Koalicja w opozycji.

Autor: Bartłomiej Baryła

 

Wobec konsolidacji sił prawicowego populizmu siłom lewicy nie pozostało nic innego jak zjednoczyć się i stanąć do walki pod sztandarem dialogu i obrony dobrego smaku. Czarnobiała retoryka Kaczyńskiego Jarosława przynosi dawno zaplanowane skutki. Z demiurgiczną precyzją zaplanował, a obecnie realizuje plan powrotu do dwubiegunowego modelu polskiej polityki. Kiedy w zamierzchłych czasach III RP w wyborach stanęły naprzeciw siebie AWS i SLD wieszczono uformowanie się modelu dwupartyjnego modelu anglosaskiego. Po wyborach poparcie spadło i wyborcy odwrócili się od zwycięzców. Doprowadziło to po 4 latach do rozczłonkowania i regresu do mniejszych formacji, które teraz powtarzają historię AWSu.Ewolucja jest jednak siłą silniejszą od polskiej polityki. Blok prawicowy jednoczy się ponownie. Partie łączą się w naszym systemie dla uzyskania większości parlamentarnej. By rządzić. Konferencja prasowa liderów SLD, SDPL i PD jest zaczynem koalicji opozycji parlamentarnej i pozaparlamentarnej. Ten zaczyn szerokiego porozumienia jest novum na polskiej scenie politycznej. W Europie jest wypróbowaną metodą walki o głosy i dusze wyborców. Tak stało się we Włoszech przed miesiącem, tak działała opozycja na Ukrainie w przeddzień pomarańczowego przewrotu. Po raz kolejny kształtuje się więc układ dwubiegunowy. Być może jest to szczególny wzorzec działań polskich partii. Można przypuszczać, że idący na dno PiS będzie porzucany przez kolejne formacje, które będą wygrywać wybory za 8 lat. Model szalupy.W trakcie konferencji liderzy marginalizowanych przez większość wyborców partii pokazali, że mimo czerwonej kartki od elektoratu wciąż istnieją i mają „pomysł na siebie”. Jest to więcej niż można powiedzieć o PO, która otrzymawszy zaproszenie do współpracy w tym centrolewicowym konglomeracie odrzuciła go. PO szuka dla siebie miejsca w politycznym spektrum. Wypchnięta z prawicy, by rządzić, jest skazana na sojusz z lewicą. Można dopuścić myśl o koalicji z PiS (po kolejnych wyborach), ale byłby to przejaw totalnego zatracenia w politycznych realiach i utraty własnej instytucjonalnej godności. Kiedy nas obrażają, niesłusznie oskarżają, popychają i plują to jedynym wyjściem jest poszukać nowych przyjaciół. Jednak skierowanie się ku lewicy to pozostawienie całego prawicowego elektoratu na pastwę populizmu i radykalizmu. Dodatkowo byłoby to realizowanie planu braci Kaczyńskich. PO jest obecnie popychana przez wydarzenia. Nie kształtuje polityki tylko tańczy w rytm pozostałych partii. Miejmy nadzieję, że w wyniku wyborów nowych władz partii PO odnajdzie nie tylko swoje miejsce na scenie, ale również sposób jak realizować liberalną politykę w kraju gdzie większość opowiada się za socjalnym populizmem.

Sojusz sił centrolewicowych z PO na czele byłby formacją podobną Partii Demokratycznej Stanów Zjednoczonych, która uosabia wolny od absolutyzowanej moralności anglosaski liberalizm z silnym zapleczem socjalnym Tak szerokie porozumienie miałoby szansę przetrwać nie tylko rządy PiSu ale i własne rządy w przyszłości (co nieczęsto w Polsce się zdarza). Byłby to krok w kształtowaniu się stabilności w naszej polityce, której oczekują wszyscy wyborcy. Trzymajmy więc kciuki za powodzenie tego porozumienia. Wynika ono, według twórców, nie z chęci zdobycia władzy totalnej lecz z troski o obecny stan publicznej debaty.