fot. Kamila Zarembska

Co z tymi fotoreporterami?

Jakie zmiany zaszły w modelu pracy fotografa prasowego, jak profesja ta wygląda współcześnie? Jakie są problemy i nadzieje środowiska fotoreporterów w Polsce? Odpowiada Kamila Zarembska, pracująca przez 3 lata w największej gazecie codziennej małopolski na stanowisku fotoreportera. Obecnie zatrudniona jako fotoedytor.

Zawsze ceniłem fotografię w prasie. Pozwala zobaczyć rzeczy niedostępne na co dzień. Nadaje kształt, perspektywę informacji prasowej. Mówi się jednak o kryzysie tego medium w jego tradycyjnej formie. Dlaczego?

Kryzys fotografii ma wiele powodów. Z jednej strony spowodowany jest kryzysem ekonomicznym w ogóle, za czym idą cięcia ze strony gazet, zmiana stylu pracy fotoreporterów, czy też po prostu zwolnienia i umowy śmieciowe. Inni źródeł kryzysu dopatrują się w upadku prestiżu fotografii. Dziś przecież każdy robi zdjęcia. Z drugiej strony – niedawno fotografia stała się sztuką która z powodzeniem sprzedaje się w galeriach, na aukcjach (choć nie w Polsce). W końcu Andreas Gursky pobił po raz drugi rekord najdroższego zdjęcia! „Rhein II”, dla wielu bezpłciowy krajobraz, zarobił ponad 4,3 mln dolarów! Gursky zapewne kryzysu nie odczuwa.

Zmiana specyfiki pracy fotoreportera. O co chodzi?

Dawniej robienie zdjęć nie było tak łatwe i tanie jak dziś. System pracy fotoreporterów, w ujęciu socjologicznym można było porównać do pracy w fabryce, do taśmy produkcyjnej. Każda osoba w redakcji zajmowała się swoją małą działką. Fotograf robił zdjęcia, fototechnik je wywoływał, a fotoedytor je opisywał i składał. Od strony socjalnej też bywało prościej – stała praca, ubezpieczenie, zazwyczaj sprzęt firmowy. Dziś fotograf zajmuje się zarówno opisem, jak i edycją zdjęć. Fotoedytorzy to gatunek na wymarciu. Jeden fotograf, uzbrojony w nowoczesny sprzęt (ale swój i bez możliwości ubezpieczenia), internet i laptopa – wykonuje pracę swoich 2 kolegów sprzed dekady. To co dziś boli najbardziej to deprecjacja tego zawodu. Fotografowie są zmuszani do zrzekania się praw do własnych zdjęć, które miały być ich zabezpieczeniem na starość. Pod nos podtyka się umowy śmieciowe, bez szans na ubezpieczenie zdrowotne.

Taniej, szybciej – niekoniecznie lepiej. Jak wpływa to na jakość zdjęć w fotografii prasowej?

Fotografia prasowa zamiast twórczo przedstawiać rzeczywistość obecnie biernie ją rejestruje. To nie jest tak, ze bronię mojej własnej grupy zawodowej, jednak zmiany tej dopatruję się generalnie w sposobie pracy. Ciężko jest zrobić cokolwiek dobrego pracując pod presją czasu. Gdy ma się te 15 minut na temat, myśląc z tylu głowy, że redakcja czeka, a opisać jeszcze trzeba, zedytować, wysłać na serwer. Bo wszystkie obowiązki edytorskie spoczywają teraz na fotografie. Widać to bardzo dobrze na blogach fotografów prasowych – nie chwalą się oni swoim dorobkiem, który ukazuje się w gazecie. Gazety zrezygnowały z opowieści, zdjęcia nie opowiadają już historii, mają być prostą ilustracją. Lepsza, gorsza – nie jest to istotne. Dziś zdjęcia do gazety wybiera redaktor prowadzący. Nie ma on ani doświadczenia w pracy nad obrazem, ani wiedzy merytorycznej. Nie ma informacji zwrotnej pomiędzy fotografem a gazetą. Jest zdjęcie – nie ma problemu, są pieniądze (śmieszne). Zniknęła cala twórcza i rozwijająca magia. Jednak czy czytelnik to zauważy? Raczej nie. Przynajmniej rzadko spotyka się skargi w redakcjach z tego powodu. Nie słabsze zdjęcia są przyczyną tego kryzysu. Redaktorzy nie widzą więc powodu naprawienia obecnego stanu rzeczy. Tak naprawdę to tylko fotoreporterzy narzekają nad własnym losem.

Od strony fotografa, na co głównie skarży się środowisko fotoreporterskie?

Obecnie wydaje mi się, ze masowe zwolnienia lub umowy śmieciowe obecnie najbardziej godzą w fotografów. No przynajmniej doprowadziło to do powstania jakiejś osi sprzeciwu. Generalnie rzecz ujmując – fotograf pracuje na własnym, drogim sprzęcie. Zazwyczaj nieubezpieczonym. Laptop, samochód, benzyna – wszystko ze środków własnych. Śmiejemy się czasem, ze tak naprawdę to my płacimy za sprzęt pracowniczy. System pracy to 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu. Należy być gotowym na wypadki w środku nocy. Jakiej stawki można spodziewać się za zdjęcie? Najniższa stawka, zdjęcie do publikacji w internecie to 4 złote, powszechna to około 30.  Średnio fotograf prasowy zarabia ok. 2,5 tysiąca do 4 tysięcy złotych (przypadki bardzo rzadkie). To nieproporcjonalnie mało do wkładu. Sprzęt fotograficzny to kwota około 20 tysięcy złotych, samochód, laptop, utrzymanie łącza internetowego i tak dalej. Zainwestowanie w droższy aparat nie sprawi, że zdjęcia będą sprzedane za wyższą kwotę – system nie działa tak, jak na przykład, w przypadku lekarzy, którzy inwestując w technologie mogą żądać większej stawki za badanie. Do tego dochodzą umowy śmieciowe, czyli umowy o dzieło. Bez ubezpieczenia, bez składki emerytalnej. Większość fotografów nadzieję na bezpieczną starość upatrywało w archiwum pozostawianym w agencji. Jednak obecnie agencje rezygnują z umów o dzieło, proponują jedną stawkę za wykupienie na własność praw do publikacji. Do tego dochodzi pauperyzacja fotografii. Dziś każdy może być fotografem i mieć drogi sprzęt (o ile może sobie na to pozwolić). Redakcje w ramach szukania oszczędności inwestują w dziennikarzy z małpkami. Myślę: nie można i dobrze stać na głowie i na rękach jednocześnie. Dziennikarstwo i fotografia to tak naprawdę dwa różne światy.

Polecam: Zwolnienia fotografów prasowych i Umowy śmieciowe dla fotoreporterów.

Czyli cięcia, oszczędności, przerzucenie kosztów pracy na fotografa i pogoń za zyskiem wydawnictwa. Ważne jest tutaj: co zmiany modelu pracy fotoreporterów oznaczają, z jednej strony dla pracujących w zawodzie, z drugiej dla jakości samych mediów?

Nowy charakter pracy fotografa prasowego niesie za sobą negatywne następstwa głównie dla pracowników. Patrząc tylko na samych fotoreporterów – stali się oni grupą zubożałą, nietwórczą, niezadowoloną z własnej pracy, pozbawioną przywilejów i prestiżu. Nie da się pracować długo w takich warunkach. Co do jakości mediów: jak wspomniałam wcześniej, wydaje mi się, że zarówno redakcje jak i odbiorcy uznali, że artystyczny pierwiastek fotografii prasowej nie jest potrzebny w mediach codziennych. Kreatywność i jakość stają się wartościami coraz mniej pożądanymi społecznie. Sztuka i kreatywność mogą odnaleźć swoje miejsce w galeriach sztuki, które, swoją drogą, są rynkiem jeszcze trudniejszym niż media.

Okiem doświadczonego fotoreportera: 4 złote za foto.

Jakich zmian potrzebuje rynek, by zawód fotoreportera działał, by dbać o jakość informacji prasowej dla czytelników. Aby nie dać się zwariować?

Najważniejsze to sensowność umów. Kodeks i standardy zawodu. Istnieją zawody, których nie może i nie powinien wykonywać każdy pierwszy lepszy z pośredniaka. W innym wypadku nasze społeczeństwo pogrąży się w chaosie. Gdy oddajemy swe cenne zdrowie lekarzowi – ufamy mu. Abyśmy im zaufali, muszą być oni kompetentni. Mimo, iż pacjent nie jest w stanie sam owych kompetencji ocenić, nie powinnyśmy pozostawić wyboru w kwestii, kto ma nas leczyć, „ciemnemu ludowi“. Dlatego odpowiednie instytucje koncesjonują prawo do leczenia. Podejście to zakłada potrzebę wprowadzenia zawodów regulowanych. Nie chodzi tu o posłanie fotoreporterów do szkół (których często nie mają) czy zabronienie gazetom wykorzystywania zdjęć amatorów. Ważne jest to, że często rynek nie jest w stanie optymalnie zapewnić nam pewnych usług czy produktów, idąc na ilość, pomijając jakość. Fotoreporter to zawód zaufania publicznego na dorobku. Wciąż istnieje cennik Związku Polskich Artystów Fotografików. Związek posiada również swój statut oraz kodeks etyczny. Nie jest on respektowany przez żadne media, a fotografowie żądający stawek zawartych w cenniku… nie mogą odnaleźć swojego miejsca na rynku. W końcu problem umów śmieciowych, niepewności zatrudnienia oraz braku składek zdrowotnych i emerytalnych dotyczy większej części społeczeństwa polskiego, nie tylko fotoreporterów. Dla rynku prasowego oznacza to spadek jakości zdjęć oraz problemy ze znalezieniem zespołu chętnego do pracy. Tak się nie da, to nie ma sensu. Fotografia amatorska to nie fotografia zawodowa, nie modne hobby. Dla zawodowców to sposób utrzymania. Skoro taka profesja istnieje, to musi być uregulowana tak, by miała sens i zapewniała godne zarobki. Szczególnie, że jest integralną częścią informacji prasowej.

Ot i kultura popularna: zostać „zawodowym” fotografem w tydzień.