Dorośli, którzy nie byli dziećmi

Dorośli, którzy nie byli dziećmi

Wstęp

Zagwarantowanie przez rodziców własnym dzieciom poczucia bezpieczeństwa, przynależności i miłości to podstawowe zadanie pośród wielu rodzicielskich trudów, w znacznym stopniu sprzyjające pomyślnemu rozwojowi pociech. Jednak gdy w rodzinie wszelkie obowiązki, normy moralne i społeczne, uczucia zostają podporządkowane alkoholowi, nie jest to możliwe. Następujący rozpad więzi małżeńskich, rodzinnych, wzajemne wyrządzanie zarówno celowych, jak i nieświadomych krzywd, deprywacja potrzeb, brak zaufania, ciepła i stabilności uniemożliwiają to rodzicielskie zobowiązanie wobec dzieci. Doznawane przez nie krzywdy i zaniedbania skutkują mnogością negatywnych rezultatów, które określane są syndromem DDA, a walka ze skutkami rodzicielskich problemów jest dla nich bolesnym procesem trwającym całe dorosłe życie.

Zły duch

C2H5OH – alkohol. To prosty związek chemiczny, powstały ze skrobi lub innych cukrów, który tworzy się na skutek przebiegu fermentacji alkoholowej za pośrednictwem zawartej w drożdżach substancji czynnej, nazywanej fermentem zymazy. Jego nazwa pochodzi od dwóch arabskich słów: al-kuhl, który oznacza antymon (delikatny, drobny proszek) lub alghul, co znaczy – zły duch. Nie jest to semantyka bezzasadna – spożycie alkoholu bowiem, przy napotkaniu określonych uwarunkowań psychosomatycznych jednostki, ma zdolność wpływania destrukcyjnie na jej funkcjonowanie (Roman 2003:92–93). Spożywana przez Polaków jego ilość, sytuuje nasz kraj w niechlubnej europejskiej czołówce – przeciętny Polak wypija rocznie 13,6 litra czystego alkoholu. Natomiast średnia dla krajów UE to 12,45 litra. Na całym świecie jest ona jeszcze niższa i wynosi 6,13 litra na osobę, jak donoszą autorzy raportu Ekonomiczne aspekty skutków picia alkoholu w Europie i Polsce (http://www.gazetakrakowska.pl/artykul/910026,polacy-
w-alkoholowej-czolowce-europy-niechlubne-statystyki,id,t.html).

Spożywanie alkoholu może przybierać różnorodne formy – począwszy od użytkowania go w celach leczniczych, odkażających, poprzez traktowanie go jako elementposiłków, biesiady, na zastosowaniu jako środka do manipulowania doznaniami neurotransmisyjnymi samego siebie lub innych ludzi kończąc. Jednak gdy jego konsumpcja zaczyna wykraczać poza zwyczajowe, tradycyjne, ogólnie przyjęte normy społeczne danej zbiorowości ludzkiej, wówczas możemy mówić o jego nadużywaniu (Kinney, Leaton 1996:63).

1000% normy

Problemy związane z nadużywaniem alkoholu czy alkoholizmem sięgają początków jego istnienia, jednak problem ten nie od zawsze traktowany był jako choroba. Podwaliny do takiego określenia alkoholizmu położyła dwójka lekarzy – Amerykanin Benjamin Rush (1743–1813), oraz Szkot Thomas Trotter (1760–1832), jednak początkowo ich teoria nie znalazła uznania wśród środowiska medycznego. W ówczesnej terapii alkoholicy byli zamykani w szpitalach dla obłąkanych, przytułkach. W celu leczenia nietrzeźwości stosowano „siarczan amfetaminy, zastrzyki z własnej surowicy pacjenta zmieszanej z whisky, wapń, zastrzyki podskórne z dwutlenku węgla, antyhistaminę, LSD, diazepam, konopie indyjskie (…) oraz disulfiram” (Marcinkowski, Wnuk 2012:49). Do XX wieku lekarze skupiali się wyłącznie na leczeniu fizycznych skutków picia alkoholu, nie przykładając wagi do sfery psychicznej osoby uzależnionej.

Alkoholika, jako jednostkę psychosomatyczną ze wskazaniami do leczenia zarówno ciała, jak i ducha w sposób symultaniczny, wskazał dopiero w drugiej połowie XX wieku dr William Silkworth, związany z ruchem AA (Anonimowych Alkoholików). Obecnie, w efekcie pracy WHO (Światowa Organizacja Zdrowia), uzależnienie od alkoholu istnieje w bezpośrednim związku z pojęciem nadużywania alkoholu. Określenia te usytuowane są w Międzynarodowej Klasyfikacji Chorób (IDC-10) pod pojęciem „zespołu uzależnienia od alkoholu”. O nadużywaniu mówimy wówczas, gdy występuje niewłaściwy wzorzec stosowania alkoholu lub takie jego stosowanie, które zagraża zdrowiu fizycznemu. Natomiast z uzależnieniem mamy do czynienia, gdy wraz z występowaniem negatywnych skutków picia alkoholu, pojawia się dyktowany zarówno somatyką, jak i psychiką przymus spożywania go (Ryś 2014:24–26).

Uwaga badaczy oraz naukowców skupia się w głównej mierze na alkoholizmie. W mniejszej koncentruje się na samym akcie spożywania napojów alkoholowych. Jednak poznanie odpowiedzi na pytanie „dlaczego ludzie sięgają po alkohol?”, również doczekało się rozważań. Jedną z teorii, która próbuje wyjaśniać przyczyny sięgania po alkohol jest koncepcja „fiksacji oralnej” (Hrynkiewicz 1986:23) wywodząca się od Zygmunta Freuda. Jako prekursor psychoanalizy, w której powyższa koncepcja ma źródło, twierdził on, iż człowiek doznający niepokoju, niezaspokojenia różnych potrzeb powodujących frustrację, powraca do sposobów, które w okresie niemowlęctwa, dzieciństwa pomagały mu w uzyskaniu spokoju, tj. używa ust – je, pali, pije. Koncepcja ta jednak została podważona przez Wiliama i Johna McCord, którzy na podstawie analizy dzieciństwa 255 badanych nie dostrzegli zależności pomiędzy przywiązaniem do matki, skłonnościami oralnymi a nadużywaniem alkoholu. Natomiast u dużej liczby badanych dostrzeżono występujące sytuacje stresowe, wraz ze zintensyfikowaną potrzebą miłości oraz jednoczesnym tłumieniem tejże potrzeby (Kinney, Leaton 1996:90), w teorii braci stanowi istotny korelat popadania w alkoholizm.

Przyczyny nadmiernego spożywania alkoholu nie mogą być zdefiniowane poprzez jedną, wyodrębnioną teorię. Mimo iż liczne badania z zakresu różnorodnych dziedzin naukowych nie są w stanie udzielić jednoznacznej odpowiedzi na pytanie „dlaczego ta
a nie inna osoba”, można na ich podstawie wymienić liczne uwarunkowania sprzyjające procesowi uzależnienia. Szczegółowe informacje przedstawione są w poniższej tabeli.

UWARUNKOWANIA BIOLOGICZNE

UWARUNKOWANIA PSYCHICZNE

UWARUNKOWANIA SPOŁECZNE

UWARUNKOWANIA DUCHOWE

  • Dziedziczenie biologicznego podłoża sprzyjającego rozwojowi uzależnienia
  • Podwyższona tolerancja na alkohol
  • Wrodzone lub nabyte niedobory endorfin
  • Występowanie określonych markerów biologicznych

 

 

 

 

 

  • Nieuświadomione tendencje autodestrukcyjne,
  • Stłumiony konflikt między miłością a agresją
  • Zaburzenia poczucia tożsamości
  • Poczucie bierności
  • Mała dynamika życiowa
  • Poczucie braku kompetencji
  • Występowanie w dzieciństwie sytuacji stresowych
  • Pragnienie utrzymywania „pozytywnego bilansu emocjonalnego”
  • Neurotyczność
  • Impulsywność, agresja
  • Nadopiekuńczość lub nadmierne pobłażanie przez rodziców
  • Występowanie alkoholizmu
    w rodzinie
  • Brak bliskich więzi z rodziną,
  • Niedostarczenie przez rodziców odpowiednich wzorców do identyfikacji psychoseksualnej dzieci
  • Silnie widoczny alkohol w mass mediach
  • Ideologia grup koleżeńskich
  • Powszechna dostępność napojów alkoholowych
  • Tolerancja społeczna dla spożywania alkoholu
  • Brak skutecznych rozwiązań prawnych
  • Niezaspokojone potrzeby sensu życia
  • Kryzys braku odpowiedzi na egzystencjonalne pytania
Tabela 1. Uwarunkowania sprzyjające procesowi uzależnienia

Źródło: (Ryś 2014:17-24)

W ślad za wymienionymi wyżej przyczynami idzie konkluzja, iż zespół uzależnienia od alkoholu, to choroba o podłożu psycho-bio-społecznym[1]. Cechuje się powolnym przebiegiem, zmianą w natężeniu, formie, sile skutków picia alkoholu w dłuższym odcinku czasowym oraz brakiem lekarstwa, które zapewnić by mogło trwały powrót do zdrowia, a także indywidualną historią picia każdego uzależnionego (Mellibruda 1997:279). Jednak mimo tej indywidualności, każdy alkoholik ciągle pozostaje w środowisku rówieśniczym, szkolnym, pracowniczym, społecznym czy rodzinnym. Będąc „bohaterem” dramatu, który rozgrywa się w jego ciele i umyśle, koegzystując wraz z innymi ludźmi, ma możliwość wywierania negatywnego wpływu na nich.

Gdy partner pije, to choruje się we dwoje…

W tym momencie rozważań, winno pojawić się pojęcie koalkoholizmu, współuzależnienia, które jest istotnym z punktu widzenia psychologicznego, społecznego oraz terapeutycznego. Zdanie, funkcjonujące w potocznym języku: „gdy partner pije, to choruje się we dwoje”, zdaje się w pełni oddawać istotę wspomnianego pojęcia. Naukowa definicja zaś, określa współuzależnienie jako wielowymiarowy (fizyczny, umysłowy i duchowy) stan, który ma swoje odzwierciedlenie w zaburzeniach funkcjonowania w życiu codziennym. Objawiają się one w postaci koncentracji na reakcjach i potrzebach osoby uzależnionej, podporządkowaniu działań, myśli, uczuć osoby współuzależnionej względem potrzeb i żądań osoby pijącej. Występuje również odczuwanie poczucia konieczności sprawowania kontroli nad jej zachowaniem wraz z fałszywym przekonaniem o zdolności do reglamentacji spożywanego przez nią alkoholu (Ryś 2014:30). Osoby współuzależnione, w celu dostosowania się do szczególnie trudnej sytuacji życia z alkoholikiem, wypracowują charakterystyczny wzorzec postępowania, będący jednak często jedynie katalizatorem domowych problemów. Bowiem skupiając się na problemie, definiowanym jako „co ja mam zrobić, żeby on/ona przestał/a pić?”, zamiast na swoim, którego często nie potrafią określić, wprowadzają zmiany przyczyniające się do postępującej destrukcji, w konsekwencji uniemożliwiające rozwiązanie problemu.

Osoba współuzależniona charakteryzuje się silnie rozwiniętym mechanizmem zaprzeczania, tłumienia uczuć oraz własnych potrzeb, podatnością na depresję, nerwice, przejawia nadmierną czujność nawet w okresach trzeźwości osoby uzależnionej, odczuwa niemożność zakończenia patologicznego związku, przeżywa chaos emocjonalny, boryka się z ciągłym cierpieniem, niepewnością i strachem. Jako, iż w związkach tego typu stosunkowo często uzależnieniu towarzyszy przemoc i agresja, osoby te żyją w poczuciu zagrożenia, labilności emocjonalnej, występuje u nich proces wiktymizacji, zmieniający poczucie tożsamości maltretowanej osoby (Ryś 2014:45). Wyżej wymienione odczucia i sytuacje powodują upośledzenie i rozpad dobrych więzi małżeńskich, zastępując je patologicznymi.

 … nawet całą rodziną

Podobnie dzieje się z całą strukturą rodzinną, w której alkohol spożywany przez jednostkę w nadmiarze i powodujący w niej zmiany, staje się czynnikiem, dokonującym przeobrażeń w całym systemie. Wprowadzony w strukturę rodziny burzy dotychczasowe normy zachowań, wzorce postępowania, hierarchię – pojawia się konieczność gorączkowego poszukiwania przez wszystkich członków rodziny nowych ról, pozycji i strategii przetrwania. Na szczególną uwagę w sytuacji, gdy alkohol zostaje jedyną zasadą organizującą życie rodzinne, zasługują dzieci. „Przeżywają [one] w dawce zdecydowanie większej (…) zakłócenia w stanie poczucia swego bezpieczeństwa. Doświadczają więcej napięć, lęku, dezorientacji i samotności” (Sztander 1999:4). Prowadzi to do przyjmowania przez nie w sposób nieuświadomiony wadliwych ról rodzinnych, które determinują ich późniejsze role społeczne. Najczęściej wymienianymi przez terapeutów wzorcami przystosowania się dzieci są kolejno:

  • Bohater rodzinny – to najczęściej najstarsze spośród rodzeństwa w rodzinie, które przyjmując na siebie znaczącą liczbę obowiązków domowych, podejmując próby kompensacji braku równowagi i stabilizacji w rodzinie staje się „małym dorosłym”. Jest nad wyraz odpowiedzialne, pracowite, obowiązkowe. Często w szkole wyróżnia się w nauce czy sporcie, sprawia wrażenie osoby odpornej, która nie potrzebuje pomocy. Najczęściej rezygnuje ze swoich potrzeb, ignoruje sygnały choroby, przemęczenia, nie potrafi odpoczywać, zaznać relaksu. W dorosłym życiu często stroni od alkoholu, a także rezygnuje ze swojego życia osobistego, poświęcając się zawodom pomocowym.
  • Zagubione dziecko (aniołek, dziecko we mgle, niewidoczne dziecko) – przyjęcie tej roli objawia się całkowitym wycofaniem w świat fantazji, lektur, marzeń, w miejsce które pozwoli na stanie się „niewidzialnym”. Dzieci takie są na ogół pomijane
    w szkole, podczas zabawy, nie wyróżniają się ani złym ani dobrym zachowaniem. Bardzo głęboko skrywają swoje emocje, uczucia, uciekają od problemów
    w konsekwencji może to prowadzić do atrofii umiejętności współżycia z innymi ludźmi, oraz braku umiejętności budowania uczuciowych stosunków.
  • Maskotka (błazen) – jego zadaniem jest skupienie uwagi rodziny na sobie, w celu odwrócenia jej od tego, co aktualnie ma w niej miejsce, a także rozładowanie napiętej sytuacji. Jest przymilne, uśmiechnięte. Stosując mechanizm „dobrej miny do złej gry”, w końcu izoluje się od odczuwania bólu czy smutku, zatraca zdolność od rozróżniania żartu od powagi. Dorastając, stara się za wszelką cenę przypodobać otoczeniu, aby uzyskać aprobatę i uznanie.
  • Kozioł ofiarny (dewiant, wyrzutek) – zostaje nim najczęściej dziecko wrażliwe, osamotnione, odsunięte, które działając pod wypływem lęku i bólu, chce odwrócić uwagę rodziny od problemu alkoholizmu, ogniskując ją na sobie, poprzez złe zachowanie, wagary, kradzieże, picie alkoholu, zażywanie narkotyków, sprawiane kłopotów edukacyjnych i wychowawczych. Często taktyka taka przeradza się w formę kary wymierzanej rodzicom wraz z nieuświadomioną satysfakcją z tego płynącą (Ryś 2014:5051). Jak twierdzi A. Sztajner „W końcu najlepiej można ukarać rodziców przez popsucie czegoś, co jest dla nich najdroższe – ich dziecka, czyli siebie” (Sztajner 1994:4).

Badania przeprowadzone przez Polską Agencję Rozwiązywania Problemów Alkoholowych wskazują, że ok. 800 tysięcy osób ma problem z uzależnieniem od alkoholu, a blisko 1,5 mln dzieci wychowuje się w rodzinach alkoholowych (http://www.parpa.pl/index.php/analizy-badania-raporty/statystyki). 4% polskich dzieci żyje w domach, gdzie doświadczają poniżenia, samotności, ciągłego niebezpieczeństwa, gdzie ma miejsce przemoc, brak komunikacji i poszanowania godności. Już od najmłodszych lat w miejscu szacunku dla dziecięctwa, zapewnień o miłości, poczucia bezpieczeństwa pojawiają się trzy niepisane zasady: nie czuj, nie ufaj, nie mów (Klein 1992:227). Pierwsza z nich zabrania analizowania swoich emocji, okazywania ich i w ogóle doświadczania. Zabieg taki jest z jednej strony nakazem, z drugiej mimowolną reakcją obronną – bowiem uczucia doświadczane w rodzinie alkoholowej są w głównej mierze negatywnymi, które niszczą resztki psychicznego i emocjonalnego komfortu. „Nie ufaj” – mimo iż brak zaufania uniemożliwia uzyskanie poczucia bezpieczeństwa, zasada ta wymaga, aby dziecko nie obdarzało zaufaniem nikogo. Dyktowane jest to obawą, że zaufanie naraża na jeszcze większe krzywdy. Z kolei zasada „nie mów” zabrania artykułowania swoich myśli, obaw, a także informowania kogokolwiek o sytuacji panującej w domu, traktowanej jako wstydliwa i niechlubna. Dzieci pytane o dom, rodziców, kłamią tuszując ciąg alkoholowy złym samopoczuciem rodzica czy jego niedyspozycją, zaprzeczają lub milkną.

Dom, w którym spotykają się dziecięce potrzeby oraz alkoholizm rodzica bądź rodziców, tworzy „domek z kart”, w którym nie ma nic pewnego, nie ma miejsca na radość i spontaniczność, gdzie nie ma przewidywalności i prawdy. Wszak kochający i troskliwy rodzic nagle staje się oprawcą, ojciec pod wpływem alkoholu nie jest nazywany pijanym a zmęczonym, podobno matka kocha, ale poniża, zaniedbuje, nie zwraca uwagi na oderwaną rękę ukochanej lalki. Biorąc pod uwagę fakt, że „ma dziecko przyszłość, ale ma i przeszłość: pamięta zdarzenia, wspomnienia, wiele godzin najistotniejszych samotnych rozważań. Nie inaczej niż my pamięta i zapomina” (Korczak 2012:11), doznane przez nie w okresie dzieciństwa i dorastania traumatyczne przeżycia, deprywacja ich potrzeb, zbieranie emocjonalnych ran oraz wypracowane wówczas mechanizmy obronne manifestują się również w dorosłym życiu, dochodząc do głosu pod postacią syndromu DDA – Dorosłego Dziecka Alkoholika.

Dorośli, którzy nie byli dziećmi

Termin „DDA” określa zaburzenia w sferze myślenia, odczuwania, zachowania i utrzymywania kontaktów społecznych, które stanowią odroczony rezultat przebywania w permanentnym napięciu i niepokoju. Rozwinięcie skrótu, tj. Dorosłe Dziecko Alkoholika, „zakłada podwójną tożsamość: bycie chronologicznie osobą dorosłą i jednocześnie dzieckiem, gdyż nierozwiązane problemy z okresu dzieciństwa, nieodreagowane i wyparte urazy stanowią element z przeszłości współwyznaczający funkcjonowanie w życiu dorosłym” (Ryś 2014:65). Całość ciężaru emocjonalnego, urazów psychicznych, fizycznych krzywd czy wadliwe role rodzinne, które mimo iż obecnie nie mają zastosowania, nadal są używane, znajdują swój wydźwięk w cechach charakterystycznych dla DDA. Skutkują one min. znacznie obniżonym poczuciem własnej wartości oraz tendencją do ciągłego jej potwierdzenia w oczach innych, brak wiary w swoje kompetencje, umiejętności, często pomimo jednoznacznych sukcesów i wysokich osiągnięć. DDA są wobec siebie wysoce krytyczni, wręcz bezlitośni, uznają się za permanentnie gorszych od innych, nie zasługujących na uznanie i miłość. Ich wypaczony oraz niejasny obraz siebie uwidacznia się w przyjmowaniu postawy „zawsze dzielnej osoby”, niemogącej pozwolić sobie na chwilę słabości. Zachowanie takie skutkuje obawami przed przeżywaniem i okazywaniem uczuć, co w domu rodzinnym stanowiło nawyk pozwalający na minimalizowanie bólu płynącego z odrzucenia i poczucia zagrożenia. Zasada „nie czuj” zaadaptowana do dorosłego życia przeradza się w emocjonalne odrętwienie, poczucie osamotnienia, trudności w odróżnianiu miłości od litości czy brak umiejętności przebaczania. Głęboko zakorzenione przekonanie o własnej nieatrakcyjności, podatność na zranienia uczuciowe oraz brak wiary w to, że można być osobą kochaną nie pozwala budować bliskich i intymnych relacji interpersonalnych. Zakłamany obraz normalności wyniesiony z domu rodzinnego uniemożliwia im rozluźnienie, zabawę i spontaniczność. Ustabilizowana i spokojna sytuacja życiowa będąca opozycją domowej codzienności, często traktowana jest jako beznadziejna wręcz nudna bądź jest odbierana jako przysłowiowa „cisza przed burzą” powodując wzrost napięcia i poczucie zagrożenia. Ponadto DDA starają się zachowywać lojalnie wobec osób, z którymi pozostają w bezpośrednich relacjach, nawet jeżeli są one destruktywne. Stąd też mają tendencję do pozostawania w niekorzystnych dla siebie związkach czy przeżywania życia z pozycji ofiary.

Jednakże pomimo zatrważającego spisu dysfunkcji, dorosłe życie dzieci alkoholików nie musi zawierać wszystkich negatywnych skutków – optymistyczna ideologia życiowa zakłada, iż każde przekleństwo może stać się błogosławieństwem. Wśród DDA można odnaleźć osoby, które na zasadzie sprzeciwu wobec swojej przeszłości dokładają wszelkich starań i otaczają szczególną troską swoje rodziny, nie chcąc powtórzenia się schematu z własnej rodziny pochodzenia (Trawińska 1982:80–81). Obok starań o założenie zdrowej rodziny, u części DDA zauważyć można inne pozytywne cechy, takie jak: duża życiowa zaradność, odpowiedzialność, pracowitość, determinacja do osiągania celów czy opanowanie. Wyróżnia je również wysoki poziom empatii, wrażliwość na potrzeby innych, umiejętność słuchania i troskliwość – starają się bowiem dać innym to, czego samym im brakowało. Jednak choć „wiele z wypracowanych w trudnym dzieciństwie cech podoba im się i przydaje, to jednak korzyści te nie istnieją w oderwaniu od strat i nie manifestują się tak wyraźnie jak te straty” (http://www.psychologia.net.pl/artykul.php?level=215).

Podsumowanie

Dorosłe Dzieci Alkoholików są postaciami, w których pełno rozbieżności: z jednej strony wrażliwi i empatyczni, z drugiej wycofani i wyobcowani. Ambitni i pracowici a jednak ciągle niezadowoleni z efektów pracy i pewni swojej znikomej wartości w oczach innych. Jednak dzięki możliwościom terapii, uczestnictwa w grupach samopomocowych, rozwoju nauki na temat DDA, mają oni szansę na pozostawienie uciążliwego i bolesnego bagażu, zachowując tylko pozytywne cechy.

Bibliografia

Hrynkiewicz L., 1986, Kliniczne zagadnienia alkoholizmu,, Warszawa.

Kinney G., Leaton J., 1996, Zrozumieć alkohol, PARPA.

Klein E., 1992, Alkohol w szkolnej rzeczywistości, „Problemy Opiekuńczo-Wychowawcze”, nr 5–6, s. 227229.

Korczak J., 2012, Prawo dziecka do szacunku, Rzecznik Praw Dziecka, Warszawa.

Marcinkowski T., Wnuk M., 2012, Alkoholizm – przegląd koncepcji oraz metod leczenia, „Hygiea Public Health”, nr 47, s.4955.

Mellibruda J., 1997, Psycho-bio-społeczny model uzależnienia od alkoholu, „Alkoholizm
i Narkomania”, nr 3, s. 277–306.

Roman E., 2003, Alkoholizm, [w:] Encyklopedia pedagogiczna XXI wieku, t. I, red.
J. M. Śnieciński, Warszawa, s. 9293.

Ryś M., 2014, Rodzina z problemem alkoholowym. Metody badań relacji interpersonalnych
w dysfunkcyjnych systemach rodzinnych,
Mazowieckie Centrum Polityki Społecznej, Warszawa.

Sztajner A., 1994, Dziecko w rodzinie z problemem alkoholowym”, „Problemy Alkoholizmu”, nr 6, s.37.

Sztander W., 1999, Dzieci w rodzinie z problemem alkoholowym, Instytut Psychologii Zdrowia i Trzeźwości, Warszawa.

Trawińska M., 1982, Rodzina i alkohol, [w:] Bądźmy trzeźwi, red. E. Marszał, Warszawa, s.8092.

http://www.gazetakrakowska.pl/artykul/910026,polacy-w-alkoholowej-czolowce-europy-niechlubne-statystyki,id,t.html (otwarty: 4 stycznia 2015).

http://www.parpa.pl/index.php/analizy-badania-raporty/statystyki (otwarty: 4 stycznia 2015).

http://www.psychologia.net.pl/artykul.php?level=215 (otwarty: 4 stycznia 2015).

 

[1] Model ten jest nazywany PSB – stanowi koncepcję wyjściową do stworzonego nowego modelu leczenia alkoholizmu.

Ilustracja: Thomas Hawk