Fairy tale na codzień, czyli dzieci w zmediatyzowanej rzeczywistości

Fairy tale na codzień, czyli dzieci w zmediatyzowanej rzeczywistości

Media masowe odważnie i zuchwale wkroczyły na arenę życia społecznego, docierając niemal w każdy zakątek globu. Zrewolucjonizowały przyjęte dotąd sposoby komunikowania się, percepcji rzeczywistości, a nawet jej wartościowania. Konsekwencje, jakie wiążą się z tym zjawiskiem zarówno dla całego społeczeństwa na poziomie horyzontalnym, jak i dla indywidualnych cech na płaszczyźnie wertykalnej, z pewnością nie są jeszcze do końca znane, ale w poniższym artykule postaram się wysnuć szereg argumentów, przybliżając implikacje rozwoju massmediów szczególnie w kontekście wychowania i socjalizacji dzieci.

Nie trzeba rozumieć, by czuć, czyli o kredytach dla przedszkolaków

Globalizacja niejako wymusza narodziny nowego typu człowieka – gotowego na ciągłe zmiany, płynność i dynamikę otaczającego go świata. Owe modyfikacje wydają się być jednak niezwykłym wyzwaniem adaptacyjnym, dotykają bowiem centrum psychiki, podstaw jednostkowej egzystencji (Erikson 1997). Wszechobecność, różnorodność i polisemiczność mediów powodują, że często treści, z którymi stykają się młodzież i dzieci, nie są treściowo dostosowane do ich rozwoju emocjonalnego i psychospołecznego, interferując ze sobą i tworząc mieszankę chaotycznej i konsumpcyjnej fantasmagorii. Łatwość wytwarzania danych doprowadza do informacyjnego zalewu, który wymaga od odbiorców umiejętności adaptacyjnych, pozwalających na rozważną i ciągłą konfrontację z wciąż napływającą, heterogeniczną „nowością” (McLuhan 1992). Problem polega jednak na tym, że – jak pisał Carlos Ruiz Zafón ”jedna z pułapek dzieciństwa polega na tym, że nie trzeba rozumieć, by czuć” (Zafón 2005). Młodzi odbiorcy, mimo że czasem nie rozumieją i nie są w pełni świadomi treści nadawanego komunikatu, emocjonalnie chłoną i asymilują prawdopodobnie więcej, niż dojrzała osoba. Problem pojawia się wtedy, kiedy dostrzeżemy, że nie da się „odgraniczyć” czy wręcz izolować dzieci od treści dla nich nieodpowiednich. Przekazy medialne atakują wszędzie – na ulicy w postaci reklam, bilboardów, plakatów, w radiu, reklamach telewizyjnych. Młodzi odbiorcy wychwytują wiec bodźce pochodzące z mediów masowych na ich podstawie uczą się zachowań społecznych, internalizują normy i wartości, które teoretycznie, są sfokusowane na jednostki dorosłe. Dzieci i młodzież, są więc niejako nieplanowaną publicznością, która mimo wszystko chłonie i przyswaja treści, których grupę docelową stanowią ich rodzice. Globalizacja i podążająca za nią konsumpcyjnie rozszalała reklama przyczyniają się do zwielokrotnienia kontekstów życia, w których realność nakłada się na fikcję, powodując wzrost intensywności i różnorodności stymulacji psychospołecznej (Toffler 1998). Przedszkolaki nie żyją już w świecie zaczarowanych baśni, magicznych historii i beztroski, ale w rzeczywistości pożyczek, kredytów, rat i wszystkiego tego, czego dowiadują się m.in. z bezwzględnie komercyjnych reklam telewizyjnych i radiowych.

Co ciekawe, nawet treści kierowane bezpośrednio do dzieci, zawierają zawoalowane w animowaną formę, „dorosłą” treść (Godzic 2005). Tak popularna obecnie bajka, jak „Tomek i przyjaciele”, to historia, w której główni bohaterowie – lokomotywy, zmagają się z technicznymi problemami pociągów, takimi jak awaria osi sprężynowych, duże koszty ubezpieczenia czy dostanie się paliwa do przewodu spalinowego. Czy dziecko jest w stanie zrozumieć istotę takiego problemu i nadążyć za tempem pojawiania się tak enigmatycznych treści? Odpowiedź wydaje się oczywista.

Tabloidyzacja bajek

Bezkrytyczne i całkowite zawierzenie w świat pokazywany w mediach, wywołane niedostrzeganiem ich perswazyjnego charakteru, tak charakterystyczne dla nieskażonych jeszcze- dzieci i młodzieży, może mieć opłakane skutki szczególnie wtedy, kiedy przyjrzymy się merytorycznej stronie współczesnych bajek. Nie od dziś wiadomo, że media masowe kierują się w swojej logice przede wszystkim ekonomią – przyciągnięcie widzów za wszelką cenę, odbywa się kosztem znacznego obniżenia jakości materiałów (Goban-Klas T. 2011). Przeważają więc treści krzykliwe, łatwe, sensacyjne, nie wymagające analizy czy – broń Boże wysiłku intelektualnego. Wszechogarniająca tabloidyzacja znajduje swoje odbicie również w świecie programów kierowanych do dzieci – ciągła, wartka akcja, wybuchy, krzyki, szokowanie, przekraczanie granic dobrego smaku, odwoływanie się do fizjologii, a nade wszystko zachowania agresywne – to wszystko zabiegi, które wielością oferowanych jednocześnie przeżyć, mają przyciągnąć młodego widza przez telewizor (Godzic 2005). Oglądając bajki, które są hitami wśród najmłodszych, można doznać wrażenia polifrenii. Jednoczesna intensywność, natężenie i mnogość osobnych, niczym nie połączonych ze sobą doznań powoduje uczucie chaosu i dezorientacji. Skutkiem ciągłego pobudzenia emocjonalnego, jakiemu poddawane jest dziecko czy to oglądając bajki, czy też grając na komórce lub I padzie, odbierając przepływające nieprzerwanym strumieniem bodźce, jest obniżenie empatii i wrażliwości na agresje. Szum telewizyjny, jakiemu poddawani są najmłodsi, zaburza ich spontaniczną aktywność powodując problemy z koncentracją i skupieniem uwagi (Weyhreter 2004). Warto przytoczyć tutaj wyniki eksperymentu, opisane na łamach „The Journal of Pediatrics”, w którym dr Christakis wykazuje, że każda godzina oglądania telewizji, wiąże się ze znajomością przez badane dzieci sześciu-ośmiu słów mniej w porównaniu do ich rówieśników nie poddanych działaniu urządzenia audiowizualnego (Christakis 2011). Okazuje się również, że włączony telewizor ma negatywny wpływ nie tylko na językowe zasoby najmłodszych, ale również na relacje między rodzicami a dziećmi. Dr Anderson podczas swoich badań stwierdza, że kiedy odbiornik telewizyjny jest włączony, nieuchronnie przyciąga uwagę domowników przyczyniając się do spadku nasilenia kontaktów rodzinnych o 20 % (Anderson 2001).

Od zawsze w jakimś stopniu wzorem dla dzieci były postacie z bajek – księżniczki, magicy, czy sympatyczne misie. Różnica polega jednak na tym, że wraz z pojawieniem się kanałów telewizyjnych dedykowanych dzieciom, na których od rana do wieczora bajki nadawane są bez przerwy, czas spędzany przed ekranem telewizora zdecydowanie się wydłużył. Raport „Czy telewizja jest dla dzieci” z 2012 roku podaje dane, według których 95,1% polskich dzieci ogląda telewizję codziennie, z czego 60,5% przynajmniej przez kilka godzin w ciągu dnia. Biorąc pod uwagę, że po powrocie z przedszkola około godziny 15, dziecko spędza kilka godzin przed telewizorem, można dojść do wniosku, że jest to główne zajęcie, jakiemu poddaje się ono popołudniami. Co ciekawe, prawie 40% przebadanych w tym projekcie rodziców stwierdziło, że telewizja ma kluczową rolę w procesie wychowywania ich dzieci.

Dzisiejsze księżniczki

Dzisiaj, w erze „bajek – tabloidów”, które tak jak każde inne media, konkurują o klienta, jednym z wzorców do naśladowania, staje się mocno stereotypowa bohaterka bajki Truskawkowe Ciastko. To mała dziewczynka z czerwonymi włosami, której spełnieniem marzeń jest wykonanie „bezbłędnego manikiuru”, aby zaimponować koleżankom. Truskawkowe Ciastko, która służy jako przykład szerszej kategorii, nie mówi nic o swojej rodzinie, ale obraca się jedynie w kręgu przyjaciółek, których jedynym zainteresowaniem są moda i perfekcyjny wygląd.

Skutek? W przedszkolach, które mam szansę obserwować, co trzecia dziewczynka ma pomalowane paznokcie, róż na policzkach i ubrania z podobizną ukochanej bohaterki. Chłopcy, swoich idoli upatrują z kolei w bajce Ninja Go, zamieniając się na balach przebierańców w samurajów w czarnych kimonach z mieczem przy boku, wykrzykując „Zniszczymy ich, jak Ninja Gooo!”. Obydwie przytoczone przez mnie produkcje, uczą najmłodszych jak żyć w świecie konsumpcjonizmu, jak poruszać się w obszarach iluzji, aby idealnie się w nim zaadaptować. Całkowicie zaniedbana jest sfera głębszych, fundamentalnych wartości, brakuje jakiegokolwiek zakotwiczenia w kontekście rodzinnym (Bogunia-Borowska 2012). Wydawać by się mogło, że od zawsze najmłodsi inspirowali się postaciami z bajek, którym ze społecznego i wychowawczego punktu widzenia wiele można było zarzucić, jednak dopiero teraz możemy obserwować tak silne uzależnienie dzieci od mediów, połączone z ich drastycznym spadkiem jakości merytorycznej. Jaki to ma skutek, dla ich tożsamości? Wystarczy popatrzeć, jak ogromne problemy z adaptacją w społecznej rzeczywistości mają współczesne nastolatki, które przecież wychowywały się w jeszcze nie aż tak pochłoniętym przez reklamę i konsumpcjonizm środowisku, jakie obserwujemy obecnie. Czy twórcy bajek mają na uwadze, że dzieci średnio spędzają kilka godzin przed telewizorem, więc mają realny wpływ na ich proces socjalizacji i postrzegania świata? Etyczne rozważania, na temat poczucia odpowiedzialności twórców bajek, pozostawiam do indywidualnego rozstrzygnięcia.

Bajki a estetyzacja rzeczywistości

Budowanie własnej tożsamości, jeszcze nigdy nie było tak trudne. Kreowanie własnego „Ja” staje się dynamicznym projektem wymagającym autorefleksji (Giddens 1991) także wśród dzieci, co wymaga od nich ciągłego monitorowania trendów pochodzących z reklam, bycia na bieżąco z aktualnościami, takimi jak najnowsze bajki w kinach, a także sprawdzania, czy ich działania są doceniane i aprobowane przez rówieśników. Veblenowska teoria próżnowania na pokaz (Veblen 1971) zaczyna odnajdywać swoje odzwierciedlenie już na początku w pełni rozumianego społecznego życia jednostki – w przedszkolu. Baśniowy świat kultury konsumpcyjnej wkracza w codzienność, upiększając i estetyzując wszystko, co napotka na swojej drodze.

Bajki są oplatane najróżniejszymi reklamami, które wzbudzają, aby następnie wzmagać irracjonalne potrzeby posiadania coraz to nowszych i droższych zabawek i gadżetów. Badania

przeprowadzone przez Kossakowskiego pokazują, że blisko 60% rodziców ulega namowom swoich pociech i dostarcza im reklamowane cuda(Kossowski 1999: 208) (dla nich także jest to pewna forma próżnowania na pokaz – koło się zamyka), wtłaczając tym samym dzieci w sam środek pędzącej machiny komercjalizmu. Krąg bajek i reklamy przedstawia świat opierając się na zasadzie estetyzacji, która pobudza konsumpcję gwarantując w dużej mierze ciągłość gospodarki. Mike Featherstone zwraca uwagę, na zalewanie struktury życia codziennego obrazami, które ustawicznie przemodelowują nasze pragnienia stając się towarem samym w sobie (Featherstone 1997). Swoiste odrealnienie rzeczywistości powoduje, że nieprzerwany strumień wciąż dostarczanych widzowi symulacji doprowadza do sytuacji, w której „telewizja staje się światem” (Baudrillard 1983:148). Dzisiejsze dzieci, w zasadzie nie mają szansy poznać „realnej realności”, bo od urodzenia poruszają się w hiperrzeczywistości zawładniętej przez pozorujące prawdziwość symulakry (Baudrillard 2005). Wygładzony, idealizowany do granic możliwości świat reklamy, w którym wszystko jest proste, a samo posiadanie staje się czymś nobilitującym, gdzie głównym celem jest osiąganie przyjemności materialno – cielesnej to wizja, jaka rodzi się w umysłach bezkrytycznych dzieci, kiedy internalizują ten świat, jako jedyny istniejący naprawdę.

Co dalej?

Jakie są skutki tego, że świat dzieci od podstaw jest estetyzowany i poddawany mechanizmom ciągłego poszukiwania iluzorycznego szczęścia w samym konsumowaniu? Walka z samym sobą w dążeniu do indywidualizacji, gonitwa za przysłowiowym króliczkiem, który okazuje się jedynie złudzeniem – to tylko niektóre z możliwych scenariuszy.

W okresie dojrzewania, pojawiają się coraz wyraźniejsze i drastyczniejsze formy buntu młodzieńczego, które są wywołane między innymi problemami z adaptacją do rzeczywistości, która odbiega od tej „reklamowanej”, znanej z przekazów medialnych. Poczucie frustracji statusowej, niespełnienia i dezorientacji, wywołanej zmniejszeniem się sfery rodzinny opiekuńczej, (a więc również zmniejszenie poczucia bezpieczeństwa), na rzecz medialno – rozrywkowej powoduje, że młodzi ludzie coraz częściej borykają się z zaburzeniami psychicznymi czy depresjami. Badania przeprowadzone przez prof. Dr Hab. Med. Hannę Jaklewicz wskazują, że jedna trzecia młodzieży ma widoczne objawy depresji. Życie w ciągłym napięciu, brak akceptacji, stres, jaki towarzyszy realizowaniu siebie w coraz to nowy sposób powoduje, że często wystarczy mały bodziec, do wywołania wśród rozchwianych emocjonalnie młodych ludzi, lawiny negatywnych emocji.

Starając się uprościć ten schemat i spojrzeć na niego analitycznie, można dojść do wniosku, że tabloidyzacja mediów w ogóle, nie ominęła również tak newralgicznego obszaru, jak bajki, które z kolei przez wzgląd na wrażliwość i plastyczność dzieci, mogą prowadzić poprzez swoją funkcję socjalizującą, do kreowania „tabloidycznej osobowości” wśród najmłodszych, charakteryzującej się w latach młodzieńczych poczuciem frustracji, ciągłej gonitwy i niespełnienia.

Socjalizacja w zmediatyzowanej rzeczywistości

Podstawowym mechanizmem socjalizacji, czyli wrastania w społeczeństwo i uczenia się obowiązujących w nim norm, jest przede wszystkim obserwacja i naśladowanie (Berger 1983). Jeżeli świat i rządzące nim reguły, które małoletnia jednostka zinternalizowała, poznała jako rzeczywiste i niepodważalne, opiera się w dużej mierze na estetyzowanych przekazach medialnych, może to doprowadzić do późniejszych problemów adaptacyjnych i emocjonalnych. Znana maksyma „Życie to nie film”, dla dzieci wychowywanych od podszewki w świecie reklamy, nie jest już oczywistością. Dziś często już nie rodzina ani szkoła, ale właśnie massmedia odgrywają kluczową rolę w procesie socjalizacji. Konsumpcjonizm, wciąż pobudzana chęć posiadania i pęd do nieistniejącego ideału kreowanego przez reklamę, stają się kluczową osią, wokół której budowane jest życie jednostki. Media są potężnym narzędziem kształtującym wzorce kultury, sposoby zachowania się i odczuwania. Konieczne jest przygotowanie małych odbiorców do krytycznego i świadomego odbioru mediów w taki sposób, aby potrafili w pełni korzystać z ich dobrodziejstw, unikając destrukcyjnego wpływu na rozwój psychospołeczny. Edukacja medialna tak niezbędna w XXI wieku, to zarówno kompetencje instrumentalne, jak i społeczno- kulturowe, których głównym zadaniem jest wartościujący i dojrzały odbiór zróżnicowanych komunikatów medialnych (Siemieniecki 2007:28). Musimy pamiętać, że Internet i telewizja nie powinny- i nie są w stanie, zastąpić kręgosłupa moralnego. Od wieków tak było, jest i powinno pozostać, że to właśnie rodzice stanowią autorytet i etyczny drogowskaz, który jest niepodważalną bazą interpretacyjną i socjalizacyjną dziecka. W zmediatyzowanej rzeczywistości, w której „mieć, znaczy być”, prawdziwa i realna rodzina, pokazująca, że – jak uczył nas Antoine de Saint-Exupéry, „najważniejsze jest niewidoczne dla oczu”, wydaje się odgrywać większą rolę niż kiedykolwiek wcześniej.

 

Źródła

  1. Baudrillard J. (1983) Simulations, tłum. Paul Foss, New York, Columbia University
  2. Baudrillard J. (2005) Symulakry i symulacja, tłum. S. Królak, Warszawa, Wydawnictwo Sic!
  3. Berger P., Luckmann T.(1983) Społeczne tworzenie rzeczywistości, tłum. J. Niżnik, Warszawa, Państwowy Instytut Wydawniczy
  4. Erickson E. H. (1997) Dzieciństwo i społeczeństwo, tłum. P. Hejmej, Warszawa Wydawnictwo Naukowe PWN
  5. Nycz R. (red.) (1997) Postmodernizm. Antologia przekładów, Kraków, Wydawnictwo Baran i Suszczyński
  6. Giddens A. (1991) Modernity and Self-Identity. Self and Society in the Late Modern Age, Stanford, Stanford University Press
  7. Goban – Klas T. (2011) Wartki nurt mediów. Ku nowym formom społecznego życia informacji, Kraków, Wydawnictwo Universitas
  8. Godzic W. (2005) 30 najważniejszych programów TV w Polsce, Warszawa, Wydawnictwo Trio
  9. Kossowski P. (1999) Dziecko i reklama telewizyjna, Warszawa,Wydawnictwo Akademickie Żak
  10. McLuhan M. McLuhan E. (1992) Laws of media. The new science, Toronto, University of Toronto Press
  11. Siemieniecki B.(2007) Pedagogika medialna, Warszawa,Wydawnictwo Naukowe PWN
  12. Toffler A. (1998) Szok przyszłości, tłum. W. Osiatyński, E. Grabczak-Ryszka, E. Woydyłło, Warszawa, Wydawnictwo Zysk i S-ka
  13. Veblen T. (1971) Teoria klasy próżniaczej, tłum. J. I K. Zagórscy, Warszawa, Wydawnictwo Naukowe PWN
  14. Weyhreter H. (2004) Trudności z koncentracją uwagi, tłum. M. Michałowska – Stoeckle, Warszawa, Wydawnictwo Lekarskie PZWL
  15. Zafón C.R. (2005) Cień wiatru, tłum. B. Fabjańska – Potapczuk, Warszawa, Wydawnictwo Muza

Czasopisma:

  1. Christakis D. (2011) The Effects of Fast-Paced Cartoons „The journal of pediatrics”, http://pediatrics.aappublications.org/content/early/2011/09/08/peds.2011- 2071.full.pdf+html (14 kwietnia 2014)
  2. Huston A.C. , Schmitt K. , Linebarger D. , Wright J.C. (2001) Early Childhood Television Viewing and Adolescet Behavior: The Recontact Study “Monographs of the Society for Research in Child Development”, Vol. 66 , No . 1

Raporty z badań:

  1. Raport „Czy telewizja jest dla dzieci?” Da Vinci learning 2012,http://www.audiowizualni.pl/images/zalaczniki/tresci_zewnetrzne/czy_telewizja_jest_dla _dzieci_raport_da_vinci_learning_2012.pdf, 14 kwietnia 2014)
  2. Raport GUS „ Sytuacja gospodarstw domowych w 2012 r. w świetle wyników badania budżetów gospodarstw domowych” ,http://stat.gov.pl/cps/rde/xbcr/gus/WZ_sytuacja_gosp_dom_2012.pdf , (14 kwietnia 2014)

Źródła Internetowe:

  1. Aksamit B. (2014) Wywiad z Hanną Jakiełą , http://www.zaburzenia-ed.cba.pl/czat2.htm, (14 kwietnia 2014)
  2. Bogunia-Borowska M. (2011) Rodzina – jak żyć?,http://www.instytutobywatelski.pl/5352/lupa-instytutu/rodzina-%e2%80%93-jak-zyc (14 kwietnia 2014

Ilustracja: Joe Penniston