Miasto jako zadanie do wykonania.

Autor: Anna Bobela

 

Miasto jest niezwykłym zjawiskiem, na które składają różnorodne elementy, od tych czysto materialnych, przestrzennych, aż po ekonomiczne, społeczne i kulturowe. Nie przypadkowo pojawia się metafora miasta jako kultury[1], na jego arenie rozgrywa się bowiem szereg fundamentalnych procesów kulturotwórczych w szerokim tego słowa znaczeniu. Jak pisze Elżbieta Rybicka, refleksja nad miastem jest w gruncie rzeczy refleksją nad kulturą[2]. Podobnie wszystkie niemalże najważniejsze zjawiska życia społecznego rodzą się, rozwijają, ulegają modyfikacjom i obumierają w mieście. Jest to o tyle zrozumiałe i naturalne, że obecnie miasta stanowią podstawową jednostkę ludzkiego osadnictwa. Należy pamiętać o specyficznych i niepowtarzalnych cechach poszczególnych miast, możliwe jest jednak stworzenie ogólnego modelu. W związku z procesem globalizacji i powstawaniem światowych metropolii mówi się co prawda o końcu idei miasta i powstaniu w jego miejsce nowej formy społeczno-kulturowo-ekonomicznej, trudno jednakże zaprzeczyć, że refleksja nad miastem nadal zajmuje niezwykle ważną pozycję w studiach nie tylko socjologicznych, ale także kulturowych.

 

Miasto tworzą jego mieszkańcy, którzy zbyt rzadko (zwłaszcza w Polsce[3]) mają realny wpływ na jego kształt i sposób funkcjonowania. W systemie tak złożonym jak miasto konieczne jest oczywiście istnienie wyspecjalizowanych organów zarządzania poszczególnymi sektorami. Sposoby uprawiania miejskiej polityki mogą być jednak zaskakująco odmienne. W perspektywie historycznej wyróżnić możemy dwa typy miasta, które stanowią konsekwencję stylu uprawiania miejskiej polityki. Na przełomie lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych popularna była idea tzw. miasta progresywnego[4]. Cechowało się ono powszechną otwartością społeczności (charakter niewykluczający), praktykowaniem partycypacji społecznej, rozbudowaną sieci kanałów komunikacyjnych, nastawieniem na współpracę, inkluzyjnością (włącznie wszystkich grup, przyznawanie im jednakowych praw). Popularne było tworzenie domów kultury, stadionów i wszelkich obiektów mających służyć całej społeczności. Tym samym obszar przestrzeni publicznej, dostępnej dla wszystkich do bezpłatnego użytkowania, był nieustannie rozszerzany. Miasto takie miało charakter zdecydowanie ekspansywny, jego rozwój nastawiony był na to, że miało lepiej służyć ludziom.[5] Niestety rozkwitające pod względem społeczno-kulturowym miasto, okazało się ekonomicznym niewypałem, było bowiem zbyt kosztowne w utrzymaniu. Dlatego w latach osiemdziesiątych ten typ został zastąpiony nowym, który można określić mianem miasta libertariańskiego. W tym modelu dominowała wolnorynkowa idea „rób, co chcesz”. Prywatna inicjatywa i wolny rynek miały moc decydowania o charakterze miejskiej przestrzeni. Wydawać by się mogło, że druga idea, pozostawiająca wolną rękę mieszkańcom, ma potencjał do aktywizacji obywateli, podejmowania wspólnych inicjatyw. Jego rzeczywistą konsekwencją było jednak oddanie miasta w ręce bogatych przedsiębiorców i prywatnych inwestorów, co doprowadziło do prywatyzacji przestrzeni publicznej, zamykania jej w wyniku tworzenia osiedli zamkniętych oraz postępującej gentryfikacji. Jakie inne rozwiązania mogą zostać podjęte, skoro zawodzi polityka miejska?

 

Miasto jako zadanie do wykonania rozumiane być może, jako wielkie wyzwanie dla wszystkich mieszkańców, tworzących miejską wspólnotę. W Polsce, w samym Krakowie, zaobserwować można coraz liczniejsze inicjatywy oddolne. Mieszkańcy, rozczarowani jakością polityki miejskiej, biorą sprawy we własne ręce. Wydaje się, że miasto jako zadanie do wykonania, zależy dziś w równej mierze od działań zinstytucjonalizowanych, jak wysiłków podejmowanych przez organizacje celowe oraz spontanicznej samoorganizacji. Jak zauważa Iwona Sagan, „doceniając rolę zewnętrznych, strukturalnych uwarunkowań polityki miejskiej, polityka reżimu miejskiego dostrzega, jak istotny wpływ na kierunek rozwoju konkretnego miasta ma lokalny układ sił, aktywne na scenie miejskiej podmioty, czy wreszcie pojedynczy ludzie – liderzy, animatorzy działań, lokalni bohaterowie”[6].

 

Kiedy spoglądamy na miasto z perspektywy jego mieszkańców, codziennych użytkowników, czy nawet przejezdnych, którzy zanurzają się w nim na krótszą lub dłuższą chwilę, bliżej nam do idei miasta doświadczanego niż konceptualnego. Według teorii Michela de Certeau miasto konceptualne jest wytworem teorii urbanistycznych i racjonalnego funkcjonalizmu, podczas gdy miasto doświadczane to takie znane z praktyki życia codziennego, z punktu widzenia przechodnia[7]. Idea miasta konceptualnego była szczególnie żywa w modernizmie, dlatego też przesunięcie akcentu z teorii na praktykę miejską stanowi jeden z najbardziej widocznych przejawów odejścia od nowoczesnego sposobu myślenia o mieście. Urbanistyka planistyczna i utopijne projekty architektów awangardy nie zniknęły całkowicie, ale zdecydowanie ustąpiły miejsca nowym sposobom realizacji.[8] Jako przykład bankructwa idei miasta konceptualnego w Nieobecnej strukturze Umberto Eco opisuje przypadek miasta Brasilia, które zostało zaplanowane jako miasto idealne pod względem architektonicznym oraz społecznym, w którym podział na dzielnice dla bogaczy i ubogich miał przestać istnieć[9]. Tymczasem „wydarzenia rozwinęły się w sposób niezależny od struktury” i zamiast stać się miastem równości, Brasilia wyrosła na miejsce szczególnie dotkliwych różnic społecznych.

 

Powyższy przykład pokazuje, jak istotne są konkretne działania, praktyki, a nie odgórne plany i rozporządzenia. Jeszcze lepiej ilustruje to przypadek innego brazylijskiego miasta Porto Alegre, gdzie od lat z powodzeniem wykorzystywany jest model demokracji partycypacyjnej. Tym sposobem ustalany jest corocznie budżet miasta. Tysiące mieszkańców mają realny wpływ na to, jak zostaną rozdysponowane fundusze. Jest to możliwe dzięki połączeniu zasad demokracji bezpośredniej i przedstawicielskiej. W trakcie sąsiedzkich zgromadzeń wybierani są delegaci dzielnicowi, którzy następnie decydują o tym, które inwestycje są priorytetowe. Następnie spośród delegatów ze wszystkich dzielnic wybierani są radni do Rady Budżetu Partycypacyjnego, która ostatecznie decyduje o rozdysponowaniu środków finansowych. Dzięki temu każdy mieszkaniec może mieć wpływ na swoje najbliższe otoczenie.[10] Ciekawą metodą jest także sondaż deliberatywny, który angażuje mieszkańców w proces podejmowania decyzji związanych choćby z miejskimi inwestycjami. Ta metoda to „rodzaj konsultacji społecznych. Ich wynik nie jest zobowiązujący dla decydentów, ale pozwala zobaczyć, jakie są rzeczywiste opinie ludzi w konkretnej sprawie”[11].

 

W Polsce z roku na rok powstaje coraz więcej inicjatyw, mających na celu polepszenie warunków życia w mieście i przystosowanie go do potrzeb mieszkańców. Polacy chcą żyć w miastach przyjaznych i funkcjonalnych, dlatego zaczęli traktować swoje lokalne otoczenie jako wyzwanie, któremu mogą sprostać. Pojawiają się projekty, organizacje, stowarzyszenia oraz zupełnie niesformalizowane grupy i spontaniczne akcje. W niektórych z nich uczestniczą eksperci czy specjaliści, czuwający nad całością, inne to po prostu inicjatywy sąsiedzkie. Przykłady można by mnożyć. W Gdańsku-Wrzeszczu działa na przykład stowarzyszenie Kultura Miejska, które zajmuje się m. in. odtwarzaniem historii okolicznych budynków i otwartych przestrzeni miejskich, które stopniowo zanikają, gdyż rozległe miejskie tereny wykupywane są prze developerów pod zabudowę. Jednym z zagrożeń mnożących się inwestycji jest utrata tożsamości miasta, zacieranie jego historii, spłaszczanie jego wielowymiarowości. Dlatego też członkowie stowarzyszenia zbierają miejskie opowieści, organizują wycieczki dla mieszkańców dzielnicy i wystawy prezentujące zapomniane miejsca. Ich celem jest rejestrowanie zanikającej przestrzeni miejskiej kultury. Tego typu organizacji jest w Polsce coraz więcej, a ich działaniom towarzyszą często silne emocje. Miasto stało się bowiem areną sporu, gdzie dążenie do rozwoju (który często ma negatywne konotacje, ogranicza się bowiem do rozwoju ekonomiczno-gospodarczego oraz postępującej prywatyzacji i gentryfikacji) ściera się z potrzebą zachowania wspólnej przestrzeni.[12] Na terenie Krakowa także działa co najmniej kilka organizacji, które podejmują różnorakie inicjatywy, aby uczynić nasze miasto przyjaznym, komfortowym i sprawnie funkcjonującym np. Przestrzeń-Ludzie-Miasto czy Projekt Miejski.

 

Obok organizacji i stowarzyszeń ciekawym zjawiskiem są także inicjatywy podejmowane w przestrzeni wirtualnej. Wiele z organizacji działających w „realu” część swoich praktyk przenosi do świata Web 2.0. Warto tu zwrócić uwagę przede wszystkim na portale społecznościowe, dzięki którym kontakt i wzajemna mobilizacja są znacznie ułatwione[13]. Pozarządowa organizacja Obywatelski Komitet Ratowania Krakowa założyła także grupę na Facebooku Nasze miasto w naszych rękach. Jako mieszkańcy Krakowa założyciele grupy deklarują troskę o jego piękno, a także chęć poprawy warunków życia. Ich celem jest stworzenie listy postulatów dotyczących przemian Krakowa. Ponieważ grupa jest otwarta, każdy może wpisać swój pomysł. Te, które pojawiać się będą najczęściej i uznane zostaną przez ogół za najistotniejsze w chwili obecnej, będą rozwiązywane w pierwszej kolejności. Czyżby zaczątki demokracji partycypacyjnej, formującej się w przestrzeni wirtualnej? Poza tym uczestnicy grupy Nasze miasto w naszych rękach stale „trzymają rękę na pulsie”, na bieżąco komentują wszelkie wydarzenia, decyzje władz miasta, protestują, jeżeli z którąś z nich się nie zgadzają. Internet daje im możliwość szybkiej reakcji i mobilizacji.

 

Kolejnym przykładem stowarzyszenia działającego równolegle w przestrzeni realnej i wirtualnej jest Projekt Miejski. Jak można przeczytać na oficjalnej stronie organizacji jest „zakrojonym na szeroką skalę działaniem o charakterze społeczno-artystycznym”[14]. Swoją działalność twórcy projektu opierają na trzech filarach: teorii (wykłady, warsztaty, wystawy, publikacje na temat kształtowania przestrzeni publicznej), interwencji (sztuka w miejscach wykluczonych, odzyskiwanie przestrzeni postindustrialnych) i debacie (działania na rzecz zwiększania wpływu społeczności lokalnych na decyzje podejmowane przez urzędy). Celem projektu jest zarówno inicjowanie dyskusji na temat wspólnego zagospodarowywania przestrzeni publicznej, jak i skoordynowanie działań różnych podmiotów (stowarzyszeń, fundacji, urzędów), „zwłaszcza w takich miastach jak Kraków, uważany za niezwykły pod względem urbanistyczno-architektonicznym”[15]. Członkowie stowarzyszenia pragną, aby skutkiem, utworzonej przez nich płaszczyzny publicznej debaty, była faktyczna ingerencja w plany zagospodarowania miejskiej przestrzeni. Oprócz strony internetowej, poświeconej projektowi, gdzie regularnie pojawiają się informacje na temat kolejnych inicjatyw stowarzyszenia, na facebookowym profilu organizacji na bieżąco umieszczane są podobne wiadomości, które następnie są komentowane lub stają się bodźcem do dyskusji.

 

W tym miejscu warto też zwrócić uwagę na zupełnie niesformalizowane, spontaniczne, jak najbardziej oddolne inicjatywy mieszkańców, a zarazem użytkowników Internetu, którzy poruszeni jakimś problemem, organizują się, aby wspólnymi siłami znaleźć rozwiązanie. Funkcjonowanie takich grup stało się niezwykle proste, dzięki popularnym portalom społecznościowym typu Facebook. Z jego pomocą mieszkańcy Krakowa protestowali w sprawie wycinki drzew przy Błoniach, inwestycji na Zakrzówku, walczyli o zachowanie mozaiki na Biprostalu oraz wyrażali niezadowolenie z cumującego nad Wisłą gigantycznego balonu. Kiedy próbowano zmienić trasę przejazdu autobusów miejskich, co znacznie utrudniałoby transport mieszkańców Bieżanowa i okolic, na Facebooku Krakowianie założyli grupę Ręce precz od 304 i 502!, po wstępnym etapie dyskusji, zmobilizowali się do działania, wystosowali petycję i zapobiegli planowanym zmianom. Chociaż grupa posiadała określony cel do zrealizowania, nie okazała się jednorazową inicjatywą. Kiedy pojawiły się nowe problemy z komunikacją miejską, jej członkowie zaprotestowali ponownie. Internetowe grupy protestu czy nacisku najczęściej wykorzystują e-petycje, które znacznie ułatwiają i przyspieszają proces zbierania podpisów niezbędnych do wpłynięcia na władze. Działalności wirtualnych grup, towarzyszą często także spotkania w „realu”, jednakże Internet po pierwsze usprawnia komunikację, poza tym sprawia, że lokalne inicjatywy, podejmowane na poziomie dzielnic, zyskują ogólnokrakowski, a nawet ogólnopolski rozgłos i rzesze zwolenników. Tym samym grupy tego typu odgrywają pewną rolę w zjawisku glokalizacji. Zapobiegają bowiem dezintegracji wspólnot samorządowych, przyczyniają do odradzania się społeczeństwa obywatelskiego i koncepcji lokalizmu.[16]

 

Co raz częściej z szeregów społecznych partyzantów wyłaniają się najaktywniejsi, których działalność nie ogranicza się wyłącznie do komentowania wydarzeń, ale wręcz do sterowania rosnącym w siłę ruchem. Przyjmują oni rolę liderów, którzy mogą stać się realnymi kandydatami na radnych miasta[17]. Facebookowe inicjatywy społeczne przywodzą zatem na myśl formułowanie się nowych ruchów społecznych. Za konstytutywne komponenty tego typu działalności uznaje się następujące elementy: zbiorowość ludzi działających razem w ramach wspólnego celu, często definiowanego jaka zmiana istniejącego stanu rzeczy pojmowana w podobny sposób przez uczestników danego ruchu, dodatkowo cechą charakterystyczną jest relatywne rozproszenie i związany z tym niski poziom organizacji formalnej, spontaniczny charakter organizowania się oraz niezinstytucjonalizowane i niekonwencjonalne formy działań[18]. W przypadku grup-inicjatyw na Facebooku, należy przedstawioną powyżej charakterystykę ruchów społecznych uzupełnić o elementy związane z tzw. nowymi ruchami społecznymi, gdyż to właśnie w tę kategorię wpisują się analizowane w projekcie grupy-inicjatywy funkcjonujące na portalu. Są to ruchy o: „szerokim, heterogenicznym składzie uczestników, walczących o realizację uniwersalnych, postmaterialistycznych wartości (…)[19].” Ich działalność związana jest z poprawą jakości życia, walką o ochronę praw człowieka, a w szczególności prawa do wolnego wyboru i decydowania o sobie. Dodatkowo Claus Offe jako szczególnie istotny wyznacznik tego typu „tworów” wskazuje oprócz wymienionych powyżej, brak możliwości negocjacji, gdyż w zamian za spełnienie wysuwanych przez nich żądań, nie są one w stanie zaoferować nic w zamian, a podstawową formą wyrażania ich roszczeń są demonstracje i inne formy akcji zbiorowych z wykorzystaniem dużej liczby osób[20].

 

Obok społeczno-kulturowych inicjatyw na uwagę zasługują również te artystyczne. W Krakowie w 2009 roku miała miejsce pierwsza edycja festiwalu Art Boom. Wydarzenie to ma na celu prezentowanie („eksplozję”) sztuki współczesnej w przestrzeni publicznej. Można powiedzieć, ze tym samym przyczynia się odzyskiwania przestrzeni publicznej, która zawładnięta została przez reklamę, szyldy, billboardy, prywatne inwestycje oraz ich wizualne reprezentacje. Wystawiając w, ogólnodostępnej, ale coraz rzadziej przyjaznej mieszkańcom strefie, ciekawe i frapujące instalacje, artyści zmuszają przechodniów do refleksji, a przynajmniej zadziwienia, często także zapraszają do wejścia w interakcję[21]. Dzięki temu przestrzeń publiczna odzyskuje swój pierwotny charakter strefy wspólnych działań.

 

Wszystkie opisane powyżej przejawy miejskiej aktywności mieszkańców składają się na działania, mające na celu kształtowanie przestrzeni i rzeczywistości społeczno-kulturowej miasta. Wskazują one, świadomie bądź nie, że ludzie zaczęli tratować swoje najbliższe otoczenie jako zadanie do wykonania. Miasto nie jest przyjmowane jako coś z góry narzuconego, lecz jako plastyczna masa, którą można kształtować tak, aby w jak największym stopniu dostosowała się do potrzeb użytkowników. Na stronie internetowej organizacji Projekt Miejski możemy przeczytać:

 

Wyobraźmy sobie, że miasto to wieloelementowa układanka – olbrzymia struktura obejmująca place, dzielnice, ciągi komunikacyjne i centra handlowe; miejsca legendarne i naznaczone traumą, popularne i zapomniane. Wszystko to składa się na obszar coraz trudniejszy do ogarnięcia, dynamicznie rozwijający się organizm, w którym wspólnie egzystują setki tysięcy osób[22].

 

Podczas codziennej wędrówki przez miasto, zaprzątnięci swoimi własnymi sprawami często nie dostrzegamy złożoności i potencjału otaczającej nas rzeczywistości. Wiele zjawisk przyjmujemy jako oczywiste, nie dziwimy się im, nie zachwycamy, ani nie oburzamy. Rozprzestrzeniające w „sieci” i „realu” organizacje i społeczne obywatelskie inicjatywy zwracają naszą uwagę na różne kwestie, na które możemy mieć wpływ. Udowadniają, że wspólnym wysiłkiem jesteśmy w stanie kształtować nasze miasto niezależnie albo równolegle do prowadzonej polityki miejskiej. Pokazują, że warto się zaangażować i zostać „konstruktorem” swojego miasta, że z poniesionego wysiłku można czerpać wiele satysfakcji. Uświadamiają także złożoność miasta, to, że nie jest ono jednolitą, przezroczystą i gładką strukturą[23]. W istocie stanowi wielowarstwowy twór, nie pozbawionym pęknięć i antagonistycznych sił ścierających się ze sobą[24]. Pomimo antagonistycznego charakteru przestrzeni publicznej, możliwe jest wyłonienie się konsensusu[25]. Facebookowe grupy stały swoistą areną, na której każdy może się wypowiedzieć i gdzie możliwe jest osiągnięcie konsensusu oraz wyznaczenie wspólnych celów i strategii działania. Tym samym w Internecie kiełkuje nowa przestrzeń publiczna – płaszczyzna, na której każdy ma prawo wyrazić swoją opinię, sprzeciw lub poparcie. Można stwierdzić, że portale społecznościowe typu Facebook otworzyły drogę do rozwoju demokracji partycypacyjnej[26]. Internet rozwiązał poniekąd problem braku czasu i trudności związanych z dotarciem do poszczególnych instytucji osobiście. Stanowią one także swoistą „tablicę”, na której mieszkańcy mogą kompleksowo zgłaszać problemy swojej okolicy. Ułatwienia tego typu wpłynęły na fakt, że „miasto jako zadanie do wykonania” znajduje się na wyciągnięcie ręki.

 

 

 

 

 

Bibliografia:

 

, http://www.filozof.uni.lodz.pl/hybris/pdf/Bogdan%20Banasiak%20%20Nomadologia%20Gillesa%20Deleuze`a.pdf, (dostęp: 29.05.2010)

 

Bartetzky A., Czyje to miasto? Spory o wizerunki miast i przestrzeń miejską w postsocjalistycznej Europie, „Res Publica” nr 3, 2008

 

Chambers I, Cities without Maps, w: Literary Theories. A reader and a Guide, ed. By J. Wolfreys, New York 1999

 

Certeau M. de, Wynaleźć codzienność. Sztuki działania, przekł. K. Thiel-Jańczuk, Wydawnictwo UJ, Kraków 2008

 

Clavel P., The Progressive city, New York 1986

 

Deleuze G., Guattari F., Kłącze. przeł. Bogdan Banasik. „Colloquia Communia 1988, nr 1-3,

 

Dylematy wielokulturowości, red. W. Kalaga, Universitas, Kraków 2007

 

Eco U. , Nieobecna struktura, przekł. A. Weinsberg, P. Bravo, Warszawa 1996

 

Guziejewska B., Czy lokalnie to już globalnie,

 

http://www.rp.pl/artykul/99761.html (dostęp: 27.05.2010)

 

Habermas J., Aspekty racjonalności działania, w: Wokół teorii krytycznej J.Habermasa, Kolegium Otryckie, Warszawa 1987

 

, http://krakow.gazeta.pl/krakow/1,85488,7461067,Rodzi_sie_nowa_sila_spoleczna__W_internecie.html, (dostęp: 27.05.2010)

 

Miasto jako przedmiot badań naukowych w początkach XXI wieku, red. B. Jałowiecki, Scholar, Warszawa 2008

 

Offe C., Nowe ruchy społeczne: przekraczanie granic instytucjonalnych, (w:) P. Sztompka, M. Kucia, Socjologia. Lektury, Kraków 2006

 

Rybicka E., Geopoetyka (O mieście, przestrzeni i miejscu we współczesnych teoriach i praktykach kulturowych), w: Kulturowa teoria literatury, red. M.P. Markowski, R. Nycz, Universitas, Kraków 2006

 

Sagan I., Miasto. Scena konfliktów i współpracy, Wydawnictwo Uniwersytetu Gdańskiego, Gdańsk 2000

 

Sztompka P., Socjologia zmian społecznych, Znak, Kraków 2005 s.256.

 

Sztompka P., Socjologia. Analiza społeczeństwa, Znak, Kraków 2007

 

Uziębło P., Demokracja partycypacyjna. Wprowadzenie, Gdańsk 2009

 

Wizualność miasta. Wytwarzanie miejskiej ikono sfery, red. M. Krajewski, Wydawnictwo Naukowe UAM, Poznań 2007

 

, rozm. A. Przybylska, http://www.ps2012.pl/index.php/Konsultacje/Metoda/Wywiad-z-prof.-Jamesem-Fishkinem, (dostęp: 31.05.2010)

 

 

[1] I. Chambers, Cities without Maps, w: Literary Theories. A reader and a Guide, ed. By J. Wolfreys, New York 1999

 

[2] E. Rybicka, Geopoetyka (O mieście, przestrzeni i miejscu we współczesnych teoriach i praktykach kulturowych), w: Kulturowa teoria literatury, red. M.P. Markowski, R. Nycz, Kraków 2006, s. 409

 

[3] Ponieważ każde miasto, pomimo pewnych powtarzalnych i stałych elementów oraz zjawisk, jest inne, miasta z różnych kręgów kulturowych różnią się od siebie pod wieloma względami, moje refleksje ograniczam do sytuacji polskich miast, zwłaszcza Krakowa, podając kilka przykładów ze świata.

 

[4] Mowa tu oczywiście o miastach w Zachodniej Europie oraz Stanach Zjednoczonych. W Polsce ze względu na panujący wówczas system nie możemy wprowadzić takiej klasyfikacji.

 

[5] Zob. P. Clavel, The Progressive city, New York 1986

 

[6] I. Sagan, Miasto. Scena konfliktów i współpracy, Gdańsk 2000, s. 7

 

[7] M. de Certeau, Wynaleźć codzienność. Sztuki działania, Kraków 2008, s. 95-103. Jak pisze Elżbieta Rybicka miasto-koncept jako teoretyczny konstrukt podporządkowane jest idei mapy. Praktyką jest choćby przechadzka, kwestionująca konceptualność. Aby zaznaczyć tę różnicę można posłużyć się metaforą, porównując miasto konceptualne do systemu językowego, zaś praktyki miejskie do indywidualnych aktów mowy ze swoją retoryką przechadzki. Zob. E. Rybicka, op. cit., s. 475. Także Jan Błoński rozważał kwestię różnicy między teorią a praktyką miasta. Zob. J. Błoński, Miasta, „Teksty” 1972, nr 1.

 

[8] E. Rybicka, op. cit., s. 474

 

[9] U. Eco, Nieobecna struktura, Warszawa 1996, s. 252

 

[10] Zob. P. Uziębło, Demokracja partycypacyjna. Wprowadzenie, Gdańsk 2009

 

[11] Wywiad z prof. Jamesem Fishkinem, rozm. A. Przybylska, http://www.ps2012.pl/index.php/Konsultacje/Metoda/Wywiad-z-prof.-Jamesem-Fishkinem, (dostęp: 31.05.2010)

 

[12] Zob. poświęcony przestrzeniom miasta numer „Res Publiki Nowej”, nr 3/2008

 

, http://krakow.gazeta.pl/krakow/1,85488,7461067,Rodzi_sie_nowa_sila_spoleczna__W_internecie.html, (dostęp: 27.05.2010)

 

[14] http://projektmiejski.pl/projekt-miejski/

 

[15] ibidem

 

, http://www.rp.pl/artykul/99761.html (dostęp: 27.05.2010)

 

[17] D. Hajok, op. cit.

 

[18] P. Sztompka, Socjologia zmian społecznych, Kraków 2005, s.256.

 

[19] P. Sztompka, Socjologia. Analiza społeczeństwa, Kraków 2007, s. 598.

 

[20] C. Offe, Nowe ruchy społeczne: przekraczanie granic instytucjonalnych, (w:) P. Sztompka, M. Kucia, Socjologia. Lektury, Kraków 2006, s. 218-224

 

[21] http://www.artboomfestival.pl/pl/3/0/9/O-festiwalu

 

[22] http://projektmiejski.pl/projekt-miejski/

 

[23] W taki sposób rozumiał przestrzeń publiczną G. Deleuze. Zob. G. Deleuze, F. Guattari, Kłącze. przeł. Bogdan Banasik. „Colloquia Communia” 1988, nr 1-3, B. Banasik, Nomadologia Gillesa Deleuze’a, http://www.filozof.uni.lodz.pl/hybris/pdf/Bogdan%20Banasiak%20-%20Nomadologia%20Gillesa%20Deleuze`a.pdf, (dostęp: 29.05.2010)

 

[24] Por. Ch. Mouffe, Agonistyczne przestrzenie publiczne i polityka demokratyczna, http://www.recyklingidei.pl/mouffe_agonistyczne_przestrzenie_publiczne_polityka_demokratyczna, (dostęp: 29.05.2010)

 

[25] J. Habermas przedstawia „sferę publiczną” jako miejsce deliberacji mającej na celu osiągnięcie racjonalnego konsensusu. Zob. J. Habermas, Aspekty racjonalności działania, w: Wokół teorii krytycznej J.Habermasa, Warszawa 1987

 

[26] D. Hajok, op. cit.