Mieć małpę za przodka.

Autor: Piotr Prokopowicz

 

A wszystko za sprawą jednej wypowiedzi wiceministra edukacji Mirosława Orzechowskiego, który w wywiadzie dla „Gazety Wyborczej” stwierdził, iż teoria ewolucji, rzekomo „luźna koncepcja niewierzącego starszego pana”, to jedynie zalegalizowana pomyłka naukowców. Kilka dni wcześniej Maciej Giertych wspomniał jeszcze w Parlamencie Europejskim o konieczności nauczania kreacjonizmu w szkołach. Wystarczyło: bój o Darwina przeniósł się zza oceanu nad Wisłę. Czy jest o czym dyskutować?Kontrowersja? Jaka kontrowersja?Teoria Darwina razem z jej nową syntezą, jako ortodoksja, narażona jest na bezustanne ataki ze strony naukowców, przywódców religijnych i politycznych, którzy uważają, iż życie na trzeciej planecie od słońca jest zbyt skomplikowane, aby dało się wytłumaczyć w prostych kategoriach replikacji, mutacji i dziedziczenia – podstawowych mechanizmów ewolucyjnych. Po raz kolejny powtarzane są te same argumenty, że jeden rzut oka na człowieka wystarczy, aby zauważyć, że nie pochodzi on od małpy (podczas jednej z pierwszych debat na temat teorii doboru naturalnego, pewien biskup spytał swojego adwersarza, zwolennika ewolucji: „czy pochodzi pan od małpy od strony matki czy ojca?”), że małe mutacje nie wystarczają, aby zbudować takie złożone organy, jak chociażby oko (samego Darwina ta sprawa fascynowała: po co zwierzęciu pół oka?), że sama idea, że życie jest dziełem przypadku, jako całkowicie absurdalna, nie podlega dyskusji. Jako, że teoria ewolucji ciągle nie potrafi odpowiedzieć jednoznacznie na wiele pytań, które zadaje (skąd wzięło się życie? Czy możliwa jest abiogeneza, czyli powstanie życia z nieożywionych pierwiastków? Jak dokładnie wytwarzają się gatunki), zwolennicy teorii Inteligentnego Projektu twierdzą, że wypełnia je idealnie ich teoria.

Problem z tego rodzaju argumentacją polega na tym, iż opiera się ona na niewiedzy. Jest to tak zwany argument z ignorancji, czyli ‘jeśli czegoś nie wiesz, to znaczy, że to ja mam rację’, z jego kreacjonistyczną odmianą: ‘jeśli czegoś nie wiesz, to znaczy, że to Bóg’. Tę linię argumentu można odnaleźć w publikacjach Discovery Institute – konserwatywnego sztabu badawczego odpowiedzialnego za naukowe uzasadnienie prawdziwości teorii Inteligentnego Projektu, można ją też znaleźć u Orzechowskiego. Jak mówi autor książki „Czarna skrzynka Darwina”, Dr. Behe: “Skoro nie znamy innych sposobów, w jakie mogły zaistnieć te rzeczy, włącznie z twierdzeniami Darwina, logicznym jest więc wniosek, że zostały one zaprojektowane [przez inteligentną istotę]”

Czy kreacjonizm to nauka?

Kreacjoniści mają jednak problem z przebiciem się ze swoimi ideami do świata nauki. Wynika to głównie z faktu, iż większość naukowców nie uznaje naukowych podstaw kreacjonizmu czy teorii Inteligentnego Projektu. Brakuje im podstawowego kryterium teorii naukowej – falsyfikowalności. Naukowcy ci uważają, iż kreacjonizm i Inteligentny Projekt to jedynie konserwatywne, religijne ideologie, starające się pseudo-naukową argumentacją zamydlić oczy ludziom niechcącym uwierzyć we wspólne pochodzenie gatunków. Zdecydowana większość biologów twierdzi, że IP to najzwyczajniej w świecie nowa odsłona mitu boskiego stworzenia.

Tego rodzaju linia rozumowania nie powinna mieć miejsca w racjonalnym dyskursie naukowym, w którym z ogólnej teorii można wyciągać wnioski, formułować hipotezy, weryfikując je w oparciu o dane empiryczne. Co prawda, w przypadku teorii ewolucji tego rodzaju proceder jest utrudniony, gdyż jedyne dostępne dane do wykopaliska i incydentalne obserwacje, a możliwe eksperymenty opierają się na symulacjach komputerowych lub badaniach na małych organizmach o krótkim cyklu życia (przede wszystkim w takich przypadkach można zaobserwować autentyczny proces adaptacji), jednak nie zmienia to faktu, że, póki co, ewolucja to jedyna teoria pochodzenia gatunków, która spełnia warunki naukowości. W ramach paradygmatu ewolucyjnego, z prostych i uniwersalnych procesów można wysnuć falsyfikowane wnioski na temat pochodzenia gatunków, adaptacji organizmów, funkcjonowania organów, w tym mózgu, a nawet sposobu zachowania naczelnych z człowiekiem na czele. Jak utrzymują biologowie ewolucyjni, ewolucja jest ‘tylko teorią’ w takim samym stopniu, w jakim ‚tylko teorią’ jest teoria grawitacji. Nikt wszak nie neguje istoty przyciągania planet tylko dlatego, że trudno wyjaśnić mechanizm działania samego procesu. Miejmy nadzieję, że następnym razem, kiedy wiceminister zechce ośmieszyć siebie a pośrednio również polski system edukacji, zasięgnie opinii wśród ludzi, którzy wiedzą, na czym polega teoria naukowa.

Talk.origins – prawdopodobnie najlepsza na świecie strona poświęcona zagadnieniom ewolucji