Nowe reguły gry.

Autor: Piotr Gaber

 

Uprowadzenie izraelskiego żołnierza doprowadziło do wybuchu konfliktu, który obecnie przerodził się w regularną, brutalną wojnę na Bliskim Wschodzie. Jak do tego doszło, co skłoniło Izraelczyków i Arabów do kolejnej wojny? Czy istnieją szanse na zażegnanie konfliktu?Wszystko zaczęło sie od porwania przez Palestynczyków izraelskiego kaprala Gilada Szalita. Wojska Izraelskie w odwecie za uprowadzenie jednego żołnierza najechały na Strefę Gazy uprzednio bombardując mosty i elektrownie. Normalnie w takich przypadkach dochodzi do wymiany jeńców. Odpowiedź Izraela była niewątpliwie nieproporcjonalna, zważywszy na fakt, że Izrael przetrzymuje w więzieniach okolo 8200 Palestyńczyków. Należy dodać, że tylko w czerwcu 2006 z rąk żydowskich zginęło 42 Palestyńczyków, w tym 24 cywilów. W tym samym okresie Palestyńczycy zabili dwóch żolnierzy izraelskich i jednego osadnika. W czasie najazdu na Strefę Gazy Izrael uprowadził ośmiu ministrów i 60 oficjeli, mimo że rząd w znikomym stopniu odpowiadał za porwanie kaprala. Wyraźnie dał do zrozumienia, że chce zniszczyć nowo wybrany rząd palestyński, a celem operacji nie jest uwolnienie zakładnika, lecz ustanowienie nowych, bezwzględnych „reguł gry”. Następnie konflikt rozprzestrzenił się na Liban. Ugrupowanie Hezbollah 12go lipca zaatakowało izraelski patrol na granicy izraelsko-libańskiej. Libańczycy zabili trzech żołnierzy i porwali kolejnych dwóch. Pięciu Izraelczyków zgineło w czołgu, który eksplodował na minie, po wkroczeniu na terytorium Libanu. W odpowiedzi Izrael zbombardował lotnisko w Bejrucie i inne cele oraz zablokował libanskie porty morskie. W czasie pierwszego tygodnia natarcia zgineło 300 Libańczyków. Izraelskie pociski doszczętnie zniszczyły cala dzielnice Bejrutu. Hezbollah w odwecie ostrzelał Hajfe – trzecie co do wielkosci miasto Izraela. Kontynuując ataki na Strefę Gazy Izrael znalazł się w stanie wojny na dwóch frontach.
By zrozumieć, co skloniło obie strony do udziału w tej krwawej konfrontacji należy się cofnąć do stycznia 2006. Wtedy to Hamas, który poprzysigł zniszczyć Izrael, wygrał wybory parlamentarne w autonomii Palestyńskiej. Nowo utworzony rząd, którego premierem został Ismail Hanija, zaczął udowadniać, że potrafi rządzić, mimo gospodarczego i politycznego bojkotu ze strony Stanów Zjednoczonych i Unii Europejskiej. To on sprawił, że rząd Palestyny był skłonny uznać istnienie państwa Izrael, gdy powróci ono do granic z 1967 roku. Te propokojowe posunięcia nie spodobały się twardogłowym członkom Hamasu, którzy postanowili przeciwstawić się takiej polityce. Jeśli chodzi o Libańczyków z Hezbollahu, prawdopodobne jest, że do ataku nakloniły ich impulsy ze strony Iranu. Teheran mógł przypuszczać, że nowy konflikt na Bliskim Wschodzie odwiedzie administrację Busha od nakłaniania ONZ do nalożenia sankcji za irański program nuklearny. Izrael chce natomiast zdecydowanie odpowiadać na każdy akt terroru wymierzony przeciw niemu, by dać do zrozumienia potencjalnym wrogom (Iran), że cena za agresję na Izrael będzie wysoka. Premier Ehud Olmet chce wyraźnie pokazać, że Izrael wprowadza nowe twarde „reguły gry”. Islamscy ekstremiści nie pozostają jednak dłużni. Jeden z liderów Al-Kaidy, Ajman Al-Zawahiri zagroził, że odpowiedzią za atak Izraela mogą być kolejne zamachy terrorystyczne na całym świecie. Czy społeczność międzynarodowa ma ponosić konsekwencje działań Izraela?
Co więc musi się zdarzyć, aby zakonczył się ten konflikt? Niewątpliwie niezbędne jest zdecydowane zaangażowanie ze strony USA. Jedynie Amerykanie mają niezbędny potencjał (zarówno polityczny jak i militarny) oraz doświadczenie w misjach na Bliskim Wschodzie. W razie interwencji, Ameryka jako sojusznik Izraela, powinna jednak pamiętać, że prawa ludności arabskiej muszą być zagwarantowane, a prawdziwym wrogiem są tylko ugrupowania terrorystyczne działające na terenie Palestyny i Libanu. Takie same prawa należą się też ludności Izraela. Obywatele tego kraju również chcą żyć w pokoju bez obaw przed nieustannymi bombardowaniami. Kolejnym warunkiem jest ustabilizowanie sytuacji w Libanie już po zakończeniu walk. Wiąże się to z potrzebą odbudowy kraju i poprawy warunków życia tak aby nie był on podatnym gruntem dla ekstremistów. Kolejnym problemem wydaje się być Iran, prawdopodobny sponsor libańskich terrorystów. Jednak konfrontacja z Iranem mogłaby przynieść przykre konsekwencje dla całego świata. Ostatnim warunkiem pokoju jest dalsza stabilizacja sytuacji w Iraku, gdyż eskalacja konfliktu między Sunnitami i Szyitami zniweczyłaby wszelkie dotychczasowe działania pokojowe na Bliskim Wschodzie.
Tymczasem wojna trwa nadal. W piątek 4go sierpnia izraelskie samoloty zniszczyły cztery mosty na autostradzie prowadzącej z Bejrutu do Syrii. Znowu zginęli ludzie, a Liban jest praktycznie odcięty od świata i od pomocy humanitarnej. Organizacja Narodów Zjednoczonych wciąż nie podjęła decyzji, kiedy i na jakich warunkach przerwać konflikt. Izrael nadal nasila ostrzał artyleryjski w południowym Libanie. Widocznie tak mają wyglądać nowe „reguły gry”.Tę i inne opinie autora można również znaleźć w jego blogu. Ten utwór jest dostępny nalicencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Użycie niekomercyjne-Na tych samych warunkach 2.5 Poland.