Eko-macierzyńsktwo jako rzeczywistość sui generis XXI wieku?

Eko-macierzyńsktwo jako rzeczywistość sui generis XXI wieku?

Najważniejszą cechą rzeczywistości sui generis jest zewnętrzność wobec jednostki. Durkheim zakładał, że społeczeństwo nie jest sumą pojedynczych elementów, ale istnieje obiektywnie, a człowiek działa i podejmuje decyzje w ramach systemu społecznego, w którym został zsocjalizowany.

Rzeczywistość społeczna składa się z faktów społecznych istniejących niezależnie od pojedynczych decyzji jednostek, powszechnie podzielanych oraz wywierających presję na osoby nieuznające danego wzoru działania. Najlepszym i najczęściej używanym przykładem jest religia, jednak w tym krótkim eseju chciałabym zanalizować macierzyństwo jako fakt społeczny oraz zastanowić się czy, coraz popularniejsze, idee eko-macierzyństwa nie stają się kolejną pułapką dla współczesnych kobiet.

Macierzyństwo posiada trzy podstawowe cechy faktu społecznego: powszechność, zewnętrzność i opresyjność. Powszechność jest immamentną właściwością macierzyństwa ponieważ kobiety zawsze rodziły i będą rodzić dzieci oraz w dużej mierze na ich barkach ( z powodu ról przypisanych płci biologicznej) spoczywa proces wychowania potomstwa. Zewnętrzność i opresyjność należy rozpatrywać na poziomie bardziej abstrakcyjnym. Teoretycznie, kobieta ma prawo nie mieć i nie wyrażać chęci posiadania dzieci jednak są pewne mechanizmy w społeczeństwie piętnujące takie zachowanie. Jako przykład w Polsce, można podać silny wpływ religii katolickiej i motyw kobiety jako matki i opiekunki, poświęcającej się rodzinie. Bardziej „świeckim” konstrukem, również w obecnym polskim społeczeństwie, jest wyobrażenie kobiety bezdzietnej z wyboru jako egoistycznej, pozbawionej uczuć, niespełnionej i „tak naprawdę” nieszczęśliwej.

Wydaje się, że po falach feminizmu i emancypacji kobiet w społeczeństwa uznanych za rozwinięte, problem nacisku społecznego związanego z posiadaniem dzieci jest już rozwiązany. Moja uwagę przyciągnęło jednak zjawisko, coraz częściej pojawiające się w polskich mediach, jakim jest eko-macierzyństwo. Jest to nurt lub może nawet ruch społeczny propagujący macierzyństwo jako styl życia oparty na ekologii, medycynie naturalnej i alternatywnych metodach wychowawczych. Jedną z propagatorek „świadomego” macierzyństwa (inna, równie często używana nazwa) w Polsce jest piosenkarka Reni Jusis, która głównie w Internecie oraz programie Dzień dobry TVN namawia młode mamy do realizowania macierzyństwa w alternatywny sposób. Głownie chodzi tu o ekologiczną rewolucje w kuchni ( posiłki oparte tylko na ekologicznych i organicznych produktach) i całym gospodarstwie domowym ( używanie ekologicznych środków czyszczących, samodzielne robienie zabawek dla swoich dzieci, całkowita rezygnacja z telewizora i Internetu itp.). Jak mówi: A poza tym to piękny i naturalny sposób na ofiarowanie dziecku miłości i bezpieczeństwa. Tak łatwo można zagubić się dziś w natłoku informacji i morzu gadżetów. Brak czasu stał się wytłumaczeniem na wszystko. Ekologiczne rodzicielstwo to w moim odczuciu powrót do korzeni i próba przeciwstawienia się wszechobecnej konsumpcji. (2010)

W moim odczuciu eko-macierzyństwo jest nową formą opresji. Mimo faktu, że odwołuje się do wartości postmaterialistycznch, tworzy wzorzec macierzyństwa, któremu współczesne kobiety powinny sprostać. Narażenie dziecka na zagrożenia jakie niesie współczesność ( fast food, GMO, chińskie zabawki niebezpieczne dla życia niemowlaka) to główne przewinienie młodych matek. Nie wystarczy już umiejętnie łączyć pracy z prowadzeniem domu, teraz należy łączyć życie zawodowe z prowadzeniem samowystarczalnego, ekologicznego gospodarstwa domowego. Presja, aby wychować „nowego, lepszego” człowieka jest ogromna i w nadal spoczywa na barkach kobiet. O zagrożeniach jakie płyną z nurtu eko-rodzicielstwa pisała francuska feministka i filozofka Elisabeth Badinter, zauważyła ona, że: (…) pozycja kobiet we Francji i w całym świecie zachodnim pogarsza się, bo społeczeństwo napiera na nie, by zapomniały o własnych potrzebach i spełniały wszystkie życzenia ‚żarłocznego i despotycznego dziecka, które pożera swoją matkę’. Przy okazji mają jeszcze dbać o środowisko, używając pieluch wielorazowych i gotując własne zupki zamiast tych ze słoika. W efekcie nawet tyle równouprawnienia, ile wywalczyło pokolenie Badinter (ma 66 lat), jest dziś zagrożone. (Przyczółkowska, 2010)

W terminologii używanej przez Durkheima, dla kobiet z klasy średniej i wyższej ekologiczny styl życia jest faktem społecznym. Konfrontują się z nim również obywatelki z klas niższych i jest on dla nich nieosiągalny. Żeby żyć „zgodnie z Natura” trzeba posiadać określony status materialny, a dla większości społeczeństwa jest to jednak poziom nieosiągalny. Ekologiczne produkty są po prostu drogie, a większość matek nie może sobie pozwolić na kilkuletnią rezygnację z pracy.

Poruszyłam powyżej kilka kwestii dotyczących eko-macierzyństwa. Tak jak macierzyństwo jako meta-koncept, tak i różne jego odmiany, są konstruktami zewnętrznymi wobec jednostki. Przy podejmowaniu pojedynczych decyzji człowiek konfrontuje się z szeregiem oczekiwań społecznych i funkcji, które zostały mu narzucone. Tekst ten nie jest krytyką wartości postmaterialistycznych, ale raczej zwróceniem uwagi jak szybko praca nad wprowadzeniem ich w życie została narzucona kobietom. Eko-matka okazała się być kolejnym ideałem, któremu ciężko sprostać.

 

Bibliografia:

Wywiad z Reni Jusis, [na] http://dziecisawazne.pl/reni-jusis-zakrecona-eko-mama/ [ dostęp] 13.03.2011

Przyczółkowska D., Kobiety wracają do kuchni, [ na] http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,53664,8060257,Kobiety_wracaja_do_kuchni.html [dostęp] 13.03.2011