Czarnobyl – 20 lat cierpienia.

Autor: Piotr Prokopowicz

 

26 kwietnia 1986 roku, dokładnie o godzinie 01:23 w nocy, w wyniku awarii systemu chłodzenia doszło do olbrzymiego wybuch pary wodnej i wodoru w elektrowni atomowej w Czarnobylu. Zniszczony został budynek czwartego reaktora, do atmosfery dostały się olbrzymie ilości radioaktywnego pyłu. Pomimo, iż dziewięciodniowe zmagania z ogniem i promieniowaniem, opłacone ofiarami w ludziach, przyniosły ostatecznie efekt, do dzisiaj incydent w ukraińskiej elektrowni uważany jest za jedną z największych katastrof XX wieku. Czy słusznie?W 2000 roku agencja UNSCEAR (United Nations Scientific Committee on the Effects of Atomic Radiation) opublikowałahttp://www.iaea.org/Publications/Booklets/Chernobyl/chernobyl.pdf ”>raport na temat„>http://www.unscear.org/unscear/en/chernobyl.html] katastrofy w Czarnobylu, z którego wynika, iż ze 134 hospitalizowanych na skutek choroby popromiennej pracowników elektrowni, zmarło jedynie 30 osób. W raporcie przeczytać możemy również, iż, wbrew powszechnie panującej opinii, brak jest jakichkolwiek naukowych przesłanek do stwierdzenia, że wśród ludności terenów otaczających elektrownię zwiększyła się w jakimkolwiek stopniu zapadalność na nowotwory (jedynym wyjątkiem jest wyleczalny w 95% przypadków rak tarczycy). W tym samym, uspokajającym duchu, wypowiedziały się później zespoły eksperckie UNICEF (United Nations Children Fund) oraz UNDP (United Nations Development Programme).

Nie wszyscy jednak uznają wyniki badań organizacji działających w ramach ONZ. Ostatnio, po raz kolejny, ekolodzy z Greenpeace wskazali, iż liczba ofiar eksplozji reaktora w Czarnobylu jest stale zaniżana. Podobnego zdania są również władze Ukrainyi Białorusi, krajów najbardziej doświadczonych przez katastrofę. Jakkolwiek pretensje organizacji ekologicznych oraz ukraińskich i białoruskich polityków mogą mieć podłoże finansowe (rokrocznie na niwelowanie skutków katastrofy wydaje się miliony dolarów), to warto zwrócić uwagę na punkt, w którym spotykają się raporty UNSCEAR, Greenpeace i innych organizacji badających skutki tragedii – wszystkie one podkreślają olbrzymi wzrost przypadków chorób o podłożu psychosomatycznym, głównie zaburzeń układu oddechowego, trawiennego i nerwowego, wśród ludzi zamieszkujących tereny otaczające elektrownię.

Niestety, wiele osób skłonnych jest bagatelizować ten aspekt katastrofy czarnobylskiej, uznając poniekąd, iż psychologiczne podłoże chorób czyni je w jakiś sposób „mniej realnymi”. Zgodnie z tego rodzaju myśleniem, cierpiący na chroniczne problemy z sercem i układem krążenia mieszkańcy Prypeci są po prostu hipochondrykami, którym wspólnota międzynarodowa powinna najzwyczajniej w świecie powiedzieć: „No, panie i panowie, możecie już skończyć udawać, bo wiemy, że nic tak naprawdę wam nie jest”. Ale choroby o podłożu psychosomatycznym to nie wymysł: dla każdego psychologa i lekarza medycyny powinno być oczywiste, iż są one tak samo realne jak rak tarczycy i nie ma w rzeczywistości najmniejszego powodu, dla którego naznaczony przez tragedię Czarnobyl miałby zostać pozbawiony dopływu międzynarodowej pomocy, tak medycznej, jak i finansowej.

Energia atomowa to energia zdrowa, tania i bezpieczna, przynajmniej w porównaniu z tą, do pozyskania której wykorzystuje się węgiel, gaz czy ropę naftową. Z jej dobrodziejstw korzystają wszystkie otaczające Polskę państwa z wyjątkiem Białorusi. Jak podaje tygodnik”>http://www.wprost.pl/ar/?O=8939]tygodnik „Wprost”, elektrownie atomowe dostarczają ponad 80 proc. energii zużywanej na Litwie, przeszło 70 proc. we Francji oraz grubo ponad 50 proc. w Belgii i Szwecji. W obliczu rosnących cen i wyczerpujących się zasobów paliw kopalnych należałoby zastanowić się poważnie nad wykorzystaniem energii jądrowej w znacznie większym, niż dotychczas, zakresie.

Nie można jednak zapominać przy tym, iż dla wielu mieszkańców Europy Wschodniej skutki awarii w Czarnobylu są ciągle bardzo realne. Nie odmawiajmy im zrozumienia, współczucia i pomocy.


O katastrofie w Czarnobylu można przeczytać w artykule profesora Zbigniewa Jaworowskiego pt. „Demony Czarnobyla”, opublikowanym w najnowszym numerze„Świata nauki”.