Chimki – rosyjska Rospuda

14 listopada 2010, w niedzielę, przez Kraków przeszła demonstracja solidarnościowa z rosyjskimi aktywistami i dziennikarzami represjonowanymi w związku z protestami przeciwko budowie autostrady przez las w Chimkach. Od jakiegoś czasu trochę słychać o Chimkach, ale niestety tylko w ograniczonych kręgach (anarchistycznych, ekologicznych, wolnościowych). Sprawa powinna być jednak znana szerszemu gronu odbiorców.

Podczas demonstracji  w Krakowie na transparentach pojawiło się hasło: Chimki jako rosyjska Rospuda. Faktycznie Chimki mają z Rospudą dużo wspólnego. Chimki to miejscowość położona niedaleko od Moskwy, gdzie znajduje się niezwykle cenny przyrodniczo las. Natomiast cały problem i sprawa Chimek zaczęła się od tego, że w Rosji zaplanowano budowę pierwszej autostrady właśnie przez ten las. W jego obronie stanęło bardzo wielu rosyjskich aktywistów związanych ze środowiskiem anarchistycznym, ekologicznym, a także antyfaszystowskim (co jest bardzo typowe dla realiów rosyjskich, gdzie władze, policja, służby bezpieczeństwa współpracują z faszystami i wszelka wolnościowa kontestacja status quo łączy się z postawą antyfaszystowską). Dodatkowo, w obronę lasu włączyli się mieszkańcy Chimek i wielu ludzi, niekoniecznie związanych z ruchami wolnościowymi. Natomiast władze Rosji (i zapewne stojący za nimi oligarchowie) po protestach szybko przeszły od planów niszczenia środowiska naturalnego, do łamania praw człowieka.

Dwóch najbardziej rozpoznawalnych aktywistów, Aleksiej Gaskarow i Maksim Sołopow trafiło do więzienia, gdzie byli torturowani. Teraz są na wolności, ale zarzuty wobec nich nie zostały wycofane, więc wkrótce mogą znowu zostać zamknięci (tym razem realnie grozi im do 7 lat więzienia). Dodatkowo ucierpiało kilku dziennikarzy, którzy popierali protesty przeciwko budowie autostrady. Kilku z nich (Oleg Kaszyn, Anatolij Adamczuk, Michaił Bekietow) zostało bardzo brutalnie pobitych (przez nieznanych sprawców). Natomiast Siergiej Protazanov został  zamordowany  –  sprawcy również nieznani.

Co ciekawe, ostatecznie autostrada nie będzie poprowadzona przez Chimki – zadecydował o tym Miedwiediew i bynajmniej nie wpłynęły na niego liczne protesty społeczne. Podobnie jak w kwestii Rospudy, okazało się, że oddolne protesty są nieskuteczne. To nie one bowiem doprowadziły do pozytywnego zakończenia sprawy, ale przede wszystkim decyzje najbogatszych, prywatne interesy i polityczne układy. Miedwiediew miał swoje powody, żeby przestać iść na rękę oligarchom, którzy mają działki na terenach w okolicach Chimek, gdzie planowano puścić autostradę.

Wydaje się, że Polska tak wygodnie usadowiła się w unijnym i schengenowskim fotelu, że nie obchodzi ją terror, który ma miejsce w Rosji. Ale to nie tylko o Polskę chodzi, ale o całą Unię Europejską. Składa się przecież z 27 państw i jako całość ma siłę przebicia w polityce międzynarodowej. Ale może Unia Europejska sprzedaje prawa człowieka za ropę? Co więcej Rosja należy do Rady Europy – zatem to nie jest tak, że nie ma żadnej płaszczyzny wywierania na nią nacisków.

Jak było z Rospudą? Można w skrócie powiedzieć, że w wyniku różnych rozgrywek politycznych, doszło do sytuacji, w której zły pod wieloma względami projekt budowy autostrady przez Rospudę miał zostać wprowadzony w życie. Grupy ekologów i innych wolnościowców stawiły opór (i zaproponowały alternatywny projekt) wbrew społeczności lokalnej Augustowa, która domagała się zbudowania jak najszybciej jakiejkolwiek obwodnicy. Ciężko powiedzieć jakby się skończyła sprawa Rospudy, gdyby Polska nie była w Unii Europejskiej. Może już dzisiaj moglibyśmy podziwiać piękną dolinę Rospudy z okna samochodu pędzącego obwodnicą?

Nasz kraj jest jednak w Unii i to Unia zablokowała projekt autostrady groźbą odpowiednio wysokiej kary finansowej.

Las chimkowski nie jest tylko rosyjskim lasem, jest częścią przyrody planety, na której wszyscy mieszkamy i której wszyscy potrzebujemy. Z drugiej strony prawa człowieka wydają się dla nas, obywateli Unii Europejskiej, fundamentalnie ważne i całkowicie podstawowe. Uważamy się za cywilizowaną wspólnotę. Wydaje się jednak, że postępowość Europejczyków (tych „właściwych”, czyli obywateli Unii) nie przekracza granic Unii i w dużej mierze Schengen. Między innymi dlatego w Rosji może się dziać to, co się dzieje teraz. Chociaż las w Chimkach nie zostanie ścięty, Khimki battle jeszcze się nie zakończyła, ponieważ nie zakończyły się represje w stosunku do obrońców lasu.

Więcej informacji:

http://khimkibattle.org/?lang=en

http://fakrakow.wordpress.com/2010/11/15/dosc-milczenia-w-sprawie-rosyjskich-aktywistow/