Kobiety w Kościele katolickim wczoraj i dziś. Na przykładzie Kościoła katolickiego w Polsce.

Autor: Helena Szczodry

 

Niniejszy tekst jest próbą analizy przemian sytuacji kobiet w Kościele katolickim. Szybkie tempo zmian w ostatnich latach, które bezpośrednio możemy połączyć z procesem globalizacji, w sposób istotny wpłynęło na obraz dzisiejszego świata. Zmiany te obejmują również sytuację kobiet, których pozycja w ostatnich dziesięcioleciach zmieniła się diametralnie (przede wszystkim w krajach Europy i Ameryki Północnej) dając im prawa, oferując nowe wzory samorealizacji, redefiniując tradycyjny podział na role kobiece i męskie oraz zmieniając ich miejsce w sferze społecznej, ekonomicznej i politycznej. Jaka jest reakcja Kościoła katolickiego na te zmiany? Poszukiwania odpowiedzi na to pytanie rozpocznę od źródeł, czyli krótkiego rysu historycznego chrześcijaństwa.Wczesne chrześcijaństwo i interpretacja Biblii jako fundament doktryny katolickiej

Aby zrozumieć sposób patrzenia na kobietę przez Kościół katolicki należy odwołać się do tradycji chrześcijańskiej, która stanowi jego teologiczny fundament. Chrześcijańskie rozumienie natury oraz roli mężczyzny i kobiety było chyba najsilniejszym składnikiem w procesie konstruowania ról płci i wzorów ich zachowań w społeczeństwie zachodnim i jego dominiach.(Sawyer, 1999:59) W początkach chrześcijaństwa odnajdujemy dwie, sprzeczne doktryny dotyczące płci. Pierwsza związana jest z postacią Jezusa i jego charyzmatycznym ruchem, druga swymi korzeniami sięga tradycji judaistycznej i starożytnej.

Nauki głoszone przez Jezusa w swej istocie miały rewolucyjny charakter i stanowiły niewątpliwą opozycję dla ówczesnej wizji świata opartej na ścisłej hierarchii seksualnej. Jego charyzmatyczny ruch był otwarty zarówno dla mężczyzn jak i dla kobiet, dając im takie same spektrum możliwości duchowego rozwoju oraz równego uczestnictwa w działalności wspólnoty. Wyleję Ducha mego na wszelkie ciało i prorokować będą synowie wasi i córki wasze, i młodzieńcy wasi widzenia mieć będą, a starcy wasi śnić będą sny. Nawet i na sługi moje i służebnice moje wyleję w owych dniach Ducha mego. (Dz. 2. 17-21)(Sawyer, 1999:124) To właśnie to przekonanie o obecności Ducha Bożego u obu płci otworzyło kobietom drogę do pełnego partycypowania w nowym ruchu religijnym. Ruch Jezusa stanowił więc głęboki dysonans dla teraźniejszych mu struktur hierarchicznych zakorzenionych w tradycji judaistycznej i helleńskiej. Mamy do czynienia z nowego rodzaju jakością, z egalitarną społecznością, w której członkostwo jest dostępne dla grup marginalizowanych (kobiety, dzieci, niewolnicy) przez patriarchalne społeczeństwo. Dodatkowy czynnik sprzyjający emancypacji kobiet, wypływał z panującej wówczas eschatologicznej, apokaliptycznej wizji świata. W Jezusie upatrywano Mesjasza, którego nadejście miało zwiastować sąd ostateczny i koniec doczesnego świata. W tak swoistej atmosferze rychłego końca oraz antymaterialnej postawy wobec dóbr doczesnych, sztywny podział ról stracił swą legitymizację dając kobietom niebywałą jak na tamte czasy autonomię. Kwestia małżeństwa, rodzenia i wychowania dzieci straciła sens, stwarzając kobietom realną szansę wyjścia ze sfery prywatnej i pełnego uczestnictwa w sferze publicznej.

Wraz z upływającym czasem przekonanie o bliskim końcu świata zaczyna słabnąć a chrześcijaństwo wkracza w proces instytucjonalizacji. Początkowa spontaniczność i egalitaryzm charyzmatycznego ruchu słabnie. Dodatkowo, prześladowania chrześcijan w cesarstwie rzymskim wymuszają podjęcie zasadniczych kroków w obrębie wspólnoty. Równościowe podejście do kobiet ustępuje tradycyjnemu podziałowi ról. Zamiastodczuwania radości z powodu tego, że są millenarnym zgrupowaniem wiernych ochoczo oczekujących końca świata, pierwsi chrześcijanie musieli zmierzyć się teraz z perspektywą długotrwałego istnienia i konieczności przetrwania „na tym świecie”. (…) Status kobiet w obrębie takich społeczności stał się punktem centralnym dla komun, które musiały stworzyć hierarchiczne struktury, aby się zorganizować. Tradycja kobiet, które odrzucały małżeństwo i rezygnowały z życia rodzinnego na rzecz ewangelizacji, pozostała, ale zeszła na margines kwestii przywódczych. (Sawyer,1999:145) Akceptacja dla przywództwa kobiet była bezpośrednio połączona z apokaliptyczną wizją świata. Wraz z jej porzuceniem, emancypacja kobiet zaczęła być postrzegana jako zagrożenie dla istnienia chrześcijaństwa a patriarchalna struktura i przywództwo męskie zostały uznane za obowiązującą normę.

Ten trudny okres dla chrześcijaństwa stał się początkiem drugiej doktryny dotyczącej płci, która obowiązywała przez następne stulecia aż do czasów współczesnych. Doktryna ta była połączeniem modelu społecznego ze świata grecko – romańskiego oraz arystotelesowskiej wizji porządku naturalnego wraz z teologiczną nadbudową.

Arystoteles uważający kobietę za naturalną deformację mężczyzny, zbudował wizję patriarchalnego społeczeństwa, w którym każda z płci ma ściśle określone role wynikające niejako z ich natury. Najważniejszym elementem jego teorii, który zasadniczo wpłynął na doktrynę chrześcijańską jest pogląd, iż istnieje podział na rządzących i rządzonych – to z natury mężczyzn wypływa ich zdolność do rządzenia, natomiast z natury kobiet płynie brak tej zdolności, a w konsekwencji ich całkowite podporządkowanie władzy męskiej. Wpływ Arystotelesa na chrześcijaństwo nie może jednak być przeceniany. Mylny byłby pogląd, że jest on widoczny tylko w pracach Augustyna z Aquinas. Wpływał on pośrednio na całe chrześcijaństwo od czasów jego powstania.(Sawyer,1999:151)

Jako nadbudowę teologiczną rozumiem Biblię, sposób jej interpretacji przez uczonych i Ojców Kościoła – przede wszystkim mam na myśli teksty biblijne opisujące stworzenie kobiety i mężczyzny oraz przedstawiające postać Maryi, matki Jezusa.

W Biblii, w Księdze Rodzaju odnajdziemy dwa odrębne teksty dotyczące wizji stworzenia człowieka, które zostały napisane przez dwóch różnych autorów i w różnych epokach (drugi tekst został napisany około 300 lat później po drugim). Starszy tekst akt stworzenia przedstawia w sposób następujący: Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz, na obraz Boży go stworzył: stworzył mężczyznę i niewiastę. Po czym Bóg im pobłogosławił, mówiąc do nich: Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili ziemię i uczynili ją sobie poddaną.(Pismo Święte,1971:Rdz 1, 27 -28) W języku hebrajskim słowo człowiek oznacza człowieka jako pojedynczą jednostkę oraz rodzaj ludzki, rozumiany jako mężczyznę i kobietę. Z owego mitu wynika znak równości postanowiony pomiędzy obydwoma płciami, który oznacza ich komplementarność oraz warunek, który musi zaistnieć, aby mógł zostać ukazany prawdziwy obraz Boga. Drugi tekst opowiada o tym, że Bóg zauważa samotność mężczyzny i decyduje się na stworzenie kobiety, która ma stanowić dla niego pomoc. Wtedy to Jahwe sprawił, że mężczyzna pogrążył się w śnie, i gdy spał, wyjął jedno z jego żeber, a miejsce to zapełnił ciałem. Po czym Jahwe Bóg z żebra, które wyjął z mężczyzny, zbudował niewiastę. A gdy ją przyprowadził do mężczyzny, mężczyzna powiedział: Ta dopiero jest kością z moich kości i ciałem z mego ciała! Ta będzie zwała się niewiastą, bo ta z mężczyzny została wzięta.(Pismo Święte,1971: Rdz 2, 21-22) Interpretacja tej opowieści mówiąca o wyższości mężczyzny ze względu na to, że został stworzony jako pierwszy a kobieta ma stanowić dla niego pomoc, stała się obowiązującą, normatywną wykładnią, na podstawie której chrześcijaństwo utworzyło hierarchiczną strukturę seksualną. Interesującej analizy tego fragmentu Pisma Świętego dokonuje prof. Anna Świderkówna:Chyba żadne inne wersety Biblii nie stały się źródłem tylu żartów, mniej lub bardziej niewybrednych dowcipów i karykatur. Grzęźniemy tu w niezrozumiałej dla nas warstwie słownej tekstu, w ogóle nie dostrzegając jego sensu. Bóg występuje tu niejako w roli chirurga, który najpierw daje pacjentowi narkozę, by następnie wyciąć mu żebro. W końcu robi także coś, czego żaden chirurg nie potrafi – z jednego żebra „buduje” całą kobietę. Kiedy mężczyzna po raz pierwszy się z nią spotyka, woła: Ta dopiero jest kością z moich kości i ciałem z mego ciała (Rdz 2, 23). Mało kto z nas wie, że jest to idiom hebrajski wskazujący na najbliższe pokrewieństwo. Tak na przykład początek piątego rozdziału drugiej księgi Samuela mówi o przedstawicielach wszystkich dwunastu pokoleń Izraela, którzy przychodzą do Dawida do Hebronu i oświadczają mu: Oto myśmy kości twoje i ciało (2 Sm 5, 1). W ten sam sposób mężczyzna wita kobietę, nie tylko jako „odpowiednią dla siebie pomoc” (por. Rdz 2, 18-20), tę, która pozwoli mu w pełni zrealizować siebie, lecz także jako człowieka takiego samego jak on. Autor biblijny jest najwyraźniej zdania, że w zamyśle Boga Stwórcy, kobieta i mężczyzna są sobie równi.(Świderkówna,2007)

Oprócz powyższych opowieści biblijnych, wpływowe na określenie relacji pomiędzy kobietą i mężczyzną stały się dwie postacie z Pisma Świętego: Ewa i Maria, matka Chrystusa. To one przedstawione na zasadzie totalnego kontrastu: antywzoru i wzoru kobiety stanowią kluczowe role przy unormowaniu sposobów zachowania kobiet i mężczyzn w teologii kościołów chrześcijańskich, która inne kobiece postacie występujące w Biblii odsuwa na boczny tor.

Ewa i Adam to pierwsi ludzie na Ziemi stworzeni przez Boga, żyjący w Raju – Edenie. Ich sielankowy żywot zostaje przerwany z chwilą zerwania przez Ewę owocu z zakazanego drzewa i zjedzenia go wspólnie z Adamem. Wtedy to poznali smak dobra i zła a za karę zostali wypędzeni z Raju na Ziemię. W teologii chrześcijańskiej całkowitą winę za popełnione nieposłuszeństwo przypisano Ewie, która nie dość, że sprzeciwiła się woli Boga Ojca, to dodatkowo jeszcze zwiodła na pokuszenie Adama. Tak więc pierwszym grzesznikiem staje się kobieta. Fakt ten wpływa na późniejsze postrzeganie przez uczonych chrześcijańskich wszystkich kobiet utożsamianych bezpośrednio z Ewą. Przykładowo, Tertulian, teolog z drugiej połowy II wieku tak pisze w jednym ze swoich tekstów: Jeśliby na ziemi pozostała taka silna wiara (…) to żadna z was, najdroższe siostry, od momentu w którym uzna Boga żywego i dowie się o sobie, to znaczy o kondycji kobiety, nie pragnęłaby żadnej czarującej sukni (…). Nosiłaby się jak Ewa, pogrążona w żałości i pokutująca, aby mogła tym pełniej odpokutować swój grzech strojem wyrażającym skruchę, który odziedziczyła po Ewie – mam tu na myśli degradację spowodowaną pierwszym grzechem (…). „ W bólach będziesz rodziła dzieci, mimo to ku mężowi twemu pociągać cię będą pragnienia twoje, on zaś będzie panował nad tobą” – a ty nie wiesz, że ty sama także jesteś Ewą?(Sawyer,1999:205) To Ewa stanowi więc klucz do zrozumienia chrześcijańskiej postawy wobec kobiet. Ewa została stworzona po Adamie i jako jego pomoc, nie na podobieństwo Boga, lecz Adama. Oprócz tego to ona – kobieta – doprowadziła do upadku rodzaju ludzkiego, nie mężczyzna. To kobieta jest przyczyną pojawienia się grzechu. Ponadto Ewa porównywana jest z Marią, której to nieskalana, dziewicza natura pozostaje w głębokiej opozycji do grzesznej natury Ewy. Natomiast wszystkie córki Ewy przekazują grzech dalej poprzez akt seksualny, w wyniku którego zachodzą w ciążę, wciąż reprodukując grzech popełniony przez Ewę. Maria traktowana jako wzór kobiecości – w Kościele katolickim w Polsce postać otoczona szczególnym kultem – określana jest jedynie poprzez swoje szczególne macierzyństwo, poświęcenie i służebność względem mężczyzny. Kościół niewiele mówi na temat Miriam jako kobiety autonomicznej, niezależnej. Jej życiorys, jeśli nie jest związany z uczestnictwem w Zbawieniu, jest zupełnie przez teologów pomijany.(Bierca,2006: 119)

Reasumując, charyzmatyczną wspólnotę Jezusa charakteryzował brak tradycyjnych podziałów płci. Wraz z procesem rozwoju chrześcijaństwa, następuje jego instytucjonalizacja, która powoduje odwrócenie się od egalitarnego modelu społecznego Jezusa na rzecz wzoru patriarchalnego. Siłą nowego modelu jest przede wszystkim dyskurs teologów chrześcijańskich, osadzony i znajdujący swą legitymizację w zniekształconej interpretacji tekstów biblijnych oraz w kontekście kulturowym. Dokonując transplantacji koncepcji Woodward’a z gruntu analizy instytucji politycznych na instytucję religijną, reprezentowaną w tej pracy przez kościoły chrześcijańskie, możemy stwierdzić, iż dokonały one swoistej korupcji dyskursu politycznego . Celem owej korupcji dyskursu było narzucenie i utrzymanie władzy męskiej w ramach struktury hierarchicznej kościołów, początkowo dla przetrwania instytucji zagrożonej zewnętrznymi problemami. Później, przez wieki dyskurs ten służył zachowaniu status quo oraz związany był z faktyczną władzą polityczną sprawowaną przez Kościół katolicki. Powyższa analiza historyczna pokazuje więc źródła milczącej obecności kobiet w Kościele katolickim oraz pomaga zrozumieć ignorancję hierarchów Kościoła w stosunku do problematyki kobiet, trwającą tak naprawdę aż do wieku XX.

Zmiana podejścia Kościoła katolickiego do kobiet w XX wieku

Przełomową osobą, która zapoczątkowała zmianę w podejściu do kobiet przez Kościół katolicki, był papież Jan XXIII i jego encyklika Pacem in terri[i/], w której pisze:[i] Udział kobiet w życiu publicznym jest już faktem dokonanym i oczywistym.(Makowski,2007:10) W roku 1962 papież zwołuje Sobór Watykański II w celu „zaktualizowania” nauki Kościoła dla potrzeb współczesnego świata. Jedna z poruszanych kwestii dotyczy egalitarystycznego podejścia do statusu kobiet i mężczyzn. Najważniejsze wnioski wypływające z obrad soboru to: potępienie dyskryminacji płciowej, która jest przeciwna zmysłowi Bożemu(Makowski,2007:11), potwierdzenie równości kobiet i mężczyzn, która jest zgodną z chrystusową wizją Kościoła, z naciskiem na równość godności osobistej oraz przy realizacji praw i obowiązków. Oprócz tego sobór w Dekrecie o apostolstwie świeckich stwierdza: „ w naszych czasach kobiety biorą coraz żywszy udział w całym życiu społecznym”, dlatego „jest sprawą wielkiej wagi ich większe uczestnictwo także na różnych polach apostolskiej działalności Kościoła”.[/](Makowski,2007:11) Dało to możliwość studiowania oraz nauczania teologii przez kobiety. Inny aspekt apostolskiej działalności Kościoła czyli kapłaństwo, nadal pozostaje niedostępny dla kobiet. W roku 1994 Jan Paweł II wydaje jednoznaczne, negatywne stanowisko w tej sprawie. W Polsce nie odbyła się żadna ważna debata na ten temat. Poza granicami naszego kraju, wśród katolickich organizacji kobiecych zakaz ten został ostro skrytykowany oraz postuluje się jego zniesienie. Oto przykładowe argumenty opowiadające się za kapłaństwem kobiet:[i] fakt, że kobieta czuje powołanie do bycia księdzem, oznacza, iż jest to działanie Ducha Świętego oraz Jezus dał swoje pełnomocnictwo zarówno mężczyznom, jak i kobietom w trakcie ostatniej wieczerzy.(Zych,2006:42)

W postanowieniach soboru możemy odnaleźć pewną sprzeczność. Z jednej strony opowiada się za emancypacją kobiet oraz wizją kobiety i mężczyzny jako równych sobie. Z drugiej strony kobieta rozpatrywana jest przede wszystkim przez pryzmat rodziny. Nacisk na „użyteczne” funkcjonowanie mężczyzny w rodzinie jest o wiele mniejszy, co implikuje różnicę w pojmowaniu ról męskich i kobiecych. Oprócz tego powoduje marginalizację kobiet samotnych, nie wspominając już o sytuacji kobiet homoseksualnych. Wydaje się jednak, że w ostatnim czasie problematyka obecności osób samotnych (czyli osób niezamężnych) zostaje zauważona. Ciekawym przykładem takiego podejścia jest Szensztacki Związek Kobiet, zrzeszający świeckie, samotne kobiety, których powołaniem jest praca zawodowa, za pomocą której mogą ewangelizować. Kluczową rolę odgrywa postać Maryi, która traktowana jest jako wzór stylu życia wśród członkiń organizacji, styl ten wyrażany jest przez trzy zasady: czystości, ubóstwa, posłuszeństwa. Związek ten jest interesującą mieszanką idei: z jednej strony istnieje w nim element emancypacyjny – powołaniem świeckiej kobiety może być nie tylko rodzina, ale także i praca zawodowa. Z drugiej strony, Maria będąca wzorem do postępowania rozumiana jest w tych ściśle tradycyjnych kategoriach, o których wspominałam powyżej.

Kolejny wkład w budowanie nowego wizerunku kobiety w Kościele należy do papieża Jana Pawła II, który w roku 1988 pisze list apostolski Mulieris dignitatem. I znowu jest to tekst, który sprawia niemałe trudności. Jako podstawę teologiczną do konceptualizacji kobiet w Kościele, Jan Paweł II przywołuje biblijną przypowieść o powstaniu człowieka, opierającą się na równości kobiety i mężczyzny wypływającej ze stworzenia ich na obraz i podobieństwo Boga. Mimo, że list ten posiada egalitarystyczny potencjał został poddany krytyce. Teolożka feministyczna, Elżbieta Adamiak zwraca uwagę, iż: mimo, że papież nie definiuje bezpośrednio pojęcia kobieta, z dokonanej przez niego analizy kobiecości wynika jej odmienność od męskości. Odmienność ta oparta na zasadzie wzajemności i komplementarności, sformułowana została na podstawie męskości (męskość uznawana jest więc za normę?). To poprzez męskość ocenia się to, co kobiece, przy czym papież w swoim tekście nie wyodrębnia cech typowo męskich, a więc zakłada, że mężczyzna jest zrozumiały już przez sam fakt bycia mężczyzną(Makowski,2007:13). Należy zaznaczyć, że papież w żaden sposób nie wartościuje inności kobiet od mężczyzn. Kładzie jednak nacisk przede wszystkim na rolę kobiety związaną z macierzyństwem i rodziną. Wspomina o geniuszu kobiety (na czym więc polega geniusz mężczyzn?), jej ogromnym i istotnym bogactwie oraz zasobach konkludując, że na pewno nie są mniejsze od zasobów męskości – są tylko inne(Makowski,2007:13). Koncepcja ta jest w swej istocie niejednoznaczna. Odnosi się wrażenie, że papież nie może jeszcze oprzeć się tradycyjnemu schematowi myślenia, z drugiej strony rozumiejąc potrzebę nowego sposobu myślenia na temat kobiety w Kościele.

Inny ważny dokument papieża z 1988 to Christifideles laci, który mówi o powołaniu świeckich w życiu Kościoła oraz określa ramy aktywności kobiet w Kościele na poziomie teologiczno duszpasterskim (przykładowo, udział kobiet w soborze), na poziomie ciał sądowniczych (kobiety mogą sprawować funkcję sędziego diecezjalnego) oraz na poziomie administracji kościelnej i ekonomii. Mimo zrównania tych funkcji dla kobiet i mężczyzn reprezentacja kobiet w kluczowych elementach struktury instytucjonalnej kościoła jest znikoma, co powoduje mniejsze szanse na artykulację kobiecego doświadczenia. Ciekawym przykładem jest kwestia związana z ministrantkami, które stanowią rzadkość w polskim Kościele. Istnieje pewne powszechne przekonanie, które doskonale ilustruje wypowiedź pewnego księdza: Zgodnie z zaleceniem Kościoła ministrantki powinny być wprowadzane tylko, gdy brakuje chłopców. – Nie jest to zabronione, ale środowisko ministranckie jest szczególnym miejscem wzrostu powołań kapłańskich, integracji oraz duchowej formacji chłopców. Pojawienie się dziewcząt powoduje spadek liczby chłopców chcących przystąpić do tak zaszczytnej posługi – wyjaśnia ks. Dariusz Gącik, rzecznik Kurii Diecezjalnej w Kielcach. – Dziewczynki mogą sypać kwiatki – uśmiecha się(Boratyn,Losz,2006).

W roku 1995 Jan Paweł II pisze encyklikę Evangelium Vitae. Jej najważniejsze przesłanie to postulat budowy nowego feminizmu. Kobiety mają stawać się promotorkami nowego feminizmu, który nie ulega pokusie naśladowania modeli maskulinizmu, ale umie rozpoznać i wyrazić autentyczny geniusz kobiecy we wszystkich przejawach życia społecznego, działając na rzecz przezwyciężenia wszelkich form dyskryminacji, przemocy i wyzysku(Makowski,2007:16). W tym samym roku papież wLiście do kobiet pisze o odpowiedzialności Kościoła za ucisk i męską dominację nad kobietami. Jest to swoisty rachunek sumienia Kościoła, publicznie ogłoszony i miejmy nadzieję, przyczynek do przyszłych głębokich (zapewnie powolnych) zmian w sferze roli kobiety w strukturze kościelnej. Nawiązując do swej encykliki z 1995 roku papież w 1996 wspomina o wpływie nowego feminizmu nie tylko na tożsamość kobiet, ale i mężczyzn. Uważam, że jest to bardzo ciekawy problem – opresyjna struktura seksualna dla kobiet była również w pewien sposób opresyjna dla mężczyzn. Jaki miało to wpływ na definiowanie męskiej tożsamości oraz funkcjonowanie mężczyzn we wspólnocie kościelnej?

Nowy feminizm

Nowy feminizm (katolicki) swe początki bierze ze wspomnianej już encykliki papieżaEvangelium Vitae oraz innych jego tekstów. Główne myśli wynikające z tych prac to: akceptacja dla emancypacji kobiet, podkreślenie takie samej godności kobiet i mężczyzn, postulat działań umożliwiających kobietom rozwiązywanie problemów związanych z dzisiejszym porządkiem społeczno – gospodarczym, podkreślenie takich samych talentów u kobiet i mężczyzn. Ta nowa koncepcja feminizmu otwarta jest dla wszystkich kobiet, bez względu na ich wyznanie. Swego uprawomocnienia szuka poprzez odwołanie się do źródeł teologicznych i ich ponownej reinterpretacji (analogicznie jak w przypadku części feministek z krajów islamskich), oraz poprzez przywołanie znaczących kobiecych postaci historycznych w Kościele: przykładowo, takich jak św. Edyta Stein, św. Katarzyna ze Sieny czy też św. Jadwiga. Ponieważ nowy feminizm nie posiada oficjalnego programu, aby przybliżyć jego główne cele posłużę się klasyfikacją dokonaną przez Małgorzatę Bilską: : 1) Pogodzenie udanego życia rodzinnego z pracą zawodową, budowanie „kultury z matką i rodziny z ojcem”; 2) Dowartościowanie sfery ciała i seksualności, która jest bardzo istotnym elementem dobrej i trwałej relacji małżeńskiej; 3) Przełamywanie stereotypów dotyczących kobiet i mężczyzn. Niezależnie od różnic płciowych każdy człowiek jest konkretną indywidualnością. Aby osiągnąć pełnię i dojrzałość osobową, należy rozwijać swoje dyspozycje „kobiece i męskie” [...], zjednoczyć cechy natury męskiej i kobiece; 4) Budowa nowej kultury. Postulat budowania kultury pokoju i szacunku, miłosierdzia i przebaczenia, gdzie godność osoby będzie realizowana a nie tylko deklarowana.(Bilska,2006) Należy podkreślić, że nowy feminizm różni się w wielu kwestiach od feminizmu katolickiego lat 60, związanego z rozwojem teologii feministycznej, przykładowo w kwestii kapłaństwa kobiet, którego nie popiera. Reprezentantki tego nowego ruchu to między innymi Janne Haaland Malary – była minister spraw zagranicznych Norwegii, Katrina J. Zeno z USA, Jutta Burggraf z Niemiec, w Polsce: Maria Rogaczewska czy też Joanna Petry Mroczkowska.

Sposób postrzegania nowego feminizmu łączy się często z wieloma kontrowersjami. Z jednej strony, dla wielu jego zwolenników i zwolenniczek to jedyny, prawdziwy ruch walczący o prawa kobiet. Różnorodność wcześniejszych nurtów w feminizmie pozostaje nie zauważona, sprowadza się je do jednego mianownika – ruchu antymęskiego i zarazem antykobiecego, którego głównym celem jest legalizacja aborcji oraz stworzenie z kobiety nowego, lepszego mężczyzny. Taki sposób myślenia wydaje się być szczególnie widoczny w Polsce. Ks. Marek Dziewiecki podczas sympozjum o kobietach i ich roli w Kościele na Uniwersytecie Kard. Stefana Wyszyńskiego w 2007 roku argumentuje to w ten sposób: Każda forma feminizmu zakłada konflikt między kobietą a mężczyzną. W dominujących obecnie, skrajnych formach feminizmu nie jest promowana kobieta lecz rewolucja seksualna, antykoncepcja i aborcja, walka z małżeństwem i rodziną, a „ideałem” dla kobiet staje się naśladowanie zachowań i ról podejmowanych przez mężczyzn. Co więcej, w swym przemówieniu stwierdza, że prawdziwa promocja kobiety jest możliwa tylko w kontekście chrześcijańskiego personalizmu, który promuje integralny rozwój kobiety i mężczyzny jako osób stworzonych do miłości i odpowiedzialności i co więcej lewicowe ruchy feministyczne czynią wszystko, by sprawić wrażenie, że mają one monopol na promowanie kobiety i na zagwarantowanie jej ważnej roli oraz należnych jej praw w wymiarze społecznym i zawodowym.(Dziewiecki,2007) Z drugiej strony, wśród części przedstawicielek i przedstawicieli feminizmu nie związanego z Kościołem katolickim, możemy spotkać się z ostrą krytyką nowego feminizmu. Argumentacja jest podobna: nowy feminizm to próba zawłaszczenia przez Kościół dyskursu feministycznego w celu jego neutralizacji i działanie mające na celu podtrzymanie tradycyjnej hierarchii płci. Główny zarzut dotyczy „podejrzanej” genezy nowego feminizmu, czyli osoby Jana Pawła II, który jest mężczyzną stojącym na szczycie patriarchalnej organizacji. Uważam, że oba stanowiska są równie szkodliwe dla ruchu emancypacji kobiet. Nie wierzę w istnienie mitycznego porozumienia kobiet ponad wszelkimi barierami, lecz taka postawa wyklucza jakikolwiek dialog i próbę wzajemnego porozumienia. W dobie wszechobecnej różnorodności proklamowanie jedynej, słusznej koncepcji feminizmu jest zasadniczym błędem, który tak naprawdę powoduje osłabieniu ruchu.

Patologiczna instytucjonalność

Tak przedstawiają się najważniejsze elementy procesu zmian w Kościele, a tempo tych przemian różni się w poszczególnych krajach w zależności od ich specyfiki. Warto też wspomnieć, iż sama reakcja Kościoła na ruch emancypacyjny kobiet była spóźniona. W Polsce debata na temat równego udziału kobiet i mężczyzn w Kościele (i w społeczeństwie w ogóle) rozpoczęła się tak naprawdę wraz z rokiem 1989. Jednak dyskusja ta toczy się przede wszystkim wśród intelektualistów Kościoła, na uczelniach, w środowiskach katolickich bardziej „liberalnych” (przykładowo środowisko związane z Tygodnikiem Powszechnym). Czy debata ta ma zasadniczy wpływ na codzienne funkcjonowanie Kościoła, duchowieństwa i osób świeckich? Wydaje mi się, że odpowiedź na to pytanie udzieliłyby odpowiednie badania na ten temat, lecz na podstawie ogólnych przesłanek możemy stwierdzić, iż wpływ ten jest znikomy lub powierzchowny. Przemiana ta wymagałaby nie tylko oświadczeń w sferze deklaratywnej, ale również podjęcia praktycznych działań dotyczących samego duchowieństwa (przykładowo, poprzez zmianę sposobu nauczania przyszłych księży w seminariach duchownych, ponowną redefinicję roli klasztorów zakonnych kobiet znacznie w swych prawach ograniczonych itp.) oraz osób świeckich. Mimo nadanych praw, które umożliwiają kobietom większy udział w strukturach Kościoła, ich aktywność jest zdecydowanie mniejsza od aktywności mężczyzn. Wśród kobiecych organizacji katolickich jedyna, której głos przebija się od czasu do czasu w sferze publicznej to Polski Związek Kobiet Katolickich. Jest to jednak organizacja o tradycyjnym profilu, która wyemancypowanym katoliczkom nie za wiele może zaoferować. Kobieta w Polsce, o wyznaniu katolickim mimo coraz powszechniejszego, deklaratywnego dyskursu równościowego (który pozostaje w głównej mierze w sferze deklaracji, a nie przenosi się w sferę działań) zmaga się nie tylko z problemami w życiu rodzinnym, zawodowym, ale również i religijnym. Postawa zgodna z nauką Kościoła wśród kobiet jest często tak naprawdę niemożliwa do realizacji, co udowadniają przeprowadzone badania.(Odrzygóźdź,2008) Znikomy wpływ na nauczanie Kościoła w Polsce mają dokonania teolożek feministycznych, które z pewnością mogłyby pomóc odnaleźć się młodym, wykształconym Polkom, dla których tradycyjne podziały męskie i żeńskie są archaizmem, nieakceptowanym i niewykonalnym dla wielu w XXI wieku. Trudność polega na tym, że wizja Kościoła dotycząca równości kobiet i mężczyzn jest nieskrystalizowana, co próbowałam udowodnić powyżej przytaczając najważniejsze dokumenty kościelne wypowiadające się w tej sprawie. Jak stwierdza Łukasz Zychrozstrzygnięcie tego problemu jest trudne ze względu na pewne sprzeczności i różne interpretacje dokumentów soborowych dokonywane przez teologów i duchowieństwo. Sobór Watykański II pokazał nowy wymiar Kościoła katolickiego – okazało się, że Kościół nie jest monolitem, a odmienność poglądów w jego ramach jest potrzebna i do pewnego stopnia akceptowana.(2006:46) Problem tkwi według mnie głębiej, jego przyczyną jest masowość i patologiczna instytucjonalność (w sensie weberowskim) Kościoła katolickiego, z której wynika między innymi sztywna hierarchia, brak elastyczności, skupienie całej swej uwagi na przestrzeganiu procedur i zachowaniu trwałości, przez co zasadnicze cele nie pełnią już tak ważnej roli, a jakiekolwiek wprowadzenie zmian napotyka ogromne trudności.

Bibliografia:
Bierca M., Mistyka typu ludowego. Kobieca pobożność maryjna w świetle teologii feministycznej. [w:] Kobiety i religie. K. Leszczyńska i A. Kościańska [red.], Kraków 2006
Bilska M., Nowy feminizm a założenia tradycyjnego ruchu feministycznego. [na:] link 
Boratyn I., Losz K., Dziewczyny służą do mszy. Apostoł Ania. [na:] link 
Dziewiecki M,. „Feminizm katolicki” i rola kobiety w Kościele. [na:] link 
Makowski J., Kobiety uczą Kościół. Warszawa 2007
Odrzygóźdź A., Sarnecka B., Katolicka młodość, katolicka dorosłość.[w:] Kobiety i religie. K. Leszczyńska i A. Kościańska [red.], Kraków 2006
Pismo Święte, Poznań – Warszawa 1971
Sawyer D., Kobiety i religie w początkach naszej ery, Wrocław 1999
Świderkówna A., I stworzył Bóg kobietę, [na:] link 
Zych Ł., Kobieta w Kościele katolickim po Soborze Watykańskim II.[w:] Kobiety i religie. K. Leszczyńska i A. Kościańska [red.],