Dyplomacja asymetryczna: Wikileaks, cablegate i gry wojenne

Wyobraźmy sobie (nie szczędząc ani patosu, ani ironii) następującą grę wojenną: współczesne państwo jest oblężone z dwóch stron: terroryści toczą z nim asymetryczną wojnę militarną, a globalne społeczeństwo obywatelskie – asymetryczną wojnę dyplomatyczną. Kto wyjdzie z tego starcia zwycięsko, a kto polegnie w boju?

Od dekady w dyskursie publicznym wojnę z tradycyjną wojną toczy nowy rodzaj wojny, wojna asymetryczna. Tradycyjna wojna, wojna między państwami coraz częściej jest uważana za archaizm, znak dawnych czasów. Państwom miałoby się już dłużej nie opłacać staczanie wojen powodujących rozlew krwi. W 1862 roku Otto von Bismarck na posiedzeniu Izby Deputowanych w przededniu zjednoczenia Niemiec powiedział: Wielkie problemy współczesności nie rozstrzygną się mowami i uchwałami większości… ale krwią i żelazem. Wydaje się, że historia odwróciła swój bieg. George W. Bush na posiedzeniu Zgromadzenia Ogólnego Narodów Zjednoczonych w 2004 roku w szczytowej fazie wojny z terroryzmem powiedział: The desire for freedom resides in every human heart. And that desire cannot be contained forever by prison walls, or martial laws, or secret police. Over time, and across the Earth, freedom will find a way (Bush, 2004). Stawką we współczesnych wojnach jest nie ziemia, ale serca i umysły ludzi, którzy ją zamieszkują. W doktrynie wojskowej od dwóch dekad funkcjonuje termin określający wojnę toczoną przy użyciu nie tylko czołgów, ale i mediów, fotoreporterów, propagandy, kultury – Fourth Generation War (4GW). Jeden z najważniejszych teoretyków wojny w historii, żyjący w XIX wieku Carl von Clausewitz niestrudzenie powtarzał: Wojna jest niczym innym, jak dalszym ciągiem polityki przy użyciu innych środków (Clausewitz, 468). Być może jednak trafniej byłoby powiedzieć: Polityka nie jest niczym innym, jak dalszym ciągiem wojny przy użyciu innych środków.

W 2009 roku Barack Obama otrzymał Pokojową Nagrodę Nobla za swoje nadzwyczajne wysiłki na rzecz wzmacniania międzynarodowej dyplomacji i współpracy pomiędzy narodami (Nobelprize.org). Z dzisiejszej perspektywy uzasadnienie Komitetu Noblowskiego brzmi nieco ironicznie. Ironia nie wynika tu jednak z zakwestionowania osiągnięć Prezydenta USA na polu dyplomacji (czy raczej – wysiłków na rzecz wzmacniania dyplomacji). Nie można go wszak winić za obrażanie zagranicznych polityków, czy nakaz szpiegowania ich w siedzibie ONZ zawarte w depeszach, których on sam nie napisał. Ironicznego charakteru nabiera raczej nagradzanie za wysiłki na rzecz wzmacniania międzynarodowej dyplomacji. Czy w trakcie afery depeszowej nadal bylibyśmy skłonni uznawać, że wysiłki na rzecz wzmacniania takiej dyplomacji są powodem do chluby?

Realista mógłby zapytać jednak: Czy jest możliwa inna dyplomacja? Co najmniej od czasów Immanuela Kanta podnoszony jest postulat jawnej dyplomacji i demokratyzacji polityki zagranicznej państw. Wystarczy jednak porównać wyniki sondaży opinii publicznej na temat wojny w Iraku i wojny w Afganistanie z decyzjami polityków różnych państw oraz zagłębić się w lekturę tajnych depesz publikowanych obecnie przez Wikileaks, aby bez żadnych wątpliwości stwierdzić, iż postulaty te nie są realizowane nawet przez najjaśniejsze współczesne demokracje (George W. Bush nazwał Amerykę najjaśniejszą latarnią wolności i szans na świecie; 2007: 222).

Być może dyplomacja państw nie może być inna. Być może nawet nie powinna być inna. Czy jednak oznacza to, że nie jest możliwa inna dyplomacja w ogóle? Wyobraźmy sobie, że globalne społeczeństwo obywatelskie uprawia dyplomację, czy politykę zagraniczną. Trudno to sobie wyobrazić? W codziennym życiu mówiąc, iż ktoś „uprawia swoją politykę” mówimy tak naprawdę, że w sposób rozmyślny, celowy i długofalowy realizuje swoje cele. Czy możemy jednak twierdzić, że grupa osób, które nie mają ze sobą zbyt wiele wspólnego realizuje pewną politykę? Zdarza się nam przecież mówić o „polityce mediów”, czy „polityce przedsiębiorców”. Co więcej, mówiąc o polityce zagranicznej danego państwa, myślimy w rzeczywistości o polityce realizowanej przez wrogich sobie, odległych ideologicznie polityków, sprawujących kadencyjnie ten sam urząd. Wszędzie więc, gdzie są wspólne interesy pojawia się wspólna polityka (niezależnie od tego, jak podmiot tej wspólnej polityki odległy byłby od bycia wspólnotą).

Jeśli – jak głosi podręcznikowa definicja: Polityka zagraniczna to proces formułowania i realizacji interesów narodowo-państwowych w stosunku do innych państw i uczestników systemu międzynarodowego (Cziomer, Zyblikiewicz, 2005, 121) – uprzywilejowanie globalnego społeczeństwa obywatelskiego jako podmiotu polityki zagranicznej polegałaby na zdolności do formułowania wspólnych interesów, których realizacja spadałaby na barki kogoś innego – państwa.

Asymetria dyplomacji zasadzałaby się więc nie tyle na nierówności aktorów, jak to miało miejsce w przypadku wojny asymetrycznej (z jednej strony państwa, z drugiej – transnarodowe ruchy), ale przede wszystkim na rozdzieleniu procesu formułowania wspólnych interesów od procesu ich realizacji. W idealnym przyszłym świecie asymetrycznej dyplomacji cele polityki zagranicznej będą się stawały naszymi celami już nie dlatego, że elity narodowe będą zdolne nas do nich przekonywać, ale dlatego, że sami będziemy uczestniczyć w ich formułowaniu; dlatego, że to my będziemy w stanie przekonać elity do naszych celów.

Carl von Clausewitz stał się jednym z najważniejszych teoretyków wojny dzięki tezie, iż wojna jest sprawą nie wojskowych, ale polityków. W idealnym świecie asymetrycznej dyplomacji polityka jest sprawą nie polityków, ale społeczeństwa, a polityka zagraniczna – globalnego społeczeństwa obywatelskiego.

Powtórzmy więc pytanie: Czy jest możliwa inna dyplomacja? Na stronie internetowej Wikileaks możemy przeczytać o aferze depeszowej: this material must result in political change and reform (Wikileaks). Pojawia się tutaj jednak paradoks: globalne społeczeństwo obywatelskie, aby przekonać państwo do realizacji swojej dyplomacji musi wypowiedzieć temu państwu wojnę (i to wojnę czwartej lub piątej generacji). Wojna toruje drogę dyplomacji. Wojna staje się polityką, która – posługując się zręczną metaforą Clausewitza – ­zamiast pisać noty stacza bitwy (Clausewitz 471). Aby możliwa stała się polityka, potrzeba jej zaprzeczenia – wojny. 

Moglibyśmy ironicznie zapytać jednak, czy globalne społeczeństwo obywatelskie powinno dążyć do całkowitego zwycięstwa? Teoretyk kosmopolityzmu, Ulrich Beck pisze: Kiedy więc ruchy protestu upowszechniają wiedzę o pewnych faktach (…) zyskują władzę nie z samego operowania faktami, lecz z tego, że mocarze – państwa i koncerny – systematycznie je zatajają lub im zaprzeczają (Beck, 2005, 305). (Nie powinno nas dziwić, że oskarżenia twórcy Wikileaks, Juliana Assange o gwałt nie odbierają wiarygodności ani jemu, ani jego przedsięwzięciu.) Całkowite zwycięstwo globalnego społeczeństwa obywatelskiego oznaczałoby więc wyczerpanie jego władzy nad umysłami i sercami ludzi, czyli jego kres. Kres globalnego społeczeństwa obywatelskiego oznaczałby natomiast całkowite zwycięstwo państwa.

Niestety, idealny świat asymetrycznej dyplomacji jest skażony od swych narodzin grzechem pierworodnym. Wzniosłe ideały równie często prowadzą do wzniosłych czynów, jak i do cynicznej bierności. Nasze oburzenie sprawami polityki może równać się jedynie naszej obojętności wobec działań polityków.

 

Bibliografia:

Beck U. (2005) Władza i przeciwwładza w epoce globalnej. Nowa ekonomia polityki światowej, tłum. J. Łoziński, Warszawa, SCHOLAR,

Bush G. W. (2004) President Speaks to the United Nations General Assembly, w: http://georgewbush-whitehouse.archives.gov/news/releases/2004/09/20040921-3.html, [dn. 8.12.2010],

Bush G. W. (2007) „Wspaniali ludzie stanęli wobec konieczności obrony wielkiego narodu” Orędzie do narodu, 11 września 2001 r., w: Mowy, które zmieniły świat. Świadectwa przełomowych momentów historii, tłum. S. Czapnik, Wrocław, Wyd. Dolnośląskie,

Clausewitz C. von, O wojnie, Mireki [bez daty i miejsca wydania],

Cziomer E., Zyblikiewicz L. W. (2005), Zarys współczesnych stosunków międzynarodowych, Warszawa, PWN,

Nobelprize.org, „The Nobel Peace Prize 2009″, w: http://nobelprize.org/nobel_prizes/peace/laureates/2009/, [dn. 8.12.2010],

Wikileaks, FAQ, w: http://213.251.145.96/static/html/faq.html, [dn. 8.12.2010].