Jak odnaleźć się w gąszczu klubów czyli parę uwag o klabingu.

Autor: Marcin Stawowiak

 

Klubowe… W czasach dzieciństwa większości dzisiejszych dwudziestolatków kojarzyło się tylko z jednym, z tanimi papierosami, konsumowanymi głównie przez klasę robotniczo – chłopską. Obecnie mianem klubowe określane może być wszystko, począwszy od muzyki, designu, ciuchów, czy fryzury, skończywszy na alkoholu, papierosach (tym razem łączonych z ekskluzywnymi Kentami), a nawet zupce w kubku typu instant.

Klubowe otacza nas zewsząd, już dawno wymknęło się z niszowych lokali, których nieodzownymi elementami była didzejka, dancefloor i człowiek który miksuje winylowe płyty – DJ. Wypłynęło, na ulice, do sklepów, restauracji, szkół, wycieka z kolorowych magazynów, radia i telewizji.Klabing jako Kultura Taneczna

Cofnijmy się jednak parę lat wstecz. Jeszcze przed 2001 rokiem grupa krakowskich klabersów i samych klubów była dość nieliczna (Pewex, Strefa 22, Uwaga, Miasto Krakoff). Kultura Taneczna, czyli ruch związany z Elektroniczną Muzyką Taneczną (drum’n’bass, house, techno, elektro, ragga), ograniczała się głównie do weekendowych, alternatywnych i dość hermetycznych imprez gdzie dziwacznie ubrana młodzież bawiła się w rytm metalicznych dźwięków. Zjawisko to, nazywane wzgardliwym i upraszczającym mianem Techno, kojarzone było głównie z narkotykami, rozpustą, homoseksualizmem i bezmyślną, ogłupiająca muzyką. Oldschoolowe bluzy, sportowe buty, włosy ścięte przy skórze i niemiłosierny łomot wydostający się z klubów, pozostawiał dla nie wtajemniczonych jednej wniosek – tu bawią się technomuły.

Spójrzmy teraz z drugiej strony; elektroniczna muzyka taneczna rozgościła się na dobre w Krakowie w połowie lat 90, po fazie nieregularnych imprez ravepodobnych w niszowych lokalach jak Krzysztofory, Kino Związkowiec, czy Teatr Bukleina, pojawiły się regularnie działające kluby. Muzyka, która niosła ze sobą fale dźwiękowej świeżości, nowego doświadczenia nie tylko dotyczącego odbioru, ale również ekspresji w tańcu, stworzyła dla wielu poszukujących ludzi alternatywną i kreatywną formę spędzania wolnego czasu. Przeboje polskiego rocka i zachodniego popu już nie wystarczały, zabawa, która oczywiście była nieodzownym elementem kultury tanecznej, łączyła się z poszukiwaniem nowych doświadczeń muzycznych, przeżyciami katharsis, przekroczeniem ego (trans), czy też ekspresji tanecznej jak i manifestacji buntu przeciw mainstreamowi (patrz m.in. specyficzny styl ubierania się).
Kultura taneczna była, w pewnej formie, zrywem młodych, poszukujących ludzi, spontanicznym i szczerym. Oczywiście, ludzkie potrzeby i cele były różne, jednak najważniejszą cechą wspólną tych osób był pozytywny, emocjonalny stosunek do muzyki elektronicznej.

Clubbing is death… i reaktywacja

W połowie roku 2002, wszystko wskazywało na to że kultura taneczna w Krakowie umarła śmiercią naturalną; elektroniczna muzyka taneczna przeżywała zastój, zamknięto ostatni klub w którym odbywały się imprezy z dj’ami.
Była to jednak cisza przed burzą; wraz z początkiem roku akademickiego 2002, jak grzyby po deszczu (jeśli mogę w jednym zdaniu użyć dwóch ulewnych metafor), zaczęły powstawać nowe kluby. Miały one jednak już nieco inny charakter od poprzedników – przede wszystkim alternatywność i nastawienie na odbiór muzyki, ustąpiła wygodzie i podkreśleniu funkcji towarzyskich klubu (np. sofy, miękkie światła, neutralny, nowoczesny design, łagodniejsza muzyka).

W jaki sposób wyjaśnić nagłą, błyskawiczną ekspansję, wydawało by się dogorywającej kultury klubowej?
Próbując odpowiedzieć na to pytanie przyjrzyjmy się związkom klabingu z reklamą. Przed 2001 rokiem klubowe imprezy sponsorowane były rzadkością, kluby utrzymywały się ze sprzedaży alkoholu i biletów wstępu, obecnie nie ma w Krakowie klubu house’owego do którego wejście byłoby płatne. Bilety zastąpione zostały przez darmowe, dostępne w klubie, bądź rozprowadzane przez „przyjaciół” klubu wejściówki, na których figurują loga firm współpracujących z danym lokalem, lub go subsydiujących. Praktycznie co weekend organizowane są imprezy sponsorowane przez potentatów przemysłu alkoholowego (Miller, Bols, Bacardi, Heineken), tytoniowego (Kent), czy odzieżowego (Diverse, House), których znaki firmowe zajmują uprzywilejowane miejsca na plakatach, i stendach, a grupki hostess kuszą do skosztowania produktu, lub do jego kupna.
Emblematy kultury klubowej, selektywnie wybrane z ruchu tanecznego, takie jak muzyka house, nowoczesny design, adapter i płyty winylowe, często używane są w reklamach prasowych, outdoor’owych czy telewizyjnych, promując produkty skierowane głównie do młodych ludzi.
Niektóre firmy, od podstaw, budują wizerunek marki bezpośrednio oparty na skojarzeniach z klabingiem (House, Kent, Sabotaż, Miller). Projektując swoje własne ekskluzywne imprezy (Kent – Museum Galicia, Bunkier Sztuki), portale internetowe dostępne jedynie dla wybrańców (prowokent.pl – Świat Kenta), pokazy mody w klubach (Sabotaż w Chillout cafe), czy zapraszając DJ’ów do miksowania w sklepach firmowych (otwarcie House w Galerii Kazimierz).

Zejdźmy jednak głębiej; skąd wzięło się to nagłe zainteresowanie mediów i reklamodawców kultura klubową?, nie tylko niezbyt popularną w Polsce tamtych lat ale wręcz pogardzaną przez większość społeczeństwa.
Klabing nie miałby szansy na autonomiczny rozwój w naszej ojczyźnie gdyby nie jego boom w Europie Zachodniej. Okazał się tam być prężnie działającym narzędziem machiny marketingowej, nie wykorzystanie takiego potencjału byłoby ekonomiczną ignorancją.

Kultura taneczna miała jednak kilka „kłujących aspektów”, trudne do przełknięcia dla polskiego społeczeństwa masowego. Jednymi z najbardziej niewygodnych była jej narkotyczność i estetyczna dziwaczność, na pierwszym miejscu stała jednak sama muzyka. Polskę czekała błyskawiczna edukacja muzyczna. „Techno” okazało się nie tak straszne, jak go malują, house jego młodszy, łagodniejszy brat z „ludzką twarzą” zadomowił się w komercyjnych radiostacjach, telewizyjnych programach, czy nawet reklamach proszku do prania. Cała muzyka elektroniczna, po ułaskawieniu sloganem nowe brzmienia, wpadła do przedziałku klubowej.
Nie dokonało się to oczywiście w jednej chwili. Co ciekawe owe „kłujące aspekty” posłużyły jako wabiki dla młodej rzeszy polskich konsumentów. Proces reedukacji rozpoczęto zatem od samej góry. Klabing promowany jako rozrywka dla elity; młodych, pewnych siebie, wykształconych, zamożnych i kosmopolitycznych indywidualistów, stał się celem aspiracji wielu ludzi.
Muzyka elektroniczna, dotąd dziwaczna i nudna, stała się nowoczesną i trendy. House, który poprzez swoją prostotę i najmniejszą inwazyjność (uogólniam, bo house ma wiele odmian), stał się wiodącym gatunkiem klabingu, zaczął w coraz większym stopniu upodabniać się do disco. Dźwięki, które wcześniej służyły głównie indywidualnej, spontanicznej i ekstatycznej zabawie, stały się tłem do niezobowiązujących flirtów na parkiecie.
Swoją drogą, by być członkiem społeczności klubowej, sympatia wobec muzyki elektronicznej przestała być konieczna. Wiele osób, uczestniczących w klubowym życiu nie tylko nie darzy sympatia elektroniki ale wręcz jej nie znosi. Bycie w danym miejscu z danymi ludźmi jest jednak wystarczającym motywem do „zabawy”.

Estetyka, ukształtowana wokół muzyki elektronicznej, z jej zamiłowaniem do oldschoolowych, oryginalnych i niespotykanych w masowej produkcji strojów, często oscylująca wokół sportowego stylu lat 80 lub neo-punku, została oswojona przez wielkie koncerny i skopiowana w milionach identycznych sztuk.
Oldschoole zapychają obecnie wystawy większości sklepów dla młodzieży, neo-punkowe, czy nowofalowe fryzury są flagowym produktem każdego nowoczesnego salonu, a „unikalnie” starte i utytłane farbą spodnie, sprzedawane są w sklepach dżinsowych za jedną trzecią standardowej, miesięcznej płacy.

Jakie, zatem atrybuty kojarzone są obecnie z mianem „klubowe”?; mianowicie to co nowoczesne, innowacyjne, świeże (nowe brzmienia, nowe technologie), to co stylowe, modne i oryginalne (ubrania, design, lokale, fryzury), hedonistyczne, konsumpcyjne, beztroskie (zabawa, alkohol, seks, lekkie narkotyki), elitarne i trudnodostępne (selekcja na wejściu i ceny przy barze).
Marketing tworzy więc modelowego klubowicza, który winien być First Thinking, jak zdradza jeden z promotorów klubowych papierosów.

Jednak by zostać takim modelowym okazem, by bez problemów przejść klubową selekcje, nie potrzeba posiadać takich cech osobowości jak niezależność, wyobraźnia, wrażliwość, kreatywność, odwaga, bezkompromisowość, spontaniczność, czy otwartość na doświadczenie. Wszelkich ról, kostiumów i rekwizytów (jeśli mogę się powołać na metafore Goffmana) dostarcza przemysł masowy.
Reklama, a coraz częściej kryptoreklama, często na podstawie prostego modelowania zachowań, dostarcza wszelkich informacji jak stać się członkiem klubowej społeczności, jakie pozy przyjąć by w środowisku nie wyjść na lewusa, co ubrać i jak się uczesać by odnaleźć się w wśród klubowiczów. W prosty sposób wskazuje jaki model koszulki sygnalizuje spontaniczność, lub jaka fryzura zdradza nonkonformizm.

Jak zauważa większość starych klubowiczów klabing już dawno stał się wybiegiem dla modeli, gdzie sztuczność ról i rekwizytów doprowadziła do zaniku spontaniczności, radości i głębszego przeżycia tańca, czy współbycia z innym człowiekiem.

Lansować (wg słownika Kopalińskiego), to propagować, reklamować, wprowadzać w modę. Ale czy chodzi o lansowanie siebie, czy raczej wielkiego koncernu odzieżowego, którego podkoszulek nosisz.
Czy zatem nie jest trafne stwierdzenie że klabing to kultura „manekinów sklepowych”?

Tekst jest rozwinięciem prezentacji, która pierwotnie została pokazana na sympozjum Zagubieni w kulturze, czyli inkulturacja współczesnego człowieka, zorganizowanej przez PSSiAP w Krakowie, w maju 2005r. Zapraszamy do pobrania pełnego pliku prezentacji.