Badaczka a doświadczenie – studia nad niepełnosprawnością

Badaczka a doświadczenie – studia nad niepełnosprawnością

Doświadczenie jest elementem, na którym opiera się życie człowieka. Świat w jakim żyjemy dostarcza nam codziennie solidną dawkę różnorodnych bodźców przetwarzanych i wbudowywanych w indywidualne biografie. Ich percepcja odbywa się zarówno poprzez multisensoryczną powłokę ciała jak i procesy myśleniowe. Z tej perspektywy doświadczenie wydaje się opierać na conajmniej dwóch mocnych filarach: organicznej, kartezjańskiej res extensa – rozciągłąści obejmującej obszar materialnej/fizycznej obecności w świecie oraz res cogitans, obudowanej ściśle szeregiem społeczno-kulturowych schematów. Binarne podziały rozciągające się na continuum rozum i ciało, których źródeł można doszukiwać się w oświeceniowej tradycji, na długi czas umocniły dominującą pozycję myślącego ja jako głównego kanału determinującego proces doświadczania i poznawania rzeczywistości. Definiowane i dyscyplinowane przez kolejne szkoły filozoficzne stawało się ono pojemną kategorią znaczeniową, narastającą w nowe konteksty i odniesienia. Celem poniższego tekstu jest zwrócenie się w strone ciała jako ważnego uczestnika procesu doświadczania i poznawania rzeczywistości. Tym samym ważnym będzie dla mnie skierowanie uwagi na zasadność (moim zdaniem nawet i konieczność) ujęcia od-cielesnej perspektywy w trakcie konstruowania badań socjologicznych czy antropologicznych. W tym kontekście istotnym będzie dla mnie również odniesienie do studiów nad niepełnosprawnością.

Nastawienie na rozumowe przetwarzanie świata na długi okres wykluczyło ciało jako aktywnego uczestnika tego procesu, czyniąc z niego barierę utrudniającą poznanie. Traktowane jako wehikuł dla duszy,  widziane było przez pryzmat balastu przeszkadzającego w racjonalnym postrzeganiu rzeczywistosci. Rządzone instynktami i popędami definiowane było jako przynależne bardziej do świata zwierząt niż świadomych podmiotów. Narosłe w okół niego tabu związane z kulturową percepcją brudu i czystości (analizowanego zwłaszcza w kontekście wydzielin) przyczyniło się do wykluczenia, usunięcia go na margines zainteresowań społecznych. Postawione wobec  znormatywizowanych wzorców  staje się  produktem ukształtowanym przez konglomerat dyscyplinujących sił funkcjonujących w ramach danej kultury. Echo antycznego kalos kagathos odbija się w kolejnych wyidealizowanych formach ciała pojawiających na różnych etapach historii. Tym samym wytworzona zostaje kategoria ciała akceptowanego którego rozmiar, kształt, sprawność mieszczą się w określonych społecznie ramach. Są w stanie sprostać generowanym wobec nich wymaganiom, oczekiwaniom. Wszystkie te natomiast, które nie dają się tak łatwo wpisać w utrwalone schematy podlegają różnym formom wykluczenia. Ich niedopasowanie budzi często lęk, niepewności czy nawet odrazę. Takie ciało staje się społecznie zdeterminowanym Innym. Traktowane jako obce, chore, nie-swoje jest wykluczane z normalnego biegu życia.

Historia zna mnóstwo przypadków w których nienormatywne ciało skazywane było na społeczną banicję. Determinantą wykluczenia były nie tylko różnego typu de-formacje, czy też choroby karzące trzymać się z daleka pod groźbą zarażenia ale również płeć, która implikować miała na przykład kobiecą słabość. Ważnym aspektem marginalizacji związanej z cielesnością stała się również rasa – konstrukcja cech fizycznych, która doprowadziła do takich zjawisk jak appertheid czy eksterminacja grup narodowych. Główną strategią radzenia sobie z niedopasowanymi elementami pojawiającymi się w ramach społeczeństwa było ich marginalizowanie, ukrywanie bądź też odwrotnie wystawianie na pośmiewisko, jak czyniono to chociażby w cyrkowych freak showach. Binarne podziały funkcjonujące na poziome konstrukcji kulturowych niosły ze sobą kategoryzacje i stereotypizacje cech fizycznych. Były one wbudowywane w wizerunek grup obcych mając tym samym jeszcze bardziej obniżyć ich status przy jednoczesnym afirmowaniu grupy własnej. Socjalizacja organizowana zarówno na etapie rodziny jak i na kolejnych odbywających się w różnych środowiskach funkcjonowania jednostki wyposaża ją w określone schematy percepcji. Utrwalając i pielęgnując napientnujące obce-ciało postawy. Usprawiedliwiając niejednokrotnie agresję wobec słabszych. W tym kontekście niesposób nie podkreślić procesu wytwarzania się wspólnot opartych na podobnych cechach fizycznych. Elementem podsycającym ich intensywność była/jest między innymi strategia odosobniania a więc umieszczania osób zaklasyfikowanych jako chore bądź ułomne w wydzielonej przestrzeni społecznej, gdzie żyli oni z dala od głównego nurtu wydarzeń. Z drugiej strony powstają również swego rodzaju bio-wspólnoty oparte o wspólnotę doświadczeń ciała. Możemy do nich zaliczyć wszelkie zrzeszenia osób dla których choroba, bądź dokreślone dyspozycje ciała stają się ważnym elementem tożsamości. Swoisty brak nienormatywności w przestrzeni publicznej, często związany ze wstydem, uruchamia mechanizmy od-podmiotawiania, pogłębiające istniejące już siatki zależności. Skazując tym samym dane jednostki na łaskę wspólnot państwowych, społecznych. Ciało na przestrzeni wieków kształtowało się jako narzędzie sił dominujących, dążących do utrzymania swojej pozycji i reprodukowania hierarchicznych zależności.

Późna nowoczesność, której według niektórych teoretyków jesteśmy teraz świadkami/iniami, przyniosła pęknięcie w utrwalonych schematach. Krytycznie podeszła do kolonializmu, naruszyła podstawy podziału klasowego. Podważyła również samą zasadność i arbitralność kategorii normy, która zaczęła być postrzegana przez pryzmat jej instrumentalnego wykorzystania przez kolejnych aktorów społecznych. Tożsamość została rozbita i upłynniona. Nowe ruchy powstające w ramach organizujących się w nowym kontekście społeczeństw zwróciły się w stronę grup wykluczonych, by zapełnić dotychczasowe milczenie bogactwem zmarginalizowanych doświadczeń, a tym samym oddać im głos i sprawiedliwość. Można również zaobserwować znaczący zwrot w stronę ciała, przywrócenie mu sprawczości i udziału w doświadczaniu rzeczywistości. Staje się ono równoprawnym uczestnikiem procesu poznawczego, aktywną doświadczeniową przestrzenią, błoną poprzez którą dostarczane są informacje z zewnętrznego świata. W ponowoczesnych tożsamościach dochodzą do głosu cechy fizyczne stając się jej ważnym elementem. Są to również elementy wykraczające poza normtywny schemat, stanowiące lukę w idealnym, afirmowanym publicznie wzorcu cielesności. W tym kontekście ważne jest przywrócenie w debacie publicznej problematyki choroby i sprawstwa w chorobie. Ciało i doświadczenie ciała to istotne kategorie również w studiach nad niepełnosprawnością. Dyspozycje ciała definiowane przez pryzmat ułomności, określane jako niepełnosprawności, wraz ze zmianą perspektywy stały się elementem budującym tożsamości grupowe. Wyjęte spod sztywnych ram pojęcia de-formacji stają się podstawą wspólnot kulturowych, których postrzeganie świata i jego oznaczanie odbywa się poprzez inne kanały poznawcze. Tak zdefiniowany Inny nie wiąże się z poczuciem obawy czy zagrożeniem a staje się partnerem dialogu, obiektem-podmiotem ciekawości, zainteresowania i wymiany doświadczeń. Przyjęcie odmiennej perspektywy, to kolejny krok do poznania zróżnicowanej, złożonej struktury społecznej w całej jej obfitości.

Cielesność rozciąga przed badaczami/kami szeroki horyzont eksploracji. Dowartościowanie doświadczenia ujętego z organicznego punktu wyjścia pozwala na dostrzeżenie nowych jakości i strategii grup, dotąd niesłyszanych i nieanalizowanych, stosowanych w opisie otaczającej ich rzeczywistości. Studia nad niepełnosprawnością otwierają szeroką przestrzeń badania ciała i jego wpływu na tworzenie znaczeń, interpretacji i uczestnictwa w rzeczywistości. Zniwelowanie definicji fizycznego ograniczenia otwiera szerokie połacie zróżnicowanych form doświadczania. Ogromna wartość poznawcza zagłębiających się w ten obszar badań opiera się przede wszystkim na otwartości i budowaniu zrozumienia pomiędzy odmiennymi grupami. Tym samym wytwarza się przestrzeń przepływu informacji, tworzących nowe sieci komunikacji. Nasiąka ona nowymi znaczeniami będącymi efektem współpracy i negocjacji. Poznanie treści doświadczenia ciała grup wykluczanych uwrażliwia jednocześnie na elementy wspólnej przestrzeni, które uniemożliwiają aktywne uczestnictwo w życiu społecznym. Postrzegane przez jedną grupę bariery stają się widoczne dla tej, która dotąd ich niedostrzegała co pozwala na wprowadzanie rzeczywistych zmian i udogodnień opartych na wspólnie sformułowanych potrzebach. Ponad to owa forma zrozumienia umożliwia wejście na nowe tory poznawcze, pozwala ubogacić perspektywę badawczą o odmienne strategie percepcji, wyposaża w kolejne narzędzia analizy rzeczywistości, rozszerzając horyzont. Pisząc o swego rodzaju powiększeniu warsztatu badacza mam na myśli nie tylko osoby traktowane jako pełnosprawne i aktywne na polu naukowym ale chcę położyć nacisk przede wszystkim na wartość dialogu wzmacniającego poznawczo każdą ze stron wymiany. Z tej perspektywy nie-pełnosprawność jawi się jako cecha towarzysząca każdemu, w różnym stopniu na różnych etapach funkcjonowania społecznego i biologicznego. Dlatego ważnym jest analiza potrzeb, która pozwoli na sprawną ingerencje w rzeczywistość, popartą i opartą na aktywności wielu aktorów.

Doświadczenie ciała i jego ograniczenia związane ze swego rodzaju narzutem kulturowym to perspektywa szczególnie mi bliska na polu badawczyn. Największą wartością dla mnie jest możliwość współdzielenia, współodczuwania, współuczestnictwa w doświadczeniach grupy obranej przeze mnie jako podmiot badania. Jestem daleka od przyjmowania roli autorytatywnej naukowczyni szafującej akademicką terminologią.  Abstrahując od literackości używanego przeze mnie języka, ważnym jest dla mnie wejście w system oznaczania, który objawia się zarówno w warstwie werbalnej jak i w sferze idei determinujących postrzeganie. Moim celem jest zawracie relacji, wejście w bezpośredni kontakt które budują postawę zaangażowaną, przyjmującą na siebie problemy grupy i działającą na rzecz realnej zmiany. Wszelkie te postulaty choć proste w perspektywnie przelania na papier stają się trudniejsze w momencie konfrontacji z rzeczywistością. Późna nowoczesność przyniosła zmianę perspektywy jednak nie zniwelowała instniejących przestrzeni oporu, z którymi styczności może osłabić zapał młodej badaczki. Przebijanie się przez zwarty mur przeciwności i nieufaności wymaga wydatkowania znacznych pokładów energii wywołując niejednokrotnie depresyjne stany braku nadziei na pozytywny obrót wydarzeń. Drażliwym punktem są dla mnie szczególnie dyskursywne aspekty. Wymóg opisu i skonkretyzowania stosowanych terminów przy użyciu oswojonych kategorii sprawia znaczne trudności w kontekście odpowiedzi na wydawać by się mogło proste pytania. Szczególna uważność na elementy i wymiary dyskryminacyjne powoduje momentami poczucie uwikłania w niejasną sieć terminów, z których ograniczony wybór nie pozawala na rzetelny opis bądź przedstawienie problemu. Zaangażowanie w życie społeczne to jednak niekończąca się historia wymagająca kolejnych wyrzeczeń, dająca jedynie złudną nadzieję na uzyskanie satysfakcjonujących efektów. Studia nad niepełnosprawnością skierowane na tor zaangażowanego badania cielesnego doświadczenia niemal skazane są na brak akceptacji, czy aprobaty, wciąż bazujących na odwoływaniu do kategorii Inności nieprzystającej do znormatywizowanych ideałów. Jednak poczucie konieczności przebijania schematów tak silnie zakotwiczonych w kanałach percepcji jest na tyle silna by z podniesionym czołem stawać wobec zarzutów o nienaukowość zaangażowanej postawy badawczej. Mając w pamięci podział na metodologię jakościową i ilościową stosowaną w badaniach społecznych postawiła by się w gronie zwolenników/czek trzeciej drogi wiodącej przez doświadczenie zaangażowane zarówno w warstwie społeczno-kulturowej jak i czysto organicznej, cielesnej.

Ilustracja autorstwa Barbary Karpiel