Fetyszyzm i taniec ze śmiercią

Fetyszyzm i taniec ze śmiercią

Przy nie dość ruchliwej ulicy miejskiej spaceruje matka z dziećmi. Jedno w wózku, dwoje chodzące, chłopczyk i dziewczynka. Chłopczyk starszy i bardziej ruchliwy, wesoło podskakuje śmiejąc się i dokazując. Chętnie wybiega parę metrów przed pchającą wózek mamę. Zatrzymuje się przy drzewie, udaje, że się chowa, za chwilę “tu, tu, tu” i biegnie dalej wymachując jakimś przedmiotem. Radość dziecięca z zabawy, tyle energii. Pewnie wiele z nas by się uśmiechnęło na ten widok. Uśmiech jednak schodzi z twarzy w trakcie mijania małych kroczków. Abstrakcyjny przedmiot z oddali zaczyna nabierać właściwych sobie kształtów. Okazuje się być wielkim plastikowym karabinem. “Tu, tu, tu”. Na twarzy dziecięcej uważne spojrzenie, przecież musi być czujny, jest na misji. Wokół mogą czyhać na niego wrogowie, ale wystarczy tylko “tu, tu, tu” i na jego twarzy pojawia się uśmiech  i pewność siebie, jego przeciwnicy nie mają szans.

Ile kosztuje taki karabin? Na wystawach sklepowych pełno takich zabawek. Różne kolory, funkcje, wielkości. Wbudowane efektowne migające światła i odgłosy imitujące strzelanie. Nie dużo kosztuje taka zabawka, a jaką radość ona da i przynajmniej zajmie na tyle czas, że będzie można od tego “krzykacza” odpocząć wreszcie. Poza tym to chłopiec, a karabin to rzecz męska, pasuje do niego jak lalka do dziewczyny. Właściwie pierwsza myśl, chłopiec – samochód, karabin. Dziewczynka – lalka, mini domek. Naturalne, tak jak woda jest mokra.

Chłopcy jednak szybko dorastają. Potrzebują innych zabawek i zajęć. Wojskowe kurtki, gadżety, gry komputerowe, organizacje paramilitarne. Zaczytują się w technikach przetrwania, ćwiczą swoje ciało, uczą się sztuk walki, spotykają się z innymi podobnymi sobie, odgrywają sceny wojenne i jeżdżą na obozy przetrwania. Nie siedzą w domu, spędzają aktywnie czas i dużo się dzieje. Ale wciąż czują niedosyt. Przecież to tylko zabawa, styl życia. To co najbardziej pociągające, to prawdziwa broń. Trzeba wiedzieć jak ją obsługiwać, celnie strzelać to niełatwa sztuka. “No ale tak całe życie strzelać do manekinów…”

Zjawisko militaryzmu ma jednak swoje szersze oblicze. Oparte jest na kulturze przemocy mającej swój patriarchalny fundament. Jako że dominacja męska spotykana jest raczej we wszystkich obszarach, gdzie występują relacje władzy, to jej wydźwięk jest obecny również w kulturze masowej w postaci filmów, gier komputerowych i innych dzieł rozrywki. Widoczna jest tu duża fetyszyzacja męskości, która rozlewa się z obrazów, nieustannie krążących i reprodukowanych przez tę kulturę. Męskość, przybierająca często wręcz groteskowy charakter, ma swoje liczne reprezentacje, które wydają się wytworem męskich fantazji erotycznych, a kształt jaki przybierają, ich zaspokojeniem. Forma ich jednak różni się od uprzedmiotowienia ciał kobiecych, mającej swój jawnie erotyczny charakter. Tutaj postaci męskie są fetyszyzowane w zmaterializowanej dominacji w różnych jej przejawach. Zarówno fizyczne reprezentacje postaci, jak i sytuacje, w których one występują, to spektakle pokazu siły, agresji, przemocy i nienawiści (Rudaś-Grodzka M., Nadana-Sokołowska K., Mrozik A., Szczuka K., Czeczot K., Smoleń B., Nasiłowska A., Serafin E., Wróbel A., 2014). Bohaterowie są silni, nie mają skrupułów, działają szybko i bezlitośnie. Mają perfekcyjnie opanowane zarówno sztuki walki, jak i władanie różnymi typami broni.

W kulturze przemoc jest zakodowana jako nieodłączna część natury męskiej. Mężczyźni lubują się w elementach tej fetyszyzacji, poddają się jej i rozpoznają ją jako część swojej tożsamości, traktując ją równocześnie bardzo poważnie  i z pozornym dystansem, ale nigdy nie odrzucając jej. To silnie zakorzenione przeświadczenie o byciu mężczyzną i jego esencji, utwierdzane przez szeroki wachlarz mechanizmów konsumpcyjnych na rynku kapitalistycznym, jest w rzeczywistości drogą do śmierci, mającej swoje przykłady w realnych ofiarach. W warunkach pokoju wydaje się fasadą nie niosącą zagrożenia, zwyczajnym fantazmatem męskości, objawiającym się w dominującym stylu życia i ekspresji własnej tożsamości. Traktowana jest jako wpisana w codzienność, często zabawa tj. zabawa na strzelnicy, “męskie sprawy”, “męskie zabawki”, streetwear uliczny, który poprzez swój militarny czy kojarzący się ze sztukami walki charakter ma wpisywać się w podkreślanie męskości. Młodzi chłopcy są zabierani przez tatusiów w różne miejsca i wszyscy razem fetyszyzują się tym, jak to jest być prawdziwym mężczyzną, w większych bądź mniejszych grupach, mając przy tym dużo radości i zabawy.

Zjawisko militaryzmu jest szeroko podejmowane w ówczesnych dyskusjach nad jego konsekwencjami. W literaturze, filmach, dziełach sztuki i na festiwalach, twórcy zdają sobie sprawę z potężnego wpływu jaki ma on dla milionów ludzi na świecie, zwłaszcza na terenach konfliktowych i nie mających siły politycznej.

Na festiwalu Watch Docs od lat wyświetlane są wspaniałe filmy dokumentalne dotyczące praw człowieka. Jest to jeden z największych festiwali na świecie, na którym poruszana jest ta tematyka, a pierwsza edycja odbyła się w 2001 roku i kolejne z dużym zainteresowaniem odbywają się do dziś. W niedawno odbywającej się kolejnej edycji, został poruszony temat  “Propaganda i militaryzm” i tam właśnie mieliśmy do czynienia z emanacją obrazów wspomnianego fetyszyzmu. Największą  atrakcją i świetnym pomysłem organizatorek okazało się zaproszenie przedstawicieli klasy mundurowej i jej nauczyciela jednego z krakowskich liceów. Dwóch z nich przyszło w mundurach. Tak naprawdę nie do końca zdawali sobie sprawę, w jakim wydarzeniu postanowili zgodzić się wziąć udział i jaką rolę w nim odgrywali. W ich założeniu prawdopodobnie chcieli zaprezentować w sposób kulturalny codzienne funkcjonowanie ich klasy oraz przyświecającą temu idee patriotyzmu. Z ich opisu wyłaniał się sielankowy obraz nikomu nie szkodzącej wspaniałej inicjatywy dla młodych. Można było jednak odnieść wrażenie, że zupełnie w oderwaniu od rzeczywistości prezentowanej na filmach. Nawet uwaga jednej z organizatorek i członkini Amnesty Interntional o istniejących raportach dotyczących szkodliwości i zbrodniach wojskowych misji “pokojowych” zostało niezrozumiane przez chłopców. Właściwie problem, który festiwal podejmował nie został przez nich zauważony i nie znalazł wśród nich dyskusji. Kiedy wyszedłem na chwilę przed salę kinową, mogłem zaobserwować ciekawe zdarzenie z ich udziałem, dopełniające charakter całej sytuacji. Nauczyciel poklepywał swoich uczniów po plecach, mówiąc, że byli dzielni i aby nie przejmowali się nieprzyjemnymi uwagami publiczności. Chłopcy odpowiedzieli, że wiadomo jak to jest, z czym się mundur kojarzy i wszyscy w samozadowoleniu odeszli po przeżyciu niedawnej przygody.

W “Lekcji wojny“ Adeli Komrzy, filmie dokumentującym rozwój militaryzmu w ostatnich latach w Czechach, widzimy przyzwolenie instytucji państwowych na jego indoktrynację wśród dzieci. W szkołach są prowadzone spotkania z organizacjami paramilitarnymi, dzieci uczą się jak obsługiwać broń, której mają się nie bać. Przedstawiciele tychże organizacji chodzą w wojskowych ubraniach i opisują im świat jako pełen zagrożeń, w którym aby przetrwać, należy być w ciągłym stanie gotowości do walki. Dzieci, jak to dzieci, traktują to jako zabawę, śmieją się bawiąc się w wojsko i strzelając wyimaginowanymi nabojami w siebie nawzajem. Kiedy zostają zapytane czy wiedzą ile wojna pochłania ofiar, jak to jest umierać i cierpieć, próbują się jeszcze nieśmiało uśmiechać, ale nie wiedzą co odpowiedzieć i czują się niekomfortowo, ponieważ ktoś przerwał im świetną zabawę.

Ale nie mogą tego wiedzieć, nie mogą wiedzieć, jak to jest żyć w ciągłym strachu i niepokoju, jak to jest stracić bliskie osoby, nie móc swobodnie funkcjonować i snuć planów na przyszłość i obserwować, jak pozorne życie i ład społeczny w ciągu najbliższych dni obracają się w chaos i nicość. W czasach pokoju, kiedy nie można poczuć tych emocji, zabawa w wojnę i otaczanie się militarnymi artefaktami wydaje się być ekscytująca. Każdy może poczuć namiastkę bohaterstwa i siły, poczuć się jak rycerz, który jest nieustraszony i wszyscy go podziwiają za swoją waleczność i odwagę. Żyjąc w tej bezpiecznej bańce, gdzie każdy może przyjmować rolę zabójcy, bohatera i wojownika bez żadnych nieprzyjemnych konsekwencji, daje się przyzwolenie na realną śmierć i ból. Wartości militaryzmu obecne w kulturze i naszej codzienności są akceptowalne i uważane za pozytywne, a tym samym utwierdzają w słuszności interwencje i rozwiązania zbrojne konfliktów. Zgodnie ze Sztokholmskim Międzynarodowym Instytutem Badań nad Pokojem, w 2011 roku wydatki globalne na wojskowe cele osiągnęły wysokość kwoty, której niewielki ułamek wystarczyłby między innymi na eliminację skrajnego ubóstwa i głodu na świecie, jak również walkę z chorobami (Fundacja Autonomia 2010). Jednak w zamian świat otrzymuje rozwiązania militarne pogłębiające biedę, wykluczenie i ucisk słabszych oraz powiększające się globalne ocieplenie, tańcząc swój taniec ze śmiercią i nie zważając na konsekwencje.

 Źródła:

  • Rudaś-Grodzka M., Nadana-Sokołowska K., Mrozik A., Szczuka K., Czeczot K., Smoleń B., Nasiłowska A., Serafin E., Wróbel A., (2014), Encyklopedia Gender. Płeć w kulturze, Wydawnictwo Czarna Owca, Warszawa.
  • “Według Sztokholmskiego Międzynarodowego Instytutu Badań nad Pokojem, globalne wydatki wojskowe w 2011 roku osiągnęły rekordowy poziom, przekraczając szacowane 1.735 tryliardów dolarów. W 2010 roku Międzynarodowe Biuro Pokoju obliczyło, że dodatkowy roczny koszt potrzebny do osiągnięcia Milenijnych Celów Rozwoju do roku 2015 to tylko ułamek wydatków wojskowych, w sumie 329 biliardy dolarów”. (Czym jest militaryzm?, w Zasoby edukacyjne, Fundacja Autonomia, tłum. Anna Książek)

Ilustracja: Paulo Alegria