Liga Polskiego Prawa i Sprawiedliwości.

Autor: Bartłomiej Baryła

 

Kilka dni temu pojawiła się informacja o prawdopodobnym połączeniu się PiSu i LPRu. Niezmiernie uradowała mnie ta informacja; i to z kilku powodów. Nie jestem Pierwszym Wyborcą Prawa i Sprawiedliwości, nie uznaję się również za podatnego słuchacza ideologii „Rodzinnej” mimo to dostrzegam ogromną korzyść dla wyborców o „narodowych” widokach na przyszłość naszego kraju.Po pierwsze, połączenie takie zostawia wyborcom prawicy tylko jedną sensowną opcję co niezmiernie ułatwia im decyzję przy urnie. Może doprowadzi to w konsekwencji do mniejszej ilości jadu na antenie w okresie przedwyborczym. Mniej pszenicznych pól i dziecinnego patriotyzmu poprawi jakość Telewizji Publicznej; być może wzrośnie ściągalność abonamentu.

Po drugie, prawica zacznie mówić jednym głosem i może przestanie to być głos Wojciecha Wierzejskiego. Z dwojga złego wybieram zawsze zło mniejsze. Kaczyńskie. Jakiekolwiek spory, które targają „jedynymi patriotami” w chwili obecnej zostaną zepchnięte w kuluary i polska prawica upodobni się do amerykańskich Republikanów. Kiedy się już upodobni może powstanie polski odpowiednik Partii Demokratycznej, z jej poparciem, i wreszcie będę mógł oddać niezmarnowany głos.

Po trzecie, wchłonięcie LPRu przez PiS spowodowałoby przetrwanie tej partii na scenie politycznej. W innym wypadku, z marginalnym poparciem, skończyłaby w lamusie polskiej polityki. Po raz kolejny podkreślę, że nie jestem wielbicielem ani programu, ani sposobu prowadzenia publicznej debaty przez tę partię, lecz lepszy diabeł znany niż… Narodowe Odrodzenie Polski i im podobni faszyści.

Czy jednak LPR połączy się z PiSem?. Raczej nie teraz. Przewodniczący Komitetu Stałego Rady Ministrów Przemysław Gosiewski oświadczył, że nie istnieje plan zjednoczenia. Oczywiście mało kto uwierzy, że choćby pogłoska o takim planie wydostała się ze sztabu PiSu bez przyzwolenia najświatlejszych w partii. Przeciek o istnieniu planu, i (zapewne) rozmów stojących za takim planem, miała rozmiękczyć stanowisko Romana Giertycha i skłonić go do bardziej zdecydowanych działań. W końcu nic nie ułatwia zwycięstwa bardziej niż brak przeciwnika (przynajmniej na prawej stronie). PiS jest najbardziej profesjonalnym tworem jaki kiedykolwiek egzystował na polskiej scenie politycznej.

Równie istotne będzie wcześniejsze, genialne posunięcie PiSu, które spowoduje konsolidację pewnych obszarów pokrewnych ideowo. LPR z PiSem, PO sama, PD, UP, SLDP i SLD w bloku lewicowym. Taki układ sił spowoduje, że Platforma stanie się trzecią siłą, która ma szansę na wieloletnie współrządzenie zarówno z lewą jak i z prawą stroną sceny politycznej. Biorąc pod uwagę doświadczenia z zawieraniem koalicji po wyborach 2005 wydaje się, że czekałaby nas wieloletnia koalicja lewicowo-platformowa, której głównym celem powinno stać się odnowienie tradycji III Rzeczypospolitej.

No i na końcu proponowana współpraca LPRu z PiSem ostatecznie obali argument, że wyborcy kierują się wyglądem zewnętrznym kandydatów w swoich wyborczych decyzjach (a może nie?)