Dalajlama w Krakowie.

Autor: Anna Bednarczyk

 

Minął już tydzień od długo oczekiwanego spotkania Dalajlamy XIV ze studentkami i studentami Uniwersytetu Jagiellońskiego w auli głównej Audytorium Maximum. Ranga zdarzenia była wzmocniona kontekstem wizyty Jego Świątobliwości w Polsce – 25 rocznicą wręczenia nagrody Nobla Lechowi Wałęsie, uroczystościami w Gdańsku i związanym z nimi Forum Młodych. Polityczna atmosfera w kraju przepełniona była komentarzami i opiniami, co sprzyjało konstruktywnym debatom, nie tylko w uniwersyteckich murach. Niemal każdy, kto zdobył zaproszenie na spotkanie z Dalajlamą, miał nadzieję na intelektualną ucztę.Gość wygłosił krótki wykład o uniwersalnych wartościach i postawach, jakie młode pokolenie powinno przyjmować.

Codziennie rozwijacie swój intelekt i wiedzę, ale proszę, rozwijajcie też swoją osobowość i wnętrze. Nie hodujcie złych uczuć, niekonstruktywne zastępujcie pozytywnymi, a zobaczycie, że taka zmiana jest potrzebna i możliwa.*
Reszta spotkania zaplanowana została w formie dyskusji z publicznością. Niestety, ta część okazała się tragikomedią. Pytania podlegały selekcji na niezrozumiałych regułach i tak Dalajlama poproszony został m.in. o opowiedzenie, co je na śniadanie, czy zawsze nosi te same szaty, jakie jest jego pierwsze wspomnienie z dzieciństwa i co tak właściwie oznacza, że jest wcieleniem Chenreziga. Wybrane zostały też pytania traktujące o transcendentnych zagadnieniach, jak na przykład: czy wasza Świątobliwość wierzy w życie po śmierci?czy wasza Świątobliwość jest szczęśliwy?. Odpowiedzi Dalajlamy były błyskotliwe i dowcipne, jednakże czy celem spotkania było tylko wywołanie salw śmiechu na sali? Jeśli takie motywy przyświecały organizatorom spotkania, a później również osobie dobierającej pytania, dyskusję można uznać za udaną. Osobiście uważam, że po spotkaniu pozostał pewien niedosyt, gdyż niewykorzystana została, być może jedyna, okazja do uzyskania odpowiedzi na nurtujące pytania, niekoniecznie związane bezpośrednio z osobą Dalajlamy, ale dotyczące globalnej polityki, w której figuruje jako ważna postać.

Nie da się wymazać z jego biografii kilku istotnych faktów, które czynią go osobowością wybitną. Laureat nagrody Nobla w 1989 roku, od przeszło 50 lat przebywający na uchodźctwie w Indiach, walczy o przestrzeganie podstawowych praw jego tybetańskich sióstr i braci na terenach okupowanych przez Chiny. Jego doświadczenie na arenie szeroko pojętych stosunków międzynarodowych, określony światopogląd i fakt, iż jest politycznym i religijnym przywódcą Tybetu implikują powstanie palety pytań i wątpliwości wartych poddania dyskusji. Sądzę, że istotą spotkania takich osobowości ze studentkami i studentami oraz gronem akademickim powinna być możliwość postawienia kontrowersyjnych pytań i prowadzenia konstruktywnej debaty.

Pomijając teoretyzowanie na temat istoty „spotkania z Mistrzem”, być może powinno się zwrócić uwagę na reakcję mieszkańców Krakowa dotyczącą interwencji chińskich wojsk w Tybecie, w marcu bieżącego roku. W ramach akcji poparcia dla prześladowanych Tybetańczyków odbyła się demonstracja i seria spotkań otwartych, m.in. z Markiem Kalmusem na temat: Tybet – historia i współczesność. Działania te wskazują na istnienie grupy ludzi zainteresowanych problematyką Tybetu i wrażliwych na tamtejsze problemy.

Niewykluczone, iż znakomita większość osób przybyła na spotkanie z Dalajlamą, ażeby po prostu zobaczyć osobę znaną i popularną w mediach, część zapewne pojawiła się z pobudek religijnych, ale nie powinno się zapominać, iż gro osób oczekiwało merytorycznej dyskusji na tematy polityczne i społeczne, które z niewiadomych powodów nie pojawiły się wcale. Być może zmarnowana została okazja na wzbogacającą rozmowę z jedną z najwybitniejszych postaci XX wieku. Pytanie, czy sami nie umieszczamy Jego Świątobliwości w panteonie popkulturowych idoli?

*źródła: link
zdjęcie: link