Cała Polska czyta Ziobrze, czyli co orzekł Trybunał Konstytucyjny.

Autor: Piotr Prokopowicz

 

Jest coś zadziwiającego i niepokojącego w fakcie, że minister sprawiedliwości RP, prawnik po Uniwersytecie Jagiellonskim, człowiek inteligentny i obyty w świecie, ma problemy z czytaniem. Prawdopodobnie składanie liter w słowa, słów w zdania, a zdań w akapity jakoś mu jeszcze idzie, ale ze zrozumieniem znaczenia dokumentów ma już Zbigniew Ziobro zdecydowane problemy. Czy jest to spowodowane zabieganiem, codzienną walką z układem czy po prostu niechęcią do słowa pisanego – trudno orzec. Gorzej, że kłopoty ministra z lekturą niektórych orzeczeń Trybunału Konstytucyjnego mogą mieć całkiem realne konsekwencje dla stanu prawodawstwa w Polsce.Trybunał Konstytucyjny, na wniosek Naczelnej Rady Adwokackiej, podczas posiedzenia 19 kwietnia 2006 r. orzekł między innymi, iż niektóre przepisy ustawy z dnia 30 czerwca 2005 r., dotyczącej prawa o adwokaturze, są niezgodne z Konstytucją RP. Nie opowiedział się przy tym, jak twierdzi uparcie minister Ziobro, za petryfikowaniem stanu prawnego broniącego szerszego dostępu do zawodów prawniczych. Trybunał stwierdził jednoznacznie, że intencje ustawodawcy stały w całkowitej zgodzie z Konstytucją, niezgodności z ustawą zasadniczą dopatrzył się natomiast w sposobie wdrażania tych intencji w życie. Jak możemy przeczytać w komunikacie prasowym:„Większe otwarcie na pomoc prawną musi opierać się jednak na klarownych przesłankach i nie powinno pomijać odpowiednich instrumentów ochronnych, istotnych z punktu widzenia bezpieczeństwa prawnego osób korzystających z takiej pomocy. Pozbawienie Naczelnej Rady Adwokackiej uprawnień do „ustalania zasad składania egzaminu adwokackiego” prowadzić może do uniemożliwienia lub zawężenia realizacji konstytucyjnej pieczy nad należytym wykonywaniem zawodu.”

Trudno oprzeć się wrażeniu, że ministrowi sprawiedliwości nie zależy na skutecznej walce z korporacyjną monopolizacją zawodów prawniczych w Polsce. Gdyby rzeczywiście tego pragnął, zaprzągłby jeszcze dzisiaj do pracy najlepszych prawników w celu zmiany kontrowersyjnych przepisów ustawy tak, aby już poprawiona, jak najszybciej weszła w życie. To, czego jednak naprawdę chce Zbigniew Ziobro, to wprowadzenie zapowiadanych od dłuższego czasu przez PiS zmian w Konstytucji RP. Jedna z nich dotyczyłaby z pewnością tak hołubionej przez rząd, a niemożliwej do powołania przy dzisiejszym stanie prawnym, permanentnej komisji śledczej Prawdy i Sprawiedliwości.

Możliwe jednak, że nie mam racji. Możliwe, że minister Ziobro po prostu nie zrozumiał treści orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego i kiedy tylko pojmie swój błąd, porzuci mrzonki poprawek w ustawie zasadniczej i zajmie się tym, co naprawdę ważne – dostępem młodych prawników do zawodu.