Dwa lata bez barda.

Autor: Piotr Prokopowicz

 

Mijają dzisiaj dwa lata od śmierci Jacka Kaczmarskiego, poety, eseisty, pisarza. W tę smutną rocznicę nie zabraknie z pewnością wspomnień na temat jego wierszy, książek, piosenek, dyskusji na temat jego choroby. Ja natomiast nigdy nie zapomnę, gdy kilka lat przed śmiercią Kaczmarskiego miałem okazję rozmawiać z nim dłuższą chwilę przed koncertem w Częstochowie. Spokojny, uśmiechnięty, odpalając papieros od papierosa był w stanie jak gdyby nigdy nic rozmawiać o malarstwie, miłości, filozofii i socjologii ze mną, nastoletnim wówczas jeszcze chłopakiem. Chłonąłem wtedy jego słowa z taką samą łatwością, z jaką akordy i słowa jego piosenek wzbudzały (i ciągle wzbudzają) dreszcze wzdłuż moich pleców. Była to jedna z najważniejszych rozmów mojego życia.Pamiętajcie wy o mnie co sił! Co sił!
Choć przemknąłem przed wami jak cień!
Palcie w łaźni, aż kamień się zmieni w pył -
Przecież wrócę, gdy zacznie się dzień!

Trudno powiedzieć na ile, jeśli w ogóle, Jacek Kaczmarski wpłynął na moje wybory, na ile ukształtował moją wrażliwość jako człowieka dorosłego. Wystarczy, że w odpowiednich chwilach jego twórczość poruszała we mnie struny, o których istnieniu albo zapomniałem, albo też nigdy nie byłem ich świadomy – struny grające czysto sonatę prawdy i piękna na przekór chaotycznej muzyce świata.

Równy był z niego koleś.