nie zabraniał go (Deschner, 1997, s. 183). Wszystkim chrześcijanom polecał własny sposób życia jako wzór najbardziej „godny zalecenia” – bezżenność (ibidem). Święty Paweł wierzył, że bezżenność jest lepsza od małżeństwa i pozwala być szczęśliwszym.
Na stosunek do seksualności ogromny wpływ wywarły nauki zawarte w pismach ojców Kościoła, w szczególności zaś nauki świętego Augustyna. Większość poglądów Augustyna na temat seksu ukształtowało się po jego przejściu na chrześcijaństwo. Groźna, nieczysta i kusząca, w taki sposób spostrzegał on seksualność – „świat nizin”. „Dobrze jest człowiekowi nie tykać się niewiasty” (Augustyn, 1997, s. 52). Pisząc te słowa, Augustyn wyrażał swoją niechęć nie tylko do kobiety jako partnerki seksualnej, ale także – innej, gorszej, kuszącej płci. Święty Augustyn „(…) uznawał kobietę za istotę niższą, której Bóg nie stworzył na swój wizerunek i podobieństwo” (Deschner, 1997, s. 253). Nie zaprzecza romansom, w których nie było jednak miejsca na uczucia. Opisuje je za pomocą mniej lub bardziej poetyckich metafor, próbując tym samym ukryć własne zaburzenia nerwicowe: „(…) dałem się spętać łańcuchami wypełnienia. Ochoczo oplotłem siebie więzami udręki. Chłostany byłem żelaznymi, rozpalonymi prętami zazdrości i podejrzeń, lęku, gniewu, sporów” (Augustyn, 1997, s. 66). Kontakty z płcią przeciwną zniechęciły św. Augustyna do kobiet i wywarły ogromny wpływ na jego późniejsze poglądy. W ascezie seksualnej św. Augustyn widział źródło wolności. Ale kobieta nie może być wolna, stąd dziewice są przeznaczone do służby Bogu. Jego nauki odznaczały się głębokim antyfeminizmem teologicznym i wtórowały judeochrześcijańskiej doktrynie, stanowiącej o niższości kobiety względem mężczyzny. Obok gnostyckiej pogardy dla cielesności, która już w 150 roku głęboko wniknęła do chrześcijaństwa, także w doświadczeniach Augustyna z pobytu w Kartaginie, należy doszukiwać się przyczyn wrogości wobec zmysłowości, namiętności oraz braku zrozumienia dla idei małżeństwa? Wierzył on, że nie można rozkoszować się namiętnością, gdyż jest przepełniona cierpieniem. Gardził pelagianami, którzy właśnie w dążeniu do zmysłowej rozkoszy doszukiwali się sensu współżycia seksualnego. Jego wstręt do przyjemności seksualnej był tak silny, że toczył zażarte bitwy ze zwolennikiem pelagiańskich poglądów – Julianem, biskupem Eklanum, ekskomunikowanym przez papieża Zozyma w 418 roku (Ranke-Heinemann, 1995, s. 90).
Augustyn – a za nim inni ojcowie Kościoła – był przeciwnikiem stosowania antykoncepcji, w tym także metody cykli płodności, która współcześnie jest dozwolona przez Kościół. Metodę tę nazywał „metodą sutenerów” (Ranke-Heinemann, 1995, s. 86). Nie zgadzał się na jej stosowanie, gdyż stałoby to w opozycji do jego nauk, jakoby jedynym celem małżeństwa było płodzenie potomstwa. Nie przeszkadzało to, że jeszcze kilka lat wcześniej stosował tę metodę zapobiegania ciąży razem ze swoją kobietą, z którą żył w nieformalnym związku przez czternaście lat i z którą spłodził syna – Adeodata (Ranke-Heinemann, 1995, s. 80-83). Ideałem było płodzenie nie wymagające jakiegokolwiek aktu cielesnego, o czym wielokrotnie wspominał Augustyn. „Dziewice wydaje na świat nie płodność cielesna, nie są one dziećmi ciała i krwi. Jeśli szukamy ich matki, Kościół nią jest. Tylko święta dziewica może rodzić święte dziewice; tylko ta, która jest poślubiona jednemu mężowi, aby się okazać czysta dla Chrystusa” (Salij J. OP, 1997, s. 208).
Twierdził także, że kobiety odczuwają ból przy porodzie dlatego, że poczęcie dziecka nastąpiło wskutek aktu seksualnego. Powołał się na Biblię świętą „(…) w bólu będziesz rodziła dzieci” (Rdz 3,16). Według świętego Augustyna, nie istnieje żadne usprawiedliwienie dla kobiety, która robi cokolwiek, by uniknąć narodzin dziecka. Augustyn miał na myśli nie tylko antykoncepcję, ale także aborcję, do dziś potępianą przez Kościół. Sprzeciwiał się aktom seksualnym z kobietami miesiączkującymi, będącymi w ciąży lub po klimakterium (Ranke-Heinemann, 1997, s. 99). Stosunek przerywany uznawał za gorszy grzech niż cudzołóstwo czy kazirodztwo.
Święty Tomasz z Akwinu jest – obok świętego Augustyna – największym autorytetem w dziedzinie moralności seksualnej. To on ogłosił seksualność szczególną dziedziną diabła. Większość poglądów czerpał z nauk św. Augustyna i św. Hieronima. Ale „Augustyna od Tomasza dzieli ponad osiem wieków historii, cała ewolucja świata Zachodniego, rozwój papiestwa i walka o dominium mundi, daleko idące przemiany polityczne i ustrojowe” (Kowalski, 1985, s. 135). Na Hieronima powoływał się mówiąc: „(…) Ludzie ze stanu dziewiczego otrzymują sto procent nagrody w niebiesiech, owdowiali – sześćdziesiąt procent, a żonaci trzydzieści procent” (Ranke-Heinemann, 1997, s. 189). Wychodził z założenia, że nie można identycznie traktować małżeństwa i dziewictwa. Wszystkich tych, którzy będą do tego dążyć, oskarża o ściąganie dziewictwa z wyżyn niebieskich w dół. Dziewictwo było, jego zdaniem, najwspanialszą spośród cnót. Bardzo wyraźny antyfeminizm św. Tomasza wyrasta z podzielanych przez niego poglądów Arystotelesa. Kobiety uznaje nie tylko za istoty słabsze, mniej odporne na pokusy i bierne. Kobieta to niedoskonały mężczyzna, twór chybiony i poroniony. Według nauk Tomasza, ów twór jest wynikiem na przykład wilgotnych wiatrów z licznymi opadami. Jest więc produktem zanieczyszczenia środowiska. Święty Tomasz wierzył, że kobieta zawiera więcej wody i przez to jest defektem. Kobiecie przypisywał trojaką niższość: „niższość stawania się” (biogenetyczną), „niższość bycia” (jakościową) i „niższość czynienia” (funkcjonalną). Mężczyzn uznawał za jedyną doskonałość. Według niego, mężczyzna obdarzony rozumem, cnotą i siłą nie tylko bierze aktywny udział w płodzeniu potomstwa, ale jest także niezbędny do wychowywania dzieci (Deschner, 1997, s. 236). „Koncepcja, że nasienie męskie jest jedyną aktywną zasadą płodzącą, zdobyła sobie dzięki Tomaszowi z Akwinu tak silną pozycję, że jeszcze dziś hierarchowie kościelni ignorują fakt odkrycia żeńskiego jajeczka, gdy mogą stąd wynikać jakiekolwiek konsekwencje teologiczne, na przykład gdy w grę wchodzi poczęcie Jezusa” (Ranke-Heinemann, 1997, s. 191).
Podobnie jak Augustyn, święty Tomasz był przekonany, jakoby kontakt z kobietą pociągał duszę mężczyzny ku nizinom. Kobiety porównywał Tomasz do dzieci, osób chorych umysłowo i przeciwstawiał się dopuszczaniu kobiet w charakterze świadków do spraw spadkowych, testamentowych, procesów kryminalnych. Nie pozwalał na to, by otrzymywały święcenia kapłańskie. Kobieta mogła zostać podniesiona do godności mężczyzny, jeśli złożyła ślub czystości lub pozostała we wdowieństwie i służy Chrystusowi. Wtedy (jak mawiał św. Hieronim) „kobieta przestaje być kobietą” (Ranke-Heinemann, 1997, s. 195). Wskazywał na znaczącą rolę mężczyzny. Nie tylko płodził i wychowywał dzieci, ale także miał sprawować władzę nad kobietą. Wychowując dzieci potrafił być przewodnikiem duchowym, chronić od zła i niebezpieczeństw. Obdarowany wieloma umiejętnościami, silny i cnotliwy, jako ojciec powinien być bardziej kochany przez dzieci niż matka.
Święty Tomasz stanowczo odrzucał akt seksualny twierdząc, że częste kontakty seksualne mogą prowadzić do niedorozwoju umysłowego. Każdy akt seksualny miał być jednocześnie aktem małżeńskim, skierowanym na zgodne z naturą płodzenie potomstwa. Rozkosz seksualna i płciowość nie przedstawiały jakiejkolwiek wartości, a jedynie hamowały rozwój ducha i rozumu. Rozkosz jest następstwem kary, wynikającej z grzechu pierworodnego. Święty Tomasz gardził instytucją małżeństwa. Według niego, stosunek seksualny w małżeństwie jest dopuszczalny tylko w dwóch przypadkach (Ranke-Heinemann, 1997, s. 200). Po pierwsze – w celu spłodzenia potomstwa. Po drugie – by nie dopuścić do nierządu jednego z partnerów, czyli gdy partner wyraża żądanie współżycia seksualnego. W drugim przypadku uznawał, że lepszym rozwiązaniem jest uczestniczenie w poście lub modlitwie. Stosunek seksualny z innych powodów Tomasz uznawał za grzeszny. Grzeszne były także stosunki seksualne, które odbiegały od normalnej (klasycznej) pozycji. Jedyny wyjątek w tym przypadku stanowiły względy medyczne, które nie pozwalały małżonkom na współżycie seksualne w określonej przez naturę pozycji. Takimi względami była choćby otyłość. Grzeszne były także stosunki, wykluczające zapłodnienie: stosunki oralne i analne, antykoncepcja, stosunek przerywany, homoseksualizm, masturbacja czy zoofilia. Wszystkie spośród wymienionych uważał za gorsze niż kazirodztwo, gwałt czy cudzołóstwo. „Sposób spółkowania jest przepisany przez naturę” (Ranke-Heinemann, 1997, s. 204) – twierdził Tomasz. Masturbację uważał za gorszą od nierządu, a ponadto utożsamiał ją – podobnie jak inni święci tego okresu – z zabijaniem (Deschner, 1997, s. 345). O antykoncepcji pisał: „Użycie trucizn niepłodności jest ciężkim grzechem i „przeciwnym naturze”, bo przecież i zwierzęta nie przeszkadzają w przyjściu na świat swego potomstwa, ale nie waży tak wielce, jak zabójstwo, gdyż poczęcie także z innych względów może nie dojść do skutku. O zabójstwie można mówić dopiero wtedy, gdy w grę wchodzi płód już uformowany” (Ranke-Heinemann, 1997, s. 216).
Nasienie uważał za coś boskiego (Ranke-Heinemann, 1997, s. 219) i uznawał, że praktycznie już ono zawiera całego mężczyznę. Uważał, że rozkoszowanie się cielesnością sprawia, że Bóg daje więcej czarodziejskiej mocy diabłu. I tak na przykład impotencja jest rezultatem czarów, które są karą za grzeszne życie. Święty Tomasz wierzył, że „Diabeł może wejść w posiadanie nasienia, wcielając się w postać niewieścią” (Ranke-Heinemann, 1997, s. 240). Płodzi w ten sposób bękarty wyróżniające się nadzwyczajnym wzrostem.
Święty Tomasz chętnie zajmował się obserwowaniem zachowań różnorodnych gatunków zwierząt. Stąd zwykł porównywać zwierzęta do ludzi i doszukiwać się podobieństw także w zachowaniach seksualnych. Uważał na przykład, że nierozwiązywalność małżeństwa została zaprogramowana przez naturę zarówno u zwierząt, jak i u człowieka. „Wszelkie godziwe zwyczaje zwierząt, w sposób naturalny, ale doskonalszy odnajdujemy wśród ludzi” (Ranke-Heinemann, 1997, s. 205). Zdaniem św. Tomasza, zwierzęta współżyją seksualnie w jednym, ważnym celu – prokreacji, a ponadto nie stosują jakichkolwiek metod antykoncepcyjnych.
„Dla Tomasza miłość (…) jest największą z cnót chrześcijańskich, ale lektura dzieł Akwinaty sprawia wrażenie, iż chodzi tu o jakiś całkowicie wysublimowany, odarty niemal z uczucia, akt woli całkowicie posłusznej nakazom rozumu” (Kowalski, 1985, s. 139).
Święty Ambroży podawał, że mężczyzna jest zainteresowany sferą duchowości, kobieta zaś to istota próżna i niewyżyta seksualnie. Stąd uznał, że najlepiej byłoby, gdyby kobiety w ogóle nie istniały (Deschner, 1997, s 236-240). Kobieta uważana była za istotę słabą, bardziej skoncentrowaną na sferze fizycznej i materialnej, niż duchowej. Stąd silna kontrola społeczna nad kobietami oraz próba unicestwienia jej dążeń do zaspokajania jakichkolwiek potrzeb. Pierre de la Fonta, średniowieczny kaznodzieja, komentując wesele w Kanie Galilejskiej pisze: „Nie bez racji wydało się apostołom czymś zbyt uciążliwym i przykrym trzymać przy sobie niewiastę (…) pełną rozwiązłości i przywar; żywić w swym domu tego nieprzyjaciela spokoju domowego (…), cierpieć popędliwość, dziwactwa lub szaleństwa niewiasty” (Środa, 1999, s. 2-3).
Wiele poglądów uznawanych przez współczesny Kościół katolicki zawdzięczamy ojcom Kościoła i dwulicowości – z jednej strony skrajnego purytanizmu, z drugiej zaś rozseksualizownaych praktyk w zakonach i wśród świętych.

Bibliografia
1. Augustyn święty, Wyznania, Kraków 1997.
2. Deschner Karlheinz, I znowu zapiał kur. Krytyczna historia Kościoła, Gdynia 1997.
3. Hoever Hugo ojciec, Żywoty Świętych Pańskich, Olsztyn 1983.
4. Kowalski Jan Wierusz, Chrześcijaństwo średniowieczne XI-XV wiek, Warszawa 1985.
5. Ranke-Heinemann Uta, Eunuchy do Raju. Kościół katolicki a seksualizm, Gdynia 1995.
6. Salij Jacek OP, Rozmowy ze świętym Augustynem, Poznań 1997.
7. Środa Magdalena, Postawy wobec seksu, Materiały konferencyjne, Federacja na Rzecz Kobiet i Planowania Rodziny, Warszawa 27-28 listopada 1999.